Specyfikacja, obudowa
Przy wyborze smartfonu jedną z najważniejszych wytycznych jest jego cena. W przypadku YotaPhone 2, który niedawno debiutował na polskim rynku, jest to niemała kwota - około 2900 złotych. Od razu można powiedzieć, że mamy do czynienia z najwyższą półką cenową. Co prawda nie tak wysoką jak w przypadku niektórych iPhone’ów, ale w przypadku platformy Android to poziom Samsung Galaxy Note 4. Dlaczego mówimy o tym na samym początku? By zwrócić uwagę, że w tym przypadku wysoka cena nie oznacza jeszcze wyższej wydajności czy wyższej rozdzielczości wyświetlacza lub aparatu cyfrowego. Tym razem chodzi o coś kompletnie innego.
YotaPhone 2 (podobnie jak poprzednik) to smartfon niezwykły w inny sposób - każdy kto go zobaczy, zwłaszcza po odpowiednio przeprowadzonej introdukcji - nie może oderwać od niego wzroku. I nie chodzi tu tylko o bardzo przyjemne dla oka, jak i dłoni, wzornictwo.
YotaPhone 2 nazywany jest smartfonem z dwoma ekranami. Więcej, to smartfon o dwóch twarzach. Jednych zachwyci, inni od razu spiszą go na straty. Zobaczcie jakie wrażenie zrobił na nas.
Co dwa ekrany to nie jeden
Od nadmiaru często głowa boli. Zwłaszcza gdy producent chce nam zaserwować produkt maksymalnie uniwersalny, wyposażony w niezliczoną liczbę funkcji, z których być może tylko część wykorzystamy. Czasem jednak nadmiarowość jest w cenie, a w przypadku YotaPhone oznacza ona dwa ekrany. Główny, o przekątnej 5” i rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli oferuje to co najlepsze może dostarczyć nam technologia AMOLED - świetne kąty widzenia, kontrast i bardzo dobre kolory. Drugi, umieszczony na tylnej ściance, o rozdzielczości 960 x 540 pikseli, wykonano w technologii e Ink. Chcielibyśmy nazwać go dodatkowym, o małym znaczeniu, ale to byłoby niefortunne określenie - można traktować go jako uzupełnienie ekranu AMOLED, a w pewnych sytuacjach pełnowartościowe zastępstwo.
Oba ekrany zabezpieczono Gorilla Glass 3. Przedni szkłem błyszczącym, tylny jego matową wersją.
Zastosowanie dwóch wyświetlaczy o różnych cechach - AMOLED o znacznie większym zapotrzebowaniu na energię, ale dający kolorowy obraz, lub energooszczędny e Ink z kilkunastoma odcieniami szarości - pozwala na opracowanie przez użytkownika, z pomocą dołączonego oprogramowania, kompletnie nowej strategii pracy ze smartfonem. Jej efektem mają być następujące korzyści:
- wygodny i dyskretny dostęp do informacji za pomocą ekranu e Ink
- wydłużony znacząco czas pracy na akumulatorze dzięki niewielkiemu poborowi energii przez e Ink
Korespondencja zwykle nie wymaga kolorów
Urządzenia oferujące funkcjonalność podobną jak smartfon, wyposażone w ekran e Ink już istnieją. Każdy zaawansowany czytnik e-booków pozwala na dostęp do sieci, przeglądanie stron WWW, a w niektórych modelach nawet na wykonywanie zdjęć. Są to jednak jedynie półśrodki. W przypadku YotaPhone 2 funkcja czytnika e-booków jest wtórna, a ekran e Ink ma przede wszystkim posłużyć do pracy. I co najważniejsze w tym przypadku, nie mamy kompromisu. YotaPhone 2 dzięki dwóm wyświetlaczom może być pełnowartościowym czytnikiem e-booków, tak jak jest pełnowartościowym smartfonem.
