• benchmark.pl
  • Gry
  • Ratchet & Clank – legendarny duet znów strzeże galaktyki
Gry

Śrubami i trotylem

Tańcz, telepatornico, tańcz!

Skoro wcześniej wspomniałem o telepatornicach, pociągnę ten wątek. Zamiast rozwodzić się nad charakterystyką tych bądź co bądź fascynujących stworzeń, streszczę pokrótce walkę z jedną z nich. Nie tyle chodzi o opis samego przeciwnika, co o zilustrowanie tą potyczką arsenału broni Ratcheta.

Ratchet & Clank - walka z przeciwnikami

Na początek odpaliłem swój plecak i wzbiwszy się w powietrze otworzyłem do poczwary ogień z mojego standardowego Pożogera. Niewiele to dało, bo bestia była odporna na ołów jak misie koala na eukaliptusa. Trzeba było sięgnąć po cięższy kaliber.

Granatnik z automatycznym namierzaniem nadawał się do tego idealnie. Wystrzelone pociski zawisły na chwilę w powietrzu, po czym znacząc niebo szarymi smugami uderzyły w kosmicznego potwora. Tym razem efekt był satysfakcjonujący, ale – jak na złość! - zapomniałem zaopatrzyć się w większą ilość amunicji. 

Ratchet & Clank - nowa broń Protonowy Dudnik

Odłożyłem więc na bok granatnik i z pewnym wahaniem sięgnąłem po kulę dyskotekową. Właśnie tak! Takie oto cudo znalazłem w moim plecaku pełnym narzędzi zagłady. Nie zastanawiałem się długo – raz kozie śmierć! Cisnąłem w telepatornicę potańcówkowym gadżetem, a ona zastygła w połowie ataku i niespodziewanie zaczęła się kołysać do rytmu muzyki. Dziwacznie, bo dziwacznie, ale nie jestem jurorem You Can Dance, żebym miał to surowo oceniać. Starczyło mi, że stała się zupełnie bezbronna i podatna na moje ataki.

Mordu dopełnił tajemniczo brzmiący Pikselator. To nic innego, jak pukawka zamieniająca przeciwników w stertę kolorowych pikseli. I wierzcie mi, jest nie tylko efektywna, ale też niesamowicie efektowna. Gigantyczny boss w konwencji starych Atari? Oj, jest na co popatrzeć!

Ratchet & Clank - tańczący boss

Zresztą nie tylko arsenał broni dostarcza takich uciech. Na podorędziu Ratcheta jest cały zestaw gadżetów (w dużej mierze znanych z poprzednich części), za pomocą których możemy ślizgać się po szynach, spacerować po pionowych ścianach, wzbijać się w powietrze czy nawet przenosić z miejsca na miejsce hektolitry wody.

Ratchet & Clank - dodatkowe gadżety do odblokowania

Oczywiście, ten ogromy pakiet sprzętu to niekwestionowany plus Ratchet & Clank, który znacznie uatrakcyjnia rozgrywkę. Tym niemniej rodzi on jeden istotny minus. Jest nim nadmiernie złożone sterowanie.

Być może zdolniejsza manualnie młódź radzi sobie z tym bez problemu, jednak ja do samego końca nie byłem pewien, który przycisk odpowiada za wzlot do góry na śmigle, który za poziomy przelot przy użyciu helikopterowego ustrojstwa, który za rzut kluczem francuskim, który za jeden rodzaj celowania, a który za drugi jego typ.

Ale, ale! Ten drobny mankament w niczym nie przeszkadza, bo akcja pędzi jak struś z bajki Warnerów. Niejeden film sensacyjny mógłby pozazdrościć Ratchet & Clank tej dynamiki. 

Ratchet & Clank - robot ucieka przed potworem

Co za kita, panie Bond 

Ratchet doskonale wiedział, że ten pociąg nie dowiezie wszystkich pasażerów do celu. Taka już cecha lisowatego lombaksa, że ma nosa do tych spraw. Jedna eksplozja za drugą. Za burtę wylatują kolejni kosmici. Składem zarzuca na zakrętach, skrzynie szybują w powietrze. 

Roztrzaskują się ekrany reklam zahaczane dźwigiem sterczącym z dachu jednego z wagonów, a Ratchet huśta się na plazmowej lince harpuna i susami przeskakuje z jednej platformy na drugą. Już tylko chwile dzielą go od eksplozji ładunku znajdującego się w pociągu. Czy zdąży dotrzeć do bomby na czas?

Tak, tak, to nie fragment filmu ze Stevenem Seagalem, ale gry Ratchet & Clank. Wyobraźcie sobie, że towarzyszy temu muzyka, która do złudzenia przypomina kawałki znane z Bondów. Brzmi nieźle? Jeszcze jak! A słowo „brzmi” jest tu jak najbardziej na miejscu. 

Wspominałem już, że obraz tworzy niepowtarzalny klimat tej produkcji, ale warto wspomnieć, że ścieżka dźwiękowa też dorzuca tu swoje parę groszy. A raczej parę złotych, dolarów, euro – biorąc pod uwagę, jak świetnie dopełnia całości.

