• benchmark.pl
  • wideo
  • Destiny 2: Twierdza Cieni vs Destiny 2: Nowe Światło – zasłona MMO opadła
Destiny 2: Twierdza Cieni vs Destiny 2: Nowe Światło – zasłona MMO opadła Gry

Destiny 2: Twierdza Cieni vs Destiny 2: Nowe Światło – zasłona MMO opadła

opublikowano przez Maciej Piotrowski w dniu 2019-10-15

Po rozstaniu z Activision Bungie miało trudny orzech do zgryzienia - jak przywrócić blask Destiny 2. Padło na najprostszą opcję – nowy dodatek i darmowa wersja. O ile jednak Destiny 2: Twierdza Cieni to faktycznie cień przeszłości, o tyle Destiny 2: Nowe Światło to nowy początek.

marketplace
Ocena benchmark.pl
Plusy

- nowa historia i nowe misje,; - ciekawy i całkiem rozbudowany system Armor 2.0,; - sezonowe aktywności z niezłymi nagrodami,; - Księżyc, w nowej znacznie ciekawszej odsłonie,; - dopieranie graczy w Nocnych Szturmach (ale tylko w dwóch pierwszych poziomach trudności),; - wciąż satysfakcjonujące strzelanie i niezła zabawa w trybach PvP.

Minusy

- dość krótka i mało porywająca kampania fabularna,; - spory recykling bohaterów i miejscówek,; - brak wyraźnego tutoriala, który wprowadzałby w nowości tego dodatku,; - funkcja cross save zapewne rozczaruje większość weteranów Destiny 2,; - już teraz widać znacznie większy nacisk na mikropłatności.

To były dwa ciężkie lata dla Destiny 2. Nie ma co się oszukiwać, nie wszystko poszło tak jak chcieliby twórcy tej sieciowej strzelaniny. Miało być więcej, lepiej i ciekawiej, a wyszło? No cóż, mimo kolejnych dodatków DLC i zmian nowej grze wciąż daleko było do pierwszego Destiny.

Nie zrozumcie mnie źle, Destiny 2 potrafiło oczarować, choćby projektem lokacji. Nie miało jednak w sobie tak potężnego magnesu, który niczym w „jedynce” zdołałby przymurować nas do konsol (czy pecetów, bo przecież gra pojawiła się także i na tej platformie).

No ale to już historia. Po dwóch latach od premiery Destiny 2 powraca „na salony”, i to w podwójnej odsłonie – jedna to nowy, spory dodatek stworzony z myślą o weteranach, druga – nieco okrojona, ale za to darmowa wersja. W domyśle, obie miały przynieść tak potrzebny Destiny 2 powiew świeżości. Czy to się udało? O tym dowiecie się z naszej recenzji.

Destiny 2: Twierdza Cieni -Księżyc w nowej odsłonie

Jeden by wszystkimi rządzić...i w ciemności związać

Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że darmowe Destiny 2: The New Light to strzał w dziesiątkę. Jakby nie patrzeć, przejście na model F2P uratowało już niejedną grę MMO. Przypadek Destiny jest jednak nieco inny. Bungie jak dotąd sprytnie unikało nazywania swojej strzelaniny MMO nie chcąc sugerować graczom, że i tutaj czekają na nich zmory tego gatunku w postaci ustawicznego powtarzania tych samych czynności.

Wraz z nadejściem Destiny 2: Twierdza Cieni i Destiny 2: Nowe Światło nie da się już tego ukryć. Nie tylko dlatego, że większość misji polega (nadal) na kilkukrotnym powtarzaniu tego samego, ale także z uwagi na zmieniony system modyfikacji pancerzy. Armor 2.0 przynosi bowiem znaczne zwiększenie możliwości podbijania statystyk poszczególnych elementów zbroi naszego strażnika, a co za tym idzie – zmusza do szukania coraz to nowych modów i opcji ich lepszego wykorzystania. 

Destiny 2: Twierdza Cieni - Ofensywa Weksów

Armor 2.0 to nie jedyny patent, który łączy obie wersje gry. Najciekawszą opcją, która pojawia się wraz z nadejściem Destiny 2: Twierdza Cieni i Destiny: Nowe Światło to cross save, czyli możliwość dzielenia już poczynionych postępów w rozgrywce na każdej platformie, na których gra została wydana. Brzmi dobrze, szczególnie jak pomyślimy sobie, że w każdej chwili możemy kontynuować zabawę rozpoczętą na przykład na PlayStation 4 uruchamiając grę na pececie, gdy żona bądź dzieciaki „wyrzucą” nas z telewizora. 

