Inside – zaszczuty w najlepszym stylu
Gry

Inside – zaszczuty w najlepszym stylu

z dnia
Jakub Jakubowicz | Redaktor serwisu benchmark.pl
8 komentarzy Dyskutuj z nami

Dreszczyk grozy, surrealistyczna opowieść, mroczne scenografie i sporo logicznych zagadek - Inside to platformówka, która mistrzowsko łączy w sobie te elementy.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 4,9/5
Plusy

- niesamowity świat,; - gęsty, mroczny klimat,; - zaskakujące i wymagające zagadki,; - surrealistyczna historia,; - imponująca oprawa wizualna,; - zadziwiająco wciągająca rozgrywka.

Minusy

- dosyć krótki czas rozgrywki,; - poziom trudności niektórych zagadek przyprawia o ból głowy.

Na zewnątrz Inside

W 2011 roku pojawiło się Limbo, czyli wysoko ceniona, acz przerażająco mroczna gra zręcznościowa studia Playdead. Zamysł twórców tego indyka był nietypowy, bo oto elementy logiczne i zręcznościowe zawinięto w cmentarne opakowanie czarno-białej grafiki. 

Inside - to druga po Limbo gra Playdead
Oto Limbo w pełnej krasie

Uzyskano w ten sposób nastrój tak depresyjny, że apteki nie nadążały ze sprzedażą Prozacu. Niektórym pięć lat z trudem starczyło, żeby pozbierać się po tamtym traumatycznym doświadczeniu, a tymczasem z czeluści studia Playdead wyłania się kolejna gra platformowa o niepokojącym tytule Inside.

Inside - młody bohater
A to Inside. Czuć podobieństwo?

Sam zamysł jest podobny, jak ten, który towarzyszył powstaniu Limbo. W każdym razie, jeśli chodzi o rozgrywkę, bo graficznie i fabularnie Inside nie jest żadną kopią czy następcą, a dziełem absolutnie nowatorskim.

W głębi ciemnego znalazłem się lasu...

Bez „Dzień dobry”, uścisku dłoni, podziękowań za zakup, ani żadnego innego przywitania z graczem. Tak zaczyna się Inside. Intra też nie będzie. Jakieś wprowadzenie? Chociaż plansza z tekstem? Wolne żarty! 

Jeżeli sądzicie, że w Dark Souls narracja jest utrzymana na poziomie absolutnego minimum, to przy okazji Inside przekonacie się, że można powiedzieć jeszcze mniej.

Zacznijmy więc od początku. Noc, drzewa po części ogołocone z liści, środek lasu i samotny mały chłopiec. I to jest najbardziej optymistyczna część gry! Dalej są nieumundurowane patrole, nieoznakowane ciężarówki, rzucające się w pogoń za naszym bohaterem psy, stosy martwych świń, mury, zasieki... 

Inside - ciała przywiązane pod wodą

Krótko mówiąc, atmosfera zaszczucia zaciska się wokół naszej szyi od samego początku rozgrywki. Nie wiemy dokąd zmierzamy, ani po co, ale przemy w kierunku prawej krawędzi ekranu, ile sił w naszych placach i w nogach małego bohatera. 

Inside - korporacyjny marsz zombie

Nie chcę zbyt wiele zdradzać z mało przejrzystej, ale bądź co bądź wciągającej jak odkurzacz historii Inside. Ograniczę się więc tylko do stwierdzenia, że wspomniany już chłopiec za wszelką cenę stara się przedrzeć do samego serca bliżej nieokreślonej korporacji, jednostki paramilitarnej czy innej grupy trzymającej władze.

Na terenie tajemniczego kompleksu budynków czeka nas spotkanie z eksperymentami, jakich nie powstydziliby się naukowcy z Umbrella Corporation, a także konfrontacja z kreaturami łączącymi w sobie prozę Mary Shelley i japońskie horrory. Tyle! Dalej zamilknę w temacie fabuły, żeby nikomu nie zepsuć zabawy.

Inside - przekradanie się

Oczywiście, jeśli chodzi o inne kwestie, na razie jeszcze głosu nie oddam. Zwłaszcza, że muszę podzielić się spostrzeżeniem, które zadziwiło mnie do reszty. Otóż, nie sądziłem, że gra platformowa, która w dużej mierze opiera się na zagadkach logicznych, może zauroczyć światem tak onirycznym i psychodelicznym. 

Co tu dużo mówić, najlepsi niech uczą się od duńskiego studia. Bo oto tytuł, który można wyzerować zaledwie w parę godzin, oferuje nam tak bogate i fascynujące uniwersum, jakiego często brakuje gigantom z otwartym światem. 

