Myszki

Logitech MX518 – najlepszy wybór dla graczy?

z dnia

W gry komputerowe gram już od kilku lat. Przez większość tego czasu używałem optycznego „no-name’a” za 15 zł. Kiedy zająłem się fps’ami on-line poczułem, że potrzebny mi jest sprzęt, który da mi nie tylko komfort, ale też pomoże rozwinąć skrzydła i umożliwi skuteczniejszą grę. W dodatku zaczął mnie denerwować słaby sensor i precyzja oraz zawodność- „przeskakiwanie” kursora. Po przeczytaniu wielu opinii wybór padł na MX518.

W pudełku znajdziemy oprócz myszy, płytkę ze sterownikami, oprogramowaniem Set-point i wielo językową instrukcję (w tym też polski). Niby niewiele, ale po co komu więcej?

Pierwsze wrażenia

Myszka ma kształt świetnie dopasowujący się do dłoni, dobrze wyprofilowana, a po lewej i po prawej stronie znajdują się wcięcia na kolejno kciuk i mały palec. Jest ona przeznaczona tylko i wyłącznie dla osób prawo-ręcznych. Jeśli ktoś wcześniej używał małej myszy, może mieć problemy z przyzwyczajeniem się. Gdy się to uda, zapewne każdy doceni różnicę. Ja jestem właśnie taką osobą i na pełne przyzwyczajenie się potrzebne mi było jakieś 2 tygodnie. Do dyspozycji mamy 8 przycisków. Oprócz oczywistych trzech są jeszcze 2 znajdujące się przed i za kółkiem (standardowo do zmiany rozdzielczości), przerzutnik plików umiejscowiony za przyciskiem zmniejszającym czułość. Nad lewym wcięciem znajdują się jeszcze dwa: „przesuń w przód, przesuń w tył”. Oczywiście każdy z nich można niemalże dowolnie skonfigurować, ale o tym później. Wygląd jest bardzo modny, aczkolwiek trochę kontrowersyjny- na urządzeniu znajdują się jakby ślady po kulach z broni palnej. Na pierwszy rzut oka ktoś rzeczywiście może pomyśleć, że strzelano do niej.

Podstawowe dane specyfikacji producenta:
-         rozdzielczość 1800 DPI, minimalna 400 DPI
-         maksymalne przyśpieszenie 5,8 megapixels/s
-         czas reakcji 125 hz (8 ms)

Oprócz tego dostajemy 3 letnią gwarancję, która obejmuje min. 10 milionów przyciśnięć i 250 km „drogi” jaką może przebyć myszka. Swoją drogą ciekawe jak oni to sprawdzili?- mi nie chciałoby się wykonać tylu przyciśnięć i jednocześnie sprawdzić przy którym myszka padnie. Podczas przeglądania sterowników okazało się, że myszka ma 2000 DPI. Czyżby chwyt marketingowy producenta? Pewnie chcieli powiedzieć: „Chcesz mieć 2000 DPI, kup 100 zł droższego Logitech G5”. Co ciekawe zaktualizowanie oprogramowania zabiera tą możliwość i ogranicza rozdzielczość do1800 DPI. Warto też zwrócić uwagę na czas reakcji-8 ms- takowym cechują się myszki za 20 zł. Tu akurat producent mógł się bardziej postarać, choć różnica będzie trudno odczuwalna. Na pewno w zwykłym urządzeniu nie „podkręcimy” czasu reakcji, tu udaje się ustawić 1 ms i wszystko jest w jak najlepszym porządku, ale ja asekuracyjnie wolałem zostawić 2 ms.

