Fable 2 - baśniowy klimat i przepiękna grafika

Świat Fable 2 totalnie mnie oczarował i nawet nie wiem kiedy wciągnął mnie bez reszty. Baśniowy klimat rozgrywki, przepiękna grafika i liczne smaczki na tyle mocno podkręciły grywalność tego tytułu, że naprawdę nie mogłem się od niego oderwać. I chociaż bajkowość niszczyły nieco podteksty seksualne, niewybredne żarty słowne, dość jednoznaczne gesty, czy też sama możliwość uprawiania seksu, to jednak nie psuły one odbioru gry dzięki podejściu do tych właśnie tematów z lekkim „przymrużeniem oka”.

Wielkie oczekiwania

Kiedy w 2004 roku po raz pierwszy uruchomiałem na xbox’ksie nową grę studia Lionhead pod tytułem Fable wyobrażałem sobie jak wielka i nowatorska będzie to produkcja. Miałem bowiem w pamięci liczne obietnice twórcy tego tytułu, ikony branży gier – Petera Molyneux, który jak nikt inny potrafił roztoczyć przed graczami wizje gry doskonałej. Gry, której świat nie tylko tętni życiem, ale przede wszystkim rozwija się i zmienia wraz z upływem czasu i decyzjami podejmowanymi przez gracza. Fable oferować miał nam coś dotąd niespotykanego, a mianowicie kreowanie naszego bohatera od jego dzieciństwa do dorosłości, gdzie wszelkie dokonywane wybory mogą mieć swoje odzwierciedlenie zarówno wizerunku naszej postaci jak i otaczającym ją świecie. Wszelkie nasze czyny miały odbijać się na tym w jaki sposób jesteśmy postrzegani przez mieszkańców krainy Albion, w której została osadzona akcja tegoż tytułu. Niestety w ostatecznej wersji gry tak naprawdę niewiele znalazło się z szumnie zapowiadanych rewolucji, a to co pozostało wydawało się być mocno spłycone. A miało być tak pięknie…

Mimo wszystko Fable zachwycił mnie i wciągnął w wir wydarzeń jak mało która produkcja. Kraina, postacie i fabuła wiążąca wszystko w jedną całość okazały się być na tyle sugestywne, że ani się spostrzegłem jak za oknami zrobiło się ciemno, a ja dalej siedziałem z wypiekami na twarzy przed telewizorem.


DLA CIEBIE
Cyfrowy Polak - Wykluczenie cyfrowe

Od tamtego czasu minęły już 4 lata. Przez ten okres w branży komputerowej rozrywki dokonał się olbrzymi postęp. Po części swój udział w nim miało pojawienie się na rynku konsol nowej generacji – Xbox’a 360 i Playstation 3. Tak naprawdę bowiem to one skupiły na sobie większą uwagę twórców niż  dotychczasowo wykorzystywana platforma PC. Nie dziwi tym samym za bardzo fakt, iż kolejna odsłona gry Fable pojawiła się jako tytuł ekskluzywny wyłącznie na konsole Xbox 360 (co nie oznacza oczywiście, że nigdy nie pojawi się ona na PC). Jakby nie było Lionhead należy do Microsoftu.

Image

Pierwsze informacje o Fable 2 pojawiły się w Internecie już w 2006 roku. Od tego czasu Peter Molyneux umiejętnie podsycał atmosferę w około tegoż tytułu każdą swoją wypowiedzią. Znów pojawiły się obietnice uczynienia z Fable tzn. drugiej jej odsłony - gry rewolucyjnej o niesamowitych wręcz możliwościach. Jednocześnie jednak Molyneux próbował tłumaczyć, iż brak zapowiadanych wcześniej rozwiązań w pierwowzorze wynikał przede wszystkim z ograniczeń sprzętowych pierwszego Xbox’a. Tym razem jednak zarówno szef studia Lionhead jak i sam Microsoft zapewniał, że dzięki zaawansowanym możliwościom technicznym konsoli Xbox 360 nic nie jest w stanie stanąć na przeszkodzie wdrożeniu wszystkich nowatorskich pomysłów w kontynuacji Fable. Był to jeden z powodów, dla których tak mocno jej wyczekiwałem.

