• benchmark.pl
  • Gry
  • Dragon Age: Inkwizycja – fantastyczna, ale i kłopotliwa przygoda
Dragon Age: Inkwizycja – fantastyczna, ale i kłopotliwa przygoda
Gry

Dragon Age: Inkwizycja – fantastyczna, ale i kłopotliwa przygoda

Maciej Słaboszewski | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor: Maciej Słaboszewski
60 komentarzy Dyskutuj z nami

Najnowsza odsłona smoczej serii nie zawodzi dostarczając solidnej dawki dobrej zabawy. Na niektórych platformach miewa jednak sporo irytujących problemów.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 3,2/5
Plusy

ogromny, interesujący świat; ciekawa fabuła; liczne, dobrze przemyślane zadania poboczne; grubo ponad 100 godzin dobrej zabawy, dobra oprawa audio-wizualna

Minusy

pauza taktyczna to tylko słabo funkcjonujący dodatek; zbyt wiele elementów zręcznościowych jak na rasowe RPG; możliwe odpowiedzi w trakcie dialogów zazwyczaj zawierają jedną wyraźnie lepszą opcję od innych, uproszczony rozwój postaci; system zabezpieczeń DENUVO na PC równie skutecznie uprzykrza życie piratom, co legalnym użytkownikom; poważne problemy techniczne wersji dedykowanej komputerom

Dragon Age to seria przez wielu otoczona niemal kultem, a przynajmniej jej pierwsza część. Po średnim i wzbudzającym do dziś wielkie kontrowersje występie w „dwójce” nadejście Inkwizycji czyli pełnoprawnej trzeciej odsłony od pierwszych chwili po prostu musiało wzbudzać ogromne nadzieje. Szczególnie, że BioWare wiele obiecywał, w tym także powrót do sprawdzonych taktycznych rozwiązań z pierwowzoru. Potem co prawda to uściślono dodając, że nowa część będzie zlepkiem tego co najlepsze w poprzednikach, ale nie zasiało to zwątpienia w szeregach erpegowych fanów. Twórcy serii Mass Effect już parokrotnie udowodnili bowiem, że nie pozostają głusi na głosy graczy. Kilka przedpremierowych pokazów jeszcze mocniej podkręciło atmosferę wokół Inkwizycji, która coraz śmielej typowana była na godnego następcę „Początku”. Co więcej, z każdą kolejno ujawnianą informacją oczekiwania graczy rosły. Mając to na uwadze postanowiliśmy zmierzyć się z Inkwizycją we dwójkę - Maciej, nasz redakcyjny sceptyk i ogromny miłośnik rozbudowanych gier RPG, szczególnie tych ze staroszkolnym zacięciem, zajął się wersją PC, ja zaś – jak przystało na starego zgreda ponownie zakochanym w konsolach (tym razem next-genach) z wielką chęcią przygarnąłem edycje PS4. Co wyniknęło z naszego grania i do jakich wniosków doszliśmy przeczytacie poniżej. Maciej nie byłby też sobą gdyby gruntownie nie przetestował gry pod kątem wydajności. Zainteresowanych odsyłamy do odpowiedniej strony tej publikacji.

Dragon Age: Inkwizycja - narada

Runda 1 – cała naprzód ku wielkiej przygodzie

Maciej SłaboszewskiZdaniem redakcyjnego sceptyka
Maciej Słaboszewski

Pierwsza odsłona Dragon Age moim zdaniem była jednym z lepszych RPG w swoim czasie. Oferowała złożoną fabułę, taktyczną walkę i ciekawy, wręcz czarujący świat. Kontynuacja niestety poszła w niewłaściwym kierunku, upraszczając wiele elementów do granic możliwości. Przez co spora część graczy uznała ją za porażkę. Trójka to w wielu aspektach powrót do korzeni, ale też swego rodzaju mariaż dwóch poprzednich części gry. Mamy więc tutaj ogromy świat, dobrze rozpisaną fabułę, mnóstwo pobocznych zadań, wiele smaczków dla fanów, ale i uproszczoną walkę, nieco sztampowe dialogi oraz masę problemów technicznych, do których jeszcze powrócę. Całościowo Dragon Age: Inkwizycja zapewnia naprawdę solidną dawkę dobrej zabawy i z całą pewnością może się podobać pod warunkiem, że jesteście wstanie przymknąć oko na pewne uproszczenia w mechanice rozgrywki.

