EA Sports UFC - oktagon w wersji next-gen
Gry PlayStation 4

EA Sports UFC - oktagon w wersji next-gen

Czy po upadku THQ licencja UFC mogła trafić w lepsze ręce, niż te ludzi odpowiedzialnych za Fight Night Champion? Niestety, odpowiedź nie jest jednoznaczna.

Ocena benchmark.pl
  • 3,7/5
Plusy

Oprawa wizualna, animacje i fizyka na wysokim poziomie; spora liczba licencjonowanych zawodników (i zawodniczek!); głębia i złożoność systemu walki...

Minusy

... który momentami wydaje się być jednak nieco przekombinowany; miejscowe chrupanie animacji (PS4); brak poczucia siły niektórych ciosów (w szczególności Ground and Pound); słabiej rozbudowana walka w parterze

Chociaż w duszy nieustannie modlę się o kolejną część bokserskiej serii od EA Sports Canada, moje „widzimisię” na chwilę obecną ustąpić musi temu, co na świecie nieco bardziej popularne i trendy. Oktagon, jakieś dźwignie, mieszane sztuki walki – to dla mnie nie to samo, co szlachetne okładanie się mężczyzn po gębach wyłącznie przy użyciu kończyn górnych, bez wjeżdżania sobie kolanami w żebra i duszenia w parterze. Ale jak się nie ma co się lubi, to się przecież bije tam, gdzie można. A można w najnowszym UFC, zupełnie przy okazji właśnie od Electronic Arts.

ufc walka

Panie i Panowie, robimy sportówkę

W teorii i na papierku, Electronic Arts zrobiło złoty interes kupując licencję UFC w momencie dogorywania THQ, a później wydając nową grę z tej serii na konsole nowej generacji. Zupełnie jak w przypadku takiego Need for Speed: Rivals, brak bezpośredniej konkurencji na next-genowym podwórku na sprzedaży odbić może się już przecież wyłącznie w pozytywny sposób. Opisana sytuacja rodzi jednak niebezpieczeństwo potraktowania po macoszemu produkcji o lubianych przez wielu zawodach. Może i nie skutkujące wypuszczeniem na rynek ohydnego krapiszcza, ale jednak nadal nie do końca satysfakcjonującego średniaka. Czy więc EA skorzystało z tej okazji, łasząc się na kasiorę naiwnych posiadaczy PS4 i Xboksa One i wydając swój tytuł jak najmniejszym nakładem pracy? Wiem, że w duszy zapewne wielu z was krzyczy już „jak nie, jak tak!”, ale wstrzymajmy się może jeszcze z tym przedwczesnym osądem.

ufc w parterze

Pod względem liczb i zawartości, EA Sports UFC to trzy tryby rozgrywki (Walcz teraz, tryb wieloosobowy i Kariera), 97 „fajterów” podzielonych na kilka kategorii wagowych oraz garść zawodników płci pięknej, z ostrą Rondą Rousey na czele. I tak swoją drogą, popularność tej ostatniej wzrośnie zapewne w naszym kraju na krótko po premierze trzeciej części Niezniszczalnych, w której to brązowa medalistka judo z igrzysk olimpijskich w Pekinie odświeży znaną już ekipę emerytowanych wymiataczy-twardzieli.

ufc

Oprócz wspomnianych wyżej elementów, w grze znalazł się jeszcze niewielki, lecz obowiązkowy segment tutorialowo-treningowy. Mała liczba trybów nie oznacza jednak, że w UFC od EA nie za bardzo jest co robić. Zabierzmy chociaż wspomniane treningi - na pierwszy rzut oka  może nam się wydawać, że to wyłącznie zbędny zapychacz. W rzeczywistości zaś naprawdę warto je odbyć, bo bez podstawowej wiedzy o każdym z obecnych tu ruchów na łopatki śmiało rozłożyć może nas i drugi z dostępnych poziomów trudności (czytaj: łatwy). Co prawda gra na dzień dobry podsuwa nam pod nochal skondensowaną wiedzę na temat obecnego tu sterowania, jednak połowy z przedstawionych w tej kilkuminutowej wstawce rzeczy śmiało możecie nie zapamiętać. Uderzenia nogami i rękami, ich silniejsze wersje, klincz, blok i rzuty, przejścia podczas walki w parterze czy dźwignie – ogólnie sporo tu tego, ciasno obładowane po niemal wszystkich przyciskach pada.