Nie tak brutalna rzeczywistość

Nie oszukujmy się - nie ma gier doskonałych (a w każdym razie ja takich nie spotkałem). Istnieją jednak tytuły, które ocierają się niemalże o perfekcje. Niestety jest ich ostatnio jak na lekarstwo. Częściej spotykamy bowiem takie produkcje, które dalekie są od ideału, zaś ich twórcy za wszelką cenę chcą przekonać nas, że to właśnie ich gra jest tą jedyną, wyjątkową, po którą po prostu musimy sięgnąć. Czy Fable 2 jest właśnie jednym z takich tytułów? Pytanie to jest o tyle istotne, że jak wszyscy wiemy Peter Molyneux jest mistrzem ściemniania i niespełnionych przyrzeczeń, o czym przekonaliśmy się już parokrotnie. Z drugiej jednak strony, nawet pomimo niewywiązywania się z licznych obietnic, wszystkie jego gry cechuje niesamowita wręcz grywalność i doskonała atmosfera. Mając to na uwadze nie miałem wielkich oczekiwań i nie spodziewałem się „gruszek na wierzbie”. Musze jednak przyznać, iż po cichu liczyłem na coś tak dużego jak zapowiadał to Peter Molyneux. I całe szczęście tym razem rzeczywistość okazała się nie tak brutalna.

Image

Fable 2 ponownie przenosi nas do baśniowego Albionu, który od ostatniej naszej wizyty mocno się zmienił. Cóż, kilkaset lat, które upłynęło od wydarzeń opisywanych w części pierwszej gry nie mogło pozostać bez śladu. Można odnieść wrażenie, że cały otaczający nas świat nieco wydoroślał, choć nie na tyle by stać się bardziej rzeczywisty. Jednego jednak nie sposób mu odmówić – Albion jest o wiele bardziej złożony niż parę wieków wcześniej. I nie chodzi tu tylko o znacznie zwiększenie jego obszaru czy pełną swobodę jego eksploracji, ale raczej o wszystkie „smaczki”, które skrywa to niesamowite miejsce. A jest tego całkiem sporo.

Image

Życie w Albionie skupia się wokół kilku większych i mniejszych ośrodków cywilizacyjnych. Ich rozwój, co zostało dobrze uwypuklone przez twórców, możliwy był dzięki nasileniu wokół nich wymiany handlowej. Musiało to doprowadzić w miarę upływu czasu, podobnie jak w realnym świecie do ich rozkwitu. Co ciekawe jednak, zachowano tu pełne zróżnicowanie społeczeństwa w zależności od charakteru miasta. I tak w Bowerstone, od którego zaczyna się nasza przygoda na każdym kroku spotykamy sklepy, sklepiki i stragany, a po ulicach chadzają dobrze ubrani kupcy, gdy tymczasem w mieście portowym - Bloodstone, im bliżej wybrzeża tym więcej obskurnych spelunek i szwędających się marynarzy, zaś przy każdym narożniku stoją albo niezbyt piękne kobiety lekkich obyczajów albo brudni i komicznie ubrani faceci równie nachalnie próbujący sprzedać nam swoje dość wątpliwe wdzięki.

Image

Nie oznacza to wcale, że wszystko tu jest albo białe albo czarne. Każde z miast czy osad ma swoje drugie oblicze. Wystarczy bowiem zapuścić się np. w ciemniejsze uliczki wspomnianego wyżej Bowerstone, aby zauważyć biedę, ubóstwo i szerzącą się przestępczość. Dla spotęgowania tego wrażenia i bardziej dobitnego uwypuklenia faktu istnienia w Albionie rozwarstwienia społecznego twórcy zadbali o to, aby pozycje każdego mieszkańca tego świata dało się odczytać z jego ubioru tzn. im wyższy status społeczny tym lepszy i bardziej „wysmakowany” strój (należy jednak mieć cały czas na uwadze baśniowość tejże produkcji). System ten tak bardzo przypadł do gustu Peterowi Molyneux, że uczynił z niego jeden z kluczowych elementów rozgrywki umożliwiając nam dowolny dobór stroju dla kierowanej przez nas postaci, ale o tym za chwilę.

