• benchmark.pl
  • Gry
  • Dragon Age: Inkwizycja – fantastyczna, ale i kłopotliwa przygoda
Gry

Ogólna oprawa Inkwizycji

Runda 3 – Oglądamy, słuchamy, chłoniemy

Maciej SłaboszewskiZdaniem redakcyjnego sceptyka
Maciej Słaboszewski

Dragon Age: Inkwizycja napędzane jest przez dobrze nam znany silnik – Frostbite 3. Dzięki niemu z całą pewnością mogę stwierdzić, że gra wygląda naprawdę nieźle. Nie jest to może poziom Ryse czy AC: Unity, ale mając na uwadze rozmach produkcji i wielkość świata, można być pod wrażeniem. Postacie zbudowane są z przyzwoitej ilości wielokątów, a ich tekstury prezentują się całkiem przyzwoicie. Zmienne warunki atmosferyczne zawsze były mocną stroną tego silnika i nie inaczej jest w tym przypadku. Zamiecie, deszcz wszystko prezentuje się bardzo ładnie. Ponarzekać można trochę na roślinność, która wygląda dość ubogo oraz na pewną powtarzalność jeśli chodzi o pomieszczenia zamknięte. Złego słowa nie mogę powiedzieć o efektach dźwiękowych oraz muzyce. Ta ostatnia jest idealnie dopasowana i świetnie akcentuje określone sytuacje. Trudno również mieć zastrzeżenia do aktorów, którzy podkładali głos co bardziej istotnym postaciom w grze – wywiązali się z powierzonego im zadania. Niestety liczne problemy techniczne, które notorycznie pojawiały się w trakcie mojej przygody z DA spowodowały, że ostatecznie musiałem zaniżyć ocenę za oprawę audiowizualną.

Maciej PiotrowskiKonsolowym okiem starego zgREDa
Maciej Piotrowski

Konsolowe Dragon Age wygląda wyśmienicie. Oczywiście można czepiać się drobnych błędów czy miejscami zbyt dużej mgły przysłaniającej obiekty znajdujące się na dalszym planie, ale i tak jest to bardzo wysoki poziom. Może nie pecetowy, ale różnic aż tak wiele w przypadku Inkwizycji nie ma. Doskonałe są wszelkie efekty świetlne – od czarów po przenikające przez korony drzew promienie słoneczne. Na mnie osobiście największe wrażenie zrobiły pancerze, broń i twarze mojej drużyny, które w czasie walki powoli zachlapywane były krwią naszych oponentów. Po większym starciu czasami wyglądali oni tak jakby co dopiero wyszli z rzeźni. OK, może to i niesmaczne, ale efekt wizualnie całkiem niezły.

Nie mam też większych zastrzeżeń do oprawy dźwiękowej gry. Dobór głosów do poszczególnych postaci uważam osobiście za wyjątkowo udany, przynajmniej w większości wypadków. Wszelkie dźwięki otoczenia czy odgłosy walki też wypadają nieźle. Nieco blado na tym tle rysuje się za to ścieżka muzyczna, bo poza utworem przewodnim chyba nic nie wpadło mi tak w ucho, żeby zwrócił na to uwagę. Coś tam sobie w tle czasami poplumka, ale idę o zakład, że i tak mało kto to wychwyci. Chlubnym wyjątkiem są tu pieśni bardów.

Co by jednak nie mówić nic nie przebije świata gry i żyjących pośród nich….smoków. Te przy pierwszym spotkaniu potrafią oczarować tak mocno, że nim się człowiek obejrzy, a już nie żyje. Ci potężni przeciwnicy to jednak nie jedyne giganty żyjące w świecie Thedas. Chyba zbytnio nie „zaspoileruje” jeśli zdradzę (w filmie też to możecie zobaczyć), że podczas wędrówki natkniecie się z pewnością na walkę smoka z olbrzymem. Przyznam szczerze, że obserwując ją z daleka byłem pod wielkim wrażeniem niektórych animacji. A już totalnie zaskoczony zostałem, gdy jeden z moich synów przyglądający się z boku co dzieje się na telewizorze zapytał mnie czemu tam dookoła smoka są ludzie. I wiecie co? Faktycznie byli, tylko z uwagi na rozmiary obu stworów nie zwróciłem uwagi co im się tam plącze pod nogami. Dzięki takim właśnie momentom jak ten świat Inkwizycji nabiera kolorytu cudownie udając tętniące swoim życiem otoczenie. Pośród tego wszystkiego nasi bohaterowie wydają się tylko okruchem, który coś tam próbuje zmienić. I tym właśnie BioWare mnie kupił.