„Najgorszy” incydent z samochodem Google - i znów winny jest człowiek

z dnia
Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
21 komentarzy Dyskutuj z nami

Samochód Google zderzył się niedawno z vanem. Winę za kolizję ponosi ten drugi.

Firma Google testuje swój samokierujący się samochód na drogach publicznych. Incydenty z innymi uczestnikami ruchu są więc nieuniknione, ale przeważnie są to tylko lekkie stłuczki. Ostatnio doszło do nieco poważniejszej kolizji – okazuje się jednak, że (podobnie jak w większości wcześniejszych przypadków), winny był człowiek, a nie system.

Niedawno samokierujące się auto Google brało udział w kolizji na jednej z kalifornijskich dróg. O zdarzeniu jako pierwszy poinformował serwis 9to5 Google, który opisał go jako „najgorszy incydent” w historii tego projektu. 

Amerykański gigant potwierdził te informacje, a także opublikował wstępne wnioski – pełen raport ze zdarzenia nie został jeszcze sporządzony. Nie wszystkie szczegóły są jasne, ale firma Google jest  pewna jednego – nie zawinił tutaj system jazdy autonomicznej, lecz człowiek, kierowca drugiego samochodu (vana).

Do kolizji doszło na skrzyżowaniu w Mountain View. Google twierdzi, że w jej samochód wjechał inny, którego kierowca przejechał na czerwonym świetle. „Mieliśmy zielone światło przez co najmniej sześć sekund, zanim wjechaliśmy na skrzyżowanie”, zapewnia rzecznik firmy Google.

To nie pierwszy incydent z udziałem samochodu Google, ale pierwszy tak poważny. Autonomiczne auto już wielokrotnie było lekko uszkadzane przez inne pojazdy. Zawsze winny był człowiek – poza jedną sytuacją, z początku tego roku, kiedy samokierujący się samochód wjechał z niewielką prędkością w bok autobusu

W ostatniej kolizji na szczęście nikt nie został ranny. Można się domyślać, że to zdarzenie będzie teraz wykorzystywane na rzecz promowania samokierujących się samochodów. Czy, według was, słusznie?

Źródło: 9to5 Google, The Verge. Foto: Ron van Zuylen (@grommet/Twitter)

Komentarze

21
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Jeśli na drogach są maszyny i ludzie to nie da się wyeliminować zdarzeń. Po drugie nie chcę samochodu samokierującego bo kocham sam to robić!
  • avatar
    Oczywiście żeby promowali taki rodzaj transportu. Jak sie nie idzie do przodu to sie cofa bo w miejscu stać sie nie da
  • avatar
    Zaimlpementowac jakis modul "ograniczonego zaufania" do innych kierujacych, jak to robi kazdy myslacy kierowca i moze bedzie lepiej, choc jak ogladam filmy z Rosji to tam google wymienialby polowe rozbitej floty pewnie co pare misiecy, nawet z takim systemem:)
  • avatar
    Po prostu tak długo, jak na ruch drogowy wpływa czynnik ludzki,
    nie da się wyeliminować takich zdarzeń.

    Sprawa prosta, człowiek ponosi winę i z jego OC powinna iść naprawa.
    W przeciwnym razie odpowiedzialność powinien ponosić producent samochodu,
    jeśli nikt nie majstrował przy urządzeniach.
  • avatar
    Niejednokrotnie czynnik ludzki jest dobry. Kto wie może gdyby zamiast maszyny prowadził człowiek udałoby się uniknąć tego zdarzenia np. poprzez przyspieszenie i oddalenie się lub dohamowanie wcześniej?
  • avatar
    "W ostatniej kolizji na szczęście nikt nie został ranny. Można się domyślać, że to zdarzenie będzie teraz wykorzystywane na rzecz promowania samokierujących się samochodów. Czy, według was, słusznie?" - nie, nie słusznie bo niedługo dojdziemy do takiego absurdu, że firmy będą wynajmować ludzi, którzy zrobią sobie krzywdę w imię anty reklamy dla konkurencji, przykładowo: grupka ludzi opowiada jak to telefony wszystkich producentów od A do Z wybuchały im w kieszeni, a tylko iPhone okazały się bezpieczne, albo inna grupka ludzi opowiada jak to każda kolizja w ich Oplu kończyła się złamaniem, a odkąd jeżdżą Volkswagenami życie stało się lepsze.

    Co do newsa to na innej stronie pisali, że kierowca siedzący w samochodzie google'a zaczął ręcznie hamować jak zobaczył nadjeżdżającego Vana, pytanie czemu samochód tego nie robił? tłumaczenie, że to nie jest wina samochodu bo nie został zaprojektowany do takich sytuacji jest o kant tyłka potłuc bo idąc takim tokiem rozumowania morderca, który kogoś zastrzeli może powiedzieć, że to nie jego wina, że facet nie został "zaprojektowany" do przeżycia postrzału.
    -1