A co znajdziemy wewnątrz
Wzorem topowych smartfonów nie mamy co liczyć na dodatkowy slot microSD (można podłączyć pamięć poprzez port mikroUSB). Jednak 32 GB wbudowanej pamięci (dla użytkownika pozostaje około 25 GB) w połączeniu z 2 GB RAM-u powinno zadowolić. Zastosowany chipset Quallcomm MSM8974AA (Snapdragon 800) nie jest tym najwydajniejszym, który oczekiwalibyśmy od smartfona za prawie 3000 złotych. Znalazło to potwierdzenie w naszych testach.
To konsekwencja zastosowania ekranu e Ink, który ma swój udział w cenie YotaPhone 2. Z drugiej strony taki sam chipset jak w testowanym smartfonie stosowany jest w Samsung Galaxy Note 3 czy Nexus 5. Tak, wiemy że to produkty sprzed roku, ale czyż nadal nie oferują wydajności satysfakcjonującej nawet bardzo wymagających użytkowników?
Specyfikacja i porównanie do konkurentów:
Wybór konkurencji dla YotaPhone 2 to bardzo trudne zadanie. W końcu nikt nie ma w ofercie takiego smartfona. Zdecydowaliśmy się na produkty zbliżone cenowo, by pokazać jak istotny wpływ na koszt miało zastosowanie panelu e Ink i na jakie ustępstwa względem innych parametrów poszedł producent.
Jakość wykonania
5 cali przekątnej głównego wyświetlacza jeszcze kilka lat temu byłoby uznane za przesadę. Dziś to naszym zdaniem złoty środek pomiędzy ogromnymi ekranami phabletów i malutkimi wyświetlaczami budżetowych smartfonów, które już nie radzą sobie z wieloma wyzwaniami. YotaPhone 2 pod tym względem wypada bardzo dobrze. Idźmy dalej, przedni ekran doskonale komponuje się z głęboką czernią przedniej ścianki o łagodnych zaokrągleniach. Oferuje sporą jasność rzędu 400 cd/m2, a gęstość upakowania pikseli 441 ppi sprawia, że nie mamy dalszych pytań.
W warunkach gdy brak odblasków, a ekran wygaszony, przednia ścianka jest idealnie jednolita.
Kamera przednia lub tylna (zależnie od tego, z którego ekranu korzystamy) znajduje się po prawej stronie słuchawki.
Jak wypadają kąty widzenia? Tradycyjnie dla AMOLED-ów jest bardzo dobrze. Tonacja kolorów jest nieco cieplejsza niż w innych smartfonach - nam przypadła do gustu. Kontrast jest bardzo wysoki, a do większości zastosowań nie musimy zwiększać jasności ponad 40%. Maksymalna jasność przyda się, by ratować sytuację w silnym słońcu (jest ono bezlitosne nawet dla najjaśniejszych wyświetlaczy).
Kąty widzenia w przypadku drugiego wyświetlacza nie podlegają dyskusji - są doskonałe, choć ze względu na delikatne zakrzywienie szkła ochronnego mogą pojawiać się odblaski. Jakość panelu e Ink spełnia wymogi stawiane obecnym czytnikom e-booków ze średniej półki cenowej.
Dźwięk w YotaPhone 2 zapewniają głośniczki umieszczone na dolnej krawędzi wokół portu mikroUSB. Z tego też powodu nie możemy ocenić jakości dźwięku na wyższą niż dobrą. Szkoda, bo są zadatki na coś jeszcze lepszego, choć przyznajemy, że nieco nas niepokoiło zachowanie przy maksymalnej głośności. Dołączone słuchawki oceniamy pozytywnie, aczkolwiek jak zwykle proponujemy coś lepszego dla bardziej wymagających użytkowników.
Boczną krawędź wykonano z plastiku, który jest bardzo przyjemny w dotyku i dobrze spasowany z pozostałymi elementami obudowy. Przyczepić możemy się tylko do przycisków, które faktycznie nie najlepiej współgrają z resztą (nie widać tego dobrze na zdjęciach).
Na górnej krawędzi umieszczono port słuchawek. Po ich podłączeniu złącze minijack będzie wystawało pod niewielkim kątem do płaszczyzny wyświetlacza.
