Gry

Dead Island - premiera, wymagania i test gry Techlandu

z dnia
  | Redaktor serwisu benchmark.pl
106 komentarzy Dyskutuj z nami

Gratka dla fanów zombiaków! Tutaj możesz rozczłonkować niemal każdego żywego trupa, zagrać w świetnym trybie kooperacji i cieszyć się z pokaźnego arsenału. Plus: rozgrywka jest naprawdę długa.

Dead Island - okładka

Dead Island

Platformy: PC, X360, PS3
Gatunek: FPP
Tryb gry: Single, Multi (co-op)
Premiera w Polsce: 9 września 2011
Demo gry: nie
Cena: 79 zł (PC)
PEGI 18+PEGI
Ograniczenia wiekowe
Wymagania

procesor: Core 2 Quad 2,66 GHz

pamięć
RAM: 1 GB RAM (4 GB dla Win 7)

karta graficzna
: GeForce 9600 GT/ Radeon HD 3850 lub lepsza

dysk twardy:
7 GB

system: Windows

Dead Island - recenzja

 Dead Island

Szkoda, że Polacy rzadko kiedy potrafią stworzyć grę od początku do końca równą. W Dead Island drobne błędy spotykamy niestety często. Można nań jednak przymknąć oko, bo zabawa jest przednia, a odcinanie kończyn truposzom sprawia wręcz niepokojącą satysfakcję. Jeśli namówicie swoich znajomych na wspólne granie - będziecie zachwyceni.
 

 Mocne strony

mnogość zadań pobocznych • możliwość rozczłonkowania niemal każdego trupa • grywalność! • bardzo dobry tryb kooperacji • długość rozgrywki (nawet bez zadań pobocznych) • ciekawe ulepszenia broni • pokaźny arsenał

 Słabe strony 

drobne acz nieraz irytujące bugi • błędy grafiki • przeciętna oprawa graficzna

Ten produkt znajdziesz w sklepie benchmark.pl


Dużo hałasu o...

Dead Island

Dead Island

Dead Island

Dead Island

Dead Island

Dead Island

Zamieszanie wkoło Dead Island urosło do niespotykanych wręcz rozmiarów. Oczekiwania graczy i wielu redakcji po obejrzeniu pierwszego, rewelacyjnego trailera były ogromne. Dlaczego? Nie wiadomo. Przecież to tylko trailer. Nie od dziś wiadomo, że filmiki reklamowe to tylko filmiki reklamowe. Polskie studio Techland miało stworzyć grę w sandboksowym środowisku, z zombiakami i tropikalną wyspą w roli głównej. Pierwsze oceny były...ciekawe. Za oceanem wytknięto, że wersja udostępniona na platformie Steam przeznaczona była dla developerów, można było w niej bez problemu włączyć kody ułatwiające grę oraz naszpikowana była drobnymi błędami. Mimo to średnia ocen oscylowała w granicach 75%.


Jeden z polskich serwisów zdecydował się nawet wystawić notę 2/5, co wywołało niemały szum wśród  graczy. Po kilkunastu godzinach spędzonych z Dead Island stwierdzam, że grałem chyba w zupełnie inną grę. Jest naprawdę dobrze, choć mogłoby być znacznie lepiej.

Raj utracony

Fabuła jest nieskomplikowana, by nie powiedzieć banalna. Wszystko zaczyna się od wielkiej imprezy na jednej z egzotycznych wysp Oceanu Spokojnego. Główny bohater tudzież bohaterka - w zależności od początkowego wyboru - za kołnierz nie wylewa, a my śledzimy jego/jej drogę upadku od pierwszej flaszki, aż do urwania filmu w hotelowym pokoju. Podczas gonitwy za wężem widzimy, że w luksusowym ośrodku dzieją się dziwne rzeczy. Po porannej pobudce nic już nie wygląda tak samo. Z otępienia wyrywają nas krzyki i zawodzenie. Cel jest prosty: nie możemy dać się zabić i za wszelką cenę trzeba dowiedzieć się, co spowodowało, że raj zamienił się w piekło.