Image

Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że gracz ma możliwość wpływania w pewien sposób na to jak dane miasto czy osada będzie wyglądać. Dzięki możliwości kupowania domów, sklepów czy straganów oddziałujemy na ekonomie miasta i stymulujemy jego rozwój. Oczywiście nie są to ekstremalne metamorfozy, ale i one pojawiają się w grze. Niestety takie transformacje zachodzą tylko w ściśle określonych przypadkach przewidzianych przez twórców, niemniej do ich ziszczenia się wymagane jest podjęcie przez nas konkretnej decyzji.

Image

Pomimo nienajlepszego rozwiązania tego aspektu gry, nie można zaprzeczyć temu, że Peter Molyneux osiągnął zamierzony przez siebie cel. Poprzez takie właśnie zmiany odnosimy bowiem złudne wrażenie, że Albion naprawdę tętni życiem. Co więcej istnieje on niezależnie od tego czy w danej chwili gramy w Fable 2 czy nie. Widać to choćby w otrzymywanych sumach pieniężnych z posiadanych przez nas włości. Czy gramy czy nie – kasa rośnie.

Bohaterem być. Filmiki z Fable 2

Życie w nowym Albionie nie jest proste. Tym bardziej dla naszego bohatera, którego losy poznajemy, gdy jako dziecko ulicy zupełnie niechcący zostaje uwikłany w tajemniczą intrygę (a przynajmniej tak nam się wydaje na początku gry). Po kliku minutach zabawy Fable 2 stawia przed nami pierwszy wybór (z wielu, które czekają nas później). Musimy bowiem określić czy nasz bohater będzie mężczyzną czy kobietą. Co ciekawe jednak ów wybór nie jest pozbawiony dalszych konsekwencji, choć nie tak znaczących jakich można było oczekiwać po tak szumnych zapowiedziach.

Image

Prowadzoną przez nas postać opisują 3 rodzaje zdolności – siła, umiejętność i wola. To od nich zależy zarówno jakimi możliwościami w danej chwili dysponujemy jak i  to jak będzie w przyszłości wyglądać nasza postać. Aby to wyjaśnić musimy zacząć od tego, że każdy pokonany w grze przeciwnik zostawia po sobie kule w 4 różnych kolorach – niebieskim, żółtym, czerwonym i zielonym. Jest to coś w rodzaju punktów doświadczenia, które po zebraniu (uruchamianym jednym przyciskiem) zasilają pule punktową na koncie gracza. Istotne jednak jest to, że ilość tychże punktów oraz kolor zależy w dużej mierze od tego w jaki sposób walczyliśmy podczas starcia z wrogiem. I tak, jeśli wiodącą bronią w czasie takiej potyczki był miecz otrzymamy więcej kul niebieskich , za które będziemy mogli kupić zdolności z zakresu „Siły”. Jeśli zaś w dużej mierze skupiliśmy się na używaniu magii – nasze konto zasilą punkty z kul czerwonych odpowiedzialnych za rozwijanie „woli”. Oczywistym następstwem przyjętego przez nas sposobu rozgrywki i ewentualnym skoncentrowaniu się na rozwoju  jednej bądź dwóch wybranych zdolności jest przemiana wyglądu naszego bohatera. Innymi słowy częste stosowanie przez niego np. rozwiązań siłowych doprowadzą do widocznego zwiększenia się jego masy mięśniowej, zaś wielokrotne używanie magii spowoduje, że na jego ciele pojawią się połyskujące na niebiesko wykwity skórne układające się w charakterystyczne wzory.

