Test szczoteczki magnetycznej Oral-B iO9 - technologiczna nowość na rynku
Szczoteczki elektryczne

Test szczoteczki magnetycznej Oral-B iO9 - technologiczna nowość na rynku

artykuł sponsorowany, przeczytasz w 8 min.

Czym jest szczoteczka magnetycznej Oral-B iO9 i jak się sprawuje. O tym dowiecie się z poniższego artykułu.

Od lat testujemy najróżniejsze sprzęty, w tym szczoteczki do zębów. Przez ten czas pojawiło się już naprawdę wiele różnych urządzeń służących do dbania o higienę jamy ustnej. Jednak wynalazek o nazwie „szczoteczka magnetyczna” jeszcze nigdy wcześniej nie obił się nikomu o uszy.

O ile można by temat odpuścić, gdyby chodziło o jakiegoś podejrzanego producenta, o tyle było to trudne w kontekście Oral-B. W końcu pod tą marką nie pojawiają się urządzenia przypadkowe i eksperymentalne. Marka bierze pełną odpowiedzialność za swoje pomysły, opierając je o wieloletnie badania. Sprawa musiała być zatem o wiele bardziej poważna niż mogłoby się na pozór wydawać. Dlatego wzięliśmy na warsztat model Oral-B iO9 i sprawdziliśmy, jak działa.

Technologie w szczoteczkach do zębów - czy naprawdę wiemy o nich wszystko?

Należy zacząć od tego, że przez ostatnie lata bardzo mocno postawiono na doskonały marketing szczoteczki sonicznej, choć w istocie wcale nie jest żadnym nowym wynalazkiem. Jej historia sięga lat sześćdziesiątych XX wieku. Szczoteczka wyglądała jak dziwne urządzenie ze stacji kosmicznej, ale działała na tej samej zasadzie, jak współczesne wersje. Zasada pracy takiego sprzętu jest zupełnie inna niż większości ludzi się wydaje. Fala dźwiękowa prowokuje spienianie pasty, wody i śliny. Taka mieszanka dociera do trudno dostępnych miejsc i pomaga umyć zęby.

Niezależnie od genialnej prostoty takiego wynalazku, nie przyjął się on od razu. Dopiero w latach osiemdziesiątych zaczął podbijać amerykański rynek. Do nas nie trafił od razu z oczywistych powodów. Poziom higieny i ogólna świadomość zdrowia była na zupełnie innym etapie. Niektórzy rodacy w ogóle nie myli wówczas zębów, więc co dopiero mieliby ciekawić się jakąś tam nieznaną technologią. Przypomnijmy, że w polskiej telewizji początku lat dziewięćdziesiątych reklamowane były środki czystości, proszki do prania i…zwykłe manualne szczoteczki do zębów. Jednak w miarę rozwoju rynku, zaczęliśmy interesować się bardziej rozwiniętymi opcjami. Dlatego szczoteczka soniczna przeżyła ostatnio swój wielki powrót. Choć „powrotem” nikt tego nie określał, bo większość osób myślała, że jest to prawdziwa nowość.

Na osi czasu kolejnym wynalazkiem była szczoteczka oscylacyjno-rotacyjna, wprowadzona w roku 1991 przez Oral-B. Chodzi o popularne urządzenia z okrągłą główką. Wówczas sprawdziły się świetnie. Stopniowo pojawiały się nawet w niektórych polskich domach. W końcu czasy mieliśmy już zupełnie inne.

Mówiąc o upływie czasu, warto zwrócić uwagę na pewną prawidłowość. W świecie urządzeń służących do dbania o higienę jamy ustnej, przełom następuje co około trzydzieści lat. Zauważmy: pierwsza szczoteczka soniczna – rok 1964, pierwsza szczoteczka oscylacyjno-rotacyjna – rok 1991. Pytanie jednak, co dalej? No właśnie. Minęły kolejne trzy dekady i Oral-B proponuje coś zupełnie nowego. Szczoteczka magnetyczna pojawiła się na niektórych rynkach w roku 2020. Czym jest? Jak działa? Czy rzeczywiście stanowi kolejny przełom? Przekonajmy się!

