Jaki licznik GPS lub zegarek na rower? TOP 5 polecanych liczników i zegarków
Gadżety

Jaki licznik GPS lub zegarek na rower? TOP 5 polecanych liczników i zegarków

przeczytasz w 6 min.

Jaki licznik lub zegarek sportowy na rower wybrać? To trudne pytanie, gdyż urządzeń na rynku jest mnóstwo, a ich wewnętrzna różnorodność - przeogromna. Spróbujmy jednak podpowiedzieć, jakie urządzenia na pewno będą dobrym wyborem.

Jaki licznik z GPS wybrać na rower? A może, zamiast licznika postawić na zaawansowany zegarek sportowy, który będzie bardziej uniwersalny? To pytanie, na które każdy odpowiedzieć musi sobie sam, a na odpowiedź tę wpływ ma milion zmiennych. Tak czy inaczej, sprawdzamy jakie zaawansowane urządzenia do mierzenia i wspomagania jazdy na rowerze znajdziemy na rynku i podpowiadamy najlepszy sprzęt, i to zarówno dla tych, którzy świata poza rowerem nie widzą, jak i dla tych, którzy trochę jeżdżą, trochę biegają, pływają, spacerują po górach i żyją po prostu po sportowemu.

Licznik czy zegarek? 

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, więc załatwimy ten temat na szybko, podchodząc do niego mocno konkretnie. 

Po pierwsze, jeśli ktoś tylko jeździ na rowerze i to jeździ dużo (choćby w swojej własnej ocenie), to kupuje licznik i tyle. 

Po drugie, jeśli ktoś jest ogólnie usportowiony i aktywność to jego życie, ale rower uwielbia i od maja do września jest jego wielkim entuzjastą, jest spora szansa, że… kupi i zegarek, i licznik. Tak, nie ma się co dziwić, to tak działa. Im więcej jeździ się na rowerze, tym bardziej każdy skłania się w stronę licznika, a jeśli taki hipotetyczny ktoś we wrześniu wrzuca rower do garażu i uderza na CrossFit, to zegarek sportowy też mu się przyda. 

Po trzeci wreszcie, jeśli ktoś rower lubi, ale jakoś nie stawia go nad wszystkimi innymi sportowymi aktywnościami, no to kupuje zegarek i jest szczęśliwym człowiekiem. Proste? 

Uwaga, jest drogo

W tym zestawieniu topowych liczników lub zegarków na rower brak kompromisów! Chociaż, to trzeba przyznać, nie ma w nich najwyżej pozycjonowanych modeli wśród zaawansowanych liczników z nawigacją, z prostego powodu - najdroższe urządzenia na rynku w zasadzie nie różnią się aż tak diametralnie od ich nieco tańszych zamienników, również wysoce funkcjonalnych. Ot większy ekran, ot ekran dotykowy i inne takie niuanse to rozwiązania, bez których można spokojnie żyć, mając czasem nawet jakiś 1000 zł w kieszeni! 

Rzecz jasna, sprzęt w tym artykule to sprzęt topowy i niestety tym samym drogi. Niemniej zastanawiając się nad takimi urządzeniami, musimy mieć jasność, że nie są to gadżety dedykowane rowerzystom jeżdżącym po ścieżkach rowerowych raz na dwa tygodnie, w sobotę na lody i kawę. To sprzęt sportowy przeznaczony do codziennego tyrania na treningach, dłuższych wypadów czy przynajmniej systematycznej jazdy. 

Jasne, że nie każdy przygotowuje się w swojej okolicy do zawodów Ironman lub “robi nogę” na Tour de Pologne Amatorów, ale faktem jest, że niedzielnemu rowerzyście zegarek lub licznik za 1000 - 2000 zł jest (obiektywizując nieco) umiarkowanie potrzebny. Innymi słowy, przedstawiamy poniżej sportowe urządzenia do śledzenia sportowej aktywności, które kosztują dużo, ale równie wiele oferują pod kątem funkcjonalnym. 

