Gry

Max Payne 3 - premiera, test i gameplay

z dnia
  | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor:
150 komentarzy Dyskutuj z nami

Max Payne 3 w testach na wielu kartach graficznych. Zobacz wyniki wydajności i przekonaj się, jak wydajny musi być PC, aby poradzić sobie z najnowszą grą akcji.

Max Payne 3 - okładka

Max Payne 3

Platformy: PC/X360/PS3
Gatunek: TPP
Tryb gry: Single/Multi
Premiera w Polsce: 1 czerwca 2012
Demo gry: nie
Cena: 139 zł
PEGI 18PEGI
Ograniczenia wiekowe
Wymagania

Procesor: Core 2 Duo 2.4 GHz

Pamięć:
2 GB RAM

Karta grafiki: 
GeForce 8600GT/Radeon HD 3870

Dysk twardy:
35 GB wolnego miejsca

System operacyjny:
Windows XP/Vista/7

Max Payne 3

 Max Payne 3

Max Payne powraca ze szkocką w ręku w glorii i chwale. Rockstar po raz n-ty stanął na wysokości zadania i zaserwował graczom pyszne danie, na które składa się wartka akcja, niesamowicie wciągająca fabuła i ciężki, często mocno depresyjny klimat, potęgowany przez obłędną muzykę. Bullet time bawi tak samo jak kilka lat temu, a opróżnianie kolejnych magazynków niejednokrotnie powoduje odruchowe uniesienie kącików ust ku górze. Warto zakupić nawet dla samej kampanii.

 Mocne strony

doskonała gra aktorska • klimatyczne cut-scenki • rewelacyjna, trzymająca w napięciu fabuła • ogromna dawka humoru • świetna kreacja Maksa • kampania na 10-12 godzin gry • miła dla oka grafika

 Słabe strony 

przeciętny i chaotyczny tryb wieloosobowy • nienajlepsze respawny

 

Max Payne 3 - screenshot

Max Payne 3 - screenshot

Max Payne 3 - screenshot

Max Payne 3 - screenshot

Max Payne 3 - screenshot

Twardszy niż Chuck Norris

Można powiedzieć, że w trakcie ostatnich tygodni jesteśmy rozpieszczani przez twórców gier. Najpierw po dwunastu latach oczekiwania dostaliśmy Diablo 3 (choć kwestią dyskusyjną jest to, czy jest ono takie, jakim je sobie wyobrażaliśmy), a teraz przyszedł czas na premierę Max Payne'a 3 w wersji PC. Rockstar początkowo datował ją na rok 2010, następnie 2011, a ostatecznie stanęło na roku bieżącym. Czy warto było czekać aż 9 lat? Tak, tak i jeszcze raz tak! Nie stroniący od whisky gliniarz powraca w iście hollywódzkim stylu. Chuck Norris to przy nim mięczak pozbawiony humoru.

Rzadko zaczynam swoje recenzje od poruszenia kwestii instalacji gry. Tutaj jednak nie sposób jej pominąć. Płyty DVD w trakcie procesu instalacji musiałem zmieniać aż cztery razy. Co to oznacza? Że gra jest gigantyczna. Na dysku twardym Max Payne 3 zajmuje aż 36 gigabajtów! Kto pamięta czasy dysków twardych o pojemności 3,2 GB? W porządku, niektórzy z was pamiętają premierę ZX Spectrum, ale nie na to chciałem zwrócić uwagę. :-) Powodem takiego stanu rzeczy są paczki tekstur. W grze zastosowano autorski silnik graficzny o nazwie RAGE, który znamy między innymi z Grand Theft Auto IV oraz Read Dead Redemption. Dość powiedzieć, że warstwa wizualna zachwyca. Jeżeli chcecie dowiedzieć się o nim czegoś więcej, odsyłam do części poświęconej testom graficznym.

Whisky moja żono...

Akcja nowego Maxa Payne'a rozgrywa się w Sao Paolo (choć w trakcie gry odwiedzamy również inne miejsca, między innymi Panamę), dziewięć lat po zabiciu Vladimira Lema. Gliniarz odchodzi z nowojorskiej policji i popada w depresję. Jego głównym zajęciem jest wlewanie w siebie hektolitrów whisky. Podczas barowej sprzeczki w New Jersey zabija jedynego syna włoskiego mafioza, Anthony'ego DeMarco Juniora. Wtedy też poznaje kumpla ze szkoły policyjnej - Raula Passosa, który oferuje mu nową pracę.

Kilka dni później (w przerwach między jedną a drugą butelką) jest prywatnym ochroniarzem rodziny Branco, prowadzącej interesy w Brazylii. Lekka, łatwa i przyjemna praca zmienia się w piekło po tym, jak na jedną z imprez w klubie nocnym wpada gang Comando Sombra, który porywa Fabianę - żonę jednego z braci Branco. W tym miejscu zaczyna się nasza przygoda, która przez większość gry przypominała będzie dobrze zrobiony film.

