Słuchawki

Brzmienie

z dnia

Sennheiser Momentum

Pierwsze co rzuca się w uszy po rozpoczęciu odsłuchu to czystość brzmienia. Czystość zdecydowanie nieczęsto spotykana. Śmiało można stwierdzić, że brzmienie słuchawek ma bardzo dużo wspólnego z ich wyglądem – naturalność, równowaga, a zarazem dynamika i żywiołowość.

Wsłuchując się w ich głębię delektujemy się naturalną stereofonią i przejrzystością, bez sztucznych ulepszeń, podkręceń i podbić. Są to jedne z najbardziej naturalnych i czystych słuchawek, jakie wpadły w nasze ręce, a efektowność ich gry sprawia, że zdecydowana większość innych modeli wydaje nam się od tej chwili mozolna, nudna, pozbawiona „tego czegoś”. Co ważne – na opinię tą nie ma wpływu rodzaj odsłuchiwanej muzyki – równy poziom utrzymywany jest od ciężkiego rocka, przez muzykę elektroniczną, jazz, po utwory zdecydowanie klasyczne.

Wysokie tony są absolutnie czyste, bardzo szczegółowe i odpowiednio wykończone. Na tyle perfekcyjne, że pozwalają usłyszeć niedoskonałości realizatorów nagrań, błędy muzyków, czy nawet jakość sprzętu towarzyszącego. Właśnie ta cecha, czyni ten model słuchawkami nie tylko do rozrywki, ale i do pracy. Spełnią oczekiwania większości profesjonalistów.

Środkowa część pasma jest bardzo wyrazista i w pełni czytelna, bez jakichkolwiek zakłóceń. Basy są głębokie, ale zarazem dynamiczne. Ich moc podświadomie uruchamia stopę do „przytupywania”. Niskich tonów w porównaniu do średnich i wysokich jest nieco więcej, nie ma to jednak negatywnego wpływu na całość – wręcz przeciwnie, wszystko zgrywa się bardzo dobrze.

Chcąc sprawdzić szersze, praktyczne zastosowanie sprzętu odpaliliśmy również kilka gier i filmów. W grach, w których gracz delektuje się ścieżką dźwiękową będącą miłym dodatkiem, czy tłem (np. strategie) było idealnie – odpowiednie odtwarzanie tła, wyraźne polecenia głosowe i wybijające się odgłosy pierwszego planu. Nieco słabiej było w grach akcji, w których dużą rolę odgrywa mocno podbity bas. Tego przeskalowanego basu w Momentum oczywiście nie było. W przeciwieństwie do wielu słuchawek gamingowych nie było również buczenia, zakłóceń, przekłamań i kiczowatej próby stworzenie trójwymiaru. Pojawiły się za to dźwięki których na żadnych innych słuchawkach nie słyszeliśmy (głównie z pasma wysokich tonów). Podczas oglądania filmów słuchawki sprawdziły się rewelacyjnie. Bardzo ważną rolę odegrała równowaga tonalna oraz ich neutralność i naturalność. Świetne granie tła, odpowiednio podbity pierwszy plan i absolutnie czyste i wyraźne dialogi. Bardzo przyjemnie.

Sennheiser Momentum On-Ear

Odsłuchując w kółko tych samych kawałków, przeskakując co chwila z Momentum na Momentum On-Ear, odnosimy wrażenie, że On-Ear są wersją light Momentum. Słuchawki grają bardzo podobnie, różnice kryją się jedynie w kilku szczegółach.

Delikatna różnica jest w dynamice. On-Ear są jakby lżejsze, mniej jednostajne, gwałtowne zwroty mają lżejszy przebieg. Są to jednak różnice bardzo drobne, obie pary słuchawek są bardzo dynamiczne, grają z zaprogramowanym entuzjazmem, bez względu na warunki.

Barwa On-Ear jest nieco cieplejsza, niż w przypadku Momentum, choć nie w pełnym zakresie. Środkowa część pasma jest neutralna i wyrazista, bez jakichkolwiek podbić i kombinacji - bardzo podobna do tej, która jest w Momentum. Wysokie tony są pełne detali, a skrajne pasmo jest delikatnie podbite – na tyle delikatnie, że absolutnie nie zaburza równowagi tonalnej całości. Niskie tony różnią się od tych w Momentum. Nie są tak wyeksponowane, choć środkowa część dolnego pasma jest podobnie podbita, podkreślona. Wszystko jednak w granicach rozsądku, bez zakłóceń, buczenia itp.

W grach i filmach Momentum On-Ear wypadły podobnie, jak Momentum. Świetna równowaga, żadnych nieprawidłowości, pewne braki basów w grach typu FPS, niemniej scena w pełni czytelna.