W naszym zestawieniu mamy: 

Garmin Fenix 6X Pro - zaawansowany zegarek sportowy

Ocena benchmark.pl
  • 4,8/5

Prawdziwe Ferrari wśród zegarków sportowych! Mapy, GPS, smartwatchowe funkcje, powiadomienia z telefonu, obsługa aplikacji muzycznych… Co byśmy od zegarka sportowego otrzymać, to Garmin Fenix 6X Pro nam daje, od nawigowania w terenie i nie tylko, po pomiar pulsu, plany treningowe i takie tam. To prawdziwy kombajn, odporny na upadki, zachlapania, letnie ulewne deszcze - coś dla zapalonych sportowców, co sprawdzi się również w przypadku wziętych kolarzy. A no i jako zegarek tak po prostu potrafi działać dobre 3 tygodnie, oferując jakieś 15 godzin pracy z włączonym GPS, co jest bardzo dobrym wynikiem. Fenix jest drogi, co warto zaznaczyć, ale jest również doskonałym zegarkiem dla najbardziej wymagających

Garmin Edge 130 Plus - prosty, ale świetny licznik z GPS

Ocena benchmark.pl
  • 4,5/5

Garmin Edge 130 Plus to prosty licznik, ale bardzo, bardzo funkcjonalny. Opcje treningowe - są. Nawigacja po śladzie - jest. Współpraca z czujnikami - a jakże! W zasadzie jedynym ewentualnym ograniczeniem Edge 130 Plus jest jego nawigacja. Odbywa się ona po odgórnie wytyczonym śladzie, a sam licznik nie ma map, co jest pewną wadą, ale filozofia tego urządzenia jest dalece odmienna od choćby takiego Garmin Edge 530. To nie jest nawigacja, a sportowy licznik GPS, który może pomóc nam w trzymaniu się zaplanowanej trasy, ale nie służy do nawigowania, a do monitorowania naszej jazdy, analizy treningowej i takie tam. Reasumując, jeśli ktoś szuka urządzenia z poczekalni klasy premium i nie potrzebuje rozbudowanej nawigacji z mapami, to Garmin Edge 130 Plus jest więcej niż warty rozważenia.

 

Garmin Forerunner 945 - uniwersalny zegarek sportowy

Ocena benchmark.pl
  • 4,5/5

Oto zegarek, który w sumie nieszczególnie odbiega od wymienionego już w zestawieniu Fenixa, będąc, no właśnie, bardziej uniwersalnym? Docelowo Forerunner 945 to zegarek do bieganie i triathlonu, a zatem - do jazdy na rowerze również. Co potrafi ten nieco tańszy inteligentny zegarek sportowy Garmina? Praktycznie wszystko, od trybów treningowych, przez pomiar pulsu, pułapu tlenowego, po nawigowanie po wbudowanych mapach czy odtwarzanie muzyki. Dla kogo to sprzęt? Dla biegaczy, dla rowerzystów, dla miłośników sportu jako takiego. Reasumując, jest to najpewniej najbardziej uniwersalne urządzenie w tym zestawieniu, “wszystkomające” i względnie atrakcyjne cenowo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że ciągle kosztuje w okolicach 2000 zł. 

Garmin Edge 530 - popularny i opłacalny licznik z nawigacją

Ocena benchmark.pl
  • 4,9/5

Garmin Edge 530 to chyba najpopularniejszy licznik z GPS na rynku wśród zaawansowanych rowerzystów i kolarzy amatorów. Oferuje praktycznie wszystko, czego można oczekiwać, od bardzo dobrej nawigacji po wbudowanych mapach, po złożoną i wielopoziomową analizę efektywności treningowej, segmenty do pościgania się wirtualnie z innymi, a wszystko to wyświetla na ładnym, kolorowym ekranie. No dobra, nie ma może ekranu dotykowego, ale tu, zależnie od preferencji, trzeba przyznać, że czasem nie jest to wcale wadą. Starając się spojrzeć na zestawienie wybitnie obiektywnie, trzeba przyznać, że w odpowiedniej promocji, w cenie oscylującej wokół 1000 zł (a zdarzają się takie strzały!) nie ma na rynku, tak na rynku w ogóle, lepszego licznika z nawigacją GPS.

