Laptopy

Bento Book: Tablet, smartfon i bateria słoneczna

Dawid Mączka | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor: Dawid Mączka
2 komentarze Dyskutuj z nami

Dotarliśmy do interesującego koncepcyjnego modelu notebooka, który charakteryzować będzie się modularną budową. Sam laptop składać miałby się ze smartfona, tabletu oraz stacji dokującej.

Warto przeczytać:
Nowa hybryda Samsunga
HP: Notebooki ProBook i EliteBook z Sandy Bridge

Proszę państwa oto Bento Book, laptop który jeśli trafi do sprzedaży może sporo namieszać, a nawet jeśli nie trafi, to jest całkiem interesującym pomysłem. Ostatnimi czasy pojawiło się kilka modeli laptopów, które pozwalały na wyciągnięcie matrycy, która samodzielnie pełniła rolę tabletu. Pomysł interesujący, lecz co się stanie jeśli taką ideę modularnego laptopa przeniesiemy na wyższy poziom?

O czym mówimy? O koncepcje laptopa składającego się z tabletu, smartfona, wymienialnego dysku twardego oraz baterii słonecznej. Teoretycznie takie połączenie jest możliwe, szczególnie jeśli przypatrzymy się poniższym fotografiom. Projekt ten stworzony został przez Rene Woo-Ram Lee.

Według autora Bento Book byłby laptopem z 15-calowym dotykowym ekranem OLED służącym za matrycę. Za klawiaturę posłużyłby 11-calowy tablet, a za touch-pad 4-calowy smartfon. Do tego dochodzi wyciągany dysk SSD o pojemności 1 TB oraz litowo-jonowa bateria ładowana promieniami słonecznymi.

 

 

Zacznijmy od tego że wszystkie te urządzenia muszą być ze sobą połączone by laptop był działającym urządzeniem. Jeśli wyciągniemy z kadłubka wszystkie części zostanie nam jedynie ekran, sercem notebooka będzie bowiem tablet o przekątnej ekranu 11 cali w standardzie 21:9. To w nim znajdować będzie się główny procesor i pamięć RAM. Zarówno tablet jak i smartfon po wyciągnięciu będą pełnoprawnymi urządzeniami, z własnymi systemami i pamięcią. Komórka charakteryzować miałaby się 4-calowym ekranem.

To nie koniec ciekawostek, urządzenie miałoby być bardzo cienkie. Po włożeniu wszystkich komponentów grubość Bento Booka wynosiła by 15 mm. Wróćmy do samej idei i funkcjonalności takiego rozwiązania. Do smartfona pracującego jako touch-pad można podejść bez specjalnych obaw. Co jednak z klawiaturą pod postacią ekranu dotykowego. Posiadacze iPadów oczywiście powiedzą, że to przyszłość i pracuje się na niej bardzo dobrze, ale czy lepiej niż na standardowych mechanicznych klawiszach? Plusem tabletowej klawiatury były fakt, że mogłaby pracować jako klawiatura bezprzewodowa.

Interesującym pomysłem jest fakt, że każdy ekran wyświetlałby osobny obraz. To znaczy, że ekrany byłyby w pełni konfigurowalne. Grafiki koncepcyjne przedstawiają chociażby osobę grającą na wirtualnym pianinie. Ekran laptopa wyświetla nuty, tablet służy za klawisze instrumentu, natomiast w smartfonie pojawia się metronom.

Oczywiście są to tylko koncepcyjne grafiki, ale przecież jeszcze kilkanaście lat temu tabletów używano w Star Treku, a przeźroczystych ekranów w Raporcie Mniejszości. Wówczas była to również dla nas dość odległa technologia. Oczywiście pozostaje kwestia ceny takiego urządzenia. Wyposażenie jednego laptopa w tablet, smartfon oraz dysk SSD o pojemności 1 TB na pewno nie sprawią że będzie to hit cenowy.

Źródło: technabob, SlashGear, Core77

Polecamy artykuły:  
 
Tablet czy netbook - co jest lepsze? AMD Phenom II X4 980 Black Edition - cztery rdzenie w dobrej cenie EFI vs BIOS - najważniejsze różnice

 

Komentarze

2
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Vyzygota
    Pytanie kto będzie pierwszy.
    Stawiam na Apple - nie jestem fanem tego producenta ale to pasuje do ich koncepcji produktów.
  • avatar
    Kierownik
    Apple nie jest aż tak innowacyjne. Takie urządzenie w najbliższych latach nie odniesie sukcesu - za drogie nawet na USA i zbyt skomplikowane.
    Ponadto, jeśli sercem będzie tablet, to nie będzie posiadało pełnej funkcjonalności laptopa, a nawet jakby tablet wyposażono w pełnoprawny procesor x86 to grubość znacznie ograniczyłaby możliwość zastosowania wydajnych podzespołów (przynajmniej na chwilę obecną, a przecież nie zanosi się by kolejne generacje procesorów były szczególnie wydajniejsze od obecnych - w teorii Ivy Bridge, które ma wyjść na początku przyszłego roku, a pewno się opóźni, może być o 37 % wydajniejsze od Sandy Bridge, jednak w praktyce na pewno nie będzie tak różowo).