Prawa krawędź (patrząc się od strony AMOLED) nie ma żadnych złącz ani przycisków. A na lewej znajdziemy przycisk włączania i przyciski regulacji głośności. Te przyciski są również zwieńczeniem tacki na kartę nanoSIM. Tacka, choć metalowa, jest dość delikatna i podczas instalowania karty warto być ostrożnym.
Tylna ścianka jest delikatnie zaokrąglona, znajdziemy na niej oczko głównego aparatu cyfrowego oraz wspomniany ekran e Ink. Całość prezentuje najwyższą jakość wykonania i estetykę.
To samo można powiedzieć również o opakowaniu, choć jego zawartość nie wykracza poza przyjęte od dawna standardy.
Dwa ekrany a uchwyt smartfona
Nie ulega wątpliwości, że sposób w jaki trzymamy smartfon determinuje komfort pracy. Wymierny wpływ ma tutaj odpowiednie wyprofilowanie tylnej ścianki. W przypadku YotaPhone 2 mamy jednak pewien problem. Gdy korzystamy z ekranu AMOLED, tył smartfona leży idealnie w dłoni i jedyne co może niepokoić to fakt, iż jest nieco śliski (aczkolwiek matowe szkło to nie to samo co szkło z połyskiem). Za to gdy obrócimy smartfon do pozycji pracy z panelem e Ink sytuacja się zmienia. Smartfon nie leży już idealnie w dłoni. Jednakże wiele smartfonów nawet przy normalnym uchwycie oferuje wcale nie lepszy komfort.
Mile nas zaskoczyła funkcjonalność jaką daje e Ink - na przykład całkowicie wystarczy do wybrania numeru telefonu czy napisania e-maila.
Wydajność i czas pracy
Smartfon poddaliśmy standardowemu zestawowi testów wydajnościowych i benchmarków.
Wyniki szczegółowe YotaPhone 2
Zobacz pojedynek: YotaPhone 2 vs Sony Xperia Z3
Zobacz pojedynek: YotaPhone 2 vs Samsung Galaxy Note 4
YotaPhone 2 okiem benchmarków
Wyniki pomiarów plasują YotaPhone 2 w czołówce, choć do najlepszych brakuje. Mimo iż smartfon nie jest najszybszy, zapas mocy jaki daje chipset Snapdragon 800 jest wystarczający dla komfortowej pracy, rozrywki i płynnego funkcjonowania systemu Android 4.4.3 w rozdzielczości Full HD. Patrząc się na osiągi przez pryzmat ceny - 2899 złotych - trzeba stale pamiętać, że jej spory procent to koszt drugiego ekranu e Ink. Gdy o tym zapomnimy, wyniki nie będą już tak cieszyły.
Czas pracy z wykorzystaniem ekranu AMOLED uzyskany dzięki 2500 mAh akumulatorowi jest przyzwoity, choć z pewnością mogłoby być lepiej. Możemy liczyć na 1,5 dnia pracy, gdy nie będziemy zbytnio szaleć. Mówiąc inaczej, korzystając z YotaPhone 2 jak ze zwykłego smartfona dostaniemy to co przyzwoity smartfon nam powinien dać.
Intensywna zabawa na smartfonie mocno drenuje akumulator, a e Ink okazuje sie mało przydatny.
Dopiero wykorzystanie ekranu e Ink pozwoli czas pracy znacznie wydłużyć, czasem nawet o kilka dni. Wszystko jednak zależy od tego w jak dużym stopniu ograniczymy korzystanie z ekranu AMOLED (to wymaga zmiany przywyczajeń), a także z aplikacji o dużym apetycie na energię. Gdy te przeważają - na przykład jesteśmy nałogowymi graczami w Ingress - to korzyści z posiadania oszczędnego wyświetlacza będą znikome.
System i programy
YotaPhone 2 dostarczony do testów wyposażony został w czysty system Android 4.4.3. Oznacza to, że nie możemy liczyć na nadmiar aplikacji poza kilkoma zoptymalizowanymi przez Yota Devices lub przeznaczonymi do pracy na e Ink.