Image

Taka metamorfoza nie pozostaje oczywiście bez wpływu na dalszą grę, gdyż tak jak zapowiedział to Peter Molyneux wszelkie zmiany wyglądu naszego bohatera oddziaływają w pewien sposób na otoczenie. W tym przypadku znajdują one swoje odbicie w jednej z cech tworzących opinie o naszym bohaterze. A są nimi atrakcyjność i uczucia jakie wzbudzamy naszym zachowaniem -  miłości bądź nienawiści oraz wesołości lub zgorzknienia.

Image

Wspomniane wyżej zmiany wyglądu dotyczą również ubrań, w które możemy przyodziać naszą postać, a które pełnią w Fable 2 rolę jedynie estetyczną. Zawiodą się zatem wszyscy Ci, którzy oczekiwali zbroi czy kolczug. Nic takiego tutaj nie spotkacie. Zobaczycie jednak nie jeden strój jakby żywcem wyciągnięty z czasów Ludwika IV. Mogą się Wam nie podobać, jednak to nie my - gracze mamy je oceniać. Robią to bowiem sami mieszkańcy Albionu.

Image

Podobnie jak w poprzedniej odsłonie Fable tak i tutaj nasz bohater wyposażony został w cały szereg gestów, które mogą pomóc w kreowaniu wybranego przez siebie wizerunku jak również ułatwiają komunikacje z napotkanymi ludźmi. W niektórych sytuacjach użycie konkretnego gestu jest wręcz niezbędne aby popchnąć akcje do przodu (np. zdobywanie towarzyszki życia czy próby zaciągnięcia kobiet bądź mężczyzn „do łóżka").

Image

W czasie całej naszej przygody (no prawie całej) dotrzymuje nam towarzystwa pies. Nie jest to jednak wyłącznie maskotka, biegająca sobie wokoło naszego bohatera. Nasz zwierzęcy towarzysz może być nieocenioną pomocą zarówno podczas starć z wrogiem, atakując leżących przeciwników, jak i w czasie swobodnej eksploracji poszczególnych lokacji namierzając zakopane przedmioty i ukryte skarby. Oczywiście, wszystkie te czynności pies wykonuje samoczynnie o ile zostanie ich nauczony. I tutaj w sukurs przychodzą nam odpowiednie książki o szkoleniu psów, które możemy znaleźć porozrzucane po całym Albionie. Część z nich możemy kupić w księgarniach, inne musimy niestety znaleźć.

Image

Posiadanie psiego towarzysza jest całkiem niezłym pomysłem, który jak widać po Fallout 3 zaczyna być coraz bardziej popularnym elementem wzbogacającym grę. Szkoda tylko trochę, że zapowiadane zmiany jego wyglądu w zależności od naszego zachowania i podejmowanych decyzji nie są jakoś bardziej uwidocznione. Kierowana przeze mnie postać dopuściła się tylu zakazanych czynów, że powinienem mieć za towarzysza psa-demona. Tymczasem poza zmianą koloru jego oczu na czerwony (co widoczne jest tylko czasami, w zależności od ustawienia kamery) tak naprawdę nic nie potwierdza przysłowia „jaki Pan taki pies”.

Image

Istotnym elementem gry, o którym po części już wspominaliśmy jest walka. To ona tak naprawdę kreuje nas na bohatera tej opowieści, gdyż dzięki stoczonym potyczkom w ramach wykonywanych misji uzyskujemy punkty sławy. Punkty te powodują, że jesteśmy rozpoznawani przez mieszkańców Albionu i nieco lepiej przez nich odbierani. Sam system walki jest niezwykle prosty. Każdej zdolności odpowiada jeden przycisk xboxowego pada - walka mieczem to X, broń palna – Y, a magia – B. Do tego dochodzą jeszcze bardziej zaawansowane techniki w połączeniu z klawiszami L i R. Dzięki takiemu rozwiązaniu bardzo łatwo tworzyć własne kombinacje ataków dostosowując je do napotykanych przeciwników. A jest tu z czym walczyć. Fable 2 oferuje nam całkiem zróżnicowany bestiariusz, którego poszczególni przedstawiciele wyposażeni zostali w odpowiednio wyważony i w pełni uzasadniony poziom inteligencji. Chodzi o to, że np.  bezmózgie zombie starają się jak najszybciej do nas dotrzeć, zaś płatni zabójcy wyczekują dogodnej chwili do zadania ciosu i nie stronią od użycia broni palnej.  Jak zwykle jednak największe wrażenie robią walki z wielkimi trolami, wyłaniającymi się nagle spod ziemi. I chociaż nie są zbyt bystre to jednak takie starcia są dużo bardziej emocjonujące i zapadają w pamięć.

