• benchmark.pl
  • Gry
  • Saint’s Row: Gat out of Hell – Święci z „Trzeciej” dostają zadyszki
Saint’s Row: Gat out of Hell – Święci z „Trzeciej” dostają zadyszki
Gry

Saint’s Row: Gat out of Hell – Święci z „Trzeciej” dostają zadyszki

Robert Matuszak | Redaktor serwisu benchmark.pl
5 komentarzy Dyskutuj z nami

Samodzielny dodatek do czwartej części Świętych przywodzi na myśl produkt sklecony w pośpiechu i na kolanie. A szkoda, bo potencjał był tu przeogromny.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 2,5/5
Plusy

możliwość swobodnego lotu z wykorzystaniem podarowanych skrzydeł; szalony klimat; w małych dawkach mimo wszystko bawi;

Minusy

kiepska oprawa audiowizualna; tragiczny projekt lokacji; błędy, bugi, babole; zmarnowany potencjał zawartej w grze historii i postaci drugoplanowych; recykling pomysłów na misje, a przez to nuda, nuda i jeszcze raz nuda

W teorii, Gat out of Hell miał wszystko, by zaprezentowaną w czwartej części Świętych poprzeczkę pozytywnego szaleństwa podnieść jeszcze wyżej. No bo jak inaczej pobić zakręconą parodię amerykańskiej popkultury, Matrixa i gier wideo w jednym, niż przy pomocy wyprawy legendarnego Johnny’ego Gata i nie mniej zasłużonej dla gangu Kinzie Kensington wprost w objęcia piekielnych czeluści? Niestety, pomimo genialnego pomysłu, odpowiedzialne za projekt studio Volition w trakcie jego realizacji postanowiło chyba pognać sobie na skróty. Efekt? Dodatek brzydki, zabugowany i na dłuższą metę po prostu nudny.

Saint’s Row: Gat out of Hell - walka z przeciwnikami

Widziałem Gata cień

Wesołe urodziny nerdowatej Kinzie nie kończą się zbyt radośnie – po krótkiej zabawie z Ouiją (no wiecie, tą planszą do przywoływania duchów), za sprawą otwartego znienacka portalu lider gangu Świętych zostaje wessany prosto do Piekła. Jak się okazuje, rezydujący tam Szatan ma co do niego wielkie plany, których początek wiąże się z wydaniem swojej urodziwej córki za mąż. Dokładnie w tym momencie do akcji brawurowo wkracza Johnny, który błyskawicznie opracowuje plan ratunkowy – zejść za bossem do Piekła i postrzelić rogatego w twarz. Kinzie, w związku z obchodzonym właśnie świętem, również postanawia dołączyć do zabawy i już po chwili nasz dynamiczny duet ląduje wśród płomieni. A w zasadzie to wśród wszechobecnej szarości, bo Piekło z Gat out of Hell to najbardziej szkaradna wersja krainy wiecznego potępienia, jaką miałem nieprzyjemność kiedykolwiek oglądać.

Ja rozumiem, że popiół i jego pochodne w pewnym stopniu muszą stanowić nieodłączny element krainy, w której to ogień nigdy nie wygasa – ale do stu czortów, czy monotonii przemierzanego przez nas piekielnego miasta w żaden sposób nie dało się jakoś rozbić? Nawet obecna tu dzielnica rozrywkowa nie powala pod względem liczby zamontowanych na miejscu neonów i świateł, przez co najbardziej pozostającym w pamięci elementem krajobrazu składającego się na Gat out of Hell jest szarość, burość i nijakość. Co więcej, jeśli wspomnieć tu jeszcze o wersji na konsole (włącznie z dedykowaną next-genom edycją Re-Elected), brzydota produkcji nabiera podwójnego znaczenia. Bez dwóch zdań, wydane na PlayStation 4 i Xboksa One Saint’s Row IV razem z samodzielnym dodatkiem Gat Out of Hell to – jak na razie - najbrzydszy port na konsole nowej generacji obecny na rynku. O ile jednak w zremasterowanym Re-Elected, dzięki nadal sprawiającej olbrzymią frajdę rozgrywce da się jakoś przymknąć oko na żenująco niskiej rozdzielczości tekstury, góry błędów (pozdrawiam policjantów wysiadających z radiowozu bez otwierania drzwi) czy brak standardowych dla wydań tego typu 60 klatek na sekundę, o tyle w diabelskim rozszerzeniu szarobura, rozmyta grafika rodem z poprzedniej generacji to tylko początek całej litanii niedoróbek.

Saint’s Row: Gat out of Hell - intro

Dużo większym problemem opisywanej gry jest sama rozgrywka, a dokładnie niemal kompletny brak świeżych pomysłów w niej zawartych. Ogólnie rzecz ujmując, po dotarciu na miejsce nasz cel jest jeden – narobić na mieście jak największego dymu, wkurzając tym samym czorta i wywabiając go z jego kryjówki. O drodze do niestabilności emocjonalnej Lucyfera informuje nas specjalny pasek, rosnący w miarę wykonywania kolejnych zadań, odblokowywanych również po przeciągnięciu na swoją stronę dusz mających z Szatanem na pieńku. Wśród potencjalnych sojuszników znajdziemy tu między innymi prowadzącego narrację w trzeciej osobie Szekspira, poszukującego skarbów Czarnobrodego czy samego Vlada Palownika, jednak znów, również ich potencjał został tu nieelegancko zmarnowany. Każda z obecnych w Gat out of Hell misji opiera się bowiem na pomyśle zadań pobocznych z poprzednich odsłon (rozwałka piechotą, rozwałka w czołgu etc.), wałkowanych do granic możliwości i powtarzających się pomiędzy poszczególnymi zleceniodawcami. Tak po prawdzie, powtarzalność nie przeszkadzała mi wyłącznie w przypadku aktywności związanych z jedyną prawdziwą nowością w grze, a więc lataniu na zdobytych niemal od początku zabawy skrzydłach. Chociaż z drugiej strony, jak latanie przez obręcze na czas pomaga Draculi w objęciu władzy nad armią Lucyfera?

Spalony kawał

Ciężko jest mi odgadnąć, jak ludzie odpowiedzialni za świetne Saints Row 3 i nie gorszą część czwartą zdołali wydać na świat takiego potworka, i to ponad półtora roku po premierze „podstawki”. Brak czasu na doszlifowanie gry? Kończące się pomysły na urozmaicenie zabawy i sprzedawanie w dalszym ciągu zabawnych żartów? Jeśli tak, mam tylko nadzieję, że zaistniała sytuacja wynika z maksimum uwagi poświęconej teraz na niezapowiedzianego jeszcze Saint’s Row V – i że znajdziemy w nim wszystko to, co nie tak dawno poświadczyło o wspaniałości i unikatowym charakterze tego, tfu tfu, „klona Grand Theft Auto”. Tego sobie i wszystkim pozostałym fanom „Świętych z Trzeciej” z całego serca życzę.

Ocena
Grafika:
słaby
Dźwięk:
słaby
Grywalność:
zadowalający
Ocena ogólna: 

Komentarze

5
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Konto usunięte
    "potęcjał" haha :D Pisze się "Potencjał" koledzy :D
    11
  • avatar
    Konto usunięte
    Niestety kupiłem i przeszedłem w 3godziny misje główne które był pobocznymi w poprzednich częściach...
    8
  • avatar
    lysycoprobo
    ciekawe czy pójdzie mi to na Pegasusie ???