Peacemaker - John Cena walczący z kosmitami i liderem rasistowskiej organizacji!
Filmy / seriale / VOD

Peacemaker - John Cena walczący z kosmitami i liderem rasistowskiej organizacji!

przeczytasz w 4 min.

W marcu zadebiutowało w Polsce HBO Max, a wraz z nim serial twórcy Legionu Samobójców: The Suicide Squad - Jamesa Gunna. Czy Peacemaker jest wart zainwestowania w nową platformę streamingową? Tego dowiecie się z naszej recenzji.

Peacemaker czyli HBO Max z solidną premierą!

Platformy streamingowe toczą zażartą walkę o klienta. Na Netflix ostatnio mieliśmy okazję oglądać premierę Krakowskich Potworów, a Amazon Prime Video zaserwował nam solidnie zrealizowanego “Reachera”. Debiutujące właśnie HBO Max także wygląda dość obiecująco.  Na ofertę tego serwisu składają się bowiem katalogi HBO, Warner Bros, DC, Cartoon Network i inne. I właśnie w zakładce z produkcjami DC na premierę pojawił się Pecemaker.

Reżysera tego serialu przedstawiać pewnie fanom komiksów nie muszę. Jest znany z takich produkcji jak Strażnicy Galaktyki czy Legion Samobójców: The Suicide Squad. I to właśnie tego ostatniego tytułu Pecemaker jest bezpośrednią kontynuacją. Czy serial będzie na tyle dobry, aby warto było iść kierunku spin-offów z dalszymi jego bohaterami? Odpowiedz na to pytanie znajdziecie w tej oto recenzji serialu Peacemaker.

Krwawy gołąb pokoju

Fabuła Peacemaker’a jest dość prosta - oto dowiadujemy się, że Chris Smith (tytułowy Peacemaker) nie zginął od strzału Bloodsporta i został uratowany w szpitalu. I pewnie żyłby sobie spokojnie w swojej przyczepie wraz ze swoim orlim towarzyszem, ale nie będzie mu to dane. A.R.G.U.S - organizacja rządowa zajmująca się łapaniem niezwykle groźnych przestępców, a także rozwiązywaniem niebezpiecznych dla kraju spraw, potrzebuje jego pomocy.

Tym razem Pecemaker będzie musiał wziąć udział w supertajnej misji o kryptonimie “Projekt Motyl”, aby uchronić ziemię przed najeźdźcami z kosmosu. Pomagać mu będą jego przyjaciel Vigilante, programista John Economos, wojownicza Emilia Harcourt, świeżynka w agencji – Leota Adebayo oraz głowa operacji Clemson Murn. 

W tym samym czasie, kiedy nasi bohaterowie będą walczyć ze złem Pecemaker będzie musiał rozwiązać swoje osobiste problemy z ojcem Auggie Smithem, który, występując pod pseudonimem Biały Smok, jest przywódcą grupy neonazistowskiej. Aby ratowanie planety mogło się udać będzie musiało umrzeć wiele osób i to w bardzo widowiskowy sposób. No ale czego nie robi się dla pokoju.

Peacemaker - Biały Smok

Czarny humor w kolorowej oprawie

Pisanie wielkich wywodów na temat fabuły jest w tym przypadku zbędne. Jak wiadomo bowiem w takich produkcjach schodzi ona dość mocno na drugi plan. W Legion Samobójców: The Suicide Squad nasz główny bohater to postać bardzo płytka i schematyczna. Ot zwykły morderca na zlecenie będący dupkiem jakich mało, w dodatku stuprocentowy konserwatysta.

W serialu mamy okazję poznać go bliżej, co dało większe możliwości reżyserowi do wykreowania jego postaci. Gunn i w dużej mierze John Cena grający naszego głównego bohatera wykonali kawał świetnej roboty uczłowieczając Peacemakera. Wystarczyło dodać do jego historii sadystycznego ojca i traumę z dzieciństwa, a także więź jaką ma ze swoim zwierzęcym przyjacielem.