Ground’n’Pound

System walki to bez wątpienia jeden z najjaśniejszych elementów nowego UFC. Jego złożoność przy pierwszym, drugim a nawet i trzecim kontakcie może jednak odrzucić. Jeśli nową sportówkę od EA macie zamiar wykorzystać jako waszą przyszłą grę „dla ziomków na imprezę”, trochę nie tędy droga. Sam, nawet pomimo trzeźwości umysłu, początkowo szybko zapominałem jakież to wyrafinowane funkcje kryją się pod większością z przycisków mojego DualShocka. W całym tym zamieszaniu nie pomagał również dynamizm starć i agresywność oponentów, przez których to często brałem się np. za atakowanie korpusu, zamiast uniesienie ramion do bloku. I o ile „stójkę” koniec końców udało mi się tu dość szybko opanować, walka w parterze stanowiła kolejne z wyzwań na mojej liście – nawet pomimo faktu, iż ilość dostępnych w niej zagrań jest tu już o wiele mniejsza.

Nie ważne jednak, czy oglądamy dwóch facetów tarzających się w żelaznym uścisku po ziemi, czy też sprzedających sobie siarczyste razy stojąc na nogach, wizualna część EA Sports UFC zachwyca. Od rozbryzgujących się w powietrzu kropli potu po każdym uderzeniu, krwi kapiącej z rozerwanych łuków brwiowych, po spinające się mięśnie zawodników, nowa gra twórców Fight Night to wizualny majstersztyk.  Co więcej, zawodnicy dają rozpoznać się nie tylko ze względu na świetnie odwzorowane facjaty, ale i również dzięki ich charakterystycznym ruchom. I tylko niektórych animacji przydałoby się tu więcej – radości ze zwycięstwa, smutku napędzanego goryczą porażki, czy już z innej beczki, ruchów prezentujących rzuty i powalenia na matę. Po kilku rozegranych walkach najprawdopodobniej zobaczycie już wszystko, co gra ma tu do zaoferowania.

Walka w parterze została odwzorowana o wiele lepiej w takim Undisputed 3, tryb kariery po prostu tu „jest”, a w przypadku większości uderzeń brakowało mi poczucia prawdziwej siły – czegoś, co wspomniany już wcześniej Champion oddawał za sprawą opcjonalnych rozbłysków czy bardziej wymownego dźwięku uderzenia przy konkretnej „lampie” w twarz. Rozumiem jednak, że takie efekciarstwo nie każdemu musi się podobać, a nowy UFC przejawia w końcu aspiracje do bycia symulatorem. Szkoda tylko, że na niektórych płaszczyznach (a konkretniej tych poziomo-parterowych) oferuje o wiele mniej niż jego poprzednicy – ulepszony i bardziej atrakcyjny wizualnie system zakładania dźwigni i prób ucieczki z niej to jednak trochę za mało. Dlatego też grając w nowy tytuł od EA miałem delikatne wrażenie, że kanadyjski oddział odpowiedzialny za UFC nie na wszystko do końca znalazł (lub inaczej: miał) czas. Ograniczona paleta niektórych animacji, ich mechaniczność w trakcie zmagań na ziemi czy dość szybko powtarzające się komentatorskie wstawki nie świadczą przecież o braku umiejętności zespołu, który pokazał już przecież na co go stać przy okazji serii Fight Night.

Podsumowując, EA Sports UFC to dobry tytuł. Nie wybitny, bo do tego poziomu jeszcze trochę tu brakuje, jednak posiadający wszelkie predyspozycje do dostarczenia pasjonatom starć w oktagonie wielu godzin solidnej rozgrywki - samotnie, z kolegą na jednej kanapie bądź przez sieć. Osobiście poczekam jednak, aż potencjał tego „zawodnika” zostanie odblokowany w pełni, bo jak na dłoni widać, że stać chłopa na więcej. Któż to wie – być może będzie to miało miejsce już przy okazji jego kolejnego wkroczenia do oktagonu. Byle tylko trener (EA) nie nawalił...

Moja ocena:
Grafika:
dobry
Dźwięk:
zadowalający
Grywalność:
zadowalający
Ogólna ocena: 
Sugerowana cena w dniu publikacji testu: ok. 240 zł
 

Komentarze

11
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    marcol
    5
    "Sugerowana cena w dniu publikacji testu: ok. 90 zł (PC)" - przecież to nie wyszło na PC!!!
    • avatar
      Freakman
      3
      gra do grania z kumplami przy piwku...brak tu jakiegoś ciekawego trybu kariery/story który był dość ciekawy np w Fight Night champion.. w ufc po zostaniu mistrzem na hard już nie za dużo można w grze zrobić...
      • avatar
        gregotsw
        1
        ee, jeszcze jak walczą fajne babki to OK, ale patrzeć jak dwóch facetów maca się w parterze... Nie dla mnie.
        • avatar
          Konto usunięte
          -1
          brakuje Mameda
          • avatar
            Konto usunięte
            0
            Ej już był taki tytuł przy procesorach od Intela. Czuję się rozczarowany kreatywnością redaktorów.