Laptopy

Wysłali laptopa do strefy śmierci. ASUS wpadł na zwariowany pomysł

przeczytasz w 2 min.

8856 metrów wysokości, -42,5°C i ciśnienie stanowiące zaledwie 30 proc. tego z poziomu morza. ASUS wysłał laptopa ExpertBook Ultra w warunki, w których człowiek bez tlenu długo nie przetrwa.

Większość z nas używa laptopów w bezpiecznych, klimatyzowanych biurach lub domowym zaciszu, gdzie największym zagrożeniem dla sprzętu jest rozlana kawa albo zbyt wiele kart otwartych w przeglądarce. 

Istnieją jednak miejsca na Ziemi, gdzie zasady gry całkowicie się zmieniają, a fizyka wystawia elektronikę na próbę, której większość urządzeń zwyczajnie nie byłaby w stanie przetrwać. Mount Everest, najwyższy punkt naszej planety, stał się areną ekstremalnego testu laptopa ASUS ExpertBook Ultra, który miał pokazać, jak współczesna technologia radzi sobie daleko ponad chmurami.

Laboratoryjne warunki kontra surowa rzeczywistość 

W świecie inżynierii od lat powtarza się, że prawdziwa wytrzymałość sprzętu nie rodzi się w sterylnym laboratorium, lecz w konfrontacji z najbardziej nieprzyjaznym środowiskiem. Projektowanie urządzeń zdolnych do pracy na ekstremalnych wysokościach wymaga zupełnie innego podejścia niż tworzenie standardowych laptopów konsumenckich. 

Misja wysłania ASUS ExpertBook Ultra na wysokość Mount Everest (a nawet nieco wyżej) miała sprawdzić, czy mobilna stacja robocza zachowa pełną stabilność tam, gdzie ludzki organizm bez dodatkowego wsparcia zaczyna zawodzić. Laptop został wyniesiony za pomocą balonu meteorologicznego, a przebieg całego eksperymentu rejestrowała kamera. Warunki testowe mówiły same za siebie:

  • maksymalna wysokość: 8856 m, 
  • najniższa temperatura: –42,5°C, 
  • ciśnienie atmosferyczne: około 30 proc. poziomu morza. 

ASUS

Wyzwanie niskiego ciśnienia i rzadkiego powietrza 

Największym problemem na wysokościach zbliżonych do szczytu Everestu jest skrajnie rozrzedzone powietrze. Dla laptopa to krytyczne wyzwanie, ponieważ większość systemów chłodzenia wykorzystuje cyrkulację powietrza do odprowadzania ciepła z procesora i pozostałych podzespołów. 

Gdy atmosfera staje się rzadsza, tradycyjne wentylatory tracą skuteczność, co może prowadzić do przegrzewania komponentów mimo bardzo niskiej temperatury otoczenia. Właśnie dlatego test ASUS ExpertBook Ultra był czymś więcej niż marketingowym eksperymentem – miał pokazać, czy nowoczesny komputer może pracować stabilnie tam, gdzie nawet oddychanie staje się problemem. 

Ekstremalne temperatury u progu stratosfery

Z każdym kolejnym metrem wysokości temperatura gwałtownie spada, a warunki stają się coraz bardziej bezwzględne. Dla elektroniki mróz jest równie niebezpieczny jak upał – wpływa na wydajność baterii, elastyczność materiałów i responsywność ekranów. 

Podczas ekspedycji obserwowano, jak ASUS ExpertBook Ultra radzi sobie przy temperaturach sięgających –42,5°C oraz w środowisku, gdzie ciśnienie spada do około jednej trzeciej tego z poziomu morza. W takich warunkach znaczenie ma nie tylko moc obliczeniowa, ale przede wszystkim odporność konstrukcji i jakość zastosowanych materiałów. Laptop uderzył o ziemię z prędkością 26 km/h i mimo tego nadal działał.

Poza granice możliwości zwykłego laptopa 

Test przeprowadzony na wysokościach Mount Everestu pokazał wyraźnie, jak duża przepaść dzieli klasyczne laptopy biurowe od urządzeń projektowanych do pracy w ekstremalnych warunkach. Pytanie o to, czy komputer może funkcjonować na wysokości 8856 metrów, przestało być jedynie teoretycznym scenariuszem. 

Eksperyment z wykorzystaniem ASUS ExpertBook Ultra udowodnił, że współczesne profesjonalne laptopy są projektowane z myślą o znacznie bardziej wymagających zadaniach niż codzienna praca przy biurku – także tam, gdzie człowiek wkracza już w tzw. strefę śmierci.

Komentarze

2
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    GejzerJara
    0
    reklamowy hype, nic więcej. poza tym nie są pierwsi. dawno temu jeden z laptopów ThinkPad został przypadkowo w próżni razem z innym ładunkiem, i to było na ISS. Po załadowaniu ładunku do stacji, okazało się że laptop działał. To był ThinkPad jeszcze pod skrzydłami IBM, tu o żadnym Lenovo nie było mowy.

    Niska temp. i próżnia kontra laptop? no sorry ale to są do pracy wręcz rewelacyjne warunki, no ... może z wyjątkiem próżni. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby spód był zrobiony z użebrkowanego aluminium lub magnezu, plus w środku ciepłowody do takiego "kaloryfera".

    Tu są dwa wątpliwe komponenty:
    1. Klasyczny HDD. Dopóki nie zostanie uruchomiony, nic się nie dzieje. Ale jego uruchomienie powoduje, że glowice się zedrą o talerze. Nie ma powietrza? nie ma poduszki powietrznej w trakcie kręcenia dyskiem.
    HDD nie są hermetyczne, mają dziurę i filterek, aby wyrównywać ciśnienie z otoczeniem. Wyjątkiem są tu dyski z helem, wg. mnie poroniony pomysł. technologicznie ok, tyle że hel bardzo chętnie ucieka. przeciska się nawet przez grube stalowe pancerze. efekt? dysk ma ograniczoną trwałość. W takim dysku z kolei, co prawda jest on hermetyczny, ale ma "woreczek" połączony filterkiem ze światem zewnętrznym. To też jest dla wyrównania ciśnienia. Nie widzę takiego dysku w kosmosie.

    2. Bateria. Tu też jest problem, bo w próżni cisnienie wynosi ZERO, i to powoduje że płyn - ciekły elektrolit, o wiele chętniej odparowuje w baterii. Musi być hermetyczna i wzmocniona, aby utrzymać w baterii ciśnienie.

    aaaa i że laptop rypnął 26km/h . w co? jak? pewnie został zrzucony, przetrwał, więc się chwalimy :) tak działa marketing.
    na smartfonach też mamy nietłukące szyby, które ..... doznają "efektu pająka".

    Witaj!

    Niedługo wyłaczymy stare logowanie.
    Logowanie będzie możliwe tylko przez 1Login.

    Połącz konto już teraz.

    Zaloguj przez 1Login