• benchmark.pl
  • Gry
  • Evil Dead: The Game – brutalnie, odważnie, asymetrycznie! I tak powinno się adaptować filmy!
Evil Dead: The Game – brutalnie, odważnie, asymetrycznie! I tak powinno się adaptować filmy!
Gry

Evil Dead: The Game – brutalnie, odważnie, asymetrycznie! I tak powinno się adaptować filmy!

przeczytasz w 9 min.

Evil Dead: The Game to uczta dla fanów serii Martwe zło i interesująca propozycja w temacie asymetrycznej gry sieciowej 4vs1. Czy może ona jednak dostarczyć dobrej rozrywki także osobom nieznających filmów? Nasza recenzja odpowie na to i wiele innych pytań.

ocena redakcji:
  • 3,8/5

Evil Dead: The Game - niby od dawna martwe zło, a jednak świeże

W przeciągu kilku ostatnich lat pojawiło się całkiem sporo kooperacyjnych gier sieciowych, w których grupa bohaterów musi stawić czoła hordom przeciwników, najczęściej jakichś zombiaków lub innych wygłodniałych bestii (jeśli lubicie taką tematykę, sprawdźcie najlepsze gry-horrory). Niektóre z tych produkcji pozwalają zmierzyć się również w asymetrycznych pojedynkach 4 na 1.

Najpopularniejszym tego rodzaju tytułem był jak dotąd Dead by Daylight. Rośnie mu jednak spora konkurencja. Evil Dead: The Game łączy bowiem ze sobą te dwie konwencje – hordy przeciwników i sieciową zabawę - w jedno. I, co najlepsze, robi to z niezwykłą gracją.

To co uderza od samego początku w Evil Dead: The Game to pomysł na tę grę. Widać, że twórcy nie poszli na łatwiznę i nie wzięli jakiegoś znanego schematu byle dopasować go pod estetykę serii Evil Dead. Zamiast tego uchwycili esencję tego, czym są filmy z serii Martwe zło i podporządkowali do tego całą rozgrywkę. I za to należą się gromkie brawa. 

Licencja w tej grze użyta została w fenomenalny sposób, z masą smaczków, odwołań i grafik niezwykle wiernie odwzorującymi postaci, sceny i inne elementy tej legendarnej już serii. Nagranych linijek głosowych również jest tu co niemiara i widać, że studio Saber otoczyło wielką czułością swój ukochany horror.

Evil Dead: The Game - wierność filomwemu pierwowzorowi

To nie nowa skórka na Dead by Daylight

Schemat rozgrywki w Evil Dead: The Game jest następujący – do 4 graczy walczy z (martwym) złem kontrolowanym przez 1 gracza w drużynie przeciwnej. Ludzie muszą na początku znaleźć trzy strzępy mapy porozrzucane po otwartym świecie gry, a następnie zlokalizować strony Necronomiconu (księgi, przy pomocy której przywołano zastępy piekielne i z pomocą której można je odesłać) oraz sztylet kandaryjski (potężny nadprzyrodzony artefakt). 

Z tymi dwoma ostatnimi krokami wiążą się sekwencje utrzymywania się w obrębie kluczowego przedmiotu, przy jednoczesnym odpieraniu hord umarlaków (zwanych Deadite’ami). Gdy bohaterowie wejdą już w posiadanie obydwu specjalnych rzeczy, rozpoczyna się ostatnia faza gry – złożenie w całość Necronomiconu. Księgi trzeba obronić przed zniszczeniem, a gdy wytrzymamy 2 minuty natarcia hord umarlaków, moc Necronomiconu wypędza zło ze świata.

Trochę zawiłe, prawda? Cóż, początkowo struktura gry może wydać się mało czytelna. To plus, bo widać w tym pewną świeżość, a nie prosty „reskin”. Jednocześnie jednak, dla niektórych, może też być sporym minusem, szczególnie jeśli ktoś nie jest zaznajomiony z uniwersum Evil Dead. Co gorsze, na te wszystkie opisane wyżej kroki mamy tylko 30 minut.

Evil Dead: The Game - wypędzanie Martwego Zła

Dziś w lesie nie zaśnie nikt, ale lepiej zabierz kumpli

Gra wymaga ścisłej współpracy, komunikacji i zaznaczania kluczowych elementów na mapie, a także – co ciekawe – poruszania się pojazdami. Trzymanie się razem nie tylko popłaca ze względu na to, że tak prościej walczyć, ale też przez to, że oddalając się za bardzo od grupy wzrasta nasz wskaźnik strachu (a wizualnie towarzyszy temu najazd pogłębiającej się ciemności, niczym w filmach). Gdy ów wskaźnik dojdzie do maksymalnego poziomu, możemy zostać opętani i stracić kontrolę nad postacią (pomaga, gdy ktoś inny spuści nam bęcki). 

Panować nad strachem można przez specjalne umiejętności postaci, które go obniżają tudzież przez palenie ognisk porozrzucanych po arenie gry (lub przebywanie w świetle). Mechanika opętania jest tutaj o tyle ciekawa, że gracz reprezentujący zło może przejąć kontrolę nad pojazdami.

Evil Dead: The Game - przy ogisku

W Evil Dead: The Game istotny jest systemem klas postaci. Mamy tu bowiem 4 typy postaci – lider (wspomaga zespół), wojownik (walka wręcz), łowca (walka na dystans) i wsparcie (coś w stylu medyka). Podobnie jak w innych grach warto tu pomyśleć o uzupełnianiu się, bo drużyna składająca się z 2 tanków, ale bez klas wsparcia, niekoniecznie wiele osiągnie. Umiejętności takie jak niwelowanie strachu czy też grupowe leczenie są kluczowe. 

W tej grze naprawdę nie opłaca się być samolubem. Oczywiście w Left 4 Dead czy Back 4 Blood też to nie popłacało, ale głównie dlatego, że kogoś z ekipy mógł przyszpilić jakiś unikatowy potwór. Czasem były takie sytuacje, że taką postać spisywało się na straty i ignorując to biegło się dalej. W Evil Dead absolutnie tak robić nie można, bo skazujemy się na natychmiastową porażkę. W tej grze współpraca ważna jest dlatego, że dzięki niej szybciej jesteśmy w stanie odnajdywać kolejne części mapy, unikać opętania, a także błyskawicznie eliminować naprzykrzające się nam specjalne monstra, które wzmacniają ataki przeciwników. 

Evil Dead: The Game - zwycięstwo

Groovy!

Co tu dużo pisać, w Evil Dead: The Game gra się całkiem przyjemnie. Walka jest dość standardowa jak na grę AA, aczkolwiek obfituje w sporo niezwykle brutalnych i „charakternych” finisherów, z piłą łańcuchową (tylko 2 rodzaje Asha mogą ją obsługiwać) na czele. Angażująca, w swej prostocie, jest też eksploracja, bo dzięki na przykład latarce widzimy przedmioty, których normalnie nie zauważylibyśmy, a nakierowywanie kompanów na lepsze wyposażenie po prostu popłaca. 

Oprócz ataków wręcz, mamy też w Evil Dead: The Game broń palną, choć w większości przypadków jest ona nieco toporna i nie ma tam żadnej giwery z ogniem ciągłym przez co jest używana raczej sytuacyjnie. Ciekawy jest natomiast system zbierania artefaktów, które pozwalają nam do końca meczu usprawnić parametry postaci w poszczególnych kategoriach (np. odporność na strach lub skuteczność w walce wręcz).

Evil Dead: The Game - krwawe finiszery

Po każdym meczu otrzymujemy punkty doświadczenia podzielone na dwie pule – jedna jest przypisana do klasy postaci, jaką graliśmy, a druga - ogólna do „wydania” na punkty doświadczenia dla każdej z klas. Rozwój naszych bohaterów to długi proces, a drzewka ich umiejętności są bardzo rozbudowane, co powinno dać nam wiele satysfakcji.

Nie ukrywam jednak, że od pewnego momentu przeskakiwanie na nowe poziomy przeciąga się w czasie. Nie zawsze też miałem wrażenie, że umiejętności poszczególnych klas są aż tak przydatne. Mimo wszystko warto grać różnymi postaciami i podnosić ich poziom doświadczenia. Zresztą, jeśli ktoś na początku meczu wybierze jedną postać, inni gracze nie mogą już wybrać tej samej. 

Evil Dead: The Game - eksploracja

Szkoda, że do tej świeżości wkradło się troszeczkę zgnilizny

Do tej pory wypowiadałem się z grubsza w superlatywach. Z Evil Dead: The Game jest jednak pewien problem, a nawet trzy. Pomimo, że gra może sprawiać wiele satysfakcji nawet osobom niezaznajomionym z Ashem i jego walką z demonami, to zabawa jest najlepsza w grupie znajomych. Nie innych, losowych osób z Internetu, lecz znajomych. 

Komunikacja głosowa jest tu kluczowa i schemat jakiegoś bohaterskiego pędzenia jak najszybciej przy nieuważaniu na resztę ekipy w ogóle się nie sprawdza. Tymczasem większość „randomów z netu” zupełnie tego nie rozumiała. 

Inny kłopotliwy aspekt to areny walki. Mamy tu co prawda dwie ogromne, sandboxowe mapy, a gra często miesza lokacje startowe oraz znaczniki misji, ale to wciąż mało i po czasie w grę może wkraść się rutyna. I choć w przygotowaniu są już następne areny rozgrywki, w tym inspirowane Armią ciemności, to jednak moim zdaniem musi też iść za tym inny, dodatkowy typ gry (np. tower defense). 

Ostatnim, trzecim problemem Evil Dead: The Game jest,w moim odczuciu, mechanika kontrolowania zła. Gdy walczymy po stronie demonów, pole walki widzimy z perspektywy pierwszej osoby i bezosobowo. Gra w tym trybie łączy ze sobą za dużo mechanik. Mamy tu bowiem eksplorowanie mapy i namierzanie bohaterów. Mamy możliwość opętania Deadite’ów (zombie-miniony), a wtedy prowadzimy i walczymy nimi bezpośrednio. Mamy wreszcie przyzywanie bardziej śmiercionośnych demonów przez portale. Innymi słowy – dużo do ogarnięcia.

Evil Dead: The Game - jazda samochodem

Według mnie pierwszoosobowa perspektywa do tego wszystkiego średnio się sprawdza i łatwo w tym nadmiarze obowiązków się pogubić. Zdecydowanie prościej byłoby planować swoje ruchy w widoku izometrycznym. Gdy dorzucimy do tego jeszcze możliwość ulepszania swojej „złej postaci” w trakcie meczu w wielu gałęziach drzewka nasz mózg może już eksplodować od przesadnej liczby opcji.

A skoro już narzekam, to może jeszcze wspomnę o tym, że gra jest bardzo ciemna i nie lubi telewizorów OLED, a podbicie jasności niewiele tu daje (aczkolwiek to pewnie celowe). Model jazdy też jest taki sobie, bo o ile jazda po drodze jest w porządku, to już na przełajowa woła o pomstę do nieba. 

Evil Dead: The Game - walka z kościotrupami

Jakub Krawczyński - Redaktor benchmark.pl
Jakub Krawczyński

A jeśli wciąż Wam mało Martwego zła, jest jeszcze gra planszowa!

Evil Dead 2: The Board Game to gra kooperacyjna z opcjonalną mechaniką zdrajcy, która może wywrócić do góry nogami cele poszczególnych bohaterów. W przeciwieństwie do recenzowanego przez nas The Thing: gra planszowa, gracze zaczynają tu z przeświadczeniem, że wszyscy z nich są ludźmi. Istnieje jednak pewna szansa na to, że jeden z graczy jest opętany. Wyniknie to jednak dopiero po pewnym czasie.

Celem gry jest zdobycie określonej liczby stron Necronomiconu i zdeponowanie ich przy portalu, aby wyplenić tytułowe Martwe zło ze świata. Strony księgi należy odkrywać przeszukując stosy przedmiotów porozrzucanych w domku w lesie (oraz okolicy) znanej z kultowego filmu. Przy odkryciu pierwszej strony Necronomiconu, gracz musi popatrzeć na swoją kartę tożsamości. Jeśli okaże się, że nie jest człowiekiem (o czym będzie wiedzieć tylko on sam), może blefować i sprawiać wrażenie, że współpracuje z innymi.

Jego celem będzie jednak doniesienie stron w to samo miejsce, ale nie by zamknąć portal, lecz przywołać przez niego Demona Kandaryjskiego. Opętany gracz nie ma obowiązku się ujawnić – chyba, że po przesunięciu figurek zła/demonów, zignorowałby z nimi starcie. Jeśli ktoś nie ma pewności co do tożsamości któregoś z graczy, musi znaleźć i użyć na nim wody święconej, a prawda wyjdzie na jaw.

Evil Dead: The Game - planszówka Evil Dead 2 w klimacie gry i filmów
Gra ma dość czytelny przebieg - najpierw wyciągamy karty wydarzeń (Deaditesy trafiają na określone pola), następnie rozpatrujemy dodatkowe efekty (np. wkracza boss lub mamy jakiś negatywny lub pozytywny bonus), a postać wykonuje 3 lub 2 czynności (poruszanie się/atak/wymiana/szukanie przedmiotu/inna interakcja). Na koniec Bossowie i Deaditesy ruszają się i rozpatrywane są starcia.

No i właśnie - starcia z bossami. Oczywiście będą to maszkary znane z filmu, w tym zabójcze drzewo. Co ciekawe, niektóre z nich potrafią ograniczyć nasze możliwości np. będąc poza domem lub wewnątrz domu będziemy mogli wykonywać mniej akcji. Wrażeń więc w Evil Dead 2: The Board Game nie brakuje.

Dodatkową cegiełkę dorzuca tu też eksploracja. Planszowe Martwe zło 2 oddaje nam do dyspozycji wiele interesujących przedmiotów oferujących całkiem ciekawe możliwości. Przy okazji pozwala również rzucać zaklęcia z pomocą Necronomiconu. Niosą one jednak ryzyko, bo po każdym użyciu zaklęcia mamy szansę na to, że zło nas opęta.

Evil Dead: The Game - plansza do gry Evil Dead 2: Board Game
Evil Dead: The Game - figurki do gry Evil Dead 2: Board Game

Twórcy planszówki w ciekawy sposób podeszli do dobierania ekipy złożonej z różnorodnych postaci. Postaci męskie mają lepsze możliwości walki, ale mają słabą odporność na opętanie, a postaci kobiece z reguły odwrotnie (aczkolwiek jest tu też wyjątek). Dlatego lepiej dobrze dobrać ekipę, tak aby się uzupełniała. Opętanym można się również stać przy rozpatrywaniu walki (używana jest wówczas trzystronna kostka), przez którą możemy także upuszczać strony Necronomiconu, co jest uciążliwe i spowalnia ucieczkę.

Rozgrywkę w Evil Dead 2: The Board Game wzbogacają mechaniki barykadowania okien czy zastawiania pułapek, co świetnie łączy się z motywami z filmu. Ogólnie gra jest dosyć szybka, na maksymalnie 45 minut i ma względnie proste zasady, które mogą szybko ogarnąć nawet niedzielni gracze. W klimat zaś łatwo się wczuć osobom, które nie oglądały filmów. Jest to jedna z najprzystępniejszych pozycji z mechaniką zdrajcy, która przy okazji robi genialny użytek z licencji – plansza, figurki, żetony i wszystko inne wyglądają tu kapitalnie, a pudełko jest po prostu zjawiskowe. Słowami Asha: jest „groovy!”.

Evil Dead: The Game - martwe zło w grze planszowej Evil Dead 2
Evil Dead: The Game - rozgrywka w grę planszową Evil Dead 2

  • Wykonanie:
    • 5.0 / Bardzo dobry
  • Złożoność:
    • 3.5 / Zadowalający plus
  • Losowość:
    • 4.5 / Dobry plus
  • Regrywalność:
    • 4.0 / Dobry
  • Interakcja z innymi graczami:
    • 4.0 / Dobry

Ocena końcowa - Evil Dead 2: Board Game

80% 4/5

The Evil Dead: The Game – czy warto kupić?

Godne pochwały jest to, że twórcy Evil Dead: The Game tak przekuli znaną już asymetryczną mechanikę, by idealnie spasowała się z serią horrorów/czarnych komedii z serii Martwe Zło. Być może dlatego w ten tytuł wybornie gra się z przyjaciółmi. Doceniam też sporą liczbę celów, jakie trzeba wypełnić w trakcie meczu, bo minimalizuje to schematyczność. 

Szkoda tylko, że przy dwóch dostępnych mapach i raczej mało różnorodnej rozgrywce Evil Dead: The Game może nie mieć zbyt długiego życia, co zresztą już nie raz widzieliśmy na innych przykładach. No chyba że te cztery dodatki, nad którymi pracują twórcy gry (pierwszy już wkrótce) uchronią tę grę przed drastycznym spadkiem zainteresowania. Wolałbym żeby wszystko się udało, bo mimo wszystko wciąż świetnie się tu bawię, ale jak nie będzie z kim… cóż, trzeba będzie o niej zapomnieć.

Evil Dead: The Game - Ash i martwe zło

Ocena gry Evil Dead: The Game

  • genialnie wykorzystana licencja
  • styl rozgrywki unikatowo dopasowany pod świat Evil Dead
  • gra w interesujący sposób wymusza altruizm
  • bogaty system rozwoju postaci
  • satysfakcjonujące i różnorodne finiszery
  • nie przypomina innych gier tego typu
     
  • troche tu zbyt ciemno
  • za dużo opcji dla grającego demonami (co potrafi przytłoczyć)
  • dyskusyjny model jazdy
  • problematyczne działanie znaczników w grze
  • tylko 2 mapy na start

  • Grafika:
    • 3.5 / Zadowalający plus
  • Dźwięk:
    • 4.5 / Dobry plus
  • Grywalność:
    • 4.0 / Dobry

Ocena końcowa

76% 3.8/5

Grę Evil Dead: The Game na potrzeby niniejszej recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od reprezentującej producenta firmy Honest PR. Gra planszowa Evil Dead 2 pochodzi z prywatnej kolekcji autora

Komentarze

7
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    slawp1224
    -4
    najlepiej robic gry oparte na ocenie lub filmy bo istnieje taki trend w grach jest szkodliwy zeby je urzeczywistniac czyli ze te gry zmierzaja w tym kierunku ze im precyzyjniej oddaja rzeczywistiosc tym sa lepsze z kolei tu nastepuje takie jakby nieporozumienie bo jeśli gra sie w jakąś gre tzn ze sie chce oderwac od rzeczywistosci
    • avatar
      slawp1224
      -4
      nawet to moze byc lepsze żeby sobie pograć w tenisa stołowego czy może alfabetycznie w babingtona to sa takie gry które sprawiają frajde a nie to co oni propoponja te komputerowe gry ,no jak sa moze jakies dobre to moze zagram ale nie musze w to grac
      • avatar
        jaol1
        -4
        Dobra, dobra, bawcie się tak dalej... Ale później nie dziwcie się, że 18 latek wystrzelał całą klasę. On po prostu nadal grał.