benchmark poleca: Bioshock

Bioshock dumnie udowadnia, że gra, która jest FPSem może być jednocześnie dynamiczna j i oferować doskonała, pełną zwrotów fabułę, ciekawą mechanikę oraz tonę grywalności. To, że gra w tym roku otrzymała statuetkę BAFTA (British Academy of Film and Television Arts) w kategorii najlepsza gra, przeganiając nie tylko Gears of War, ale również Crisis zdaje się świadczyć dodatkowo na jej korzyść. Ja zdecydowanie zgadzam się z opinią jurorów, dla mnie jest to najlepsza gra ubiegłego roku, do której z przyjemnością wracam i wracać będę.

Wstęp

Image

Zapewne nie wszyscy gracze to pamiętają, ale dokładnie dziewięć lat temu, firma Looking Glass Studios wydała na komputery PC druga część kultowej serii System Shock. Cyperpunkowego shootera z elementami RPG, który łączył w sobie fascynującą, wielowątkową historię, przerażający klimat i przepiękną jak na tamte czasy grafikę. Akcja gry działa się na eksperymentalnym statku kosmicznym Von Braun, który zdolny był do latania szybciej niż światło. Gracz budził się na pokładzie kilka tygodni po rozpoczęciu dziewiczej podróży, aby odkryć, że nie tylko nic nie pamięta, ale również statek opanowały bliżej nieokreślone formy życia.

System Shock 2 zebrał gamę pozytywnych recenzji, zarówno za granicą oraz w Polsce i trwale zapisał się w mojej pamięci, jako ścisła czołówka najlepszych gier komputerowych, w jakie kiedykolwiek grałam. Spora więc była moja radość, kiedy odkryłam, że Irrational Games (wykupione potem przez 2K), firma skupiająca część byłych pracowników Looking Glass ma zamiar wydać duchowego następcę System Shock o nazwie Bioshock.

Image

Spuścizna giganta

Choć Bioshock nie jest bezpośrednią kontynuacją przygód z SS2, trudno jednak uniknąć porównań z ta doskonała grą. Samo zresztą Irrational Games twierdziło, że chciało stworzyć grę z podobnym typem rozgrywki od lat. Dlatego w ich nowym dziele, łatwo można zaobserwować wiele znajomych elementów.

Image

Nie oznacza to, że ktoś, kto nie miał przyjemności obcować z System Shock coś straci, po prostu dla dużej ilości graczy będzie to trochę podróż w przeszłość, dosłownie. Znów przyjdzie nam czytać dzienniki mieszkańców, co jakiś czas przed oczami staną nam wizje czegoś, co zdecydowanie można nazwać duchami, a spora ilość rozgrywki skupiona będzie wokół omijania kamer i hackowania maszyn. Tranzyt przetrwały również moce PSI, które teraz występują w postaci genetycznych modyfikacji.

Image

Parę słów o wydaniu, bo wiąże się z tym ciekawa historia, Firma 2K nie planowała wydawać edycji kolekcjonerskiej gry, jednak po otrzymaniu petycji od fanów ogłosiła, iż zrobi to, jeśli podpisze się pod nią 5000 osób. Nie zaskakuje chyba, że liczba ta została uzyskana w zaledwie pięć godzin. Trud fanów na pewno się opłacił, bo Edycja Kolekcjonerska Bioshok jest jednym z najlepszych tego typu wydań, jakie widziałam od dłuższego czasu. Głównie dlatego, że oprócz płyty z grą, wydanej w bardzo efektownym metalowym pudełku, do opakowania włożono również figurkę Big Daddiego. Postaci, która od samego początku swojego istnienia skupiała wokół siebie spore zainteresowanie. Figurka ma około piętnastu centymetrów, wykonana jest solidnie z materiału podobnego do ceramiki i z dużą dbałością o szczegóły. Dumna jestem, że znalazła się w mojej kolekcji. Oprócz tego do opakowania włożono również dodatkowy DVD zawierający mocno uszczuplony soundtrack i film o powstawaniu gry. Okładka tego DVD to zwycięski projekt konkursu na logo, ogłoszonego swojego czasu przez 2K, autorem jest Adam Meyer.

Również polski wydawca uczynił swoisty ukłon w stronę kupujących. Podstawowa wersja gry, co prawda została przetłumaczona na nasz rodzimy język, ale zrobiono to poprzez patch polonizujący, pozostawiając graczom do wyboru, czy chcą grać w oryginale czy nie. Szkoda, że taka praktyka stosowana jest niesłychanie rzadko w Polsce. Bo mnie osobiście bardzo odpycha, kiedy w grze przetłumaczona są dialogi.