Szczoteczka magnetyczna - rewolucyjna technologia

Oral-B deklaruje swoją nową technologię jako całkowicie rewolucyjną. Oczywiście dziś każdy mówi w ten sposób o swoim nowym produkcie, ale w tym przypadku, rzeczywiście coś w tym musi być, bo biorąc pod uwagę zasadę działania liniowego napędu magnetycznego, potencjalny użytkownik staje przed czymś, czego wcześniej jeszcze nie miał szansy doświadczyć. Ale jakie to ma znaczenie w praktyce?

Przyjrzyjmy się tej technologii z bliska.

Liniowy, beztarciowy napęd magnetyczny

Tam, gdzie nie ma tarć, tam zmniejsza się szansa nie tylko na szybsze zużycie, ale i na przeciążenia. Jest to zasada zrozumiała i znana z innych sprzętów, choćby nieco lepszych wersji narzędzi do majsterkowania. Oczywiście Oral-B swoje poprzednie, tradycyjne silniki w szczoteczkach opracowywało tak, że działały one bez problemu wiele lat, jednak nowe rozwiązanie powinno rozszerzyć ten zakres w stopniu znaczącym.

Brak straty energii

Konstrukcja została zaprojektowana tak, by jak najlepiej gospodarować energią, przenosząc ją bezstratnie, bezpośrednio na włókna końcówki szczoteczki, dzięki czemu powierzchnie zębowe oraz szczeliny między nimi czyszczone są dokładnie i z odpowiednią mocą.

Bezpośrednie połączenie napędu z główką szczoteczki

Mikrowibracje z silnika przechodzą bezpośrednio na włókna szczoteczki, dzięki czemu użytkownik otrzymuje dodatkowe wsparcie. Mimo tego, iż urządzenie nie jest w najmniejszym stopniu deklarowane jako soniczne, to dodatkowe działanie okazuje się nawet bardziej spektakularne. Mówiąc wprost: prędkość ruchów sprawia, że w jamie ustnej powstaje piana. Ale o tym później.

Ruchy główki

Oscylacyjne-rotacyjne wsparte mikrowibracjami. Otrzymujemy zatem prawdziwe kombo, skonfigurowanego w takim stopniu, by ze strony użytkownika nie była potrzebna żadna aktywna współpraca. Jedynym zadaniem osoby myjącej zęby jest przesuwanie główki z punktu „a”, do punktu „b”. Ma to ogromne znaczenie, gdyż nie trzeba pamiętać o żadnej dodatkowej technice. W pewnym sensie Oral-B iO 9 myje zęby sama. Czego np. nie można powiedzieć o szczoteczce manualnej przy użyciu której potrzebna jest odpowiednia technika.

Oral-B iO 9 - pierwsze wrażenia

Warto zaznaczyć, że szczoteczka magnetyczna Oral-B iO 9  to najwyższy model serii. Oprócz niego mamy jeszcze do wyboru Oral-B iO 6-8, które różnią się pewnymi szczegółami, między innymi ilością trybów mycia, obecnością monitorowania zębów 3D w aplikacji, możliwością ładowania etui oraz obecnością ładowarki magnetycznej (nie ma jej w Oral-B iO6). Wróćmy jednak do Oral-B iO 9.

Oral-B iO9 - zestaw

Co znajdujemy w pudełku?

Szczoteczka magnetyczna

Oral-B iO 9. Pierwsze wrażenie w zetknięciu ze szczoteczką to, krótko mówiąc, efekt „WOW”. Wydawać by się mogło, że dziś już nie da się przeskoczyć pewnego poziomu, a rozwój technologiczny sprawia, że każdy producent może sobie pozwolić na staranny, nowoczesny odlew, który wychodzi wprost z pieczołowitego projektu, bez żadnych kompromisów i oszczędności po drodze. Tymczasem nie. Tu naprawdę widać różnicę pomiędzy tym, co można spotkać na rynku, a najnowszym sprzętem od Oral-B. Świetnie zaprojektowane, nowoczesne, schludne, estetyczne i wcale nie minimalistyczne urządzenie, wywołuje lekkie zdziwienie. Od razu rzuca się w oczy nietypowy kształt, nowoczesny ekranik OLED, ale przede wszystkim niesamowita wygoda, jeśli chodzi o ułożenie w dłoni.

