Gry

Ratujmy świat... znowu

No cóż w takiego rodzaju grze nie należy się chyba spodziewać nieprawdopodobnej historii, od której opadnie nam szczęka (nawet nieśmiertelne Diablo trzymało się przecież dość sztampowej konwencji, co nie jest bynajmniej wadą). Miło jednak, jeśli główne zadanie jest na tyle przemyślane i ciekawe, że nie usypia się przed monitorem (jak w Hellgate: London), tylko chce się grać dalej.

Opowieść, w której my weźmiemy udział jest raczej dość klasyczna, ale przyjemna. Nasz bohater - rosły mężczyzna imieniem Targon, właśnie przygotowywał się do zajęcia ważnej funkcji strażnika w Bractwie Świętego Płomienia. Organizacji, której zadaniem jest dopilnowanie, aby stwory cienia nie powróciły na ziemie. Niestety jednak, tego samego wieczoru spełniają się najgorsze obawy, ktoś wypuszcza z portalu legiony ciemności, klasztor zostaje zrównany z ziemią, a cały świat pogrąża się w chaosie. Targon szybko, zatem podejmuje decyduje, że musi bezzwłocznie wyruszyć w poszukiwaniu artefaktu, który zamknie demony z powrotem w swoim więzieniu, tytułowej Ręki Boga. Jak widać nie jest to może opowieść najwyższych lotów, ale poprowadzona jest na tyle dobrze, że nie nuży. W czasie gry na pewno spotykamy parę ciekawych Bohaterów Niezależnych i wykonamy kilka zróżnicowanych questów.

Choć klasztor, do którego należy Targon zostaje obrócony w proch, nasz heros nie jest kompletnie osamotniony w swojej poważnej misji. Towarzyszy mu Luna, mała wróżka i jego odwieczna przyjaciółka. Luna pełni w grze rolę kursora, a w razie potrzeby, służy również jako źródło światła w bardziej zaciemnionych miejscach jak jaskinie czy lochy. Bardzo podobało mi się to rozwiązanie, bo Luna nie tylko podpowiada nam, co robić dalej i ostrzega, kiedy poziom naszego zdrowia spada zbyt nisko, ale również jest autorką większości złośliwych komentarzy w grze. Dialogi między nią, a Targonem są zabawne i przyjemnie się ich słucha, zwłaszcza, że większość czasu spędzimy w dziczy i samotności, przyjemnie, zatem od czasu do czasu posłuchać jakiegoś krótkiego dialogu.

A skoro już mowa o Targonie, to jest to młodzieniec, który ma szczęście nosić bardzo znaczące imię. To właśnie generał Targon wraz ze swoim bratem dziesięciolecia temu zepchnął legiony ciemności do portalu, w którym przebywały do niedawna. Tą uroczą historię można przeczytać w instrukcji obsługi, jeśli ktoś ma dostatecznie dużo samozaparcia. Miło, że twórcy zdecydowali się dodać trochę folkloru do swojego świata, ale cała historia napisana jest raczej dość lekka ręką i nie ma wielkiego odzwierciedlenia w grze. Dlatego może dla własnego dobra lepiej ją sobie podarować i potem nie zastanawiać się, o co właściwie chodziło.