• benchmark.pl
  • Gry
  • Smerfy: Misja Złoliść - jako dziecko bałeś się Gargamela? No to w tej grze możesz mu się odpłacić!
Smerfy: Misja Złoliść - jako dziecko bałeś się Gargamela? No to w tej grze możesz mu się odpłacić!
Gry

Smerfy: Misja Złoliść - jako dziecko bałeś się Gargamela? No to w tej grze możesz mu się odpłacić!

przeczytasz w 4 min.

Smerfastycznie - bo jak mogłoby być inaczej? Tak większość dzieciaków przywita zręcznościową grę Smerfy: Misja Złoliść. Czy to nie nadmierny entuzjazm? A to już zależy od tego czy lubisz Smerfy i czy wolisz prostsze wyzwania czy może skomplikowane skakanie po platformach.

ocena redakcji:
  • 3,6/5

Czy graczami się rodzimy, czy stajemy z czasem to pytanie raczej dobre do filozoficznych dyskusji. Jedno jest jednak pewne - każdy gracz musiał gdzieś zacząć. No bo nie wrzucimy przecież laika prosto w świat Bloodborne czy Dark Souls, na pewne pożarcie. O ile wciąż uważam, że Moja znajoma Świnka Peppa to najlepsza gra "na start" dla kompletnych nowicjuszy-przedszkolaków, to warto zauważyć istnienie tytułów "pośrednich" - dla młodych, ale już nieco wprawionych graczy. Takie właśnie mogą być Smerfy: Misja Złoliść.

Nie taki Gargamel straszny, jak go malują

Hej, dzieci, jeśli chcecie zobaczyć Smerfów las... do wspólnej gry zapraszam Was - tak można uwspółcześnić znany cytat z polskiej wersji belgijskiej kreskówki. Czy trzeba jeszcze jakiejś zachęty? Jeśli sami lubicie niebieskie stworki z białymi czapkami lub Wasze dzieci namiętnie oglądają tę bajkę, to już wiecie, że po Smerfy: Misja Złoliść po prostu musicie sięgnąć.

Warto jednak zastanowić się dla kogo przeznaczona jest ta gra. Na pewno, jeśli chodzi o poziom przemocy, można bez problemu polecić ją niemal każdemu. Owszem, pojawia się tu sporo walki, ale jest ona ubrana w płaszczyk "leczenia". 

Konkretnie, rośliny w lesie zostały zatrute, a wynalezienie Smerfizatora może pomóc je naprawić. Nie strzelamy więc do przeciwników, ale pokrywamy biegnące w naszą stronę złośliwe rośliny lekarstwem, które sprawia, że znów są jaskrawozielone, a nie złowieszczo purpurowe. Wychodzi na to samo, co w klasycznej strzelance z widokiem zza pleców, tylko że znacznie łagodniej.

Smerfy: Misja Złoliść - trójwymiarowy świat

Zręcznościówka w starym, dobrym stylu

To, czym gra „kupiła” mnie na samym początku to fakt, że jest ona nowoczesnym podejściem do tematu udanych, zręcznościowo-przygodowych produkcji sprzed lat. Uruchamiając Smerfy: Misja Złoliść niemal od razu pojawiły się wspomnienia z dzieciństwa, z takich tytułów jak Croc: Legend of the Gobbos, czy też rodzimego Kangurka Kao. Nie wiem jakim cudem starczyło mi cierpliwości, tych dwadzieścia lat temu, by mimo wielu upadków skakać po tych wszystkich platformach. Zgaduję jednak, że teraz już bym się tego wyzwania nie podjął. 

Na szczęście, Smerfy: Misja Złoliść przynajmniej na początku są względnie proste dla kogoś kto już ma doświadczenie z grami zręcznościowymi w 3D. Tu skocz na liść, tam rozwiń most, a gdzie indziej odbij się od trampoliny - brzmi to jak totalny klasyk, prawda? Jednak z kolejnymi rozdziałami, kierowane przez nas Smerfy zyskują dodatkowe moce. A to Smerfizator po rozbudowie umożliwi sprint, a to znowu dostajemy umiejętność chwilowego lotu. Przez to wyzwania stają się trudniejsze, a wachlarz ruchów coraz szerszy

Smerfy: Misja Złoliść - znajdź smerfy przy tamie

Muszę przyznać, że momentami się w tym wszystkim trochę gubiłem. Kiedy nie mogłem dosięgnąć jakiejś platformy, nie wiedziałem czy to dlatego, że nie użyłem konkretnego ruchu, czy może źle wymierzyłem moment rozpoczęcia skoku lub też po prostu trafiłem na niewidzialną ścianę. Raz zdarzyło mi się zapomnieć, że mój Smerf potrafi wbić się w ziemię z wyskoku, by zniszczyć przeszkodzę i utknąłem na dobry kwadrans.