Rolę przeglądarki pełni Chrome, a do przeglądania treści mamy standardową baterię narzędzi Google. Jest także aplikacja radio, dyktafon, słowniki ABBYY Lingvo, czytnik e-booków. Yota Devices dodało nawet narzędzie Yota RSS, które jest po prostu klientem Feedly, dobrze prezentującym się na e Ink.
Yota Hub - oprogramowanie dla e Ink
Choć w praktyce na e Ink można korzystać z każdej aplikacji, nad wykorzystaniem ekranu czuwa Yota Hub. Po uruchomieniu tej aplikacji możemy wybrać jeden z trybów pracy ekranu – Yota Cover lub Yota Panel. W każdym z nich możemy dostosować wyświetlane informacje - niestety nie jest to do końca tak intuicyjne jak powinno być.
Opcje dla Yota Panel - możemy wybierać z kilku predefiniowanych układów widżetów oraz rozmieszczać je wedle uznania, ale z zachowaniem narzuconego rozmiaru
Co daje nam e Ink?
Sztandarową zaletą wyświetlaczy e Ink jest bardzo niewielkie wykorzystanie akumulatora. Gdy wyświetlany jest statyczny obraz, to nie wymaga on odświeżania. Co więcej, nawet gdy smartfon się wyładuje, to ostatnio pokazywane na e Ink informacje nie znikną z wyświetlacza - czasem mogą być one istotne.
Promotorzy YotaPhone 2 nie bez powodu zatem wspominają o nawet 100 godzinach pracy przy inteligentnym wykorzystaniu e Ink. Inteligentne, czyli jak najczęstsze sięganie do danych na tym wyświetlaczu, a minimalizowanie liczby włączeń głównego wyświetlacza (nawet wyświetlenie podstawowych powiadomień wymaga włączenia podświetlenia, a to konsumpcja dodatkowej ilości energii).
Mimo to trzeba pamiętać, że e Ink to kilkanaście odcieni szarości, dlatego zadania jakie mu powierzymy muszą być sensowne.
Zrzuty z monochromatycznego ekranu
Może to być:
- Galeria monochromatycznych obrazów - pobieranych z lokalnej lub sieciowej galerii zdjęć - które pełnią rolę Yota Cover, czyli wizualizacji tylnej ścianki. Na zdjęcie nałożone są dodatkowo podstawowe powiadomienia;
- Panel powiadomień - dedykowane widżety Yota Panel wyświetlają aktualną godzinę, dane pogodowe, informacje o połączeniach, SMS-ach, rozkład dnia, a także pocztę czy informacje z serwisów społecznościowych. Możemy tutaj umieścić także skróty do najważniejszych aplikacji, dzięki czemu możemy uruchomić je na e Ink bez konieczności przełączania;
- Czytnik e-booków. Możemy tu posiłkować się dołączonym widżetem, aplikacją Yota Reader (działa też na AMOLED), ale również skorzystać z zewnętrznego oprogramowania z Google Play. Zwracamy uwagę, że tryb wyświetlania tekstu w poziomie możliwy jest tylko za pomocą pełnej aplikacji, którą przenieśliśmy na e Ink - dołączony widżet pozwala tylko na czytanie w pionie, co przy relatywnie małej przekątnej może być nie do końca wygodne;
- Powielony ekran główny - wtedy e Ink daje nam dostęp do pełnej funkcjonalności systemu Android. Pomijając ograniczenia jakie daje zauważalne opóźnienie w odświeżaniu zawartości ekranu, możemy pracować dokładnie tak samo jakbyśmy robili to z pomocą głównego wyświetlacza. Można nawet oglądać filmy, choć niektóre, zwłaszcza o wysokim klatkarzu; mogą się nie chcieć wyświetlać;
- Ekran podglądu dla wykonanego właśnie zrzutu ekranu - zrzut ekranu należy wywołać za pomocą narzędzia Yota Snap, które dostępne jest po dłuższym naciśnięciu przycisku Home.