Wahoo Elemnt Bolt - zaawansowany licznik z nawigacją

Teoretycznie moglibyśmy wstawić do tego zestawienia drugą wersję Bolta (V2) z kolorowym ekranem lub model Roam, taki na bogato, ale pierwszy Wahoo Elemnt Bolt jest po prostu tańszy, a przy tym oferuje naprawdę wiele. Bardzo dobra nawigacja na czytelnym, choć monochromatycznym wyświetlaczu, współpraca z czujnikami wszystkiego, możliwość pełnej personalizacji poszczególnych kart - oto niektóre zalety tego sprzętu.

Olbrzymim plusem Wahoo jest też, w przeciwieństwie do Garminów, pełna synchronizacja z aplikacją - to z jej poziomu obsługujemy licznik, wgrywamy wygodnie trasy etc., co podczas jazdy jest niezwykle wygodne. Reasumując, jeśli ktoś chce coś, co nie jest Garminem, to Wahoo Elemnt Bolt pierwszej generacji jest najtańszym sposobem na wskoczenie w segment liczników premium konkurencyjnych do Garmina marek. 

Tylko Garmin?

Pewnie nietrudno zauważyć, że naszą topkę zdominowały urządzenia marki Garmin. Cóż, taka prawda, takie życie - Garmin jest absolutnym liderem na rynku wszelkich mierników, liczników, zegarków sportowych, a swoją pozycję umacnia od lat. Od ogólnosportowej strony podgryza go Polar, a nawet smartwatche gigantów branży IT, od strony rowerowej swój kawałek tortu wykroiło Wahoo, a i rozpycha się na rynku Bryton, ale zanim Garmin realnie poczuje się zagrożony na swoim tronie, sporo wody w Wiśle jeszcze upłynie. 

Czy zatem szukać na siłę alternatyw, czy postawić na Garmina? Alternatyw szukać warto, bo sprzęty takiego np. Wahoo są genialne, jeśli komuś podpasuje filozofia obsługi, ale dominacja Garmina ma jedną, niepodważalną zaletę dla nas, użytkowników, czy tam klientów. Sprzęt tej firmy po prostu działa! Może być tu gorszy, a tam lepszy, ale w ogólnej skali są to świetne urządzenia, do których naprawdę nie można mieć zastrzeżeń. Wybierajmy więc, co nam pasuje, wiedząc, że Garmin zdominował to zestawienie nie bez powodu.

Komentarze

7
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    bobbaniak
    0
    Do czego to już doszło...
    Nie można iść normalnie pobiegać w ciszy, oczyścić umysł, bo trzeba mieć rozpraszacze (słuchawki), mierniki (opaski/smartwatch'e) itp.
    Teraz próbują wymusić modę na doczepianie idiotyzmów do roweru.
    Kiedy się to skończy?
    • avatar
      agnus
      -1
      Jaki licznik? Stary iPhone+powerbank. Sprawdzałem Sigmy, sprawdzałem Garminy. Nie znalazłem nic lepszego od smartfona, Naviki/Bikemap+GoogleMaps. Dodam że jeźdżę turystycznie po Polsce i za granicą. Turystycznie czyli 50-150km za jednym zamachem.
      • avatar
        von_marcus
        -2
        Od kilku lat do nawigowania i zbierania wszelkich informacji dotyczącej trasy na rowerze używam smartfona, który specjalnie zakupiłem z założeniem, że to będzie "licznik rowerowy" z zainstalowaną aplikacją Locus Map. Żaden Garmin tego nie przebije.
        • avatar
          GhasuONE
          -2
          Polecanie Forerunnera 945, gdy na rynku jest dostępny 955 to jakieś nieporozumienie.
          • avatar
            cattani43
            0
            Artykuł mocno sponsorowany prosimy o informację na samym początku.
            • avatar
              AmonSeet
              0
              Brak nadgarstkowego odpowiednika 130ki, reszta to wysoka półka garmina dla mocno trenujących i lansow, którzy nie potrafią wykorzystać ich funkcji.
              Nie jestem Prosem, więc sorry nie potrzebuje sprzętu za prawie 3tyś.
              Czekam na propozycje dla normalnych.