Końcówka szczoteczki

Od razu zwraca uwagę również fakt, że nowa końcówka różni się od tych, które spotykaliśmy w poprzednich modelach. Dedykowana wszystkim szczoteczkom magnetycznym i tylko magnetycznym. Dobrze to i źle. Źle, jeśli chcielibyśmy np. wykorzystać zapas naszych starych i jeszcze nie zużytych końcówek od modeli soniczno-rotacyjnych, takich jak np. Genius X. Dobrze, bo to zupełnie nowe podejście, które wygląda jak esencja wszystkiego, co najlepsze ze wszystkich końcówek świata. W zestawie startowym znajduje się opcja Ultimate Clean. Włókna układają się w zadziorny, aerodynamiczny sposób. Jednak możemy być pewni, że krzywdy nam nie uczynią. Zostały wyprofilowane tak, by zadbać o zęby i dziąsła kompleksowo.

Ładowarka magnetyczna

Łatwiejsza w utrzymaniu niż tradycyjna, nowoczesna, magnetyczna ładowarka, która ma naładować urządzenie w trzy godziny. Przekonamy się. Plus – estetyka i ergonomia. Minus – brak tradycyjnego bolca utrzymującego szczoteczkę. Dobrze jest więc postawić ją w łazience w mało kolizyjnym punkcie.

ładowarka magnetyczna oral-b io9

Etui podróżne

Jest możliwie najbardziej kompaktowe. Posiada miejsce na tylko jedną końcówkę. Ma możliwość ładowania. Umówmy się jednak, że ładowanie w podróży to opcja dodatkowa. Urządzenie, według producenta, spokojnie wytrzyma 14 dni, jeśli będziemy myć zęby dwa razy dziennie po dwie minuty.

Oral-B iO9 - etui

Oddzielne etui na dodatkowe końcówki

Gdybyśmy zechcieli dzielić szczoteczkę rodzinnie, mamy taką możliwość również w podróży. Choć trzeba przyznać, że oddzielne etui na końcówki sprawdzi się również w przypadku, gdy ktoś będzie chciał używać różnych typów główek.

Oral-B iO 9 - pierwsze uruchomienia, pierwsze szczotkowanie

Gdy pierwszy raz uruchomimy urządzenie, szczoteczka zapyta nas o język, który chcemy na niej ustawić oraz inne szczegóły, po czym każe wybrać tryb, jakim mamy zamiar umyć zęby. Proces trwa około minuty. Bez instrukcji, bez szukania informacji w Internecie. Ogarnięcie tego jest bardzo intuicyjne- wszystko jest napisane. Ekran OLED schludnie wtopiony w strukturę, wyświetla komunikaty niezwykle czytelnie. Możemy korzystać z niego nawet, gdy mamy szczoteczkę w użyciu.

ikonki

A co takiego mamy szansę ujrzeć na wyświetlaczu?

  • szczoteczka wita się z nami oraz żegna
  • pokazuje wybrany tryb czyszczenia
  • minutnik odmierza czas sekundowo
  • jakość mycia jest sygnalizowana emotkami
  • dodatkowo, co trzy miesiące, pojawia się przypomnienie o wymianie końcówki na nową
  • Tryby dostępne w urządzeniu to kolejno:
  • Daily Clean (codzienny)
  • Sensitive (delikatny)
  • Whiten (wybielający)
  • Gum Care (pielęgnacja dziąseł)
  • Intense (intensywny)
  • Super Sensitive (bardzo delikatny)
  • Tongue Clean (czyszczenie języka)