Nie do końca podoba mi się też umieszczanie w świecie "znajdziek", których początkowo nie da się zdobyć. Goniłem swój własny ogon, gdy próbowałem zaliczyć wszystkie kory drzewa, prezenty czy innego rodzaju bonusy. 

Po chwili zorientowałem się, że muszę poczekać aż będę mógł zwiększyć zasięg Smerfizatora lub odkryć nowy ruch, by dostać się do upragnionej nagrody. W praktyce, po przejściu gry należy skorzystać z szybkiej podróży i wrócić do wcześniejszych fragmentów mapy, jeśli tylko chcemy wypełnić kolekcję trofeów. 

Smerfy: Misja Złoliść - skakanie po platformach

Z dzieciakami do Smerfnego lasu!

Szybko zrozumiałem, że Smerfy: Misja Złoliść nie będą ulubioną grą mojej niespełna pięcioletniej córki, która do tej pory opanowywała Psi Patrol. Trochę za dużo zależy tu od doświadczenia i zręcznych palców. Myślę, że samodzielnie po ten tytuł mogą sięgać maluchy w wieku wczesnoszkolnym, dla których platformówki 2D nie stanowią już wyzwania i są gotowe na wejście w trzeci wymiar i chociażby swobodne obracanie kamerą.

Jednak nawet najmłodsi mogą przez pewien czas bawić się tu z rodzicami. W Smerfy: Misja Złoliść zaimplementowano bowiem dość nietypowy tryb kooperacji. Po podłączeniu drugiego kontrolera, kolejny gracz wciela się w smerfnego robota, który może latać niedaleko głównej postaci i pomagać jej w leczeniu, wypuszczając pył na skażone rośliny. Jest to proste, a przy tym ta dodatkowa "postać" nie może zginąć, więc dzieciaki nie będą sfrustrowane. Warto potraktować to więc jako niewielki, ale sympatyczny bonus do zabawy w dwie osoby.

Smerfy: Misja Złoliść - kooperacja

Dużą zaletą gry Smerfy: Misja Złoliść jest pełna polska wersja językowa. Trochę szkoda, w dubbingu nie ma co liczyć na te głosy, które przed laty słyszeliśmy w telewizyjnej bajce. Zdarzają się też momenty, w których lektorzy milkną i pozostają nam tylko napisy. 

Są to jednak sporadyczne błędy, a zasiadający obok komputera czy konsoli rodzic z pewnością pomoże dziecku ze zrozumieniem nie aż tak skomplikowanej fabuły. O ile tylko wcześniej nie wymięknie w starciu ze zbytnim nagromadzeniem wszelkich odmian słowa "smerfować" i "smerfastycznie".

Smerfy: Misja Złoliść - rozmowa z Papą Smerfem

Smerfy: Misja Złoliść - czy warto kupić?

Tytuł, który dostałem na potrzeby recenzji sprawił, że znów poczułem magię starych gier zręcznościowych. Smerfy: Misja Złoliść pokazały mi jednak, że z wiekiem stałem się też wygodnym graczem "casualowym". Momentami frustrowałem się, gdy nie mogłem znaleźć trasy lub wykonać odpowiedniej sekwencji skoków. Myślę jednak, że dzieci czasem mają więcej cierpliwości (bądź uporu) i stawiane przez ten tytuł wyzwania będą dla nich odpowiednio wyważone.

Na plus z pewnością zasługuje samo wykorzystanie licencji i opowiedzenie historii, która wpasowuje się w klimat świata Smerfów, nie będąc przy tym brutalną przygodą. Jeśli więc Twoje dziecko już znudziło się grami w rodzaju "tylko w prawo", a nie jest to jeszcze czas, by spróbowało nowego Assassin's Creed’a, to Smerfy: Misja Złoliść mogą być dobrym wyborem.

Smerfy: Misja Złoliść - Smerf

Opinia o Smerfy: Misja Złoliść [Playstation 5]

Plusy
  • mechanika rodem z dobrych, klasycznych gier zręcznościowych,
  • znane postacie (choć z nowymi głosami),
  • pełna polska wersja językowa,
  • mimo wielu scen walki, praktycznie brak tu przemocy,
  • rosnące możliwości ruchowe postaci urozmaicają zabawę
Minusy
  • w kilku scenach znika polski dubbing i zostają napisy,
  • wymuszone cofanie się, jeśli chcemy zdobyć wszystkie sekrety,
  • zwiększająca się ilość ruchów urozmaica, ale też utrudnia rozgrywkę
  • Grafika:
    • 3.5 / Dostateczny plus
  • Dźwięk:
    • 4.0 / Dobry
  • Grywalność:
    • 3.5 / Dostateczny plus

Ocena końcowa

72% 3.6/5

Komentarze

1
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Onix5
    0
    Smerfy to była moja ulubiona bajka. No dopóki nie pojawiły się Gumisie :)