Image

Warto zwrócić uwagę na fakt, że nasz bohater jest nieśmiertelny i jeśli nawet podczas bitwy zostaniemy pozbawieni wszystkich sił witalnych to nie giniemy, a jedynie na chwile zostajemy wyłączeni z walki (tracimy przytomność?). Po kilkusekundowej przerwie wracamy do świata żywych z pełnym paskiem zdrowia. Jedyną pozostałością naszych porażek są blizny, które pojawiają się na całym naszym ciele (w tym najbardziej widoczne na twarzy) i ujmują sporo z naszej atrakcyjności.

Baśniowy świat oczami Petera Molyneux . Filmik

Wszystko co dotąd napisałem o Fable 2 to tak naprawdę czysta mechanika gry. Jej prawdziwa dusza tkwi zupełnie gdzie indziej. Jak bowiem inaczej stworzyć baśniowy klimat jak nie przez właściwe, wizualne ubarwienie całego świata gry i umiejętne połączenie tego co widzimy na ekranie telewizora/monitora z warstwą fabularną. Peterowi Molyneux wraz z jego uzdolnionym zespołem udało się tego dokonać i powołać tym samym do życia tak sugestywny świat jakim jest Albion. Wydaje się wręcz, że możemy usłyszeć tu powiewy wiatru prześlizgującego się pomiędzy liśćmi otaczających drzew czy też poczuć pierwsze promienie wschodzącego słońca na naszych twarzach. Muszę to powiedzieć - niektóre momenty po prostu mnie poraziły. Coś niesamowitego.

Oprawa graficzna Fable 2 pokazuje tak naprawdę jaka moc drzemie jeszcze w Xbox’ie 360. Owszem, można przyczepić się do uproszczeń w niektórych teksturach widocznych z maksymalnych zbliżeniach kamer czy występujących sporadycznie zwolnień jednak w pełni rekompensują to pozostałe efekty graficzne, w których na pierwsze miejsce wysuwa się doskonała, dynamiczna gra świateł i cieni w zależności od pory dnia oraz świetny HDR. Rewelacyjnie wykonano również wszystkie czary. Przyjrzyjcie się zresztą prezentowanym zdjęciom i filmom. Czy nie tak właśnie powinny wyglądać gry na PC?

Image
Image
Image
Image

Niestety, w tym całym zachwycie jest jednak jeden mały zgrzyt. Jakość oprawy graficznej drugiej odsłony Fable i ograniczenie Xbox’a 360 polegające na doczytywaniu danych z płyty DVD pociąga za sobą znacznie zmniejszenie obszarów dostępnych do eksploracji w określonym momencie. Przechodzenie pomiędzy takimi strefami wiąże się z częstym oglądaniem ekranów ładowania. Na domiar złego takie przerwy nie należą do najkrótszych. Cóż, cała nadzieja w New Xbox Experience i zapowiadanej tam nowej funkcjonalności ładowania gier z HDD.

Niespełnione obietnice i denerwujące niedociągnięcia

Ile tak naprawdę obietnic Petera Molyneux pozostało bez pokrycia odkrywamy już w pierwszych momentach obcowania z Fable 2. Nie jest ich na szczęście tak dużo jak w przypadku pierwszej odsłony tejże gry. Podstawowym zarzutem jaki można postawić recenzowanej produkcji jest to, że świat miał zmieniać się w miarę upływu czasu i w zależności od naszych działań. Owszem, w niektórych momentach widać te zmiany, ale zależą one najczęściej od jakiegoś jednego konkretnego zdarzenia np. jeśli pożyczymy dużą sumę pieniędzy na realizacje pewnego projektu mieszkańcowi jednej z osad to w kolejnej odsłonie fabuły gry w miejscu tejże osady zobaczymy w pełni prosperujące miasto. Ów tajemniczy projekt okazał się bowiem mieć ogromny wpływ na rozwój tejże osady. Muszę przyznać, że liczyłem na nieco więcej.