Na samym początku przegrzebujemy niezliczoną ilość porzuconych bagaży, zastanawiając się dlaczego do cholery w pięciogwiazdkowym ośrodku każdy trzyma w walizce jedynie 6 dolców? W końcu słyszymy głos osoby, która niewątpliwie chce ułatwić ucieczkę ze zrujnowanego hotelu. Ostatecznie dostajemy łupnia w łeb, a następnie budzimy się w domu na plaży, gdzie zaczyna się właściwa część przygody.

Kolego, po co ci te ręce?

Dead Island miał być grą nastawioną na walkę wręcz. Miałem pewne obawy co do takiego rozwiązania, ale już po chwili nie miałem zamiaru korzystać z innej broni niż biała. Tej jest pod dostatkiem. Puste czerepy umarlaków rozwalać można za pomocą różnej maści kijów, pałek, maczet, sierpów, wioseł i wszystkiego co tylko można wziąć w rękę. System wyprowadzania uderzeń działa bardzo poprawnie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zombiaka pozbawić kończyn, które kiedyś umożliwiały mu wkładanie pokarmu do ust. Oczywiście najbardziej opłacalny jest cios w głowę, który w momencie unieszkodliwia większość truposzy. Większość.

Co jakiś czas spotykamy przeciwnika, którego unieszkodliwienie wymaga nieco więcej wysiłku, taktyki i kombinowania. Najwięcej satysfakcji sprawia tryb kooperacji i możliwość koordynowania swoich działań. Grając z Maciejem Piotrowskim niejednokrotnie ucinaliśmy przeciwnikowi po jednej kończynie, a potem w wymyślny sposób do dobijaliśmy. Brzmi może nieco okrutnie, ale w praktyce sprawia wiele frajdy. Niektórzy mogą się oburzać, jednak to tylko gra.

Każdy przedmiot trzymany w dłoni sprawdza się również doskonale jako broń miotana, dzięki której utrzymamy przeciwnika na dystans. Grając w pojedynkę niejednokrotnie wyrzucimy całą zawartość ekwipunku i dobijemy konającego wroga za pomocą pięści i kopniaków. Kopniaki są szczególnie efektywne, gdyż mogą przewrócić słabszych przeciwników i nie zużywają przy tym jakże cennej energii. Tą wyczerpuje każdy wyprowadzony cios oraz rzecz jasna sprint.

W zasadzie każdy oręż można modyfikować w specjalnych warsztatach, których na wyspie nie brakuje. Broń ulepszymy na maksymalnie czwarty poziom, zwiększając przy tym zadawane obrażenia, jej trwałość oraz szanse na powalenie przeciwnika. To nie wszystko! Na wyspie rozrzucone są także plany ciekawych i śmiercionośnych zabawek, które skonstruujemy jeśli tylko mamy niezbędne części. Autochtoni musieli być strasznymi brudasami, gdyż nierzadko w lodówce znajdziemy złom, magnesy i inne dziwne rzeczy.

Nudzić się nie będziecie

Dead Island

Dead Island

Dead Island

Dead Island

Na graczy czekają IV akty, których przejście zajmie około 20 godzin. Niezliczona ilość zadań pobocznych typu "wynieś, przynieś, pozamiataj" pozwoli na zdobycie dodatkowych punktów doświadczenia, gotówki oraz wartościowych przedmiotów. Ich ukończenie nie jest jednak niezbędne, by pchnąć do przodu główny wątek fabularny. Doświadczenie gromadzić warto, bo stanowi furtkę do odblokowywania nowych i ciekawych umiejętności.