 

 

Oprogramowanie

Logitech dołącza do swoich myszek i klawiatur oprogramowanie SetPoint. Pozwala ono zaprogramować niemalże w dowolny sposób wszystkie przyciski myszki. Można w tym celu użyć jednej z siedemnastu różnych funkcji. Oprócz tego jest możliwość zmieniania szybkości kursora, rolki, włączenie przyśpieszenia, ruchu inteligentnego oraz śladu wskaźnika. W ostatniej zakładce znajdują się opcje skierowane głównie dla graczy. Tu wybieramy czy ustawienia mają być pobierane z systemu czy SetPoint’a. Jest też zakładka z opcjami zaawansowane. Jeśli ją klikniemy pojawi się efektowne okno, w którym można stworzyć osobne profile ustawień dla gier, a w nich przyporządkować pięć ustawień czułości. Można nawet ustawić osobne czułości dla obu osi myszy. Całość prezentuje się przejrzyście, ładnie, a wszystkie funkcje są łatwo dostępne.

 
Testy
 

„Take your game to the next level”- czyli przenieś swoją grę na następny poziom, taki napis znajduje się na pudełku. Tego typu napisy znajdują się na większości myszek dla graczy. Nie pozostaje nic innego jak sprawdzić to stwierdzenie.

Zacząłem od syntetycznych. Najpierw sprawdzenie czasu reakcji. Mouse timer dialog pokazywał wartość zbliżoną do tej podkręconej (500 hz). Następnie sprawdzenie akceleracji wstecznej i zwykłej. Tu niezastąpiony jest Paint. Wykonywałem ruch do przodu i do tyłu o taka samą długość, w jednej linii, z podobną szybkością. Kursor przy obu ruchach przebył tą samą drogę. Nie gubił się również. Śmiało i bez wątpliwości moe powiedzieć, że akceleracja nie wystąpiła. Pierwszy test zaliczony na szóstkę. Następnie wykonałem testy programem  VMouse Bench. Za jego pomocą można sprawdzić odświeżanie, interpolację i rozdzielczość. Mimo, że odświeżanie sprawdziłem już za pomocą Mouse timer dialog, to postanowiłem to zrobić jeszcze raz Vmouse’m, aby dowiedzieć się czy osiągnę powtarzalne wyniki. Ku mojemu zdziwieniu Vmouse pokazywał średnią wartość 324 hz, czyli o ponad 150 hz mniej. Nie wiem z czego to wynika, ale być może z tego, że mam wersję beta tego programu. Kolejny krok to zbadanie czy występuje interpolacja. Przesunąłem kursor przez całe wskazane pole. W wyrysowanej linii nie było żadnej przerwy- interpolacja nie występuje. Ostatni syntetyk to sprawdzenie realnej rozdzielczości. Wybrałem przesunięcie o 0,5 cala przy 2000 DPI. Test wskazał wynik również bardzo zbliżony do ustawienia. Było to kilkanaście dpi więcej od ustawienia. Ten test również można zaliczyć do udanych.

Wreszcie przychodzi czas na te najważniejsze testy, które powiedzą nam całą prawdę o urządzeniu- gry. Właściwie jedna gra. Uznałem, że wystarczy Counter-Strike: Source. Przy tym dynamicznym, sieciowym fps’ie potrzebna jest porządna, niezawodna myszka, wychodzą wszelkie niedociągnięcia. Najpierw chciałem się dowiedzieć czy optyka nie wyłącza się po długim, nieruchomym siedzeniu w miejscu. Gdyby tak się stało myszka mogłaby się obudzić zbyt późno przy nagłym ruchu, a ja mógłbym w tym czasie zarobić klasycznego headshot’a. Okazało się, że myszka nie „usypia” w ogóle. Sama gra była zdecydowanie przyjemniejsza i skuteczniejsza niż na „no-name’ie”. Każdy, nawet najmniejszy ruch był zdiagnozowany przez myszkę. Jak już wspomniałem na początku mini-recenzji mysz jest bardzo wygodna. Nawet po kilku godzinnej sesji w cs:s nie bolała mnie ręka. Wszystko to można opisać krótko: gra się świetnie.

Testy wykonałem na podkładce Razer Goliathus.

 

Posumowanie

Czas odpowiedzieć na pytanie zadane na samym początku recenzji. Myszka kosztuje 139 zł. Jej możliwości przedstawiłem powyżej. Czy warto kupić tańszą myszkę, której możliwości na papierze wyglądają nie gorzej?. Zdecydowanie nie. W myszki te wepchnięto zbyt duży „bagaż”, którego nie potrafią udźwignąć. Nie radzą sobie z czułościami i czasami reakcji z jakimi nakazano im pracować. Przez to można otrzymać sprzęt zawodny. Czy warto zainwestować w droższą? Jeśli ktoś koniecznie potrzebuje możliwości zmiany ciężaru to tak, ale uważam, że MX518 ma idealny ciężar i tylko najwięksi malkontenci będą potrzebowali czegoś lżejszego lub cięższego. Dopłacając 100 zł można dostać Logitech G5 i tu właściwie otrzymujemy jedynie możliwość zmiany ciężaru i nieco wyższy czas reakcji (mało kto zauważy różnicę, a przecież MX518 bez problemu można podkręcić). Za 300 zł można kupić G9, a niebawem G9x. Tu właściwie jedyną różnicą oprócz wspomnianego wyżej czasu reakcji i możliwości zmiany ciężaru otrzymujemy ekstremalne czułości, kolejno 3200 DPI i 5000(!) DPI. Tylko takie rozdzielczości są chyba stwarzane po to, aby myszka mogła otrzymać tytuł najlepszej na świecie. Wątpię żeby ktoś potrzebował takich możliwości skoro nawet najlepszy zawodowy gracz na świecie gra na myszce 1600 DPI. Kolejnym argumentem jest to, że MX518 swoją premierę miał prawie 4 lata temu, a mimo to wciąż świetnie trzyma się na rynku. Odpowiedź na nasze podstawowe pytanie brzmi: tak, jest to najlepszy wybór dla graczy (przynajmniej według mnie).

 

Zalety
  •      niezawodność
  •       jakość sensora optycznego
  •      kształt
  •       oprogramowanie
  •        wygląd
    Wady               
 
  • zdzierające się logo
  • czas reakcji (dla malkontentów)

 

Komentarze

8
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Heh Też mam tą myszkę i sporo się dowiedziałem dzięki. Super Recenzja.
  • avatar
    Dla mnie 130 zł za myszkę to w sam raz, a artykuł fajny bo z testami, zdjęciami z boku i przodu oraz bardzo dobry opis.
  • avatar
    sp4wners, ciezko jest grac na low sense na jakims tanszym sprzecie zeby nie bylo akceleracji wstecznej. niestety ale taka jest prawda, ze do gier, szczegolnie FPS'ow myszka musi byc dobra. MX 518 taka niewatpliwie jest.
    pozdrawiam
  • avatar
    Artykuł dobry, sam grałem w gry, można powiedzieć "pół-zawodowo". I powiem Ci, że jeżeli ktoś jest do du*y to nawet myszka mu nie pomoże, ja jakoś nie potrzebowałem wynalazków za 150 czy 200zł :) Jednak mysz bardzo dobra :)
  • avatar
    sp4wners masz rację, że jak ktoś nie umie grać to mu dobra myszka niepotrzebna, ale jeśli poczułem rożnicę to coś znaczy...
  • avatar
    wydaje mi się że przywiązujesz się zbytnio do parametrów technicznych, a nie do faktycznej używalności tej myszki. A czasu reakcji i tak nie zauważysz przy używaniu... Dla mnie to mysz bez wad (logo też mi się nie starło) używam jej prawie 2 lata.
  • avatar
    Osobiście mam mx510red i działa bez zarzutu już przez chyba 4 lata, także do tej też pewnie nie mógłbym się przyczepić :>
  • avatar
    ja mam swoja mx518 juz blisko 3 lata. mysz jest swietna. Jedyne do czego mozna sie przyczepic to logo ktore praktycznie juz w calosci sie starlo i zostala siwa blaszka :( no i troche syfu w szczelinach ale to juz wina mojej pocacej sie reki ;)

    Mysz swietna