Peacemaker - bohater i jego orzeł

Fani Jamesa Gunna doskonale wiedzą, że lubuje on się w przerysowanych produkcjach. I tak samo jest tutaj. Już sam “opening” serialu wygląda jak z tandetnego musicalu. Nasz bohater zaś to właściwie parodia superbohatera ciągle sypiąca żartami o ikonach ze świata DC. Na przykład opowiadając o Aquamanie brzmi to mniej więcej w ten sposób - “Znam typa, ale co ja będę gadał z gościem, który dyma ryby”. Jakiekolwiek momenty powagi doprawione są sporą ilością absurdalnego humoru.

Twórcy serialu co rusz też pokazują nam, że Pecemaker, mimo że chce dobrze, to jest totalnie szurnięty. "Peacemaker" to przede wszystkim podlana czarnym humorem i przerysowaną akcją jazdą bez trzymanki.  Szczerze bawiłem się tu przednio, a bywały momenty, kiedy o mało nie zadławiłem się ze śmiechu. 

Peacemaker - scena w domu

Never Give Up

John Cena dotychczas jakoś nie miał szczęścia do dobrych ról więc jego kariera aktorska utknęła w martwym punkcie. Jego role w takich produkcjach jak „Strażnicy Cnoty” czy “Wykolejona” dalekie są chociaż od średniego poziomu. Dlatego jestem tak bardzo zdziwiony tym co prezentuje nam podczas seansu Peacemakera.

Już w Legionie Samobójców: The Suicide Squad John grał solidnie i przekonująco. W serialu jednak przechodzi samego siebie i kradnie całe show. Cena wzbogacił swojego bohatera o swoistą głębię prezentując charyzmę i dobry warsztat aktorski. A pamiętajmy, że mówimy tu o gwieździe WWE, trudno więc spodziewać się po nim tak znakomitego występu.

Peacemaker w restauracji

Reszta aktorów też tu wypada naprawdę przekonująco w swoich rolach. Moim ulubieńcem zaraz po głównym bohaterze jest jego kumpel Vigilante. Grający go Freddie Stroma chyba wzorował się nieco na postaci Deadpoola. To gadatliwy, sypiący niesmacznymi żartami socjopata.

Mamy także postać Economosa (w tej roli Steve Agee) - niepozornego informatyka, który, mimo że jest wyśmiewany przez resztę ekipy, potrafi dokonać heroicznych czynów. Dodajcie do tego w rolach drugoplanowych Christophera Heyerdahla i Roberta Patricka, którzy robią tu naprawdę kawał wyśmienitej roboty, i już mamy serial pierwsza klasa.

Peacemaker - ekipa

Peacemaker - czy warto obejrzeć?

Osoby, które nie interesują się komiksami i nie lubią czarnych komedii powinny raczej odpuścić sobie ten seans. Mamy tutaj do czynienia z mocno przerysowaną historią, w której bardzo często występują dziury logiczne. Daleko też Peacemaker’owi do powagi znanej z produkcji DC takich jak choćby Liga Sprawiedliwości. To raczej kino dla fanów klimatów Deadpoola, podlane ostrą dawką Glam Rocka. Jest więc krwawo, wulgarnie, a czasem nawet seksistowsko.

Oczywiście jeśli lubicie taki rodzaj kina to będziecie zachwyceni. Jeżeli tak mają wyglądać spin-offy Jamesa Gunna to ja czekam na więcej! Po seansie tego serialu pozostaje nam w głowie pytanie - na cholerę nam mroczni bohaterowie DC? Ale na to musicie już odpowiedzieć sobie sami.

Peacemaker z pistoletem

Ocena końcowa serialu Peacemaker:

  • rola Johna Ceny
  • rewelacyjna czarna komedia
  • idealne kino rozrywkowe
  • świetny soundtrack ze sporą ilością Glam Rocka
  • jeden z najlepszych spin-offów jakie kiedykolwiek widziałem
     
  • czasem występujące w scenariuszu dziury logiczne
  • nie dla widzów o niskiej tolerancji na kino w stylu Deadpoola

Ocena końcowa

94% 4.7/5

Komentarze

1
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Użytkownik101
    0
    Serial spoko kto oglądał legion samobójców cz. II to tutaj znajdzie podobny humor. Chociaż mi się legion nie podobał to serial już tak, szczególnie finał dobrze rozegrany. Popcornowe kino na sterydach