Tropikalna wyspa jest krainą w pełni sandboksową. W każdej chwili możecie wsiąść w samochód (tak, tak - macie do dyspozycji również pojazdy) i przejechać się na drugi jej koniec. Podróżować można także po mieście oraz terenach dżungli. Nie natraficie tam jednak na sytuację rodem z Morrowinda, gdzie na poziomie pierwszym spotkacie nieumarlaka na poziomie setnym. Wrogowie zazwyczaj mają poziom równy najbardziej doświadczonemu z graczy. Eliminowanie najzwyklejszych truposzy jest zadaniem łatwym i przyjemnym. Takie też miało być w założeniu twórców gry. Wyrzynanie ich ma po prostu przynosić frajdę. Tak też się dzieje.

Techland zadbał, aby śmierć poniesiona na polu walki była jak najmniej frustrująca. Gdy zombie zjedzą was na deser, błyskawicznie odrodzicie się maksymalnie kilkanaście metrów od miejsca zgonu. Nie stracicie ani doświadczenia, ani pieniędzy, ani żadnego z przedmiotów.

Najwięcej satysfakcji sprawia gra w czteroosobowym trybie kooperacji. Niejednokrotnie dojdzie w nim do sytuacji, z których śmiać będziecie się przez długie godziny. Gracze razem wykonują poszczególne misje, a w dzienniku misji każdy może podejrzeć, jakie zadanie w danej chwili wykonuje jego kolega.

Miało być tak pięknie...

Zdecydowanie mniej do śmiechu wam będzie, gdy natkniecie się na jeden z niestety często występujących w grze bugów. Grając w pojedynkę szanse są spore. Jeśli gracie z trójką znajomych, to uważajcie co robicie. Osobiście dwukrotnie zaklinowałem się w miejscu bez wyjścia. Pomógł tylko restart gry i respawn w jednej z baz wypadowych. Na moich oczach Maciej zatopił się w tekstury. O dziwo, gdy znalazłem się koło niego i walnąłem go w łeb pałką, dał radę wyjść. :-)

Dead Island - bug

Dead Island - bug

Dead Island - bug

Dead Island - bug

Dead Island - bug

Nagminne jest także doczytywanie się tekstur. Na jednym z dwóch moich komputerów każdorazowo po uruchomieniu gry występował błąd z kolorami, na który lekarstwem była chwilowa zmiana ustawień graficznych. Dead Island nie lubi także minimalizowania. Po którymś razie może się zdarzyć, że do gry nie będzie można powrócić.

Oprawa graficzna rodzi mieszane uczucia. Zdecydowanie nie jest to produkcja na miarę Crysisa. W oczy rzuca się brak antyaliasingu - krawędzie są bardzo ostre, niektóre przedmioty niewyraźne, a tekstury brzydkie. Szkoda, bo można było dopracować kilka rzeczy i rajska wyspa wyglądałaby faktycznie bajecznie. Do warstwy audio nie można się przyczepić. Muzyka budzi niepokój, a porykiwania zombie dobiegające z oddali nieraz wywołują... no tak, niepokój.

...i jest naprawdę nieźle!

Wystawienie oceny Dead Island nie jest sprawą łatwą. Gra przede wszystkim nie jest nudna. Wszystkie lokacje - zarówno dżungla, miasto, jak i wyspa są ciekawie zbudowane. Wyrzynka zombie sprawia niebywałą frajdę. Tryb zabawy ze znajomymi został rozwiązany w sposób rozsądny i bardzo ciekawy. Jeżeli miałbym wytknąć coś temu tytułowi, to zdecydowanie zwróciłbym uwagę na liczne bugi. Drodzy twórcy: mamy nadzieję, że patch jest w drodze!

Ciekawostka: Na okrągły rok przed premierą Dead Island, studio Union Entertainment wykupiło prawa do nakręcenia filmu na kanwie opowieści przedstawionej w grze. Obecnie wiadomo o nim jednak niewiele. Wśród osób powiązanych z jego produkcją znajdziemy między innymi Seana Daniela, który wcześniej odpowiadał za "Mumię" oraz "Wyścig Szczurów".