Image

Niestety, ale najsłabszym ogniwem tej produkcji jest jej dość oklepana fabuła. Opowieść o zapomnianych bohaterach i szalonym władcy jakoś w moim odczuciu niezbyt się klei. Nie ma tu jakiś nagłych zwrotów akcji, a całość, poza kilkoma momentami decyzyjnymi jest raczej liniowa.  Jednej rzeczy nie można jednak jej odmówić. Warstwa fabularna gry została zaprezentowana z iście baśniowych rozmachem. Twórcy tegoż tytułu postarali się, aby historia opowiadana przez grę jak najbardziej przypominała nam bajki znane z dzieciństwa czytane nam przez rodziców czy dziadków.  Chodzi tu o swoiste przerysowanie głównych postaci występujących w grze. Są albo złe albo dobre (pomijam naszego bohatera za którego kreacje odpowiadamy my sami). Nie ma tu miejsca na jakieś bardziej skomplikowane osobowości.

Image

Wielkim rozczarowaniem jest również kompletnie nieczytelna mapa, z której tak naprawdę nic nie wynika. Co prawda Peter Molyneux zapowiadał wcześniej, że Fable 2 będzie pozbawiona mapy jednak sugerował, że w orientacji pomoże nam pies oraz „świetlisty szlak” pokazujący drogę do wybranego zadania. Czy tak jest w rzeczywistości? Po części tak, bowiem pies sprawdza się jako poszukiwacz skarbów, a „złoty ślad” ułatwia nawigacje wśród posiadanych w danej chwili zadań czy odkrytych regionów.. Jednak co w przypadku gdy chcemy zejść ze szlaku i bez skrępowania samemu eksplorować Albion? Niby zgubić się nie da, bo zawsze możemy spod menu wybrać opcje szybkiej podróży do wcześniej odkrytego celu, jednak przydałoby się mieć możliwość podglądu mapy choćby celem sprawdzenia jak duże postępy poczyniliśmy w odkrywaniu świata gry.

Image

Jakby tego było mało nie wszystkie wprowadzone do gry rozwiązania wydają się właściwie przemyślane i potrzebne. Jednym z takich pomysłów jest dodanie do rozgrywki, być może celem jej urozmaicenia, możliwości podjęcia prostych prac za początkowo niewielkie wynagrodzenie np. rąbanie drewna, nalewanie i podawanie piwa czy też wykuwanie mieczy. Cała zabawa podczas wykonywania takich prac sprowadza się do naciśnięcia przycisku w odpowiednim momencie i powtarzanie tej czynności aż do osiągnięcia następnego poziomu „wtajemniczenia” (lub, co bardziej prawdopodobne, całkowitego znudzenia). Tak naprawdę niewiadomo po co wprowadzono te mini gry skoro zarobić możemy również za wykonując konkretne zadania lub co ciekawsze, po nabyciu kilku nieruchomości kasa sama spływa do naszej kieszeni równo co 5 minut. W tym momencie wystarczy odłożyć grę na kilka dni (pieniądze otrzymujemy niezależnie od tego czy gra jest uruchomiona czy nie), aby zyskać dużo większy kapitał niż przez żmudne naciskanie klawisza.

