Gry

Optymalne karty graficzne do Fallout: New Vegas

z dnia
  | Redaktor serwisu benchmark.pl
116 komentarzy Dyskutuj z nami

New Vegas faworyzuje karty graficzne jednego producenta, ale i tak jest świetnym tytułem, w który naprawdę warto zagrać. O wiele lepiej spisuje się też na procesorach wielordzeniowych, natomiast nie m

Fallout New Vegas

Platformy: PC, X360, PS3
Gatunek: FPS/TPP/RPG
Tryb gry: Single
Premiera w Polsce: 22.10.2010
Demo gry: brak
Cena: 129 zł
PEGI
Ograniczenia wiekowe
Wymagania

procesor: Dual Core 2 GHz

pamięć
: 2 GB

karta graficzna
: GeForce 6xxx, AMD 1300XT

dysk twardy:
10 GB

system
: XP/Vista/7

 Fallout New Vegas

Czy warto? Fallout: New Vegas to spora dawka rozrywki w świetnie zbudowanym postapokaliptycznym świecie. To także spora ilość zadań i specyficzny klimat, które wciągną cię na długi czas. I choć nie sposób nie wspomnieć o faworyzowaniu przez engine kart graficznych jednego producenta, spadkach płynności animacji i drobnych błędach wyświetlanej grafiki, to jednak jest to jedna z lepszych gier wydanych w tym roku.

 Mocne strony

postapokaliptyczny klimat • zróżnicowane zadania • sandboksowy świat gry • mnogość dostępnych przedmiotów • świetna warstwa audio

 Słabe strony

kilka bugów związanych z grafiką • spadki płynności animacji

 

Atomowe Vegas

Po premierze trzeciej części Fallouta środowisko graczy podzieliło się. Ortodoksyjni fani dwuwymiarowych Fallout 1 i Fallout 2 nie mogli znieść przeniesienia akcji w trójwymiar. Ci drudzy zachwalali mechanizm walki turowej V.A.T.S. oraz możliwość przełączania się między trybem FPP i TPP. Spodobała im się też możliwość prowadzenia swobodnej wymiany ognia w czasie rzeczywistym. Za część czwartą odpowiada Obsidian Entertainment, który ma w swoich szeregach wielu pracowników odpowiedzialnych za dwie kultowe części serii. Kolejny Fallout nie przynosi rewolucji, ale zdecydowanie wprowadza kilka ciekawych zmian.

Zobacz oficjalny zwiastun:

Fabuła w Fallout: New Vegas rozgrywa się 3 lata po wydarzeniach z części trzeciej. W grze wcielamy się w postać kuriera, który miał doręczyć ważną paczkę tajemniczemu odbiorcy. Jednak po drodze coś poszło nie tak i bohater ociera się o śmierć, aby nieco później dostać się pod kontrolę gracza. Podobnie jak w poprzednich częściach, rozgrywkę zaczynamy od personalizacji bohatera. Może on zostać na przykład specjalistą od walki wręcz, tudzież broni białej. Jeśli życzymy sobie aby brzydził się przemocą, zróbmy z niego doskonałego mówcę, który będzie próbował uniknąć wymiany ognia, wybierając ostrą wymianę zdań.

Specjalista od zamków otworzy każde drzwi, a maniak demolki zapewni przeciwnikowi iście bombową rozrywkę, obsypując go wiązką lasek dynamitu. Możliwości jest bardzo dużo i każdy znajdzie postać w pełni odpowiadającą swoim upodobaniom. Po przebrnięciu przez ten etap zostaniemy rzuceni w wir wydarzeń.

W zasadzie wir wydarzeń to określenie nie do końca trafione. Większość czasu w nowym Falloucie zajmuje podróżowanie z miejsca na miejsce. Przynajmniej do czasu, kiedy odkrywając daną lokalizację pojawi się możliwość automatycznego przemieszczania się w obrębie mapy. Bieganie o własnych siłach byłoby ciekawsze, gdyby na mapie znalazło się nieco więcej wrogów. Oczywiście ich niewielką ilość można łatwo wytłumaczyć. Po zagładzie atomowej zapewne niewiele istot ma ochotę wychylać nosy na powierzchnię. Taka kolej rzeczy tworzy też w pewien sposób klimat szarej i smutnej postapokaliptycznej rzeczywistości.

