Ciekawostki

Zobacz jak dron hakuje lampy od zewnątrz

z dnia
Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
13 komentarzy Dyskutuj z nami

Inteligentne domy z urządzeniami połączonymi w Internecie Rzeczy to pole do popisu dla cyberprzestępców.

Nasze domy stają się coraz bardziej inteligentne z technologicznego punktu widzenia. Od dobrych kilku lat inteligentne jest nawet oświetlenie – wszystko to za sprawą LED-owych lamp, takich jak Philips Hue, które pozwalają za pomocą smartfona regulować kolor, intensywność i temperaturę barwową światła. Każdy taki gadżet to jednak dodatkowe zagrożenie naszego bezpieczeństwa. Bo jeśli coś łączy się z siecią, to jest też podatne na cyberatak. Ostatnio tzw. białe kapelusze, czyli ci dobrzy hakerzy udowodnili, że są w stanie zhakować lampę za pomocą drona znajdującego się za oknem mieszkania.

Naukowcy z izraelskiego Instytutu Nauki Weizmanna znaleźli sposób na to, jak przejąć kontrolę nad lampą Philips Hue bez konieczności uzyskiwania dostępu do sieci domowej. Ich pomysł to połączenie się z lampą, imitując powiadomienie o aktualizacji, którego nie odróżni ona od autentycznej informacji. W tym celu trzeba jednak jakoś znaleźć się w pobliżu urządzenia. Jak można dotrzeć na piąte piętro budynku od zewnątrz? Odpowiedź nasuwa się sama: za pomocą latającego drona.

Cyberprzestępca bawiący jedną lampą w naszym mieszkaniu – ten scenariusz brzmi może irytująco, ale nie stanowi większego zagrożenia. Naukowcy z Izraela twierdzą jednak, że nie stanowiłoby większego problemu stworzenie oprogramowania, które mogłoby być rozprzestrzeniane przez inteligentne lampy. W najlepszym (lub najgorszym, w zależności od tego, po której stronie się znajdujemy) wypadku, cyberprzestępca mógłby sparaliżować sieć elektryczną w całym budynku, a może i na całej ulicy. Taka przewaga mogłaby zaś zostać łatwo wykorzystana w celu dokonania przestępstwa w rzeczywistości.

Firma Philips otrzymała od naukowców kompletny raport informujący o wszystkich słabych stronach jej inteligentnego systemu oświetlenia. Ten problem może więc zostać rozwiązany, ale wcale nie oznacza to, że kłopoty zostały zażegnane. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której w podobny sposób hakowane są inne urządzenie domowe – czujniki dymu, inteligentne gniazdka elektryczne, sprzęty AGD czy zamki. Przed sektorem Internetu Rzeczy na pewno stoi więc ogromne wyzwanie. Producenci muszą bowiem zapewnić odpowiednie bezpieczeństwo, a dzisiaj brzmi to jak żart. Wystarczy, że przypomnimy sobie, że to właśnie inteligentne gadżety doprowadziły ostatnio do częściowego paraliżu Internetu.

Źródło: The Verge, IoT Worm. Foto: Philips

Komentarze

13
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    bodziokrak
    Człowiek zawsze się obroni znajdzie wyjście. Przypuszczam że w najbliższym czasie na bardziej znaczących budynkach będą umieszczane działka przeciwlotnicze, ewentualnie firmy ochroniarskie będą miały drony bojowe, i będzie wezwanie do grupy interwencyjnej w celu zlikwidowania drona, takie gwiezdne wojny w formie mikro. Trzeba będzie tylko uzbroić się w jakieś kaski ochronne, bo jak to zacznie wszystko spadać to może być nieciekawie.
    -1
  • avatar
    Eternal1
    Pętelka na szyi zaciska się bardzo powoli i ostrożnie, by nie spłoszyć ludzi. I dochodzimy do miejsca gdzie cała kontrola otaczającej rzeczywistości (Internet Rzeczy) jest w rękach nieznanych nam ludzi o nieznanych intencjach.

    Jak wiele człowiek potrafi bezmyślnie ryzykować w imię zwykłej wygody?
    -2
  • avatar
    darioz
    Dlatego trzeba będzie korzystać tylko z tych wszystkich ''inteligentnych'' rzeczy które będą open source na linuxie! Wtedy bezpieczeństwo jest zapewnione bo każdy może zajrzeć do kodu i wykryć manipulacje w nim!
    Na linuxie łatki bezpieczeństwa po wykryciu luki są łatane w ciągu 24 godzin a w zamkniętym oprogramowaniu to może to byc nawet kilka tygodni bo tyle może minąć zanim korporacyjni informatycy się wezmą do roboty!
    Zobaczcie sobie jak Linux na PC jest bezpieczny! Żadnych wirusów, koni trojańskich, adware i całego tego syfu internetowego!
    Ja już tylko z Linuxa korzystam kiedy przeglądam neta! Mogę wchodzić na każdą stronę uznaną za niebezpieczną i wiem że nic się do mojego kompa nie przedostanie!
    -2