Myszki

Logitech G9 Laser Mouse - Początek rewolucji?

Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
1 komentarz Dyskutuj z nami

Czasami zdarzają się akcesoria, których wygląd jest tak intrygujący, tak niezwykle świeży, że już przy pierwszym kontakcie z nimi mamy ochotę je kupić. Nasze pragnienie jest tym większe, o ile znamy p

  • Orientacyjna cena:
    Logitech G9: ~330 zł

Czasami zdarzają się akcesoria, których wygląd jest tak intrygujący, tak niezwykle świeży, że już przy pierwszym kontakcie z nimi mamy ochotę je kupić. Nasze pragnienie jest tym większe, o ile znamy producenta z innych doskonałych rozwiązań. Dla mnie osobiście takim produktem jest mysz Logitech G9. Ma ona bowiem wszystko co sprawia, że może się podobać.

Logitech G9 jest dalszym krokiem w ewolucji serii produktów oznaczonych literą G czyli przeznaczonych dla graczy. Można ją potraktować jako swoisty mariaż doskonałej myszy Logitech G5 z myszkami MX i VX Revolution (przynajmniej jeśli chodzi o pewne rozwiązania).

Logitech nazywa swoje nowe dziecko małym dziełem sztuki, produktem, który zadowoli każdego nawet najbardziej wymagającego gracza. Owej wyjątkowości upatruje w kilku dość konkretnych nowościach, które oferuje nam owa mysz. Wymienia tu przede wszystkim nowy mechanizm laserowy o rozdzielczości 3200 dpi z czasem reakcji dochodzącym nawet do 1ms (maksymalna prędkość od 111 - 165 cm/s), wbudowaną pamięć podręczną, dwa wymienne uchwyty myszki, systemem samodzielnego wyważania myszy i świetnie opracowany panel zarządzania sterownikami.



Rewolucyjne zmiany

Zacznijmy więc od tego co przy pierwszym kontakcie z myszą rzuca nam się od razu w oczy. Mam tu na myśli dwie wymienne obudowy myszy, które zostały dołączone do zestawu, a które pozwalają na modyfikacje uchwytu gryzonia. Każda z nich została wykonana z innego materiału i każda z nich służy innemu celowi. Tak naprawdę to ich kształt określa ich przeznaczenie. Pierwsza nazwana przez Logitech'a XL grip wykonana jest z materiału imitującego atłas (znanego choćby z myszek MX518 czy G5) i odznacza się wydłużoną i bardziej zaokrągloną budową z wyprofilowaną wypustką i podkładką pod kciuk. Druga natomiast, określona mianem Precision grip, charakteryzuje się bardziej zwartą, wręcz surową formą i innym materiałem wykończenia (DryGrip) zapewniającym pewny uchwyt nawet spoconym dłoniom.

O ile więc nakładka XL jest bardziej uniwersalna i możemy stosować ją zarówno do gier strategicznych, szybkich strzelanin, jak i zwykłej pracy, o tyle nakładka Precision nadaje się już raczej jedynie do gier dynamicznych ze szczególnym naciskiem na gry FPS. Oczywiście, jest to moje subiektywne odczucie po kilku tygodniach obcowania z myszą G9. Mnie osobiście bardziej komfortowo gra się na nakładce XL, ale to zapewne z uwagi na fakt, że mam dosyć duże dłonie, a jak sam Logitech podaje nakładka Precision sprawdza się w szczególności dla osób o mniejszych dłoniach, zapewniając im lepszą kontrolę nad myszą.

Jeśli już jesteśmy przy uchwytach nie wypada nie wspomnieć o budowie "środka" myszy, a więc klawiszy i kółka przewijania. Te pierwsze wykonane zostały w dość nietypowy jak na Logitech'a sposób. Do tej pory w swoich myszkach dla graczy Logitech stosował rozwiązanie polegające na nie wyodrębnianiu klawiszy z górnej osłony myszy tzn. klawisze stanowiły dotąd jakby przedłużenie obudowy (jednolita całość). W przypadku G9 mamy do czynienia z czymś zupełnie nowym - jedynie prawy klawisz stanowi przedłużenie obudowy myszy, lewy zaś jest wyodrębnionym kawałkiem plastiku wyprofilowanym specjalnie pod palec wskazujący (wraz z przyciskami do przełączania rozdzielczości myszy w "locie"). Wygląda to trochę jak rękawiczka, z której odcięty został kawałek materiału okrywający palec wskazujący.

Jeśli zaś chodzi o kółko przewijania to jest to jedna z tych rzeczy, która swoją budową potrafi zaintrygować. Jest ono szerokie, metalowe i wykończone zostało gumowanym paskiem z wypustkami dla lepszego kontaktu z palcem. Taka budowa kółka znana jest z serii myszy MX Revolution i VX, a więc produktów wyposażonych w kółko MicroGear Precision Scroll Wheel. Nie wiem czy pamiętacie Drodzy Czytelnicy, moją recenzje myszy MX Revolution, kiedy to poddawałem w wątpliwość wykorzystanie tegoż kółka w grach. Jak widać myliłem się. Logitech zmienił bowiem system przełączania się kółka w tryb bezwładności (FreeSpin) z automatycznego (w określonych aplikacjach) i manualnego, poprzez przyciśnięcie kółka, na całkowicie zależny od woli użytkownika. Specjalny przycisk umieszczono tym razem na spodzie myszy co wyklucza przypadkowe jego naciśnięcie. Samo kółko pracuje bardzo dobrze - ruch jest płynny, ale zarazem pozwalający odczuwać nam wyraźny "klik".

Kolejną nowością, która pojawiła się w myszce G9, a której Logitech do tej pory unikał jest system konfigurowalnych profili. Rozwiązanie to znane choćby z myszy Razer'a, zastosowano tutaj w sposób wręcz perfekcyjny. Mamy więc możliwość zachowania w pamięci myszy aż do pięciu różnych profili i skorzystania z nich w dowolnym momencie na innym komputerze, nawet bez instalowania sterowników (profile zmieniamy za pomocą przycisku umieszczonego na spodzie myszy wraz z przyciskami służącymi do zmiany rozdzielczości).