Little Battlers eXperience (3DS) - wielkie starcia małych robotów
Gry na konsole

Little Battlers eXperience (3DS) - wielkie starcia małych robotów

Robert Matuszak | Redaktor serwisu benchmark.pl
Dyskutuj z nami

Little Battlers eXperience to krzyżówka gry akcji i RPG dla Nintendo 3DS. Brzmi jak poezja, o której zaskakująco mało się mówi. Przypadek?

Spotkanie z Little Battlers eXperience to jeden z tych niezręcznych momentów w życiu każdego europejskiego gracza, w którym to tytuł z pozoru nowy i zupełnie nieznany, w rzeczywistości okazuje się być szóstą częścią nie tak nowej już dzisiaj serii, skaczącej z martwego Sony PSP na Nintendo 3DSa, PS Vitę i znów na handhelda Ninny. Gdy zaś doda się do tego jeszcze fakt, że tuż obok gry dumnie kroczy także telewizyjny serial, a nowa część gry służyć ma promocji świeżego sezonu... No cóż. Wówczas jak nigdy poczuć się można częścią zupełnie innego świata i kultury.

Little Battlers eXperience - walka

Koniec końców nie ma jednak tego złego, albowiem Little Battlers eXperience nie wymaga od nas dogłębnej znajomości ani uniwersum, ani też jego growo-serialowego dorobku, by w pełni cieszyć się oferowaną przez niego rozgrywką. Z tym „cieszeniem się” mogłem jednak nieco przesadzić, bo odbiór tej produkcji (i to ile frajdy uda się Wam z niej wycisnąć) silnie uzależniony jest od tolerancji odbiorcy na takie rzeczy jak bitwy zabawkowymi robocikami oraz... dzieciaki ratujące premiera przed zamachem.

Little Battlers eXperience - screen z gry

Dino Grzmot, z nami moc

Narracji Little Battlers Experience czy samej konstrukcji fabuły nie da się wiele zarzucić. Ba – w pewnym stopniu opowieść o chłopcu, w którego rękach ląduje bardzo szczególny robot-zabawka uznać można za angażującą... o ile tylko ktoś lubuje się w takich klimatach. Jak to jednak w przypadku japońskich gier RPG bywa, postaci obecne na ekranie potrafią mielić tu jęzorem w nieskończoność, a sama historia o grupie dzieciaków w rękach których spoczywają losy WszechświataTM to w większości (europejskich) przypadków ciężki orzech do zgryzienia. Oczywiście wszystkie dialogi można tu po prostu „przeklikać” i skupić się na mięsku (czyli samych walkach robotów, o których więcej za chwilę) tylko że... no, trochę tego klikania będzie.

Little Battlers eXperience - grafika

Jak już się rzekło, dania główne gry to starcia właśnie małych robotów, których elementy w pocie czoła odblokowujemy, dobieramy i levelujemy za sprawą setek bitew, stoczonych na miniaturowych arenach z innymi robocikami. I należy tu zaznaczyć, że to właśnie ten element stanowi o sile opisywanego tu produktu. Łącznie zdefiniować można 5 elementów naszego „podopiecznego” - głowę, korpus, nogi i dwie ręce. Każdy z nich reprezentować może inną klasę ciężkości, dzięki czemu nawet na tym etapie rozpoczyna się eksperymentowanie – nic nie stoi na przeszkodzie, by na naszego robota wrzucić „ciężki” korpus, a ten dalej w ogólnym rankingu kwalifikował się będzie jako klasa lekka. Wszystko dlatego, że dobierając każdy z elementów obracamy się w pewnej puli punktów, po której przekroczeniu (lub obniżeniu) nasz mini-mech przemieszcza się pomiędzy konkretnymi klasami – stając się twardszym, bądź też szybszym wojownikiem.

W głowie zawrócą nam także bronie, reprezentujące jeden z trzech typów obrażeń obecnych w grze: ciętych, penetrujących i wybuchowych. Te związane zostały ze sobą prostym systemem wzorowanym na grze w kamień – papier – nożyce. W związku z tym, że przed bitwą wyposażyć możemy się w maksymalnie ich dwa rodzaje, dodaje to kolejną taktyczną warstwę w obecnym, rozgrywkowym torcie Little Battlers Experience.

Ponadto, twórcy wprowadzili również prosty patent powstrzymujący graczy przed bezpardonowym rzucaniem się na przeciwnika i trzaskaniu przycisków ile wlezie. Osobliwy wskaźnik „Napięcia” – bo o nim właśnie mowa – określa poziom obrażeń naszych siarczystych razów, zużywając się z każdym atakiem. Gdy spada do zera, nasze uderzenia nie są już za wiele warte, przez co konieczny staje się taktyczny odwrót i umiejętne manewrowanie po minaturowych arenach. Mimo to, większość starć i tak nie trwa tu więcej niż minutę, co świetnie wpisuje się w przenośny charakter Nintendo 3DS.

Little Battlers eXperience - pojedynek

Gundam vs. Gundam, a nie, jednak Little Battlers eXperience

Systemowi RPG, upakowanemu do Little Battlers Experience z pewnością nie sposób odmówić złożoności. Z całym tym podnoszeniem poziomów doświadczenia naszej postaci, broni LBX’a i jego modułów (i grzebaniem w „rdzeniu” maszyny a przez to modyfikowaniem jej statystyk) miłośnicy dążenia do jak największych cyferek poczują się jak w niebie. Mimo to, na dłuższą metę walki robotów stawały się tu dla mnie nieco nużące, a powstałego problemu w żadnym stopniu nie rozwiązywało to, co w grze dzieje się poza starciami blaszanych ludzików.
Podobnie jak i w zeszłorocznej produkcji od Level 5 – Inazuma Eleven Go, gdzie poza głównymi meczami czekało na nas już tylko mnóstwo biegania z miejsca na miejsce i sporo nużących mini-gierek – również w Little Battlers Experience włóczymy się po okolicy zbierając jakieś popierdółki dla lokalnych NPC’ów bądź bierzemy udział w bitwach specjalnych, swoją „specjalność” manifestujących wyłącznie w nazwie. Sytuację ratuje nieco tryb kooperacji, gdzie razem ze znajomym przedzieramy się przez coraz trudniejsze starcia i odblokowujemy rzadkie moduły dla naszego bota. Na widok wyłącznie lokalnej rozgrywki wieloosobowej moja mama płacze do dziś.

Little Battlers eXperience - historia

Na tym etapie chyba już wiecie, do kogo tytułowe doświadczenie Little Battlers jest kierowane. Sam nie mogę do końca powiedzieć, że bawiłem się przy nim źle – design gry, objawiający się w szczególności pod postacią momentami naprawdę świetnie wyglądających robotów całkowicie do mnie przemawia – jednak pewnych braków czy też umowności na płaszczyźnie rozgrywki wybaczyć nie sposób. Nowa produkcja Level 5 to miły dodatek do pokaźnej biblioteki Nintendo 3DS, ale z pewnością nie perła w jego kolekcji.

Ocena końcowa:

  • przyjemna dla oka oprawa wizualna;
  • mnóstwo opcji modyfikacji naszego robota;
  • całkiem przemyślana, RPG’owa warstwa tytułu;
  • „przenośny” charakter bitew robotów;
  • niezła fabuła;
     
  • sposób prezentacji fabuły jest kiepski;
  • za małe zróżnicowanie rozgrywki – poza walkami nie bardzo jest tu co robić;
  • tylko lokalny tryb gry wieloosobowej;
Grafika: zadowalający
Dźwięk: słaby plus
Grywalność: zadowalający plus

Ocena ogólna:

62%

Mogą Cię również zainteresować:

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!