Gry

Spore - od zarodnika po władcę Wszechświata

przeczytasz w 2 min.

Spore swoją premierą otwiera czwarty i jeśli chodzi o gry komputerowe najbardziej owocny kwartał roku. Ciężko przejść obok tego tytułu obojętnie, zwłaszcza, że już kilka miesięcy przed swoją premierą

Spore swoją premierą otwiera czwarty i jeśli chodzi o gry komputerowe najbardziej owocny kwartał roku. Ciężko przejść obok tego tytułu obojętnie, zwłaszcza, że już kilka miesięcy przed swoją premierą zgromadził przed monitorami ponad milion graczy, co udało mu się za sprawą wypuszczonego osobno edytora stworów. Choć staram się takimi statystykami nie sugerować, mimo wszystko trudno mi opanować entuzjazm z jakim wkładam teraz grę do mojego napędu DVD. W końcu nie często pod kontrole gracza oddany zostaje cały wszechświat, którego rozwojem pokierować można od samych początków ewolucji.
Jakby tego było mało, Spore trafia do mnie niemal równocześnie z premierą światową, co jest naprawdę bardzo miłą odmianą (wszyscy przecież pamiętamy jak długo czekaliśmy na Assassin's Creed czy Mass Effect).

 

Pełny tytułSpore
Gatunek:Symulator/Strategia
Ranking PEGI:12+
Wersja językowa:Polska kinowa (napisy) lub oryginalna angielska
 Producent:Maxis
 Wydawca: Eletronic Arts Inc.
 Dystrybucja w Polsce:Eletronic Arts Polska
 Wymagania sprzętowe:Procesor P4 2,0 GHz lub równoważny, 512 MB RAM lub więcej (768 w przypadku Visty), karta graficzna z 128MB pamięci Video RAM i obsługą Pixel Shader 2.0, 6 GB wolnego miejsca na dysku, Windows XP/Vista, połączenie z Internetem

Sprawy techniczne

Zacznijmy od tego co najpierw rzuca się w oczy, czyli wydania i tłumaczenia. Spore ukazał się na naszym rynku niemal równocześnie z premierą światową, co uważam za ogromny plus. Wynika to głównie z tego, że dystrybucją na terenie Polski zajęło się samo EA, a nie jak to z reguły bywa, jeden z naszych rodzimych wydawców. Obcięło to więc problem przygotowywania tłumaczenia po premierze samej gry i oczekiwania aż zostanie ono zaimplementowane. W efekcie Sporem radować się możemy wraz z naszymi zagranicznymi sąsiadami.

Cieszy również fakt, że koncern EA zdecydował się udostępnić nam zarówno polskie, kinowe tłumaczenie, jak i oryginalną wersję angielską, co dla wielu graczy jest przecież ogromnym atutem. Niestety, po raz kolejny, co już zupełnie przestaje mnie dziwić, zaserwowano nam przekład, któremu daleko do perfekcji. Tłumaczenie jest, co prawda w większości przypadków poprawne i zrozumiałe, ale nie postarano się zbytnio by było przyjemne w odbiorze. Zdania w grze są często toporne, sztucznie skomplikowane i przeładowane zbyt dużą ilością informacji co utrudnia czytanie.
Co gorsza, nie raz zdarza się, że wyświetlany na ekranie tekst sprawia wrażenie nie pasującej do siebie budowli z klocków. To przyimek jest nie taki, to forma czasownika nie zgadzała się z resztą zdania, a z upływem czasu człowiek coraz bardziej zastanawia się, czy rzeczywiście tekst tłumaczyła żywa istota czy jakaś maszyna. Co jak co, ale wpadki tego pokroju nie powinny znaleźć się w produkcji tych rozmiarów. Zwłaszcza, że Eletronic Arts to ogromny koncern, a nie jakaś mała kilkuosobowa firma.

Kolejna sprawa to wydanie, a w tym przypadku podstawowa edycja Spore jakoś nie powala. Lepiej prezentuje się Edycja Kosmiczna (kolekcjonerska), ale po raz kolejny, nie ma w niej nic szczególnie zaskakującego. Jej zawartość jest raczej dość standardowa: przewodnik po grze (czyli bardziej rozbudowana instrukcja), 120 stronicowy artbook, rozkładany plakat, wideoporadnik jak stworzyć dobrego stwora i film o powstawaniu samej gry (te dwa ostatnie z polskimi napisami). Cena tego zestawu oscyluje w granicach stu sześćdziesięciu złotych.