• benchmark.pl
  • Gry
  • Oto strategia, na którą czekaliśmy! Zmiany tylko na plus – recenzja Total War Saga: Troy
Oto strategia, na którą czekaliśmy! Zmiany tylko na plus – recenzja Total War Saga: Troy
Gry

Oto strategia, na którą czekaliśmy! Zmiany tylko na plus – recenzja Total War Saga: Troy

z dnia
Michał Grązka | Redaktor serwisu benchmark.pl
6 komentarzy Dyskutuj z nami

Total War Saga: Troy w końcu przynosi tak oczekiwane zmiany w serii. I choć to mniejsza odsłona cyklu, to jednak biorąc pod uwagę fakt, że przez pierwszą dobę od premiery będzie można ją pobrać za darmo, grzechem byłoby nie zagrać.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 4,4/5
Plusy

- mechanika pięciu surowców,; - opcja zwycięstwa homeryckiego,; - dużo opcji rozwoju postaci, dekretów i przychylności bóstw,; - wszystko, co dobre w Total War -bitwy, strategia i ekonomia.

Minusy

- jak każdy Total War, może być trudny dla początkujących,; - automatyczne rozstrzyganie bitew zbyt często na niekorzyść gracza.

Gry wciągają, to jasna sprawa – niemal każdy gracz, zarywając noc, obiecuje sobie tylko „jeszcze jedną misję” (polecam dynamiczne Judgment), „ostatni, rewanżowy mecz” (w NBA 2K na jednym się nie kończy), czy finałowy wyścig sezonu, jak w GRID. Ja jednak, jeżeli już przy komputerze tracę poczucie czasu, to grając w strategie, przy których potrafię przez kilka godzin rozgrywać „już tę ostatnią turę”.

Chociaż przez lata bawiłem się w Cywilizację, Heroes of Might & Magic, czy Age of Empires II, to największy szacunek mam do serii Total War. Scala ona ogrom szczegółów – rozwój bohaterów, stawianie budynków, dyplomację oraz, co chyba najważniejsze, świetnie przemyślane bitwy. 

Tak to jednak wychodzi, że każdą cześć zaczynam z wypiekami na twarzy, a potem… kończę pojedynczą kampanię i robię sobie długą przerwę od gry, znużony powtarzalnością lub zrażony porażką. Z Total War Saga: Troy jest inaczej. Ta gra ma parę asów w rękawie, dzięki czemu pierwszy raz od czasów Medieval: Total War, po zwycięstwie postanowiłem uruchomić zabawę od nowa, zaczynając historię inną stroną konfliktu. A to już o czymś świadczy.

W Total War Saga: Troy poczułem magię Heroes of Might & Magic.

Lepsze jest przyjacielem dobrego

Szczęśliwą przygodę z najnowszą odsłoną serii zawdzięczam temu, że firmie Creative Assembly wciąż chce się eksperymentować. Ich pozycja na rynku jest na tyle ugruntowana, że pozwalają sobie na nieco mniejsze, odrobinę ryzykowne projekty, z podtytułem „Saga”. Tym razem, zielone światło na własne pomysły dostało studio CA Sofia. I pokusiło się o trzy duże, intrygujące nowości, z których dwie urozmaicają zabawę już od niemal początku kampanii.

Podstawowa zmiana w stosunku do poprzednich części jest taka, że w Total War Saga: Troy otrzymujemy aż pięć surowców, zamiast jednego. Oj, poczułem tu magię Heroes of Might & Magic, gdzie żonglowałem zasobami na targu, czy też po odnalezieniu skrzyni wybierałem złoto, zamiast doświadczenia dla bohatera. Różnica jest taka, że poruszając się po mapie antycznej Grecji w Total War Saga: Troy, szukam całych rejonów, które obfitują w zasoby niezbędne dla mojego rozwoju.

Total War Saga: Troy - antyczna Grecja

Dzięki temu prostemu zabiegowi, muszę jeszcze bardziej uważać na podboje odpowiednich terenów.  Podróż z Aten do Koryntu z jednej strony pociąga za sobą zerwanie paktu o nieagresji, ale z drugiej pozwala mi na uzyskanie większej ilości pożywienia. To z kolei umożliwi zwerbowanie liczniejszej grupy żołnierzy. Silna armia jest natomiast niezbędna, by pilnować zajętych prowincji z każdej strony. 

Zamiast tego, mogę jednak pokusić się o zdobycie większej ilości brązu w spokojniejszej lokacji, która ułatwi rozwój elitarnych jednostek. Tu każda decyzja pociąga więc za sobą konsekwencje, a wprowadzenie kilku surowców, zamiast pojedynczej waluty tylko dodaje całej rozgrywce ekonomicznej głębi.