Głośność silniczka jest bardzo komfortowa. W porównaniu z Oral-B Genius X urządzenie jest zdecydowanie cichsze. Można porównać komfort akustyczny do szczoteczek sonicznych z wyższej półki - naprawdę przyjemnie.

oral-b io9 aplikacja

Już przy pierwszym odpaleniu, została użyta aplikacja na smartfona. Nie było to niezbędne, gdyż większość opcji można poustawiać w samej szczoteczce, monitorując wszystko na ekraniku OLED. Nawet kolor pierścienia i preferowane barwy reagujące na siłę nacisku należy wskazać przed pierwszym użyciem. Warto zaznaczyć, że czujnik siły został wzbogacony o niestosowane dotąd patenty. Mówiąc prościej: szczoteczka alarmuje nie tylko, gdy naciskamy za mocno, ale również wtedy, gdy działamy zbyt lekko. To bardzo ważne, bo przecież nie chodzi o to, by muskać czyszczoną powierzchnię, ale jednak znaleźć złoty środek i odpowiednie przyłożenie. Czyli rzeczywiście jest to rodzaj „inteligentnego” czujnika, nie tylko z nazwy.

Aplikacja została uruchomiona w sposób czysto testowy. Tu znów miłe zaskoczenie. Telefon znalazł urządzenie błyskawicznie. Właściwie można mówić o automatycznym połączeniu. Jedyne co, to w ustawieniach szczoteczki trzeba otworzyć Bluetooth. Na ekranie smartfona wyświetla się rozszerzona wersja tych informacji, które znaleźć możemy na ekraniku OLED. Komfort korzystania ze szczoteczki pogłębia się jednak znacząco. Widzimy nie tylko wybrany przez nas tryb (w tym wypadku wybielający), ale również odmierzany czas, a przede wszystkim wizualizację zębów podczas mycia, która kieruje procesem i sugeruje konkretne obszary oraz siłę nacisku. Równolegle szczoteczka wibruje (krótko) co trzydzieści sekund i dłużej po dwóch minutach, sygnalizując zakończenie mycia.

Już przy pierwszym myciu dochodzimy do wniosku, że naprawdę nie jest potrzebna żadna specjalna technika szczotkowania. Trzeba jedynie zachować względną przytomność, by błyskawicznie pracująca główka szczoteczki dotarła naprawdę wszędzie. Ale pomaga nam w tym aplikacja, choć nie musi. Okrągła główka rzeczywiście jest dużo bardziej wygodna od podłużnej główki w szczoteczkach sonicznych. Urządzenie sprawia wrażenie idealnie ergonomicznego. Niewielka ilość pasty wystarczy, by szczotkować zęby nawet 3-4 minuty.

aplikacja oral-b

Testowanie kolejnych trybów wyraźnie pokazuje różnice między nimi. Naprawdę każdy może znaleźć coś dla siebie, coś, co będzie odpowiadać jego potrzebom i preferencjom. Genialnym posunięciem jest stworzenie trybów do pielęgnacji dziąseł i czyszczenia języka, ponieważ chyba większość z nas zapomina o tych elementach jamy ustnej na co dzień. Świadomość ich istnienia w szczoteczce magnetycznej skutecznie o tym przypomina.

Gdy powyższe wnioski zestawimy z wrażeniami, otrzymujemy całkiem przyjemny komplet. Zęby szczotkuje się bardzo wygodnie: odczuwalnie proces jest mało inwazyjny, ale efekt znaczący i zauważalny od pierwszego razu.

Oral-B iO 9 - wrażenia po miesiącu użytkowania

Efekt, przy stałym użytkowaniu Oral-B iO 9 jest taki, jakby codziennie chodziło się na wybielanie do stomatologa. To oczywiście tylko nasze subiektywne wrażenie. Świat idealny, w którym włosy, w każdej sekundzie prezentują się tak jak po wyjściu z salonu fryzjerskiego, samochód lśni jak po wyjeździe z myjni, a nasza kuchnia zawsze wygląda jak z katalogu, teoretycznie nie istnieje. Ale w kontekście zębów możemy go sobie zapewnić. Dodatkowo, poza jednorazowym kosztem urządzenia, nie będzie nas to już nic więcej kosztować. Może jedynie trochę uwagi i te cztery minuty dziennie (dwie rano, dwie wieczorem) oraz końcówka wymieniana raz na 3 miesiące. W szerszej perspektywie chyba warto. Co poza tym?