Witamy w Rapture

Fabuła w Bioshock jest zdecydowanie silniejszym elementem tej gry. Akcja dla odmiany, dzieje się w nie do końca dalekiej przeszłości. Jest rok 1960, a nasz główny bohater - Jack, ma niefortunna przyjemność uczestniczenia w katastrofie lotniczej. Los się jednak do niego uśmiecha, kiedy okazuje się, że nie tylko cudem udaje mu się przeżyć, ale wyrzucony zostaje niedaleko tajemniczego wejścia do podwodnego miasta, co uratuje go przed utonięciem na oceanie.

Image

Chwilę później Jack znajduje się w środku batysfery, która nurkuje głęboko w głąb morza, skrywającego w swych trzewiach imponującą konstrukcje rodem z jakiejś opowieści science fiction, witamy w Rapture. Z filmu wyświetlanego na ścianie kabiny dowiadujemy się, że Andrew Ryan, założyciel tego wspaniałego miejsca, zniesmaczony praktykami zewnętrznego świata zdecydował zbudować własną rzeczywistość. Gdzie artysta nie będzie bał się cenzora, a naukowiec wolny od prześladowań będzie mógł w spokoju prowadzić swoje badania.

Image
Image

Bańka radości szybko jednak pęka, bo kiedy Jack w końcu dociera na miejsce z niepokojem stwierdza, że wspaniałe Rapture (samo słowo "Rapture" po angielsku znaczy tyle, co "zachwyt") powoli chyli się ku upadkowi. Wszystko jest zniszczone, brakuje elektryczności, a po okolicy biegają jakieś przerażające osobniki. Jack nie jest jednak osamotniony, natychmiast po jego dotarciu do miasta z pomocą przychodzi mu tajemniczy nieznajomy - Atlas. Nie mając większego wyjścia Jack zobowiązuje się pomóc Atlasowi w wydostaniu jego rodziny, a przy okazji ma nadzieje, że uda mu się odkryć, co zaszło na dnie morza.

Image

Ta ponura dystopia, w której przyjdzie nam grać, oraz cała historia z nią związana to świat mocno inspirowany twórczością Ayn Rand (być może ktoś zauważył, że nazwisko założyciela Rapture jest swoistym anagramem nazwiska pisarki). Ta amerykanka pochodząca z rodziny żydowskiej rozwinęła w swoich książkach i esejach dość kontrowersyjną filozofię obiektywizmu. Głosiła ona m.in. iż każdy powinien kierować się przede wszystkim własnym interesem. Człowiek jest istotą heroiczną, którego głównym zadaniem w życiu jest jego własne szczęście, a najlepszym zajęciem odnoszenie sukcesu i zarabianie pieniędzy. Zdaniem Rand doktryna altruizmu, która zakłada zaprzeczenie dbania o siebie, głosi, iż złem jest ludzka chęć przetrwania. Pisarka kwestionowała istnieje istot wyższych jak Bóg, sprzeciwiała się socjalizmowi oraz nacjonalizmowi, promując z kolei kapitalizm. Bardzo wiele z jej politycznych poglądów (zwłaszcza z jej ostatniego dzieła "Atlas Zbuntowany") można zaobserwować w grze, wystarczy posłuchać wypowiedzi poszczególnych postaci.

Image

Twórcy podeszli jednak do tematu w interesujący sposób, skupiając się na skutkach, jakie taka filozofia potrafi wywołać i jak rzeczywistość ma się do wielkich idei. Bardzo politycznie ukierunkowana gra, skłaniająca do głębszego zastanowienia. Ale bez obaw, polityka to tylko jeden z wielu aspektów fabuły Bioshock. Jest ona skonstruowana zmyślnie. Historia opowiedziana z perspektywy ludzi wplątanych w ten dramat, pozostawiając nam możliwość wyciąga wniosków, pod tym względem gra powala. Podczas naszych wędrówek, przyjdzie nam śledzić losy kilku naprawdę fascynujących postaci. Andrew Ryan, Frank Fontaine, Dr. Steinman, Sander Cohen każda z tych osób jest szalona na swój własny sposób, każda z nich opowiada swoją historię ciekawie. Większość z nich nie spotkamy osobiście, ale dzięki pozostawionym przez mieszkańców dziennikom, możemy kawałek po kawałku, złożyć, co się działo dzień po dniu, zanim Rapture pogrążało się w chaosie.