Total War Saga: Troy - uwarunkowania bitwy

Drugą zmianą, za którą absolutnie uwielbiam Total War Saga: Troy jest możliwość ukończenia gry w inny sposób, niż poprzez totalny podbój. Dostępne teraz „homeryckie zwycięstwo” oznacza wykonanie dodatkowych misji, które opierają się na losach danego bohatera, opisywanych w eposach Homera. Jeśli więc lubicie Iliadę lub po prostu chcecie poczuć się częścią większej historii, z pewnością zainteresuje Was ten rodzaj postępu w grze.

Ciekawym eksperymentem jest też system antagonisty. Pod koniec gry mechanizm dobiera nam finalnego przeciwnika, którego siła militarna i gospodarcza jest zbliżona do naszej, a który do tego miał z nami silne konflikty podczas trwania kampanii. Dzięki temu, nawet nie idąc ścieżką fabularną, ostateczne zwycięstwo jest w ciekawy sposób uzasadnione. Nawet, jeśli to niewielki dodatek, to pozwala wyraźną klamrą zamknąć nasze zmagania i dać sporo satysfakcji.

Total War Saga: Troy - przychylność bogów

To wciąż Total War, z ogromem elementów w przystępnej formie

Nie da się zaprzeczyć, że Total War to uznana seria, z dużą rzeszą fanów. W praktyce, mniejsze studio takie jak CA Sofia ma ułatwione zadanie – wystarczy nie zepsuć podstawowych funkcjonalności. Tutaj jednak udało się to z nawiązką – to, co dobre zostało, a wartość dodana jest nad wyraz widoczna.

Total War Saga: Troy jest po prostu kolejną iteracją tej samej zabawy, która wciąga na długie godziny i pozwala na kombinowanie na naprawdę wielu płaszczyznach. Za każdym razem, kiedy uruchamiam następną część tej serii, jestem pod wrażeniem jak czytelny jest interfejs. Dzięki temu, pomimo ogromu elementów nie sposób się zgubić, a wszystkie informacje są dostępne po maksymalnie dwóch kliknięciach.

Przykładowo, jeśli po bitwie straciłeś część żołnierzy, możesz oczywiście poczekać na uzupełnienie wojsk. Jak długo? Wystarczy, że najedziesz myszą na ikonę „+” na karcie oddziału. Nie wiesz, ile jeszcze zajmie przyrost naturalny w mieście, który pozwoli na jego rozbudowę? Wystarczy jedno kliknięcie na region. Zastanawiasz się co pochłania tak dużo żywności z tury na turę? To akurat nowość, bo dostępny jest bardzo czytelny wykres wydatków. Mógłbym tak wymieniać długo – tu nie ma miejsca na niejasności i każdy element olbrzymiej maszyny wojennej jest dostępny niemal bezpośrednio na ekranie kampanii.

Total War Saga: Troy - rozgrywanie bitwy

Oczywiście, wciąż o wielu rzeczach należy pamiętać, co szczególnie może dać się we znaki nowym graczom. Co rundę warto, żeby bohater zrobił jakiś ruch, zwłaszcza jeśli jego zdolności specjalne mówią, że nie lubi on siedzieć bezczynnie w garnizonie (w przeciwnym razie spadnie motywacja jego wojsk). Z kolei dyplomacja jest jedną z istotniejszych rzeczy, więc należy dbać o relacje z sojusznikami i nierzadko przekupywać ich tym, co akurat mamy w skarbcu. 

Do tego dochodzi też rozwój budynków, wydawanie zarządzeń, czy – nowość w Total War Saga: Troy – zdobywanie sobie przychylności bogów. Na szczęście, wygodny asystent pokazuje w skrócie, czy w danej turze mamy coś jeszcze do zrobienia.

Koniec końców, niczym wisienka na antycznym torcie (choć w Troi to chyba bardziej figi i daktyle), pozostają bitwy. Te są nieodłączną wizytówką każdej części Total War. Tak samo i tutaj, mamy zabawę w kamień, papier, nożyce, i szybko będziemy musieli nauczyć się, kiedy stosować rydwany, a kiedy oszczepników, a także w którym momencie flankować przeciwnika lub jak długo trzymać ukryte w lesie jednostki wsparcia. 

Total War Saga: Troy - dekrety królewskie

Każda potyczka jest satysfakcjonująca, tym bardziej jeśli wiemy jakie manewry są skuteczne na polu bitwy. Oczywiście, jeśli chcemy, możemy powierzyć starcia sztucznej inteligencji i pominąć tę część zabawy. Zauważyłem jednak, że często dzieje się to z niekorzyścią dla gracza i samodzielnie byłem w stanie wygrać te walki, w których komputer skazywał mnie na porażkę. Przyznaję, że nie opanowałem za to oblężeń. 

