Gry

Prototype vs InFamous, czyli pojedynek tytanów

Rzadko zdarza się taka sytuacja jak obecnie – dwa bardzo podobne tytuły tworzone są w tym samym okresie, a ich premierę dzieli dosłownie kilkanaście dni (inFamous zadebiutował 26 maja, a Prototype – 9 czerwca). Trudno się więc dziwić pojawiającym się wątpliwościom czy producenci nie próbowali ściągać od siebie podpatrzonych na licznych prezentacjach rozwiązań. Nikt zapewne jednak nie rozstrzygnie czy faktycznie takie coś miało miejsce. Można jednak zastanowić się, która z tych dwóch produkcji lepiej wykorzystała drzemiący w niej potencjał i która proponuje graczom lepszą zabawę. Aby tego dokonać musimy zderzyć ze sobą oba tytuły i sprawdzić, który z nich wyjdzie z tego obronną ręką:)

Pierwszym punktem, w którym zmierzą się oba tytuły jest prezentacja głównego bohatera. Co ciekawe, zarówno Alex Mercer jak i Cole McGrath nie różnią się zbytnio. Przeszłość obu okryta jest tajemnicą. Obaj posiadają podobne zdolności poruszania się po mieście (od swoistego parkouru do szybowania w powietrzu). Czegoś tu jednak brakuje. Kultowy już Altair również poruszał się po budynkach, ale czynił to z dużo większą gracją i bardziej naturalnie. Oczywiście, możecie powiedzieć że się czepiam, bo przecież i Cole i Alex to futurystyczni bohaterowie obdarzeni super mocami. Brakuje im jednak pewnej finezji, którą cechują ruchy Altaira i Enzio. Cole zbliża się co prawda nieco do tych właśnie bohaterów, ale brak mu właściwego im czaru.

Mimo wielu podobieństw Cole i Alex to dwie zupełnie inne klasy bohaterów. W przypadku Alexa można pokusić się o porównanie go do jednego z super bohaterów ze świata komiksów – Wolverine, dla którego zemsta również stała się celem życia. Celem do którego dochodzi się po trupach.

W Alexa jako bohatera gry trudno się wczuć. Nie po to on jednak został stworzony. Głównym zamierzeniem twórców Prototype, którzy powołali do życia Alexa Mercera było oddanie do rąk graczy broni ostatecznej. Bohater musiał więc zostać wyposażony w szereg takich zdolności, które pozwalałby mu wyczyniać cuda na ekranie naszych monitorów/telewizorów. Cuda nierzadko bardzo krwiste i brutalne. Szkoda tylko, że zabrakło tu jakiejś głębszej otoczki fabularnej wspartej odpowiednim klimatem. Czegoś takiego czym dysponuje inFamous. Ucinając od razu ewentualne zarzuty – jak dla mnie wspominane już wcześniej krótkie filmy przedstawiające przebłyski pamięci osoby, której ciało właśnie skonsumowaliśmy w żaden sposób nie budują właściwej atmosfery. Wręcz przeciwnie, rozbłyski obrazów i animacji  czy strzępki rozmów po pewnym czasie tak mnie zmęczyły że nie miałem już ochoty ich oglądać.

Czym byłby jednak bohater bez miejsca, w którym może popisać się swoim bohaterstwem:) No może niekoniecznie bohaterstwem, bo przecież tak naprawdę chodzi tu o piaskownicę, w którym możemy wypróbować wszystkie nasze zabawki (czytaj: super umiejętności). No cóż, po coś oddano je do naszej dyspozycji, prawda?

Tak czy inaczej akcja obu gier rozgrywa się w miastach - inFamous w Empire City, a Prototype na rzeczywistym obszarze Manhattanu. Wydawałoby się więc, że w tym zakresie nie będzie tu jakichś wielkich różnic. Nic bardziej mylnego. Zniszczone przez wybuch Empire City zostało dokładnie przemyślane przez twórców. W jego skład wchodzą trzy oddzielne, różniące się miedzy sobą wyspy, w których spotykamy innego rodzaju przeciwników. Po ulicach ogarniętego przemocą gangów miasta  przechadzają się ludzie. Niektórzy z nich klęczą błagając o pomoc, a inni – grzebią w śmietnikach. W późniejszych etapach gry gdy już wyrobimy sobie odpowiednią renomę (dobrego lub złego) przechodnie rozpoznając nas na ulicy pokazują sobie nas palcami, robią zdjęcia, chwalą nas albo obrzucają kamieniami. W mieście, które zostało odcięte od świata daje się odczuć poczucie bezradności, które powoli, w miarę naszych postępów w grze przeradza się w nadzieje. Bardzo fajny efekt.