Image

Aktorzy, którzy użyczyli postaciom głosów, naprawdę dają z siebie wszystko, odkrywając gamę emocji, całkiem przekonywająco. Szkoda tylko, że tych dzienników w grze jest tak mało. Brakuje im też jakiejś ciągłości, jak było w System Shock 2. Historie, która postacie opowiadają są ciekawe, ale często wyrwane z kontekstu i bardzo trudno mi było zżyć się z którymkolwiek z bohaterów. Niemniej jednak jest to ważny element fabuły i wszystko ma tutaj swoje miejsce. Choć z początku poczynania głównego bohatera mogą wydawać się nam nielogiczne, albo mało rozsądne, to, kiedy w końcu następuje kulminacja, wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce, a to, czego się dowiadujemy pozostawia gracza z opadniętą szczęką. Bioshock to jednak gra bardzo nierówna pod tym względem, z jednej strony wspaniale buduje klimat i napięcie, z drugiej zaś ostatnia walka i zakończenie pozostawiają wiele do życzenia. Wiem, że trudno doprowadzić do końca tak ambitną historię, ale zdecydowanie spodziewałam się czegoś innego. Również trochę rozczarowało mnie, ze gra okazała się o wiele mniej straszna, niż można było wnioskować ze screenshotów i materiałów dostępnych na sieci. Nie jest to jakaś olbrzymia wada, po prostu spodziewałam się, że następca SS2 będzie bardziej straszny.

Walka o przetrwanie

Bioshock sercem jest grą FPS, jednak elementy RPG sprawiają, że nie należy oczekiwać rozgrywki pokroju Crisis czy Call of Dury 4. Element RPG nie jest może szczególnie silnyy, ale mimo wszystko daje graczowi sporą możliwość ingerencji w rozwój Jacka. W grze ważną rolę odgrywają dwie siostrzane substancje, Ewa, która pełni rolę many, oraz Adam cudowne serum pozwalające na mutację kodu genetycznego. To właśnie z przetworzonego Adama produkowane są plazmidy dające Jackowi "moce". Jednym ruchem myszki gracz kontrolować może na przemian ogień, chłód i elektryczność, przesuwać przedmioty telekineza, albo rozjuszyć przeciwnika sprawiając, że rzuci się na swoich kompanów.

Image

Plazmidów w grze jest około dziesięciu, mają szerokie zastosowanie i różny poziom mocy. Można wykorzystać je np. do stopienia zamrożonego przejścia, wyłączenia kamery, albo chwilowego unieruchomienia wroga. Doskonale uzupełniają konwencjonalną broń i bardzo szybko staje się jasnym, że bez ich pomocy Jack nie przetrwa w mieście.

Image

Dawno temu, to właśnie Adam napędzał gospodarkę Rapture, nic więc dziwnego, że zdobycie tej drogocennej substancji nie jest proste. Adama nie można nigdzie kupić ani znaleźć. Jedyny sposób, w jaki możemy go uzyskać to poprzez wydobycie go z ciała Małej Siostrzyczki (Little Sister), te dziwaczne istoty o postaci dziecka zajmują się wydobywaniem Adama ze zwłok poległych i ponownym go przetwarzaniem.

Image
Image

Sprawa wydaje się prosta, jako, że Siostrzyczki są małe i kruche. Jednak, aby się do nich dobrać, należy unieruchomić ich wiernego obrońcę, Dużego Tatko (Big Daddy). Te ogromne bestię przechadzające się po okolicy w stroju nurka, są nie tylko wytrzymałe, ale niesłychanie oddane swoim Siostrzyczkom. Jakakolwiek oznaka zagrożenia sprawi, że Big Daddy wpadnie w szał i zacznie szarżować w naszą stronę. Pokonanie ich nie należy do prostych, ale jest możliwie. Z czasem staje się chyba prostsze, bo gracz przyzwyczaja się do sposobu, w jaki Daddy walczy.

Image

Tutaj jednak nie koniec atrakcji, bo kiedy Tatko padnie martwy przed nami jeszcze bardzo poważny wybór moralny. Możemy zdecydować się zamordować siostrzyczkę, co w efekcie da nam więcej Adama, albo uratować ją, neutralizując siedzącego w niej pasożyta. Niestety proces ten sprawi, że otrzymamy tylko połowę siedzącego w niej Adama. Twórcy bardzo sprytnie zdecydowali się nadać siostrzyczce postać niewinnego dziecka. Bo ilu z nas zdobędzie się na zamordowanie z zimną krwią małej, kulącej się w kącie dziewczynki, opłakującej stratę swojego obrońcy? No cóż, ja nie miałam sumienia. Zależnie od tego, co wybierzemy, drastycznie zmienia się sposób gry, jak również zakończenie. Żałowałam jednak, że ikoniczny Big Daddy z wiertłem, który widnieje na okładce samej gry, pojawia się w grze niezwykle sporadycznie. Zamiast niego ścierać się będziemy głównie z miotającą w nas granaty Rosie. Równie trudny przeciwnik, ale jakoś mniej satysfakcjonujący.