Przystawianie drabin do murów, forsowanie bram i posyłanie konia trojańskiego wyglądają świetnie, ale w praktyce mam wrażenie, że łucznicy ustawieni na wieżach warowni niemal zawsze mają „z górki”. Wierzę głęboko, że konsultanci Creative Assembly zadbali o historyczną zgodność w Total War Saga: Troy i zdobywanie miast zwyczajnie nie było w epoce brązu zbyt proste. W praktyce, przejmując dany obszar, zamiast atakować, wolałem okrążyć teren i przeczekać przeciwnika, aż jego wojska zaczną przymierać głodem.

Total War Saga: Troy - oblężenie

Total War Saga: Troy – czy warto to kupić 

Za tę grę zdecydowanie warto zapłacić. Ale jeszcze lepiej jest pobrać Total War Saga: Troy za darmo. Ze względu na czasową wyłączność gra będzie dostępna bezpłatnie w dniu premiery na Epic Games Store. Przez pierwszą dobę będzie więc można przypisać ją do konta bez ponoszenia kosztów. Czy warto? Jak to mówią, za darmo nawet ocet jest słodki, a w tym wypadku za friko można dostać grę, która według mnie jest jedną z najlepszych części serii Total War.

Oczywiście, twórcy też potrzebują zarobić, więc spodziewajmy się płatnych dodatków DLC – załączona infografika z dalszymi planami pochodzi z bloga twórców. Przez to, że części „Saga” są nieco mniej obszerne, fani będą pewnie chcieli dokupić jednostki amazonek, czy dodatkowych bohaterów antycznych. To chyba jednak uczciwa wymiana, biorąc pod uwagę, że bezpłatna „podstawka” i tak zapewnia wiele godzin zabawy.

Total War Saga: Troy - road map 2020

Total War Saga: Troy jest obecnie moją ulubioną częścią serii, głównie ze względu na surowce i zwycięstwo fabularne. Ustępuja on ostatniej „dużej” odsłonie, Total War: Three Kingdoms, tylko oprawą graficzną. W opowieści o trzech królestwach po prostu urzekł mnie wygląd menu, interfejsu czy drzewek rozwoju. Tu z kolei jest dość surowo – ale to wada tylko dla estetów.

Jeśli więc masz ochotę na toczenie epickich (dosłownie!) wojen, oto nadarzyła się najlepsza okazja. Jesteście więc gotowi na strategiczne wyzwania w mitologicznej otoczce? Pakujcie okręty – Troja czeka na zdobycie!

Total War Saga: Troy - miasto

Ocena końcowa Total War Saga: Troy

  • mechanika pięciu surowców,
  • opcja zwycięstwa homeryckiego,
  • dużo opcji rozwoju postaci, dekretów i przychylności bóstw,
  • wszystko, co dobre w Total War - bitwy, startegia i ekonomia,
     
  • jak każdy Total War może być trudny dla początkujących,
  • automatyczne rozstrzyganie bitew zbyt czesto na niekorzyść gracza.

 

  • Grafika:
     dostateczny plus
  • Dźwięk:
     dobry
  • Grywalność:
     dobry plus 

Ocena ogólna:

88% 4,4/5

Dobry Produkt

Grę Total War Saga: Troy na potrzeby niniejszej recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od wydawcy gry - firmy SEGA

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

Komentarze

6
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Micko93
    Jak dla mnie plus za klimat, pierwsze wrażenia ogólnie spoko. Bardziej podobał mi się Warhammer, ale miła odmiana od magii i smoków. :)
  • avatar
    Lord_Krecitsqa
    Nie da się pobrać.
    Jakiś wał z tą grą.
    -3
  • avatar
    Ech0z
    Ja zawiodłem się strasznie, gra nie działa i to w najgorszy sposób. Kampania mapa wszytsko smiga płynnie ale gdy chce stoczyć pierwsza bitwę to po zaladowaniu, wywala do pulpitu bez jakiegokolwiek powiadomienia błędu lub pocałuj sie w dupe. Pomocy technicznej nie mogę znaleźć odpalalem w różnych rozdzielczościach. Gram na laptopie Hp pavilion proc i5 7200.2.5ghz
    8gb ram. Karta geforce 940MX

    Jesli ktoś jest w stanie pomóc prosze o odpowiedź
    -4
  • avatar
    kitamo
    Chce wiedzieć kto na nią czekał??
    Nazwiska! Konkrety!
    -13