Warto pamiętać, że intensywne wykorzystanie e Ink sprawia, że na ekranie będą często pojawiać się artefakty jako wynik niedoskonałego odświeżania wyświetlacza.
Przełączanie wyświetlaczy
W ustawieniach ekranu dla YotaPhone 2 znajdziemy opcję, która pozwala inteligentnie rozpoznawać z jakiego wyświetlacza korzystamy. Dodatkowo oprogramowanie podaje komunikaty o konieczności odwrócenia smartfona, gdy zajdzie taka konieczność.
Ekran tylny podobnie jak przedni można zablokować przyciskiem włączania. Odblokowanie w przypadku e Ink wymaga wykonania gestu długiego przesunięcia w pionie, co minimalizuje ryzyko przypadkowego odblokowania.
Zmiana aktywnego wyświetlacza możliwa jest na trzy sposoby.
- Gdy zablokujemy ekran główny, możemy odwrócić smartfon, odblokować ekran e Ink i korzystać z widżetów.
- Na ekranie głównym naciskając i przytrzymując przycisk Home wywołamy trzy działania. Najważniejsza w tym przypadku jest ikona po lewej. Gdy przesuniemy palec na tę ikonę, skopiujemy zawartość aktywnego ekranu na e Ink. Podobnie na e Ink wywołamy działanie kończące pracę w trybie Yota Mirror.
- Aplikacja sama wymusi zmianę wyświetlacza.
Tryb Yota Energy
Producenci chętnie dodają do swoich smartfonów specjalne tryby energooszczędnościowe, które pozwalają wycisnąć z akumulatora dodatkowe godziny pracy. W przypadku YotaPhone może to być nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin. Wszystko zależnie od tego z jakich aplikacji korzystamy i jakie mamy wymagania względem smartfona.
Yota Energy zmniejsza również funkcjonalność Yota Panel pozostawiając aktywnym tylko jeden panel z dostępem do najważniejszych funkcji. O tym co będzie deaktywowane po włączeniu Yota Energy możemy zdecydować samodzielnie. Oprogramowanie przeliczy szacowany czas pracy na podstawie wykorzystania smartfona w ostatnim okresie.
Szachy, warcaby, gdy logiczne na YotaPhone 2
Producent smartfona dołączył do niego kilka gier, w tym Szachy, Warcaby i Sudoku, które wykorzystują zalety ekranu e Ink. Nawet jeśli uruchomimy je z poziomu panelu AMOLED, to rozgrywka będzie odbywała się na ekranie e Ink. Bardzo dobre posunięcie, gdyż w przypadku wielu gier logicznych czy strategicznych nie potrzeba nam więcej nad kilka odcieni szarości, by ocenić stan rozgrywki. AMOLED pozostawiamy dla gier pokroju Real Racing 3.
Do pracy z e Ink trzeba się przyzwyczaić
Powyższe stwierdzenie może wydać się zaskakujące. Kto bowiem korzystał z elektronicznej książki wie, że nie trzeba zbyt wiele czasu, by opanować jej obsługę. W przypadku YotaPhone problem tkwi jednak w konieczności przełączania się pomiędzy wyświetlaczami, co z początku nie szło nam najlepiej - gdy wydawało się, że ekran e Ink jest zablokowany, pozostawał on aktywny; i na odwrót. Również przełączanie się pomiędzy ekranami działało nie wtedy kiedy chcieliśmy.
Z czasem jednak przyszła rutyna, a pomocny okazał się samouczek, który wyjaśnia jak korzystać z ekranu e Ink i możliwości przełączania się pomiędzy wyświetlaczami.
Największym wyzwaniem pozostaje odpowiedni podział zadań na te, przy których chcemy używać AMOLED-u oraz te, dla których wystarczy e Ink.
Dołączone oprogramowanie sprawi, że e Ink na pewno nie będzie leżał odłogiem, ale na pewno da się je jeszcze bardziej zoptymalizować (zwykła aplikacja przeniesiona na e Ink to jednak nie to samo co dedykowany widżet). A także zwiększyć różnorodność opcji prezentacji danych na ekranie e Ink.