Image

To jednak nie koniec modyfikacji, oprócz Plazmidów, Adama i Małych Siostrzyczek mamy do wyboru jeszcze Toniki, one z kolei w dużym stopniu wpływają na nasze umiejętności bojowe, techniczne i fizyczne. Dzięki nim możemy zwiększyć ilość punktów życia, zwiększyć ilość Ewy, która może cyrkulować w naszym organizmie i wiedzę na temat maszyn. To ostatnie jest szczególnie przydatne, jako że większość urządzeń, w Rapture można zhackować.

Image

Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, jak przydatnym może okazać się wyłączenie wieżyczki czy przestawienie systemu bezpieczeństwa by wykrywał naszych przeciwników zamiast nas. Inspirowany mocno System Shock, hacking to właściwie gra logiczna. Naszym zdaniem jest ułożenie rurociągu tak, aby płyn sączący się w środku dotarł do celu bez przeszkód, im trudniejsze zabezpieczenie, tym mniej mamy czasu by to zrobić. Niestety w przeciwieństwie do swojego poprzednika pomysł nie udał się szczególnie dobrze. Być może na początku układanie puzzli wydaje się fajne, ale po kilkunastu godzinach biegania w kółko, hacking staje się potwornie nużący i upierdliwy, zwłaszcza, że czasami musimy wykonać tą samą czynność kilka razy w tym samym miejscu. Pod koniec gry niekończące się klikanie w poszczególne kratki doprowadzało mnie do szału. Tak bardzo uprzykrzało mi zabawę, że zdecydowałam się w ogóle ignorować tą możliwość. Jak dla mnie, jest to jedna z najpoważniejszych wad Bioshock.

Image

Ostatnia sprawa to konwencjonalna broń. Wiadomo mamy tutaj do czynienia z połową XX wieku, więc nie ma co liczyć na generatory antymaterii, czy inne tego typu cuda, ale mimo wszystko jest ciekawie. Może zabrzmi to dziwnie, ale bronie są po prostu efektowne i ładnie zaprojektowane. Ktokolwiek pała jakąś miłością do lat trzydziestych i czasów prohibicji ucieszy się, że w ręce wpadnie nam kultowy Machine Gun (dokładniej Thompson submachine gun lub po prostu Tommy gun), nie zabraknie też Revolveru ala Brudny Harry, staroświeckiej wyrzutni rakiet, miotacza ognia no i nieśmiertelnej strzelby. Prawdziwym atutem broni jest to, że możemy załadować do niej różnego rodzaju amunicję. Pociski elektryczne świetnie działają na Big Daddys, ale jeśli ich zabranie zadowolić się można też tymi przeciwpancernymi, zupełnie jednak nieskuteczne będą pociski przeciwpiechotne. Arsenał może wydawać się niektórym ubogi, ale każda broń skonstruowano tak, by miała szersze zastosowania. Wyrzutnia rakiet może również strzelać minami przeciwpiechotnymi, a kusza elektrycznymi kablami, z którymi kontakt powoduje porażenie.

Image

Daje to na przykład możliwość wcześniejszego zaplanowania gdzie i w jaki sposób będziemy walczyć z trudniejszym przeciwnikiem. Bardzo często uciekając przed rozjuszonym Daddym prześlizgiwałam się pod ścianą elektrycznych kabli podłączonych z kolei do łatwopalnych beczek, efekt murowany. Tutaj jednak Bioshock demonstruje, że nie jest konwencjonalnym shooterem. Bo choć amunicji jest w grze dużo, to trzeba ją oszczędzać i chomikować. Często zdarzało mi się przemierzać całe poziomy bez ani jednego naboju w magazynu. Co zmuszało mnie do chowania się po kątach i uciekania przed przeciwnikami. Dodatkową atrakcją są maszyny o nazwie "Władza dla ludu" (Power to the people). Z każdej z nich możemy wyciągnąć jedną z modyfikacji dla wybranej broni, na przykład większy magazynek. Po zastosowaniu modyfikacji broń wyglądała archaiczne i futurystycznie zarazem, nawiązując trochę klimatem do steampunk.