  • Magnetyczna ładowarka rzeczywiście napełnia akumulator bardzo szybko. Rzeczywiście są to trzy godziny. Czy w istocie wytrzymuje on później 14 dni na jednym ładowaniu? Trudno powiedzieć. Testowana szczoteczka była bowiem ciągle ustawiona na stacji dokującej. Jedno mycie pochłaniało około 5-10 procent energii. Ale używane były głównie tryby: wybielający i intensywny.
  • Komfort posiadania możliwoś ci wyboru, jeśli chodzi o tryby, jest ogromny. Przypomnijmy, że w Oral-B iO 9 znajduje się ich aż siedem! Używane najczęściej wybielający i intensywny skusiły testującego, przede wszystkim, ze względu na chęć wdrożenia „domowej kuracji” czyszcząco-wybielającej. Poza tym chyba od nich zwykle wymaga się najwięcej. Nie zmienia to jednak faktu, że żonglowanie różnymi opcjami jest bardzo wygodne i przydatne. Szczególnie, że często zapominamy o pielęgnacji dziąseł i języka.
     
  • Interaktywny wyświetlacz idealnie spełnia swoje zadanie. Nie chodzi tylko o to, że dobrze wygląda. Po prostu nie każdy lubi szczotkować zęby, wpatrując się w smartfon. Szczególnie, że ten proces odbywa się często wczesnym rankiem, albo późnym wieczorem. Wyświetlacz można potraktować jako delikatne wsparcie, które działa bezinwazyjnie, a jednocześnie pomocnie i bez oślepiania. Nie ukrywajmy, dodaje również szczoteczce bardzo nowoczesnego sznytu.
     
  • Okrągła główka jest atutem. Mała, szybka, wygodna. Można dotrzeć z nią wszędzie. Otacza zęby z każdej strony. Dociera do trudniej dostępnych miejsc. Przypomina profesjonalne narzędzia dentystyczne. Jej ruch oraz dostosowywanie się do kształtu szczęki to idealna kompilacja tego, co w szczoteczce najważniejsze.
     
  • Ogólna kultura pracy jeśli chodzi o głośność może być zaliczona jako naprawdę cicha. Z pewnością można mówić o zmianie istotnej względem urządzeń starszego typu.
     
  • Reakcje znajomych. Można je podzielić na dwa rodzaje. Osoby spotykane „na mieście”, przy dłużej rozmowie, zwracały uwagę na białe zęby, pytając jakie paski wybielające były w użyciu. Trudno im było uwierzyć, że wyraźny efekt dało się uzyskać tylko dzięki Oral-B iO 9. Osoby odwiedzające łazienkę testującego, od razu zwracały uwagę na nowoczesny wygląd szczoteczki. Pojawiała się chęć posiadania takowej.

Podsumowanie testu szczoteczki magnetycznej - rzeczywiście rewolucja?

Ogólne wnioski można by przedstawić w jednym zdaniu. Oral-B iO9 jest obecnie najbardziej zaawansowanym technologicznie i najbardziej skutecznym urządzeniem na rynku. Istnieją pewne „ale”. Zasadniczym minusem jest obecna cena sprzętu. Jeśli jednak uważamy, że zęby są naszym kapitałem, naszą wizytówką lub obszarem szczególnej troski, na profesjonalnych rozwiązaniach nie należy oszczędzać. Warto również pamiętać, że iO ma inne serie, których modele oparte są na tej samej, nowoczesnej technologii, zapewniając skuteczność i radość z użytkowania za mniejsze kwoty. To już kwestia indywidualnego wyboru.

kolorowe podświetlenie - oral-b io0

Czy napęd wytrzyma dłużej niż w tradycyjnej szczoteczce? Przekonamy się za kilka lat. Z pewnością sprzęt u testującego zostaje, bo obecnie i tak nie ma nic lepszego. Od strony użytkowej jednym z największych plusów jest nowość pod postacią wyświetlacza OLED. Nie każdy lubi korzystać z aplikacji, więc to rozwiązanie bardzo się przydaje.

