Technologie i Firma

Szwed nie wyrzuci, Szwed naprawi

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
17 komentarzy Dyskutuj z nami

Dlaczego? Bo będzie mu się to opłacać. W Szwecji w życie wchodzą nowe przepisy, na czele z refundacją części kosztów naprawy.

„Panie, taniej będzie nowe kupić” – te słowa padające z ust mechanika mają najczęściej dwa efekty: zakup nowego sprzętu i wywóz starego do miejsca składowania śmieci. Szwedzi mają jednak słyszeć ten tekst rzadziej. Rząd skandynawskiego państwa wpadł bowiem na pomysł, jak uchronić i gospodarkę, i środowisko. Jak brzmi odpowiedź na „skrajny konsumpcjonizm”, który zdaniem Zielonych zapanował w Szwecji? 

Od tego miesiąca naprawa wcale nie musi być dla szwedzkiego obywatela droższa niż zakup nowego sprzętu. To dlatego, że państwo zaoferowało refundację połowy kosztów tej pierwszej. Celów jest kilka: rozbudzenie sektora usług serwisowych, zmiana zachowań konsumentów oraz ochrona środowiska. Wszak niesprawne sprzęty zalegające na wysypiskach w większości przypadków wcale nie są bezużyteczne.

Szwedzki rząd głupi nie jest i wie, że sam zwrot połowy kosztów przeznaczonych na naprawę mógłby okazać się niewystarczającą bronią do walki z wpisaną już do ludzkich umysłów zasadą: zepsuło się, to do śmietnika. Dlatego też obniżył dodatkowo podatek VAT za takie usługi do 12 proc. (z dotychczasowych 25 proc.). Zyskać ma na tym zarówno serwisant, jak i klient, który najzwyczajniej w świecie wyda na naprawę mniej.

Chciałoby się dostać coś takiego w Polsce, ale sytuacja Szwecji zdecydowanie bardziej pozwala na wdrażanie takich rządowych pomysłów. Tamtejsze ministerstwo finansów wylicza, że projekt rocznie pochłonie około 205 milionów złotych (120 milionów w wyniku zmniejszenia wpływów z podatków do budżetu i 85 milionów z powodu refundacji). Jednak przy przychodach wyższych o 3,3 mld złotych od wydatków można sobie na takie coś pozwolić.

Czy ta gra jest jednak w ogóle warta świeczki? Zdecydowanie tak i to zarówno ze strony gospodarki, jak i środowiska. Okazuje się, że tylko 16 proc. elektroodpadów jest utylizowanych we właściwy sposób. Raport ONZ wskazuje też na to, że tylko w samym ubiegłym roku zostało zmarnowanych wiele cennych składników – ponad 300 ton złota i 1000 ton srebra.

Źródło: Money, CNN, Quartz

Komentarze

17
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Mir00
    No to trzeba się przygotować na napływ taniej elektroniki ze Szwecji do Polski :D
    16
  • avatar
    Balrogos
    Nowe prawo bez jakiego kolwiek sensu dlaczego? A to dlatego ze produkty sa specjalnie postarzane i projektowane tak zeby sie popsul po pewnym czasie potem wychodzi ze koszt naprawy to koszt calego nowego sprzetu albo kolo 70% wiadomo ze wtedy konsument nie bedzie sie zastanawial tylko kupi nowy.

    Wiec prawo trzeba zmienic tak zeby firmy produkowaly solidnie i specjalnie produktow nie postarzały.
    2
  • avatar
    michael85
    Nie długo to potrwa. Jeśli kolorowi staną się większością kraj upadnie.
    1
  • avatar
    BariGT
    "Od tego miesiąca naprawa wcale nie musi być dla szwedzkiego obywatela droższa niż zakup nowego sprzętu. To dlatego, że państwo zaoferowało refundację połowy kosztów tej pierwszej. "

    Zapomnieli dopisać, że :
    Jako, że skądś ta kasa na doplaty musi się znaleźć to podniesiemy ci podatki co byś nowego sprzętu i tak sobie nie kupił.
    -2
  • avatar
    maniuox
    wyslac smieci do polski jak to robia juz od dluzszego czasu niemcy nawet teraz banderowcy z ukrainy chca swoje smieci skladowac w polsce

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,8771,title,Ukraina-chce-wywozic-smieci-do-Polski,wid,18680480,wiadomosc.html?ticaid=1187a9&_ticrsn=3
    -3
  • avatar
    zomb6t
    Teraz już nie muszą specjalnie postarzać - wystarczy, że baterię montują na stałe (znasz jakieś które po 4 latach używania nie nadają się do wymiany bo ja nie znam)
    po drugie dzięki UE mamy zimne luty (stopy bezołowiowe) w elektronice a ich trwałość wynosi średnio znacznie mniej niż tych z ołowiem. Poza tym wszędobylski marny plastik zamiast metalu (ten w produktach premium znacznie droższych) i jest to co jest z trwałością nowych rzeczy.
  • avatar
    MrSpock
    W czasach postępującej robotyzacji trzeba coś robić żeby w przyszłości mógł człowiek gdzieś robić. W Niemczech praca serwisanta 80 EUR, a cena części 2 EUR (przy wymianie jakiegoś czujnika w piecyku gazowym plus programowanie zdalne bo nie miał chyba najnowszego FW). W Polsce cena pracy człowieka 20 zł, cena części 350 zł (wysoka cena zakupu, marża, podatek i itp.).