Jakość zdjęć i filmów
Topowe smartfony zwykle są również świetnymi mobilnymi aparatami fotograficznymi. YotaPhone 2 zrazu zrobił na nas całkiem dobre wrażenie. Choć zdjęcia nie są wybitnej jakości, są na pewno na tyle dobre, by używanie tego elementu wyposażenia smartfona weszło nam w nawyk.
Gdy jednak przyjrzeliśmy się fotografiom dokładniej, pojawił się jeden problem. Tym problemem nie jest słaba jakość zdjęć, a paradoksalnie bardzo dziwne zachowanie balansu bieli. Dające wręcz kuriozalne efekty, bo zdjęcia, które wykonaliśmy aparatem YotaPhone 2, wcale nie wyglądały na wykonane z błędnie dobranym balansem. Kolorystyka była bardzo przyjemna, ale zobaczcie sami - przy poziomym kadrze, lewa strona ma zieloną tintę, a prawa amarantową. W przypadku zimowych zdjęć daje to przyjemny kolorystyczny efekt, niemniej będący manifestacją źle działającego przetwarzania obrazu.
Co jest tego przyczyną? Postaramy się sprawdzić, czy problem dotyczy jedynie pojedynczego egzemplarza, jak tylko inny trafi nam w ręce. Za tę zróżnicowaną tonację, choć ciekawą, musimy dać minusa.
YotaPhone 2 nie radził sobie również najlepiej z doborem balansu bieli podczas kadrowania ujęcia (w niektórych sytuacjach) - zdarzało się, że co chwila, przy tej samej scenie i oświetleniu, zmieniał kolorystykę, jakby algorytm detekcji temperatury bieli nie wiedział na co się zdecydować. Co prawda fotografowaliśmy w śnieżnej aurze, ale w końcu inne smartfonowe aparaty nie mają tego problemu.
Czy problemy z kolorami mogą być winą błędów w oprogramowaniu? Domyślna aplikacja Aparat Google jest bardzo uboga w opcje, a o ustawieniu balansu można zapomnieć. Spróbowaliśmy innych, w tym FV-5, i niestety problemy nadal miały miejsce.
Pomijając problem z kolorystyką, za same zdjęcia - ich jakość i szczegółowość - YotaPhone 2 otrzymuje ocenę co najmniej dobrą, a skłonni bylibyśmy ocenić go jeszcze lepiej. Jeśli wspomniane kłopoty da się wyeliminować, to z głównego 8 Mpix aparatu otrzymamy bardzo przyjemne w odbiorze zdjęcia. Także, gdy będą wykonane późną porą, aczkolwiek szumy wraz ze wzrostem ISO mocno degradują jakość. Rozdzielczość sensora została dobrze wykorzystana, dzięki czemu ujęcia są szczegółowe, choć czasem za bardzo przeostrzone. Jednakże pozbawione sztuczności, która jest problemem zdjęć z niejednego smartfona, a którą trudno zauważyć gdy nie powiększymy podglądu zdjęcia.
Niezłe efekty daje tryb HDR, choć zastanawiamy się ile w tym zasługi błędnego odwzorowania barw. HDR działa dobrze o ile w kadrze nie mamy mocno prześwietlonych motywów. Po przetworzeniu wyglądają one okropnie - wypalone z brzydko zarysowanymi konturami.
Przednia kamera ma rozdzielczość 2 Mpix. Obiektyw oferuje jasność f/2,8, co wymusza o 1 EV wyższą ekspozycję niż w przypadku tylnej kamery (ta ma obiektyw o jasności f/2), co zwykle kończy się podniesieniem ISO. W efekcie zdjęcia wykonane w tych samych warunkach dla przedniej i tylnej kamery wyglądają następująco:
Po lewej zdjęcie z przedniego aparatu, po prawej z tylnego
Ujęcia dalszych planów z przedniego aparatu nie są ostre
Podsumowując, przednia kamera jest przeciętna, na szczęście z tych lepszych przeciętnych.
Filmy mogą być rejestrowane w trybie Full HD zarówno przednią jak i tylną kamerą. W przypadku głównego aparatu otrzymujemy dobrze prezentujący się obraz, w którym najbardziej doskwiera częste pompowanie obrazu wywołane przez ciągle poprawiający ustawienia AF. Ten efekt potrafi dość mocno irytować, bardziej niż kompresja w najbardziej szczegółowych rejonach kadru. Przepływność wynosi około 20 Mbps w przypadku trybu 1080/30p (maksymalna rozdzielczość i klatkarz).
W przypadku nagrań wieczornych i nocnych YotaPhone 2 wypadł zaskakująco dobrze. Pomogło tu mocne, ale nie przesadnie agresywne, odszumianie, które prowadzi do wygładzenia obrazu (na szczęście szczegółowość nie cierpi znacząco). Oprogramowanie stara się dopóki może podnosić ISO, by obraz nie był za ciemny.
Kadrowanie na ekranie e Ink
Nie mogliśmy odmówić sobie próby fotografowania z pomocą ekranu e Ink. W porównaniu z czytnikami, smartfon dysponuje wyższą mocą obliczeniową, dzięki czemu obraz na ekranie był wyświetlany na tyle płynnie, by dało się rozsądnie kadrować. Oczywiście wszystko w odcieniach szarości w świetle odbitym od ekranu. Gdy mamy bardzo mocne słońce, może to być nawet zaletą. O ile uporamy się z odblaskami, które czasem dawały się we znaki.
Przy fotografowaniu z pomocą e Ink najwięcej zyskamy podczas wykonywania selfie. Możemy wtedy korzystać z dobrodziejstw podglądu kadru, gdy skierowany ku nam jest główny, znacznie lepszy aparat 8 Mpix.
Podsumowanie - część pierwsza
YotaPhone 2 to smartfon będący sam dla siebie konkurencją. Nie ma bowiem na rynku innych urządzeń, które oferowałyby zarówno tradycyjny ekran AMOLED, jak i monochromatyczny e Ink w jednej obudowie. Bardzo wysoka cena, a przynajmniej na obecnym etapie popularyzacji technologii podwójnego wyświetlacza w Polsce, utrudnia obiektywną ocenę przez pryzmat porównania z innymi smartfonami na rynku.
Podobne parametry jak YotaPhone 2, z pominięciem ekranu e Ink, ma stary już Nexus 5. I kosztuje dwa razy mniej niż bohater recenzji.
Gdybyśmy pominęli ekran e Ink w YotaPhone, to pozostałby nam smartfon o dobrej, aczkolwiek nie topowej wydajności. Ze świetnym ekranem AMOLED, niezłym aparatem, którego dopracowaniu producent poświęcił trochę za mało czasu, oraz akumulatorem, który pozwala nam na całodniowe czerpanie ze smartfonowych przyjemności, aczkolwiek bez nadmiernej przesady. Już w momencie premiery padały słowa - bez e Ink byłby to taki kolejny smartfon na rynku, któremu przebić się byłoby trudno.
W YotaPhone 2 mamy jednak ekran e Ink, a to wprowadza nową jakość i zmusza nas do przedefiniowania pojęcia "praca ze smartfonem". Dlaczego? Korzystanie z e Ink tak, by czerpać korzyści z dłuższego czasu pracy, wymaga zmiany nawyków podczas korzystania ze smartfona. e Ink sprawdza się najlepiej przy statycznych treściach i w sytuacjach gdy wykorzystanie mocy obliczeniowej (aplikacje w tle) i komunikacyjnej (synchronizacja dużych paczek danych) jest niewielkie. Trzeba na przykład zapomnieć o odruchach takich jak odblokowywanie głównego wyświetlacza, gdy tylko weźmiemy smartfon w dłoń. Nie należy też popadać w przesadę, choćby zmuszać się do oglądania filmów na ekranie e Ink. Owszem da się urządzić taki seans, co sprawdziliśmy na własnej skórze, ale wcale nie zaoszczędzimy w ten sposób energii z akumulatora. A efekt wizualny? Jeśli lubicie poczuć się jak w kinie sprzed ponad 100 lat...
