Internet

„Chcesz prywatności? Zapłać”, mówi Sheryl Sandberg z Facebooka

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
23 komentarze Dyskutuj z nami

Sheryl Sandberg postawiła sprawę tak jasno, jak to tylko możliwe – potwierdziła, że jeżeli produkt jest za darmo, to produktem jest użytkownik. Można się jednak kłócić o to, czy wybrała na to najlepszy moment.

Mówi się, że jeżeli produkt jest za darmo, to produktem jest użytkownik. Do tej pory jednak niewiele było na tyle odważnych osób u władz firm oferujących takie produkty, które powiedziałyby o tym wprost. Zdaje się jednak, że w ramach kolejnego rozdziału niekończącej się opowieści o problemach Facebooka zrobiła to właśnie jego dyrektorka ds. operacyjnych, Sheryl Sandberg.

W wywiadzie dla NBC pani Sandberg stwierdziła, że użytkownicy powinni płacić za prywatność, która jest (w tym rozumowaniu) przywilejem. Dodała, że jeśli kiedykolwiek miałaby się pojawić w ustawieniach portalu opcja „nie chcę, aby moje dane były wykorzystane do tworzenia profilu reklamowego”, to byłaby to opcja płatna. Na razie jednak nie ma niczego takiego w planach.

Sheryl Sandberg zwróciła tym samym uwagę na fakt, który często pozostaje przemilczany. To, że z usługi można korzystać za darmo, nie oznacza, że jej autorzy czy właściciele mają pracować „charytatywnie”. Zatem także Facebook musi zarabiać, a najlepszym (to znaczy najprostszym i najskuteczniejszym) sposobem jest właśnie wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Wszystko to, co powiedziała Sandberg ma sens. Równocześnie jednak budzi kontrowersyjne – najpewniej właśnie dlatego, że wprost uświadamia użytkowników na temat tego, jak działają tego typu usługi, czyli że to ich dane są głównym produktem Facebooka. 

Wymaga jednak podkreślenia fakt, o którym wspomniała też Sandberg, mianowicie, że nie są sprzedawane konkretne informacje – dane osobowe nie są przekazywane reklamodawcom. Zarabianie na informacjach o użytkownikach polegać ma jedynie na zwiększeniu skuteczności reklam, co z kolei daje bezpośredni zysk obsługującemu je i dającemu przestrzeń na nie Facebookowi.

Bardziej niż o prywatność gra toczy się więc o jej poczucie. Facebook zapewnia, że prywatność użytkowników jest chroniona, pomimo że spersonalizowane reklamy mogą dawać inne wrażenie.

Źródło: Fortune, NBC News. Ilustracja: mohamed_hassan/Pixabay (CC0)

Komentarze

23
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Niepiskoj
    "Sandberg stwierdziła, że użytkownicy powinni płacić za prywatność, która jest (w tym rozumowaniu) przywilejem"

    Może nie przywilejem ale trzeba sobie zdać wreszcie sprawę że w życiu nie ma nic za darmo.
    1
  • avatar
    plebann
    No, to potwierdził, że kupa śmierdzi.
    I co teraz?
    1
  • avatar
    szpak333
    Ghostery nie boli, jest darmowy i choć na trochę nie da żeby taki FB, Google i im podobni widzieli nasze poczynania w sieci
    1
  • avatar
    aaadi
    TANSTAAFL, albo po Polsku "Nie ma darmowych obiadów" - zawsze podnosi się krzyk kiedy ktoś to próbuje ludziom uświadomić :-D
    1
  • avatar
    sabaru
    Czyli co jeżeli nie zapłacę im za ochronę moich danych to oni je przekażą innym czyli ukradną? Dobrze to rozumiem?
    -1
  • avatar
    sn00p
    Ja odkąd istnieje FB bardziej czuję przymus jego posiadania niż przyjemność. Mimo że mam nieprawdziwe dane na swoim kocie, niestety nie mogę się go pozbyć. Loguję się przez niego do wielu aplikacji jak Spotify, Alięxpress, DiFm Radio. Przeklęty FB! :) Jesteśmy na to g***o skazani :)
    -1
  • avatar
    usuniety_0cf2b982c173
    Facebook i prywatność? Hahaha nawet jak zapłacisz to i tak będą sprzedawać wasze dane.
    -1
  • avatar
    Dragonik
    Jeśli prywatność jest chroniona to w żadnym wypadku nie ma możliwości spersonalizowanych reklam.
    -2
  • avatar
    Skaza

    Chcesz prywatności na FB, to zapłać... Ale nawet po zapłaceniu nie masz absolutnie żadnej gwarancji, że nasza prywatność będzie respektowana.

  • avatar
    wojtek_pl
    Najprościej nie mieć konta na FB. I/lub nie klikać wszędzie 'lajków', bo to jest monitorowane i dorzucane do statystyk. I sprzedawane.