Image
Image
Image

Innym aspektami rozgrywki, które wydają się być niezbyt dopracowane są dość dziwne podziały cech opisujących naszą osobę. O ile jasnym wydaje się wybór ścieżki dobra czy zła (swoją drogą ciekawe czemu tak łatwo jest zejść „na złą drogę”, a tak niesamowicie trudno odzyskać dobre imię)o tyle nasze oddziaływanie na pozostałe cechy (np. zabawny – przerażający, atrakcyjny – niechlujny)  nie są już tak klarowne. Wrażenie zbytniego przekombinowania pogłębia tu również wychwalany system gestów, który pomimo dużej złożoności, za wyjątkiem kilku przypadków pełni rolę raczej ciekawego urozmaicenia niż kluczowego elementu rozgrywki. Co więcej tak naprawdę niewiadomo, które gesty mogą nam zaszkodzić a które dopomóc, gdyż ludzie reagują na nie zupełnie nieprzewidywalnie. Naprawdę szkoda niewykorzystanego potencjału.

Image

Na koniec nie wypada nie wspomnieć o szumnie zapowiadanej rozgrywce wieloosobowej w postaci trybu kooperacji za pośrednictwem serwisu Xbox Live. Tryb ten potrafi być naprawdę niezły, o ile uda nam się zaprosić kogokolwiek do gry. Niestety, jeśli nie dysponujemy sprawdzonym gronem przyjaciół, którzy również kupią Fable 2 nie będzie nam raczej dane pobawić się w tym trybie. Użytkownicy nie chcą bowiem przyjmować zaproszeń (próbowałem wielokrotnie, ale bez skutku). Niezbyt fortunny wydaje się natomiast sam pomysł na połączenie światów rozgrywki jednoosobowej i wieloosobowej. Latające wszędzie kule użytkowników z ich niejednokrotnie dziwnymi avatarami w środku (jeśli oczywiście włączymy tą opcje) nie dość że wyglądają śmiesznie to jeszcze potrafią całkowicie zniszczyć atmosferę gry.

Image

Podsumowanie

Świat Fable 2 totalnie mnie oczarował i nawet nie wiem kiedy wciągnął mnie bez reszty. Baśniowy klimat rozgrywki, przepiękna grafika i liczne smaczki na tyle mocno podkręciły grywalność tego tytułu, że naprawdę nie mogłem się od niego oderwać. I chociaż ową bajkowość niszczyły nieco podteksty seksualne, niewybredne żarty słowne, dość jednoznaczne gesty, czy też sama możliwość uprawiania seksu to jednak nie psuły one odbioru gry dzięki podejściu do tych właśnie tematów z lekkim „przymrużeniem oka”. Zresztą co by nie powiedzieć urozmaicają one i urealniają całą rozgrywkę.

Na pewno nie jest to typowy erpeg dla hardcorowych graczy,  ale nigdy nie aspirował aby nim być. Jest to raczej gra dla osób, które chcą odprężyć się po ciężkim dniu pracy czy miło spędzić godzinę lub dwie weekendu. Wskazuje na to choćby konstrukcja całej rozgrywki. Aktualnie tego typu produkcje określa się mianem casual, co w przypadku Fable 2 wydaje się trochę krzywdzące. Tym bardziej, że w Polsce pokutuje przekonanie, że gry casual’owe to proste, wręcz głupawe produkcje, których jedynym celem jest zapewnienie rozrywki znudzonym gospodyniom domowym.

W zmianie tego wizerunku nie pomagają niestety nasze  rodzime serwisy internetowe zajmujące się przede wszystkim tematyką gier, które przekonują nas, że gry casual’owe tak naprawdę niszczą rynek powodując, że coraz większa ilość producentów skłania się ku tej części graczy. Nie do końca jest to prawdą bowiem od dłuższego już czasu obserwujemy tendencje upraszczania rozgrywki i skracania czasu potrzebnego na przejście poszczególnych produkcji.

Jednak to czy Fable 2 przypadnie nam do gustu w dużej mierze zależy od nastawienia do gry i oczekiwań co do samej rozgrywki. Jeśli liczymy na rasową grę z gatunku RPG srogo się zawiedziemy. Jeśli jednak zdamy się na łaskę (i niełaskę) twórców tego tytułu i nie będziemy starać się za wszelką cenę jak najszybciej ukończyć jego wątku fabularnego (wybierając tylko te zadania które pchają fabułę do przodu) to może się okazać, że oto mamy przed sobą jedną z najlepszych gier 2008 roku.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE