Audio

Wzmacniacz Neuhaus T-2 już na rynku

z dnia
Dariusz Wieleba | Redaktor serwisu benchmark.pl
25 komentarzy Dyskutuj z nami

Firma Neuhaus wprowadziła na rynek nowy, zintegrowany wzmacniacz T-2. Jednym z jego ważnych elementów jest zastosowanie lamp próżniowych, które mają poprawić jakość odtwarzanego dźwięku.

Neuhaus T-2 możemy podłączyć do komputera za pomocą portu USB, jako zewnętrzna karta dźwiękowa. Urządzenie może odtworzyć z komputera cyfrowe pliki i przekonwertować je do sygnału analogowego. T-2 posiada 2 wyjścia po 20W, odtwarza dźwięk o częstotliwości z zakresu od 10 do 30 kHz, charakteryzuje się współczynnikiem redukcji szumu na poziomie 85db i posiada 4-8ohm rezystancje na wyjsciu. Z tyłu znajdziemy pokryte złotem jacki RCA i złącza głośników. 

Obudowa Neuhaus T-2 wykonana jest lustrzanej stali nierdzewnej, a przedni panel pokryty jest lśniącą, czarną farbą. Producent wycenił urządzenie na 795$.

Źródło: iTechNews

 

 

Komentarze

25
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Ciekawe czy dalo by sie zamatowac to w zatoke 5.25 bo na oko ma podobe wymiary :O
  • avatar
    najbardziej w tym newsie podoba mi się muzyczka :P
  • avatar
    Moim zdaniem to urządzenie jest przerostem formy nad treścią. Drogi jest ten bajer i o bardzo małej mocy. Dźwięk jest pewnie ekstra, ale za tyle kasy można kupić profesjonalny procesor dźwiękowy.
  • avatar
    Proponuję rdakcji żeby utwożyła dział "chumor" i tego "newsa" na dobry początek. 795$ za (to) to MUSI być żart.
  • avatar
    W tym wypadku nawet sam autor nie wie co skopiował i widać, że wsadził to pod translatora. Vacuum tube w dosłownym tłumaczeniu będzie "rurką próżniową", ale prawidłowa nazwa tego ustrojstwa po polsku to "lampa". Także jest to po prostu wzmacniacz lampowy, dlatego nie można się dziwić, że cena jest tak wysoka. Nie wiem, czy któraś z osób wypowiadających się tutaj słyszała kiedykolwiek jak gra wzmacniacz lampowy. Nazwanie tego bajerem, czy mówienie w tym wypadku, że 20W na kanał to mało jest śmiechu warte, różnica w brzmieniu i mocy w porównaniu do "zwyklego" wzmaczniacza tranzystorowego jest kolosalna.
  • avatar
    "zastosowanie rurek próżniowych" To określenie najbardziej mi się podoba.... :D Ja wolałbym uprościć to do słowa "lamp"
    Ktoś napisał, mała moc... No tak bo "Wy" musicie mieć KW mocy lol Czyli magia cyferek nadal w modzie lol !
    Pewnie mało kto wie, że wzmacniacze lampowe maja najpiękniejsze brzmienie... i niestety są to bardzo drogie konstrukcje, ale jeśli ktoś wymaga najwyższej jakości dźwięku, to skusi się na coś takiego. Zamiast komputera jako nośnika dźwięku użyłbym płyty winylowej :)
    Ciepło lamp i szczegółowość winyl-a, to jak na razie najlepsze doznania dla wprawionego ucha ;)
  • avatar
    Panowie, zrozumcie, że nam, szarym użytkownikom, nic to nie mówi. "Ciepło brzmienia", jakieś tam "nuty i zapachy" dźwięku subwoofera (czytałem taką recenzję audiofilską przypadkiem). To jak ze ślepym o kolorach :)
  • avatar
    No tak się przyjeło mówić, być może dlatego, że lampy sie mocno grzeją :D. Lampy były stosowane zamiast tranzystorów kiedy ich jeszcze nie było i zostały wyparte, bo tranzystor jest po prostu tańszy. Trzeba posłuchac obu typów wzmacniaczy żeby wiedzieć na czym ta różnica w brzmieniu polega.
  • avatar
    a mi się najbardziej spodobał.... pilot! :D gratulacje dla projektanta ;)
  • avatar
    Wygląda elegancko... przy okazji - jakiś czas temu Manta wypuściła serię śmiesznie tanich wzmacniaczy lampowych, w zestawach z kolumienkami. Co ciekawe, zebrały pozytywne recenzje, konkurując z powodzeniem z droższymi urządzeniami. Osobiście tego nie słuchałem... Jedyne moje urządzenie audio oparte na lampach to stare radio Pionier sprzed blisko 60 lat. Działa :)

    Jeśli dla kogoś 2x20 watt to mało - proponuję podać taką moc choćby na Altusy 140 i spróbować wysiedzieć przy tym w pokoju.
  • avatar
    20 prawdziwych watów mocy akustycznej to nawet spory zapas przy używaniu w pomieszczeniach mieszkalnych.

    Wzmacniacze lampowe to IMO jednak sprzęt trochę dla audioonanistów. Niektórzy z nich potrafią nawet się rozwodzić nad wpływem skrętności kabli zasilających wzmacniacz na brzmienie dźwięku, co nastawia mnie sceptycznie do zachwalanych przez nich urządzeń ;-) Nie wierzę że nie dałoby się na porządnym nielampowym sprzęcie podrobić tego "ciepłego" czy jakiego tam brzmienia, choćby cyfrową obróbką. Poza tym to kwestia gustu, czy ktoś woli brzmienie "ciepłe", "metaliczne", "wycofane", czy np. dla odmiany "rumiankowe". Ale to tylko moje zdanie :-)

    Ciekawym tylko jaki odsetek nabywców tej zabawki będzie jej używał w warunkach pozwalających odróżnić jej rzeczywistą lub domniemaną wyższość nad tańszymi konstrukcjami. Czyli doskonale wyciszony komp, 0 odgłosów samochodów, dzieci itp. zza okien i drzwi + odpowiednie głośniki.
  • avatar
    LOL - pametam iż ktoś kiedyś wypóscił na rynek płytę główną ze zintegrowaną kartą dzwiekową co to też miała lampę.
  • avatar
    Czyli jest to karta dźwiękowa/dac/wzmacniacz lampowy w jednym? Przypomina mi się sławetna reklama: jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Jeszcze ta cena....
  • avatar
    Czyli jest to karta dźwiękowa/dac/wzmacniacz lampowy w jednym? Przypomina mi się sławetna reklama: jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Jeszcze ta cena....