Czas na ocenę.

Skuteczność: 5/5

Po miesiącu efekty są takie, jak po wyjściu od stomatologa. Mówiąc wprost: kto raz spróbował, już nie zrezygnuje. W perspektywie lat generuje to sporą oszczędność na zabiegach higienicznych. Oczywiście nie jest to jednoznaczne z brakiem wizyt kontrolnych.

Jakość wykonania: 5/5

Nie ma pójścia na łatwiznę. Nie ma szukania oszczędności. Szczoteczka jest sprzętem z wyższej półki. Jakość użytych komponentów, dbałość o szczegóły naprawdę zachwyca.

Cena: 4/5

Oral-B iO9 warta jest każdej złotówki, co do tego nie ma wątpliwości. Oral-B iO9 może okazać się nieco za drogie, choć patrząc na flagowe modele innych rodzajów szczoteczek elektrycznych, wcale ich nie przebija. Poza tym zawsze jest opcja zakupu niższego, tańszego modelu, który również pozwoli cieszyć się wyświetlaczem OLED, pięcioma lub sześcioma trybami, ładowarką magnetyczną.

Design: 5/5

Bez komentarza. Idealna ergonomia, idealne odcienie, świetne kontrasty, doskonałe materiały.

Łatwość obsługi: 5/5

Bardzo łatwa obsługa, intuicyjna. Nawet nie trzeba zaglądać do instrukcji.

Innowacyjność: 5/5

Napęd magnetyczny, błyskawiczna ładowarka, ekranik OLED, czujnik nacisku, kultura pracy. Komplet cech, które tworzą niesamowitą kumulację.

Powyższy tekst pochodzi z zewnętrzengo źródła i nie jest autorstwa redakcji benchmark.pl. Szczoteczka nie była testowana przez naszego redaktora.

Komentarze

9
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    sampras
    5
    Cena 4/5!? Chyba 0/5. Ja rozumiem, nowa technologia i w ogóle ale 1199,00 zł za szczoteczkę to już "lekka" przesada. Dobrze, że na samym dole napisaliście, że to nie Wy testowaliście szczoteczkę :)
    PS. Pewnie cena taka duża bo krypto można nią kopać :D
    • avatar
      quadi
      2
      Ciekawe ile kosztują końcówki w porównaniu do innych obecnie istniejących modeli szczoteczek OralB.
      • avatar
        Logic007
        2
        Super szczoteczka, trochę droga, ale na dłuższą metę warta swojej ceny. Widziałem ją w ofercie w media expert, nie wiedziałem tak szczerze, że tam się kupuje, ale chce zejść z tradycyjnych
        • avatar
          pongo
          0
          Bełkot. To portal technologiczny czy handlowy??? Straciłem czas na ten tasiemcowy tekst i nie dowiedziałem się w jaki sposób działa ta "magnetyczność". Tłumaczycie zasadę działania jakby czytelnicy byli przygłupami oderwanymi od pługa!
          • avatar
            Rysiu54
            0
            Szczoteczka trochę kosztuje, ale przyznam, że myślałem o jej zakupie. W końcu szczoteczki magnetyczne to nowość na rynku więc 5 zł nie będą kosztować. Muszę się przejść do sklepu i podpytać, którą wersję Oral-B iO kupić 9, 8 czy jednak 7?

            Witaj!

            Niedługo wyłaczymy stare logowanie.
            Logowanie będzie możliwe tylko przez 1Login.

            Połącz konto już teraz.

            Zaloguj przez 1Login