Inside - niezwykle sugestywne lokacje

Tam się nie da

Niby 2,5D, a głębia, jak w filmach Lyncha! I tym razem nie mam na myśli tylko głębi opowiadanej historii, ale po prostu świata, w który zostajemy wrzuceni gwałtownie i bez słowa wstępu.

Pogrążony w ciemnościach las przeradza się w zasnute mgłą pole kukurydzy, a ta ustępuje miejsca opustoszałym gospodarstwom, z których przedostajemy się do industrialnego kompleksu pełnego tajemniczych postaci... Dalej jest jeszcze ciekawiej, ale po raz kolejny zmuszony jestem zachować milczenie!

Inside - bieg przez pole kukurydzy

Dodam tylko, że nierzadko mamy okazję widzieć w tle zarys budowli, które są dla nas niedostępne, ale już na pierwszy rzut oka widzimy, że ciągnie się za nimi jakaś nieznana nam historia.

Innymi słowy – przez cały czas rozgrywki w Inside mamy wrażenie, że to, co obserwujemy, to zaledwie wycinek olbrzymiego i niesamowitego świata.

Inside - sejf na końcu deski

Słowo daję, choć zabrzmi to niedorzecznie, że czasami odruchowo naciskałem kursor skierowany w górę, nie po to, żeby podskoczyć, ale po to, żeby podążać ścieżką, która prowadziła w głąb scenerii.

Oczywiście, to platformówka, więc ruch dozwolony jest tylko w czterech kierunkach, ale mimo to, jest spora chęć, żeby rękami i nogami wleźć w sam środek świata Inside.

Inside - mrocznie i tajemniczo

Jak gdyby tego było mało, napotkane postaci, jak również sam główny bohater, żywo reagują na to, co dzieje się na ekranie. Pracownicy korporacji podbiegają do szyby akwarium, z ciekawością zaglądając do wnętrza, sterowany przez nas chłopiec ogląda się przez ramię na ścigające go psy, a odziani na czarno ochroniarze prowadzą rutynowy załadunek ciężarówek. Sprawia to, że bez mrugnięcia okiem jesteśmy w stanie uwierzyć w prawdziwość ponurego świata Inside.

Inside - za oknem jest tylko rozpacz

Napomknę jeszcze, że sama grafika jest znacznie bardziej realistyczna, niż ta z Limbo, choć wciąż zachowuje pewien kreskówkowy posmak. To po prostu kawał dobrej roboty. Zarówno w sensie koncepcji, jak i wykonania.

Warstwa wizualna zadziwia drobiazgowością i przyjemnie kontrastuje z genialną prostotą rozgrywki, która opiera się na wciskaniu raptem pięciu przycisków.

Inside - droga tonąca we mgle

Jak policzyć do pięciu i osiągnąć sukces

W górę, w dół, w lewo, w prawo i jeden przycisk akcji. To wszystko. W Wiedźminie 3 więcej klawiszy trzeba nacisnąć, żeby usiec draba galopując na Płotce. A tymczasem Inside całą rozgrywkę opiera na tych paru funkcjach.
Podobnie jak w Limbo, tak że i tutaj mamy do czynienia z koktajlem zagadek logicznych i motywów zręcznościowych.

Choć czasem można by zmniejszyć liczbę tych pierwszych na rzecz wartkiej akcji, koniec końców całość jest całkiem nieźle zrównoważona.

Inside - po linie do środka

Jednak Inside nie podbiła mojego serca ani tą bądź co bądź urokliwą prostotą, ani całkiem wysokim poziomem trudności serwowanych zagwozdek. Przede wszystkim oczarował mnie element zaskoczenia, który napotykamy na każdym kroku. 

Kiedy już myślimy, że przejrzeliśmy grę na wylot, że znaleźliśmy wszystkie asy, które chowała w rękawie, ona wywraca stół do góry nogami i nagle okazuje się, że wcale nie gramy już w pokera, ale w szachy.

Czas jednak wlać łyżkę dziegciu do tej beczki miodu. Bo choć Inside ciągnie nas do przodu, jak na smyczy, nęcąc kolejnymi łamigłówkami i zaskakującymi zwrotami akcji, niektóre stawiane przed nami zadania nie są pozbawione wad. 

Najbardziej rozczarowujące były dla mnie sekwencje chyba mocno inspirowane Oddworld: Abe's Odyssee. Z tą różnicą, że zamiast pociesznych i rozgadanych Mudokonów, pod nasze dowództwo trafiają grupki niemych „zombie”. Można powiedzieć, że te przekalkowane sekwencje miejscami odstają od innych, znacznie bardziej innowacyjnych pomysłów twórców z Playdead.

Inside - kierowanie grupką korpo-zombie

Żeby jednak znów przewrócić medal na tę jaśniejszą stronę, podam przykład elementu, który dodał jaskrawego koloru zagadkom, a czasami nawet stanowił ich solidny fundament. Mam na myśli fizykę.