Uważamy, że inżynierowie pracujący nad tą częścią oprogramowania YotaPhone 2, które optymalizuje naszą pracę z e Ink, mają przed sobą jeszcze sporo roboty. Nie jest źle, ale by przekonać do e Ink w smartfonie, nie wystarczy jedynie perspektywa dłuższego czasu pracy na akumulatorze. Z czasem nauczyliśmy się bowiem żyć ze smartfonami, które trzeba ładować dość często (choć często to już nie tak często jak trzy lata temu). Perspektywa nawet tygodnia pracy, przy korzystaniu zamiennie z AMOLED i e Ink, nie każdemu się spodoba, gdy dostrzeże jak dużej dyscypliny to wymaga.
Podsumowanie - część druga
Jako że YotaPhone 2 to smartfon o dwóch twarzach, również ocenę podzieliliśmy na dwoje. By wydać pełen werdykt, uwzględnimy jeden element, który daje mu spory handicap. Jest nim bardzo ładny wygląd łączący smartfon i czytnik e-booków w jednej obudowie - choć nie każdy lubi urządzenia "do wszystkiego". Warto też wspomnieć o ciekawym patencie z ukryciem slotu na kartę nanoSIM w przyciskach głośności (szkoda, że nie zastosowano dłuższej tacki, która pozwoliłaby umieścić również kartę pamięci).
Smartfon ładny i funkcjonalny, tylko ta cena...
Powtarzamy - gdy jesteśmy mobilnymi hardkorowcami, którzy potrafią momentalnie rozładować akumulator ulubioną grą, nawet nie myślmy o YotaPhone 2. Są znacznie tańsze i nie mniej wydajne smartfony, a za zaoszczędzone pieniądze możemy kupić dodatkowy powerbank i zostaną nam jeszcze fundusze na oddzielny czytnik e-booków. Gdy jednak ideologia e Ink jako ekranu nie tylko do czytania książek choć trochę do nas przemówi, a to oznacza, że smartfon nie jest dla nas tylko kieszonkowym odtwarzaczem wideo lub konsolą do gier, warto dać szansę YotaPhone 2.
Dwa w jednym - pomysł dobry, ale gdy dużo czytamy, czytnik może być nie do pokonania
YotaPhone 2 jest drogi z perspektywy dzisiejszych oczekiwań mobilnego użytkownika, który cenę utożsamia z jak najlepszą specyfikacją i osiągami w benchmarkach. Być może do podwójnego ekranu i związanej z tym ergonomii pracy musimy dojrzeć. Pomimo, iż lista minusów jest równie długa co plusów, YotaPhone 2 uznajemy za jedną z najciekawszych innowacji na rynku mobilnym. Dużo, dużo bardziej wartą uwagi niż zapomniane już smartfony z podwójnymi aparatami cyfrowymi.
| Opinia redakcji | |||
| plusy: • bardzo dobry ekran AMOLED • przyzwoita wydajność • drugi ekran e Ink znakomicie zwiększa funkcjonalność • aplikacje wspierające pracę z ekranem e Ink • dobrej jakości zdjęcia i filmy (z zastrzeżeniami) • niezły dźwięk (z zastrzeżeniami) • długi czas pracy przy umiejętnym wykorzystaniu ekranu e Ink • estetyczny wygląd • komfortowy uchwyt | |||
| minusy: • bardzo wysoka cena, mimo zastosowania dwóch wyświetlaczy • duże problemy z poprawnym odwzorowaniem kolorów na zdjęciach • walczący z ostrością AF w wideo • praca z e Ink wymaga odpowiednich nawyków • przy maksymalnej głośności pogorszenie jakości dźwięku • niewymienny akumulator • brak slotu kart mikroSD | |||
| Orientacyjna cena w dniu publikacji testu: ok 2950 zł | |||