Ratchet & Clank - naprawa statku

Przez to trudno się oderwać od tego Bonda z lisią kitą. Zwłaszcza, że twórcy zadbali o to, żeby nie brakło atrakcji siłą wciągających gracza z powrotem w barwny wszechświat lombaksa i robota. 

Ratchet & Clank - lombaks w akcji

Każdy lombaks swoje śrubki chwali 

Gdybym miał wskazać jeden obraz najbardziej charakterystyczny dla serii Ratchet & Clank, byłyby nim fontanny śrubek wylatujące z roztrzaskiwanych kluczem francuskim skrzyń. A to prowadzi nas do fenomenu, który najskuteczniej wydłuża żywotność każdej gry, a mianowicie – zbieractwa.

Ratchet & Clank - w poszukiwaniu śrubek

W Ratchet & Clank z 2016 roku nie brakuje fantów do gromadzenia. Począwszy od milionów ordynarnych śrubek, które możemy sprzedawać w sklepiku, aż po kolekcjonerskie holokarty. Do tego dochodzą jeszcze kawałki kosmicznej materii pozwalające na ulepszanie uzbrojenia, jak również wielkie złote śruby, które odnajdą tylko najbardziej zawzięci „ratchetowi” poszukiwacze.

Ratchet & Clank - holokarty

Dorzućmy jeszcze całkiem wymagający poziom trudności (już tak zwany „normal” potrafi rzucić nie lada wyzwanie) i otrzymamy grę, która może być pozornie niezbyt długa, ale z powodzeniem wystarczy na długie zimowe wieczory. Co, co? Dopiero wiosna? No właśnie!

Ratchet & Clank - wspinanie się i skakanie

Ratchet & Clank we własnej osobie

Same superlatywy, wszystko fantastyczne... Coś nie pasuje? I słusznie, bo Ratchet & Clank to produkcja niepozbawiona wad. Niektórzy powiedzą nawet, że te ostatnie dominują. Jednak mój odbiór gry o lombaksie i robocie był naprawdę pozytywny. 

Dla mnie jest to nie tylko reanimacja kultowej serii, ale przede wszystkim hołd złożony trójwymiarowym platformówkom i tytułom tworzącym zręby tego gatunku.

Ratchet & Clank - gdzie tu iść dalej

Można wytknąć Ratchet & Clank jej powtarzalność względem poprzednich części, mętną fabułę (choć moim zdaniem jej „gęstość” jest raczej zaletą), miejscami nieciekawe zadania, ale koniec końców jest to moim zdaniem tytuł naprawdę godny polecenia. 

Ratchet & Clank - najpierw strzelaj potem pytaj

Opinie rozczarowanych maniaków starego Ratchet & Clank na pewno się znajdą, bo takie oceny zawsze wypływają na wierzch przy remake’ach cyfrowych legend. Miejmy jednak nadzieję, że niezależnie od nich twórcy z Insomniac Games pójdą za wzorem swoich bohaterów. W końcu Ratchet i Clank nie zważali na opinie innych i zawsze robili swoje.  

Ratchet & Clank - dynamika gry godna pozazdroszczenia

Ocena końcowa:

  • powrót kultowego tytułu
  • olśniewające planety
  • wciągająca opowieść
  • bogaty arsenał zabawnych i śmiercionośnych spluw
  • ratchetowe gadżety
  • plansze zachęcające do eksploracji
  • ciekawe misje Clanka
  • stosunkowo wysoki poziom trudności
  • niezłe spolszczenie
  • atrakcyjna cena
     
  • łudzące podobieństwo do pierwowzoru
  • nieco przekombinowane sterowanie
  • powtarzające się zadania
     
  • Grafika:
    dobry plus
  • Dźwięk:
     dobry plus
  • Grywalność:
     super

94%

Dobry Produkt

Komentarze

13
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Barubar24
    Jeśli ktoś grał w Knacka i podobało mu się, to przy Ratchet & Clank będzie miał jeszcze lepszą zabawę. Ta gra jest genialna, a grafika cudowna.
    6
  • avatar
    Tito1987
    W minusach powinno być jeszcze coś takiego:
    - przy dużej zadymie framerate spada do 15....
    2
  • avatar
    Lara-Croft
    Mistrzowska gra. https://youtu.be/ynwGDQbhHKo
    1
  • avatar
    kitamo
    bardzo fajnie że wrócili do R&C

    Jeszcze chętnie zagrał bym w remake Conkera, pierwszego Crasha , J&D

    1
  • avatar
    hasati
    Ogrywałem na PS2 :) Tak samo jak Jack&Dexter =]
    -1
  • avatar
    Konto usunięte
    Świetna recka !!!
  • avatar
    pietroPL
    Bardzo fajna gra. Niestety troszeczkę za krótka, i zostawia siłą rzeczy pewien niedosyt. Przepiękna grafika. Raz -serio, tylko raz- zauważyłem spadek framerate, i to w miejscu w którym się tego nie spodziewałem (nie było jakiejś totalnej rozwałki na ekranie), toteż podejrzewam, że miało to raczej powód gdzie indziej.