Dragon Age: Inkwizycja - intro

Jako, że fabuła stanowi praktycznie najważniejszy element gier tego typu nie zamierzam wam za dużo zdradzać. Dość powiedzieć, że sam tytuł sugeruje dość wyraźnie wokół czego skupia się tutaj akcja. W bardzo dużym uproszczeniu naszym celem jest odbudowanie mocno podupadłej Inkwizycji oraz oczywiście wyplenienie wszelkiego zła. Brzmi banalnie, ale w rzeczywistości jest to o wiele bardziej skomplikowane. Fani poprzednich odsłon gry z całą pewnością docenia fakt, że fabułą garściami czerpie z historii Thedas. Z drugiej jednak strony wątek główny jest prowadzony w ten sposób, że nawet osoby, które właśnie od tej części Dragon Age rozpoczną swoją przygodę z serią bez problemu się w nim odnajdą. Ewentualnie luki w naszej wiedzy bez problemu możemy uzupełnić czytając liczne pamiętniki czy notatki rozrzucone po świecie gry.

Dragon Age: Inkwizycja bohater

Jak przystało na erpega z krwi i kości w Inkwizycji nie mogło zabraknąć opcji samodzielnej kreacji naszego bohatera i trzeba przyznać, że spektrum dostępnych tu możliwości jest doprawdy imponujące. Można zdefiniować absolutnie wszystko co tylko przyjdzie nam do głowy włączając w to takie drobiazgi jak np. ułożenie kości policzkowych czy położenie nosa. Kilku moich znajomych, zapalonych fanów RPG tylko na tym procesie spędziło kilka godzin! Następnie zostajemy rzuceni w sam wir akcji, co jest dość ciekawe, bo tak naprawdę nie mamy jeszcze pojęcia kim tak naprawdę jest nasza postać, jaki jest cel i co my właściwie tutaj robimy. Co prawda odpowiedzi na powyższe pytania dostajemy relatywnie szybko, ale jak można się tego było spodziewać – nie wszystko jest takie oczywiste, a wiele wstępnych założeń okazuje się błędnych. Nie jest to nic nowego, ale panowie studia Bioware całkiem sprytnie żonglują wątkami i różnymi pomniejszymi wydarzeniami przez co gracz nigdy tak do końca nie jest pewien czy to widzi / słyszy jest pełną historią, czy za chwilę okaże się, że jest w niej jeszcze drugie dno. I za to twórcom należą się duże brawa.

Maciej PiotrowskiKonsolowym okiem starego zgREDa
Maciej Piotrowski

Nazwijcie mnie odszczepieńcem, ale mi Dragon Age II, pomimo całej masy uproszczeń całkiem się podobał. Dlatego do „trójki” podchodziłem z dużo większym luzem niż zagorzali fani Dragon Age i potężnych, rozbudowanych erpegów. Nie miałem też jakichś wybujałych oczekiwań, chciałem tylko intrygującej opowieści, ciekawych postaci, otwartego świata i….kolejnych romansów. Tu chyba jednak nie będę oryginalny, bo choć mało kto o nich szerzej wspomina to wiadomo, że większość grających w Dragon Age czeka tylko na pierwsze oznaki rodzących się uczyć… No ale to szczegół, dużo istotniejsza jest cała pozostała zawartość gry. Na szczęście BioWare uczy się na błędach. Może nie wszystkich, bo ciężko pogodzić niektóre rozwiązania jednocześnie na konsolach i komputerach, ale w miarę sprawnie udaje im się lawirować między platformami. Mogłem się o tym naocznie przekonać, bo swoją zabawę z Inkwizycją tak naprawdę rozpocząłem od wersji PC. Po przebrnięciu przez niesamowicie rozbudowany, ale i w moim odczuciu mało intuicyjny kreator postaci wpadłem w sam środek niezwykłych wydarzeń i miejsca oczarowany zostałem światem gry i jego wykonaniem. Kilkadziesiąt minut „ochów i achów” później poczułem jednak, że coś mi tu nie gra. Jakoś ciężko mi było opanować stworzonego maga na polu walki. Dopiero przeskok na konsolę uzmysłowił mi, że problem leżał w specyficznym celowaniu. Dużo szybciej odnalazłem się w nim na Playstation 4. O dziwo, także system kreowania postaci nagle nabrał tu większego sensu. Nie oznacza to jednak od razu konsolowych korzeni nowego Dragon Age – ot po prostu, twórcy gry poszli na takie kompromisy. Na szczęście nie ma ich w warstwie fabularnej, która o ile tylko damy jej szansę i przedrzemy się przez nieco nudnawy początek potrafi wciągnąć na naprawdę długie godziny. Szczególnie przy wcale nie tak kryształowych postaciach jak początkowo mogło się wydawać i całej masie przeróżnych smaczków – od poczucia uczestniczenia w czymś ważnym, poprzez liczne nawiązania do poprzednich odsłon serii, na rozgrywaniu cichej wojenki dyplomatycznej kończąc.

Dragon Age: Inkwizycja - wioska