Atmosferę budują doskonale zaprojektowane domostwa, opuszczone samochody, gruz i ogromne ilości śmieci zalegających wkoło. Co ciekawe większość z tych ostatnich możemy podnieść i wykorzystać lub sprzedać, podobnie jak miało to miejsce w poprzednich odsłonach cyklu. Przez cały czas towarzyszyć będą ci także rewelacyjne dźwięki - warstwa audio jest naparwdę dobra.

Nowością w New Vegas jest tryb "Hardcore". Po jego włączeniu na początku przygody będziesz musiał zadbać o zapewnienie postaci dostatecznej ilości jedzenia, picia oraz snu. Gdy nie zaspokoisz tych potrzeb, bardzo szybko odejdzie ona w zaświaty. Ważną zmianą jest również potrzeba korzystania z usług doktora w wypadku złamań kończyn. Wizyty te zastąpią wszechstronny stimpack, leczący do tej pory każdy rodzaj obrażeń. Tryb hardcore wiąże się także ze znacznym ograniczeniem ładowności plecaka bohatera, w związku z włączeniem współczynnika wagi dla amunicji. Jednym słowem wybór z początku gry zadecyduje w ogromnym stopniu o poziomie trudności i konieczności dobrania odpowiedniej taktyki.

Zmiany nie ominęły też broni i możliwości związanych z majsterkowaniem. Gracz będzie mógł wykorzystać 91 zróżnicowanych narzędzi mordu - od zwykłego noża i kija baseballowego, przez konwencjonalną broń maszynową, po miotacze ognia i plazmy. Niemal wszystkie podlegają określonym modyfikacjom. Zmienić można pojemność magazynka, zasięg, szybkostrzelność, zadawane obrażenia, a nawet zamontować celownik optyczny. Rzecz jasna każdy oręż modyfikuje się nieco inaczej. Do wprowadzenia zmian niezbędne okażą się kawałki różnorakiego złomu, który znajdziemy podczas swej wędrówki. Zbierać można również rośliny, z których po odpowiednim wyszkoleniu stworzymy środki będące w stanie uratować bohatera przed śmiercią (bądź trwałym kalectwem).

Tereny pustyni Mojave są domostwem nie tylko dla mutantów, ale także dla wędrownych sprzedawców, którzy osłaniani przez najemników będą starali się sprzedać najlepsze towary po najwyższych cenach. Oprócz tego bronić się będą przed atakami przedstawicieli agresywnych frakcji, z którymi my będziemy mogli wchodzić w interakcję. Nowością w czwartej odsłonie Fallouta jest nieskomplikowany system wzajemnych relacji. Gdy stosunki z jednym plemieniem ocalałych będą przyjazne, otrzymamy pomoc w walce, a także rabaty w sklepach. Jeśli sprawa będzie się miała zgoła odwrotnie, to po zapuszczeniu się na wrogi teren będziemy musieli liczyć się z ostrą wymianą ognia. Walczyć z wrogiem można w dwojaki sposób: w czasie rzeczywistym bądź przy użyciu interfejsu V.A.T.S. Ten drugi pozwoli na wybranie strefy ciała, którą nafaszerujemy ołowiem. W wyniku trafienia w rękę przeciwnik może upuścić broń, trafienie w nogę znacznie go spowolni. Zdarzyć się może także, że oponent zupełnie straci dla nas głowę... Dosłownie. ;-)

Ciekawostka

Dlaczego Fallout: New Vegas nie został nazwany Fallout 4: New Vegas? Odpowiedź jest prosta. Twórcy nowej części, Obsidian Entertainment, chcieli dać graczom jednoznacznie do zrozumienia, że ich dzieło nie jest bezpośrednią kontynuacją pracy twórców poprzednich części - Bethesda Softworks. Pomimo wykorzystania tego samego silnika, który należy do Bethesdy (Gamebryo Engine, wykorzystany w Fallout 3), wprowadzili dużo usprawnień w rozgrywce, o których dowiedzieliście się podczas lektury recenzji.