Gry

Witamy w Rapture

przeczytasz w 3 min.

Fabuła w Bioshock jest zdecydowanie silniejszym elementem tej gry. Akcja dla odmiany, dzieje się w nie do końca dalekiej przeszłości. Jest rok 1960, a nasz główny bohater - Jack, ma niefortunna przyjemność uczestniczenia w katastrofie lotniczej. Los się jednak do niego uśmiecha, kiedy okazuje się, że nie tylko cudem udaje mu się przeżyć, ale wyrzucony zostaje niedaleko tajemniczego wejścia do podwodnego miasta, co uratuje go przed utonięciem na oceanie.

Chwilę później Jack znajduje się w środku batysfery, która nurkuje głęboko w głąb morza, skrywającego w swych trzewiach imponującą konstrukcje rodem z jakiejś opowieści science fiction, witamy w Rapture. Z filmu wyświetlanego na ścianie kabiny dowiadujemy się, że Andrew Ryan, założyciel tego wspaniałego miejsca, zniesmaczony praktykami zewnętrznego świata zdecydował zbudować własną rzeczywistość. Gdzie artysta nie będzie bał się cenzora, a naukowiec wolny od prześladowań będzie mógł w spokoju prowadzić swoje badania.

Bańka radości szybko jednak pęka, bo kiedy Jack w końcu dociera na miejsce z niepokojem stwierdza, że wspaniałe Rapture (samo słowo "Rapture" po angielsku znaczy tyle, co "zachwyt") powoli chyli się ku upadkowi. Wszystko jest zniszczone, brakuje elektryczności, a po okolicy biegają jakieś przerażające osobniki. Jack nie jest jednak osamotniony, natychmiast po jego dotarciu do miasta z pomocą przychodzi mu tajemniczy nieznajomy - Atlas. Nie mając większego wyjścia Jack zobowiązuje się pomóc Atlasowi w wydostaniu jego rodziny, a przy okazji ma nadzieje, że uda mu się odkryć, co zaszło na dnie morza.

Ta ponura dystopia, w której przyjdzie nam grać, oraz cała historia z nią związana to świat mocno inspirowany twórczością Ayn Rand (być może ktoś zauważył, że nazwisko założyciela Rapture jest swoistym anagramem nazwiska pisarki). Ta amerykanka pochodząca z rodziny żydowskiej rozwinęła w swoich książkach i esejach dość kontrowersyjną filozofię obiektywizmu. Głosiła ona m.in. iż każdy powinien kierować się przede wszystkim własnym interesem. Człowiek jest istotą heroiczną, którego głównym zadaniem w życiu jest jego własne szczęście, a najlepszym zajęciem odnoszenie sukcesu i zarabianie pieniędzy. Zdaniem Rand doktryna altruizmu, która zakłada zaprzeczenie dbania o siebie, głosi, iż złem jest ludzka chęć przetrwania. Pisarka kwestionowała istnieje istot wyższych jak Bóg, sprzeciwiała się socjalizmowi oraz nacjonalizmowi, promując z kolei kapitalizm. Bardzo wiele z jej politycznych poglądów (zwłaszcza z jej ostatniego dzieła "Atlas Zbuntowany") można zaobserwować w grze, wystarczy posłuchać wypowiedzi poszczególnych postaci.

Twórcy podeszli jednak do tematu w interesujący sposób, skupiając się na skutkach, jakie taka filozofia potrafi wywołać i jak rzeczywistość ma się do wielkich idei. Bardzo politycznie ukierunkowana gra, skłaniająca do głębszego zastanowienia. Ale bez obaw, polityka to tylko jeden z wielu aspektów fabuły Bioshock. Jest ona skonstruowana zmyślnie. Historia opowiedziana z perspektywy ludzi wplątanych w ten dramat, pozostawiając nam możliwość wyciąga wniosków, pod tym względem gra powala. Podczas naszych wędrówek, przyjdzie nam śledzić losy kilku naprawdę fascynujących postaci. Andrew Ryan, Frank Fontaine, Dr. Steinman, Sander Cohen każda z tych osób jest szalona na swój własny sposób, każda z nich opowiada swoją historię ciekawie. Większość z nich nie spotkamy osobiście, ale dzięki pozostawionym przez mieszkańców dziennikom, możemy kawałek po kawałku, złożyć, co się działo dzień po dniu, zanim Rapture pogrążało się w chaosie.

Aktorzy, którzy użyczyli postaciom głosów, naprawdę dają z siebie wszystko, odkrywając gamę emocji, całkiem przekonywająco. Szkoda tylko, że tych dzienników w grze jest tak mało. Brakuje im też jakiejś ciągłości, jak było w System Shock 2. Historie, która postacie opowiadają są ciekawe, ale często wyrwane z kontekstu i bardzo trudno mi było zżyć się z którymkolwiek z bohaterów. Niemniej jednak jest to ważny element fabuły i wszystko ma tutaj swoje miejsce. Choć z początku poczynania głównego bohatera mogą wydawać się nam nielogiczne, albo mało rozsądne, to, kiedy w końcu następuje kulminacja, wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce, a to, czego się dowiadujemy pozostawia gracza z opadniętą szczęką. Bioshock to jednak gra bardzo nierówna pod tym względem, z jednej strony wspaniale buduje klimat i napięcie, z drugiej zaś ostatnia walka i zakończenie pozostawiają wiele do życzenia. Wiem, że trudno doprowadzić do końca tak ambitną historię, ale zdecydowanie spodziewałam się czegoś innego. Również trochę rozczarowało mnie, ze gra okazała się o wiele mniej straszna, niż można było wnioskować ze screenshotów i materiałów dostępnych na sieci. Nie jest to jakaś olbrzymia wada, po prostu spodziewałam się, że następca SS2 będzie bardziej straszny.