Ale to temat tak istotny, że domaga się omówienia go w osobnym akapicie. 

Inside - zawiśnięcie na łańcuchu

Klasówka z fizyki

Zwykle ocenę dostaje się na koniec klasówki, ale ja wystawię ją już teraz – zasłużona piątka! Fizyka w Inside jest doskonała. Wszystko podskakuje, przelatuje, chlapie, obija się, przewraca dokładnie tak jak powinno. Ale moje zachwyty nie ograniczają się tylko do czysto technicznych aspektów rozgrywki.

Przede wszystkim kwestie związane z przemieszczaniem poszczególnych przedmiotów są idealnie wpisane w świat gry i stanowią podstawę wielu zagadek.

Inside - włos na głowie potrafi się zjeżyć

W pewnym miejscu trzeba pomyśleć, jak przestawić zwrotnicę wagonika, tak żeby jak najlepiej wykorzystać zgromadzoną w nim energię kinetyczną. Kiedy indziej zmuszeni jesteśmy pogłówkować, jakie ustawienie pneumatycznie wyrzucanych w powietrze skrzyń będzie optymalne. 

Nie wspomnę już o sztuczkach związanych z wodą i grawitacją, bo to zupełnie inna para pomysłowo zaprojektowanych kaloszy.

Inside - rozwiązywanie zagadek

Tak czy inaczej, twórcom z Playdead należą się spore gratulacje za to, że ich świat jest tak realistyczny. Co więcej, ten realizm to nie tylko sztuka dla sztuki, ale integralny element rozgrywki, jakiej doświadczamy w Inside. 

Inside - fantastyczna gra światłem dla budowania klimatu

Co tu się wydarzyło?

To prawda, że Inside można skończyć zaledwie w parę godzin. Mało tego! Zakończenie pozostawia takie poczucie niedosytu, jak występ polskiej reprezentacji na Euro 2016. Tym niemniej, to gra, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. 

Inside - grupa zombie

A jeżeli już raz do niej usiądziemy, to prawdopodobnie nie uda nam się oderwać od ekranu aż nie wyświetlą się na nim duńsko brzmiące napisy końcowe. Wszystko to dlatego, że Inside to nie tylko oryginalna gra platformowa. Nie chodzi też wcale o mistrzowski poziom zagadek logicznych czy wyzwań zręcznościowych.

Inside to przede wszystkim prawdziwe dzieło sztuki. Konwencji, jaką stworzyło studio Playdead, mógłby pozazdrościć niejeden twórca horrorów. Nastrój osaczenia i grozy służy tu za sos, w którym pływają mięsiste kęski problemów natury wręcz filozoficznej. Każdy, kto lubi takie dania, powinien jak najszybciej skosztować Inside, bo to smakołyk pierwszej klasy. 

Inside - refleksy świetlne na powierzchni wody

Ocena końcowa:

  • niesamowity świat
  • gęsty, mroczny klimat
  • zaskakujące i wymagające zagadki
  • surrealistyczna historia
  • imponująca oprawa wizualna
  • zadziwiająca wciągająca rozgrywka
     
  • dość krótki czas rozgrywki
  • poziom trudności niektórych zagadek przyprawia o ból głowy
     
  • Grafika:
     bardzo dobry
  • Dźwięk:
     bardzo dobry
  • Grywalność:
     super

98%

Dobry Produkt

Komentarze

8
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    patol1984
    Zapowiada się świetnie, ale na razie cena 80zł jest dość zaporowa jak na grę niskobudżetową, która oferuje "zaledwie parę godzin".
  • avatar
    Konto usunięte
    Gra świetna, polecam :) Jednak co do zagadek, stwierdzenie "poziom trudności niektórych zagadek przyprawia o ból głowy" oraz "... wymagające zagadki" to lekka przesada. Jedynie znalezienie miejsca z sekretnym zakończeniem można by do tego zaliczyć, reszta zagadek jest ciekawa i świetnie zrobiona to tyle.
  • avatar
    szramabdg
    Gra roku. Jest świetna.
    -1
  • avatar
    mutissj
    gdzie za free ją pobiorę?
    -5
  • avatar
    razielOne
    Gra ma Denuvo, więc "za darmo" jej nie pobierzesz. Oceny na poziomie 9.5 dają jasno do zrozumienia że 80 zł to dobra cena. Polecam!
  • avatar
    pawluto
    Opis dobry ale gdzie wymagania sprzętowe ???
  • avatar
    Kisielek
    Najlepszy klimat w grze jaki widziałem od paru dobrych lat!
    A gra jest za 30zł jak siewie gdzie szukać ;)