Wydarzenia

Google usunie Twoje dane lokalizacyjne z potencjalnie "wrażliwych" miejsc. To efekt zmian prawnych w USA.

przeczytasz w 2 min.

Google będzie wspierać osoby, które zostaną pokrzywdzone przez nowe prawo w USA. Zapoznaj się w jaki sposób będzie to robić.

24 czerwca 2022 roku w Stanach Zjednoczonych doszło do poważnych zamian prawnych, w których Sąd Najwyższy orzekł, iż „konstytucja nie przyznaje prawa do aborcji”. W związku z tym niemal 50 letnie prawo zostało uchylone, a każdy stan USA od teraz sam będzie decydował o przepisach prawnych w tej kwestii. Zapewne w przyszłości doprowadzi to do sytuacji, w której kobieta chcąc przerwać ciążę, będzie zmuszona do wyjazdu do innego stanu. Wobec tego Google postanowiło zmienić swoją politykę zapisywania historii.

Google spy

Wyszukiwarkowy gigant Mountain View twierdzi, że w nadchodzących tygodniach zacznie automatycznie usuwać dane z historii urządzeń elektronicznych należących do osób, które dokonały wizyty w klinice aborcyjnej, specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, czy ośrodkach terapii (np. odchudzania) i w innych, potencjalnie wrażliwych lokalizacjach. W piątkowym poście na blogu firma twierdzi, że usunięcie nastąpi „wkrótce po” wizycie, gdy jej systemy wykryją, iż dany użytkownik odbył podróż do jednego z ww. miejsc.

Możesz całkowicie wyłączyć rejestrowanie lokalizacji Google, wspomagając się instrukcją zawartą na tej stronie.

Wpis na blogu Google zatytułowany „Protecting people’s privacy on health topics” wspomina dodatkowo o tym, że nadchodzi również aktualizacja aplikacji Fitbit. Dzięki niej będzie można usunąć historię monitorowania cyklu menstruacyjnego (jeśli korzystasz z funkcji śledzenia zdrowia).

Fitbit

Te aktualizacje prywatności mają na celu usunięcie wybranych danych z serwerów Google, które mogłyby zostać wykorzystane przez organy ścigania. Już niektóre stany w USA debatują o zmianach w przepisach prawnych, by ich obywatele nie mogli opuszczać danego regionu w wybranych sytuacjach (np. w trakcie ciąży). Brak możliwości sprawdzenia historii lokalizacji danej osoby, albo prześledzenia cyklu miesiączkowego kobiety, zdecydowanie utrudni weryfikowanie „niepożądanych” dla danego stanu działań. Niestety Google nadal przechowuje wiele innych danych o naszych zachowaniach – Historię wyszukiwania, czy listę obejrzanych filmów na platformie YouTube. Te informacje również mogą być wykorzystywane jako dowody podczas dochodzenia. W związku z tym zachęcamy do przeczytania naszych starszych artykułów, w których pokazujemy, jak można zabezpieczyć swoją prywatność, korzystając z usług firmy z Mountain View.

Jak myślicie, jak należy oceniać tego typu decyzje firm trzecich? Uważacie, że to realna pomoc dla obywateli, czy tylko zagrywka PR? Dajcie znać w komentarzach!

The Verge, Blog Google

Komentarze

3
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Irrlicht
    2
    To jest łatanie wtórnego problemu. Pierwotnym problemem jest grupa oszołomów z obsesjami seksualnymi, którzy bardzo by chcieli wszystkich wkoło przymusić do ekscytowania się ich mitologią. U nas mamy podobnych oszołomów, którzy też do realizacji swoich interesików potrzebują, żeby owieczki łykały gotową papkę i nie zadawały pytań.
    • avatar
      zack24
      0
      Chciałbym, żeby była taka magiczna różdżka, którą kasujesz ślad po swojej obecności w necie. Ale z drugiej strony, jeśli ktoś planuje zamach, to lepiej wiedzieć skąd nadciąga zagrożenie. I mamy patową sytuację.