Dla nowych graczy – ten patent jest idealny. Szczególnie, że darmowe Destiny 2: Nowe Światło daje dostęp do wszystkich planet i fabularnej zawartości z podstawy oraz dwóch pierwszych dodatków – Klątwy Ozyrysa i StrategOS.

Fabuła Destiny 2: Twierdza Cieni mocno rozczarowuje. Raz, że krótka, dwa – że wykorzystuje dawnych arcywrogów (recykling bohaterów) i trzy – kończy się tak nagle, że trudno nazwać to satysfakcjonującym finałem.

Oczywiście, są tu też pewne ograniczenia – nie wjedziemy na przykład do pewnych wybranych obszarów dostępnych dla posiadaczy kolejnych DLC-ków. Nie pogramy też w „strike’i” czy rajdy inne niż te dostępne w pierwszym roku Destiny 2. 

Poza tym jednak mamy pełen pakiet atrakcji, włączając w to wszystkie najciekawsze tryby wieloosobowe, w tym także najnowszy Gambit Prime. Jednym słowem – nowych graczy czeka sporo świetnej zabawy, którą dzięki funkcji cross save będą mogli dzielić między konsole i pecety. I wszystko to zupełnie za darmo. Brzmi fantastycznie, prawda? To jednak tylko część prawdy. Zobaczcie nasz film, a będziecie wiedzieć dlaczego.

W wielkim skrócie – jeśli jesteś weteranem Destiny 2 będziesz miał „pod górkę”. Dlaczego? Bo dodatkowej zawartości, którą już posiadasz nie ma za bardzo jak dzielić. Cross save owszem, działa, ale dotyczy tylko samych strażników. Nici więc z kontynuowania fabuły, poza trzy pierwsze kampanie fabularne, nici z zakupów za wcześniej zebrane Srebro. Te rzeczy po prostu nie przechodzą na inne platformy pozostając do dyspozycji tylko tam, gdzie je pierwotnie kupiliśmy.

Ktoś powie pewnie teraz „ale zaraz, przecież mam pełen dostęp do zawartości PvP i częściowy do innej zawartości. Ba, mam nawet możliwość rozegrania pierwszej misji z Twierdzy Cieni. Da się przeżyć”. A jasne, że się da. Chciałoby się jednak, by tak szumnie rozgłaszana funkcja cross save była czymś więcej niż tylko sposobem na zwiększenie puli graczy w Tyglu czy Gambicie. Bo do tego chyba wszystko się sprowadza. Fakt ten jest też jest jednym w powodów takiej a nie innej oceny najnowszego płatnego dodatku.

Destiny 2: Twierdza Cieni -Tytan z młotem

Destiny 2: Twierdza Cieni, czyli cień poprzednika

Oczywiście, grzeszków Destiny 2: Twierdza Cieni ma sumieniu nieco więcej. Bo choć powrót na odmieniony Księżyc przyjemnie gra na sentymentalnej nucie, to jednak nowa kampania fabularna mocno rozczarowuje. Raz, że krótka, dwa – że wykorzystuje dawnych arcywrogów (recykling bohaterów) i trzy – kończy się tak nagle, że trudno nazwać to satysfakcjonującym finałem.

Nie wiem czy to jakaś nowa moda na cliffhangery (patrz Gears 5) czy po prostu twórcom nie starczyło chęci/pieniędzy na coś bardziej mięsistego. Dobrze chociaż, że mieli dość inwencji by stworzyć kilka naprawdę niezłych, mocno wkręcających misji pobocznych. Efektownie wyglądających animacji ciosów kończących nie liczę, bo to raczej miły dodatek niż jakaś znacząca zmiana, do tego mocno ukierunkowany na mikropłatności

Poza mocniejszym naciskiem na mikropłatności (na szczęście wciąż to bardziej kosmetyka niż coś co mogłoby popsuć balans gry) przejście na model F2P wymusiło też i inne zmiany. W grze pojawiły się więc sezonowe aktywności i powiązana z nimi przepustka sezonowa. Uzyskiwane w jej ramach nagrody to całkiem niezły impuls do codziennej zabawy.

Do plusów Destiny 2: Twierdza Cieni zaliczyłbym jeszcze całkiem przyjemną w rozgrywce Ofensywę Weksów, nowy najazd i automatyczny matchmaking w Nightfallach (Nocnych Szturmach). Trochę szkoda, że to ostatnie działa tylko na niższych poziomach trudności.

Za to potężny karniak należy się Bungie za brak jakichkolwiek samouczków. Weterani Destiny 2 pewnie jeszcze w tym gąszczu misji i nowego systemu Armor 2.0 jakoś się odnajdą. Ale nowi gracze, stawiający dopiero swoje pierwsze kroki w Destiny 2: Nowe Światło, mają niezły orzech do zgryzienia. Dość powiedzieć, że gra nie sugeruje nawet, gdzie można znaleźć i aktywować poszczególne historie. A dalej może być jeszcze trudniej, zważywszy choćby na fakt, że nowi zaczynają teraz nie od zera, a od 750 poziomu światła. 

Destiny 2: Twierdza Cieni - nagrody sezonowe
Destiny 2: Twierdza Cieni - sklep

Destiny 2: Twierdza Cieni – czy warto kupić?

Weteranów Destiny 2 do dalszej zabawy przekonywać pewnie nie trzeba. Oni twardo siedzą w grze żywo reagując na kolejne jej zmiany. Destiny 2: Twierdza Cieni dało powód do kolejnej dyskusji co dalej z ich ulubioną marką. Szczególnie, że jako dodatek stworzony już bez nadzoru Activision nie do końca spełnił pokładane w nim nadzieje. Poprzednie DLC, czyli Destiny 2: Porzuceni oferowało pod tym względem dużo więcej. Oczywiście, nie zmienia to faktu, że w Destiny 2 wciąż świetnie się strzela i sama zabawa dostarcza sporo frajdy.

Znacznie więcej powodów do radości będą mieli tu jednak całkowicie nowi gracze i ci którzy powracają do zabawy po bardzo długiej przerwie. Raz, że czeka na nich masa najróżniejszych aktywności, dwa – że dzięki funkcji cross save mogą bez problemu przeskakiwać między platformami na każdej z nich bawiąc się swoimi bohaterami, i trzy – że wszystko to mają całkowicie za darmo. I choćby dlatego ze starcia Destiny 2: Twierdza Cieni vs Destiny 2: Nowe Światło zwycięsko wychodzi ten drugi.

Destiny 2: Twierdza Cieni - cios kończący Łowcy

Ocena końcowa Destiny 2: Twierdza Cieni

  • nowa historia i nowe misje
  • ciekawy i całkiem rozbudowany system Armor 2.0
  • sezonowe aktywności z niezłymi nagrodami
  • Księżyc, w nowej, znacznie ciekawszej odsłonie
  • dobieranie graczy w Nocnych Szturmach (ale tylko na 2 pierwszych poziomach trudności)
  • wciaż satysfakcjonujące strzelanie i niezła zabawa w trybach PvP
     
  • krótka i mało porywająca kampania fabularna 
  • spory recykling bohaterów i miejscówek
  • brak wyraźnego samouczka, który wprowadzałby w nowości tego dodatku
  • funkcja cross save zapewne rozczaruje większość weteranów Destiny 2
  • mocniej widoczne mikrotransakcje
     
  • Grafika:
     dobry plus
  • Dźwięk:
     dobry plus
  • Grywalność:
     dostateczny plus

Ocena ogólna:

70% 3,5/5

Egzemplarz recenzencki gry Destiny 2: Twierdza Cieni otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Bungie

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

marketplace

Komentarze

4
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    jakiś czas temu gra była darmowa nawet na platformie activision. dzięki temu przekonałem się jak bardzo tam wieje nudą.
  • avatar
    3 sprawy:

    - wszyscy gracze mają dostęp do wszystkich strike-ów, niezależnie od posiadanych DLC
    - kampania faktycznie kończy się nagle, ale na 90 % dalszy ciąg pojawi się w ciągu następnych tygodni - Bungie stawia teraz na płynny storytelling i rozwijający się świat
    - "Oczywiście, są tu też pewne ograniczenia – nie wjedziemy na przykład do pewnych wybranych obszarów dostępnych dla posiadaczy kolejnych DLC-ków" - wszystkie planety (miejsca docelowe) są dostępne dla wszystkich, nie ma obszarów blokowanych przez DLC

    Samo New Light dla nowych graczy to lekko z 200-300 godzin contentu. Faktycznie Shadowkeep nie jest takie bogate dla weteranów, ale można przeżyć, zważywszy na to ile systemów zostało zmienionych na lepsze (np. pvp).
    Zaloguj się
  • avatar
    Największy feature w tej nowej super odsłonie to możliwość skakania po platformach. To taka sama porażka jak premiera Xboxa w 2012 gdzie największym feature było oglądanie telewizji przez konsolę :)