Na grę składa się łącznie siedemnaście rozdziałów. Przyznam, że po rozegraniu pierwszych dwóch myślałem, że nic mnie nie zaskoczy. Ot, TPP, w którym biegamy i strzelamy do (prawie) wszystkiego, co znajduje się po drugiej stronie lufy. Myliłem się. Były glina może nosić ze sobą maksymalnie dwa rodzaje broni krótkiej (do której zaliczam także pistolety maszynowe) oraz jeden rodzaj broni długiej, który wypuszcza z rąk, gdy sięgniemy naraz po dwie bronie jednoręczne. Wydaje się to logiczne, zwłaszcza że nie ciągniemy za sobą przyczepy, a w koszuli hawajskiej (w której przemierzamy w pewnym momencie slumsy Sao Paolo) trudno upchnąć FAL-a. Na przestrzeni całej gry "w łapach" trzymać będziemy łącznie kilkanaście różnych pukawek. Na każdym z poziomów znaleźć można części złotych broni (tzw. "golden guns”). Skompletowanie wszystkich części danej broni zmienia jej kolor na złoty i powoduje wzrost zadawanych obrażeń o 10% oraz zwiększenie pojemności magazynka. Ich odnalezienie nie stanowi ogromnego wyzwania - wystarczy przeważnie nieco zboczyć ze ścieżki, którą dość sztywno wyznacza fabuła.

Ochroniarz do zadań specjalnych

Grę uruchomiłem na normalnym poziomie trudności. Każda wymiana ognia dawała dużo satysfakcji. Spowodowane było to kilkoma czynnikami. Przede wszystkim przeciwnicy rzadko przejawiają zachowania, które określiłbym delikatnie jako lekkomyślne. Zawsze starają się szukać osłon, zmieniać pozycję i zachodzić od flanki. Pod lufę pchają się raczej niechętnie. Max potrafi nie tylko chować się za ścianami oraz ruchomymi elementami otoczenia, ale także efektywnie zza nich strzelać. Przy większej rozróbie zawsze warto skorzystać ze słynnego efektu bullet time, który stał się swojego czasu znakiem firmowym gier z serii Max Payne. Pasek naładowania wypełnia się za każdym razem, gdy w zaświaty odsyłamy kolejnego przeciwnika. Zabicie ostatniego z oponentów na danym obszarze automatycznie włącza kamerę lotu pocisku. Za pomocą prawego przycisku myszy możemy wtedy wybrać kamerę śledzącą dokładnie tor jego lotu, a równocześnie wciskając przycisk lewy dalej faszerować pechowca ołowiem. No, sadyzm pełną gębą. ;-)

Dzięki silnikowi Euphoria możemy dodatkowo cieszyć oczy całkiem niezłym systemem fizyki. Stan zdrowia regulujemy za pomocą środków przeciwbólowych, które Max wcina jak paluszki - szybko i w dużych ilościach. Gdy w ekwipunku mamy jeszcze medykamenty, a poziom energii zostanie brutalnie sprowadzony do zera, dostajemy kilka sekund na oddanie celnego strzału, który spowoduje odzyskanie sił witalnych.

Max Payne 3 - screenshot

Max Payne 3 - screenshot

Max Payne 3 - screenshot

Max Payne 3 - screenshot

Lepiej niż w kinie

Na filmowość Payne'a składa się nie tylko fabuła i świetne filmy, ale także doskonała ścieżka audio i wydarzenia w grze. Graczy nie ominą więc akcje pokroju strzelania z helikoptera do kolesi na dachu, sceny autobusowej ucieczki, czy też wymiany ognia prowadzonej z perspektywy Maksa dyndającego na łańcuchu w ogromnym hangarze. Jest tego znacznie więcej i każdy rozdział kryje jakieś niespodzianki. Wśród niespodzianek humorystycznych znalazły się kreskówki i programy, które oglądać można w niemal każdym z napotkanych po drodze telewizorów. Nigdy nie potrafiłem sobie odmówić krótkiego seansu.

Przez cały czas trwania gry nie umiałem oprzeć się wrażeniu, że cutscenki są niejednokrotnie prawie tak samo długie, jak czas rozgrywki w danym rozdziale. Nie myślcie jednak, że są one nużące albo kiepsko odgrywane. Wręcz przeciwnie. Wszystko, zaczynając od gry aktorskiej, a kończąc na sporej dawce humoru, stoi na najwyższym poziomie. Max wypowiada swoje kwestie z należytą dozą ironii i cynizmu, i jest postacią, którą uwielbiamy od pierwszych minut gry.

Najważniejsze kwestie prezentowane są graficznie za pomocą stylowych napisów. Wszystko to składa się na rewelacyjny, ale momentami dość mocno przygnębiający klimat gry. Widać, że Rockstar dbał, żeby każda postać w grze miała swoją unikalną osobowość. Wszystkie osoby przewijające się w trakcie gry są "jakieś". Nikt nie został tam umieszczony na siłę. Dawno nie zostałem dosłownie pożarty przez fabułę. Max Payne 3 nie wciąga - on pożera. Ostatnio tak dobrze bawiłem się śledząc losy bohaterów gry... Mafia 1.

Ten produkt znajdziesz w sklepie benchmark.plPo około 10-11 godzinach spędzonych z kampanią dla jednego gracza zechcecie kuknąć, co słychać w sekcji związanej z trybem wieloosobowym. Ano słychać i to wcale nie mało. System tworzenia władnego avatara przypomina ten, który znamy z serii Modern Warfare. Możemy personalizować wygląd, uzbrojenie, opancerzenie oraz tytuły. Wraz ze zdobywaniem kolejnych poziomów doświadczenia odblokowujemy sloty na nowe konfiguracje. Trybów gry jest teoretycznie 8, jednak większość z nich to wariacje na temat rozgrywki typu deatchmatch. Maksymalnie na mapach rywalizować może ze sobą 16 graczy.