Grafika, dźwięk, wydajność

Mogłabym długo pisać o tym jak bardzo zachwyciła mnie strona wizualna Bioshock. Autorom nie tylko udało się oddać klaustrofobiczny klimat, bo koniec końców jesteśmy zamknięci w szczelnym mieście tysiące kilometrów pod wodą (sącząca się miejscami woda jest chyba najbardziej realistyczna, jaką widziałam), ale również duch epoki. Każdy poziom oddany został z dużą dbałością o szczegóły, poczynając od plakatów na ścianie a kończąc na płytkach podłogowych. Architektura, wystrój, walające się po ziemi przedmioty, stroje, wszystko to nawiązuje do tamtych lat. A mimo wszystko mamy poczucie, że jest to rzeczywistość trochę inna niż ta która pamiętamy z książek historycznych.

Image

Dodatkowo ma się to uczucie, że miasto naprawdę kiedyś żyło, a teraz wydaje się być opuszczone i puste, zniszczone. Na półkach w sklepach wciąż stoją towary, w domach znaleźć można jedzenie w lodówkach, w kącie leży gazetą, która niedawno ktoś musiał czytać, w barze leci muzyka i pali się światło, jakby minutę temu ktoś tu jeszcze mieszkał, ale to złudzenie. Również przeciwnicy, których spotykamy na naszej drodze robią wrażenie. Część przeciwników, których Jack spotyka noszą na twarzach karnawałowe maski, zakrywające ich okropne zdeformowane oblicza. Ich ciuchy są często bardzo eleganckie, ale teraz podarte i znoszone, niektóry chodzą boso, niektórzy umazani są krwią. To normalni ludzie, którzy kiedyś prowadzili normalne życie, ale teraz wszystko wywróciło się do góry nogami i wszyscy oszaleli.

Splicerzy (bo tak nazywani są zmutowani mieszkańcy Rapture) będą głównym zagrożeniem dla Jacka w grze. Sztuczna inteligencja jest naprawdę niezła. bo przeciwnik reaguje na sytuację. Jeśli Splicerów jest więcej będą atakować grupą, jeśli Jack podpali któregoś z nich pobiegną w poszukiwaniu wody by się ugasić, a gdy poziom ich życia drastycznie spadnie spróbują się uleczyć. Nawet, jeśli uda nam się pokonać Big Daddiego będą próbowali dobrać się do naszej zdobyczy.

Grafika: Niski poziom detali

Image

Grafika: Średni poziom detali

Image

Grafika: Wysoki poziom detali pod DirectX 9

Image

Grafika: Wysoki poziom detali pod DirectX 10

Image

Osobny akapit należy poświęcić muzyce, bo autorzy wykorzystali kilkanaście utworów z tamtej epoki. Dla mnie dodatkowo potęgowało to klimat i po prostu przyjemnie było posłuchać dobrej muzyki. Żałuje jedynie, że kompilacja nie została wydana nigdzie na płycie, bo z chęcią bym ją kupiła. W ogóle dźwięk w grze jest bez zarzutu. Szczególnie przyjemnie słuchało mi się wszelkiego rodzaju publicznych ogłoszeń i propagandowych audycji, które często leciały w tle. Szczególnie przemówienia Ryana robią wrażenie, który z pasją próbuje przekonać wszystkich do swoich racji. Z kolei słuchanie świszczących i ochrypłych głosów Splicerów często jeżyło mi włosy na karku.

- Podsumowanie

Bioshock dumnie udowadnia, że gra, która jest FPSem może być jednocześnie dynamiczna j i oferować doskonała, pełną zwrotów fabułę, ciekawą mechanikę oraz tonę grywalności. To, że gra w tym roku otrzymała statuetkę BAFTA (British Academy of Film and Television Arts) w kategorii najlepsza gra, przeganiając nie tylko Gears of War, ale również Crisis zdaje się świadczyć dodatkowo na jej korzyść. Ja zdecydowanie zgadzam się z opinią jurorów, dla mnie jest to najlepsza gra ubiegłego roku, do której z przyjemnością wracam i wracać będę.

Nie jest to produkt doskonały, bo niektóre pomysły nie wypaliły dostatecznie dobrze, zwłaszcza hacking, za który zdecydowałam się obniżyć ocenę grywalności, ale uważam, że jest to niezły następca System Shock. Polecam zarówno fanom gier FPS jak i RPG. A na zakończenie dodam jeszcze, że 2K zadowolony z wysokich sprzedaży gry już zapowiedział, że będzie ona miała kontynuację. Tym razem będzie to prequel, dziejący się w Rapture przed jego niefortunnym upadkiem. Planowana jest nawet seria gier, wydawana, co dwa-trzy lata. Pozostaje jedynie mieć nadzieje, że masowa produkcja nie zepsuje specyficznego klimatu.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE