• benchmark.pl
  • Gry
  • Microsoft Flight Simulator – przepiękna gra, o której wkrótce pamiętać będzie pewnie garstka
Microsoft Flight Simulator – przepiękna gra, o której wkrótce pamiętać będzie pewnie garstka
Gry

Microsoft Flight Simulator – przepiękna gra, o której wkrótce pamiętać będzie pewnie garstka

z dnia
Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
11 komentarzy Dyskutuj z nami

Seria Microsoft Flight Simulator od zawsze kojarzyła się wyjątkowo wysokim poziomem realizmu. Niektórzy nawet uczyli się na niej prawdziwego pilotażu. Pod tym względem nowa część jest podobna. Powala jednak skala tego projektu i grafika, przy której pocą się pecetowi entuzjaści.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 4,2/5
Plusy

- powalająca skala całego projektu – cały świat na wyciągnięcie ręki; - niesamowita swoboda – tylko od nas zależy skąd wystartujemy, dokąd polecimy i w jakich warunkach pogodowych; - świetnie odwzorowane samoloty; - pełen realizm – od modelu lotu, poprzez interaktywność kokpitów, po awarie, ruch lotniczy i komunikaty radiowe; - sporo najróżniejszych ułatwień dla początkujących i mniej zaawansowanych graczy; - synchronizacja z rzeczywistym ruchem lotniczym; - dzięki dodatkom DLC (niestety, najczęściej płatnym) będzie to gra na lata; - potrafiąca zapierać dech w piersiach oprawa wizualna.

Minusy

- miasta z bliskiej odległości robią raczej średnie wrażenie; - mimo wszystko gra nie dla każdego; - brak dłuższego samouczka i wyjaśnienia niektórych kwestii nie ułatwia zabawy; - raczej skromna ilość zadań czy dodatkowych wyzwań; - konieczność stałego podłączenia do Sieci, by móc korzystać z wszystkich funkcji gry; - dziwne podejście do niskich przelotów i wypadków lotniczych; - wysokie wymagania sprzętowe i średnia optymalizacja; - długie czasy ładowania; - mniejsze i większe problemy techniczne; - cena droższych wersji może odstraszać.

Symulatory lotnicze to nieomal gamingowe podziemie. Poza najbardziej zagorzałymi pasjonatami tego gatunku gier, mało kto byłby pewnie w stanie wymienić chociażby dwa, cieszące się obecnie popularnością, tego rodzaju tytuły. O obecności symulatorów lotu w TOP 10 najlepszych gier na PC już nawet nie wspominając. Wystarczy jednak, że na horyzoncie pojawia się Microsoft Flight Simulator i już wszyscy jesteśmy pilotami.

Prawda jest bowiem taka, że ta seria z każdą kolejną odsłoną podnosiła poprzeczkę nie tylko w kwestii symulacji, ale i towarzyszącej jej oprawy graficznej. I to właśnie ten drugi element sprawiał, że nieomal każdy z nas pragnął chwycić w swoje ręce wirtualny wolant i samemu podziwiać owe niezwykłe widoki. I to się nie zmieniło. Ba, najnowsza odsłona Microsoft Flight Simulator czyni z grafiki jeden z najważniejszych swoich walorów… zaraz obok przepotężnej skali. 

Krótko mówiąc, nowy Microsoft Flight Simulator to cały nasz glob dostępny za kilkoma kliknięciami myszki i powodujące opad szczęki krajobrazy. Gra zbiera więc fantastyczne, nierzadko maksymalne oceny . Po 14 latach czekania na nową odsłonę serii ta euforia chyba raczej nie dziwi. Pytanie tylko co będzie dalej, gdy większość amatorów podniebnych wycieczek najzwyczajniej w świecie się znudzi. 

Ciężko byłoby znaleźć kogoś kto siadając do raz pierwszy do Microsoft Flight Simulatornie nie czułby się jednocześnie oczarowany i onieśmielony skalą tego projektu.

Ziemia na wyciągnięcie ręki

Na początku przygody z Microsoft Flight Simulator ciężko byłoby znaleźć kogoś kto nie czułby się jednocześnie oczarowany i onieśmielony skalą tego projektu. Jakby nie patrzeć do naszej dyspozycji oddano tu całą kulę ziemską, z ponad 37 tysiącami lotnisk, 1,5 miliardem budynków i 2 bilionami drzew, gór, dróg, rzek i innych elementów krajobrazu. Brzmi i wygląda to fantastycznie.

Wystarczy oddalić obraz naszego globu w grze, wskazać dowolne miejsce (niekoniecznie lotnisko), ustawić punkt odlotu i już można frunąć przez bezkresne niebo obserwując znajdujące się pod nami wioski, miasteczka, morza i oceany. Po prostu swoboda jakiej do tej pory chyba nie było. 

I dotyczy to także lotnisk, bo decydując się na któreś z nich mamy do wyboru nawet konkretne pasy, bramki bądź rampy przeładunkowe jako punkt odlotu bądź przylotu. Poziom szczegółowości jest przy tym większy, jeśli dana miejscówka oznaczona została stosowną gwiazdką. Wskazuje ona, że ten obiekt, zamiast opierać się na mapach internetowych, wymodelowany został „ręcznie”, z wszystkimi  odpowiadającymi mu detalami. 

Microsoft Flight Simulator - wybór miejsca odlotu

A skoro już mowa o mapach internetowych to nie sposób nie wspomnieć o całej gamie opcji związanych właśnie z dostępem do Sieci. Mamy tu bowiem możliwość nie tylko posłużenia się wysokiej jakości zdjęciami lotniczymi, ale też fotogrametrią, która dorzuca do tego fotorealistycznie wyglądające budynki 3D. 

Oczywiście, ta ostatnia opcja nie oznacza, że wszędzie gdzie polecimy będziemy mogli cieszyć się świetnie odwzorowanymi obiektami. Raz, że może to pociągać za sobą spore wymagania, jeśli chodzi o przepustowość i wykorzystanie łącza, a dwa – że opcja ta powstała raczej z myślą o przyszłych dodatkach DLC. I tak, mam tu na myśli także te płatne, bo przecież na nich zbudowany jest cały gatunek symulatorów lotniczych. A ceny? Cóż, dla najzagorzalszych fanów to raczej sprawa drugorzędna.

Microsoft Flight Simulator - lista płatnych DLC

Z dostępem do Internetu wiążą się jeszcze dwie rzeczy idealnie podsumowujące skalę najnowszej części Microsoft Flight Simulator. Otóż w grze mamy bieżący podgląd rzeczywistego ruchu lotniczego jaki właśnie się odbywa (widzimy m.in. na mapie globu przesuwające się symbole samolotów łącznie z ich trasami i znakami wywoławczymi) oraz synchronizowaną na żywo pogodę. I to na całym świecie!

Microsoft Flight Simulator - rzeczywiste odloty z lotniska Poznań - Ławica

Synchronizowana na żywo lista odlotów z lotniska Poznań-Ławica 

Latać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej

Nie da się ukryć, że nowy Microsoft Flight Simulator celuje nie tylko w największych, lotniczych wyjadaczy, ale też w nowych, mniej obeznanych z gatunkiem, graczy. Stąd cała masa najróżniejszych uproszczeń i ułatwień. Opcje gry są pod tym względem tak obszerne, że można w nich spędzić nawet i kilkadziesiąt minut czytając opisy i zastanawiając się na co jesteśmy gotowi, a co jeszcze musi poczekać, tak aby zapewnić nam jak najbardziej komfortową zabawę. 

A przynajmniej tak to wygląda w teorii, bo gdy siądziemy w końcu za sterami wybranej maszyny zaczynają się lekkie schody. Ktoś powie pewnie teraz „zaraz, zaraz, przecież to symulator lotniczy. Czego się więc spodziewałeś?”. Szczerze, to spodziewałem się właśnie tego. Przypuszczam jednak, że wielu zafascynowanych grafiką graczy może tu czekać delikatne zderzenie ze ścianą. 

Microsoft Flight Simulator - Austria z lotu ptaka
Microsoft Flight Simulator - lot nad Kairem w deszczu

Twórcy Microsoft Flight Simulator bardzo się starali obniżyć próg wejścia do gry, ale przy takiej skali całego projektu to moim zdaniem niewykonalne. Niby można sterować samolotem z klawiatury i myszki, ale brak porządnej papierowej instrukcji (do jakiej przyzwyczaiły nas dawne, pudełkowe wydania), z dodatkową ściągawką wszystkich najważniejszych przycisków w kokpicie potrafi mocno doskwierać. 

Dotyczy to także obsługi gamepada czy joysticka z przepustnicą. No bo co z tego, że gra umożliwia w każdej chwili przywołanie niewielkiego okienka ze schematem sterowania, jeśli mamy w nim tylko liczby, a ewentualnych odwołań do nich musimy nauczyć się np. podczas treningu-samouczka. 

W przypadku mojego sprzętu, czyli joysticka Jogitech Extreme 3D Pro opis był do tego tak niejasny, że kilkukrotnie musiałem posiłkować się wejściem w opcje i przeszukaniem bazy. I to dosłownie przeszukaniem, bo ilość najróżniejszych funkcji jest tu tak wielka, że w ekran opcji sterowania wbudowano dedykowaną wyszukiwarkę.

Microsoft Flight Simulator - lądowanie ze ściągą

A czemu o tym wszystkim wspominam? Bo sam model lotu, nawet przy najniższych ustawieniach jest wyjątkowo realistyczny. Nie myślcie, że szybkie wznoszenie pozostanie bez wpływu na prędkość samolotu zbliżając go niebezpiecznie do przeciągnięcia. Nie myślcie też, że po włączeniu klap możecie o nich zapomnieć i bez problemu odejść na drugi krąg by ponownie próbować podejścia do lądowania. 

W Microsoft Flight Simulator trzeba pilnować przyrządów (a tych w szczegółowo odwzorowanych i w pełni interaktywnych kokpitach nie brakuje) i szybko reagować na zmieniające się warunki. I tu wychodzą ewentualne braki w wyszkoleniu i znajomości „klawiszologii”. Bo choć gra oferuje nam 8 misji samouczka, to może okazać się zbyt mało by komfortowo zacząć swobodną zabawę. Szczególnie na tych większych, pasażerskich maszynach. 

Microsoft Flight Simulator - misje samouczka
Microsoft Flight Simulator - pogoda

Pogodę da się zmieniać "w locie"

A pamiętacie, jak mówiłem o ogromnej swobodzie wyboru miejsca, czasu, pogody i celu naszego lotu? No to jest w tym pewien haczyk. Owszem, Microsoft Flight Simulator to przeogromna piaskownica dla fanów wirtualnego latania. Kłopot w tym, że owa wolność, w zupełności wystarczająca dla obeznanych z tematem pasjonatów symulatorów lotu, amatorów pięknych widoczków może dość szybko znużyć. 

W Microsoft Flight Simulator nie znajdziemy bowiem ani trybu kariery, ani specjalnych misji, a dodatkowych wyzwań jest tu jak na lekarstwo. Co prawda, widać, że producenci zbudowali tu jakieś podstawy do tego, by z czasem pojawiło się więcej różnorodnych zadań o niezależnych twórców, ale na tę chwilę musi nam wystarczyć konkurs lądowań i trzy wyprawy w dzicz, czyli długie, nawet kilkugodzinne loty VFR, w których jest co podziwiać, a które wymagają od nas dobrej nawigacji i orientacji w terenie. 

Microsoft Flight Simulator - wyprawy w dzicz

Patrz i płacz

Ach, te widoczki. Microsoft Flight Simulator jest ich pełen. Zresztą co tu dużo gadać, wystarczy spojrzeć na zdjęcia z gry, które od paru dni zalewają Internet. Amatorzy podniebnych fotografii „łapią” takie ujęcia, że szczęka opada. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że najnowsza odsłona tej legendarnej serii to najładniejszy obecnie symulator lotu.  

A czy jest jakieś „ale”? No cóż, zawsze jest. W tym przypadku jest ich nawet kilka. Po pierwsze, gra potrafi wyglądać absolutnie fenomenalnie, o ile tylko posiadamy odpowiednio mocnego peceta. A mówiąc „odpowiednio” mam na myśli takiego z górnej półki. Bo wymagania Microsoft Flight Simulator nie są małe. Ba, na łamach Benchmarka mogliście już przeczytać nawet, że Microsoft Flight Simulator zarzyna najlepsze karty graficzne .

Mój sprzęt (Intel Core i7-6700K 4GHz, Asus Maximus VIII Formula, 16GB Ram i NVIDIA GeForce RTX 2070 Super), choć raczej trudno nazwać go najwyższą półką, pozwalał na w miarę komfortową zabawę w 1920x1080 w sugerowanych, wysokich ustawieniach. Dało się też pograć w Ultra, choć tu czuć już było wyraźny spadek płynności. 

Prawdziwym sprawdzianem mojego komputera okazała się jednak pogoda. Jakoś tak się zdarzyło, że wybierając miejscówki zawsze trafiałem na w miarę dobre warunki atmosferyczne. Postanowiłem więc w kolejny lot, tym razem Dreamlinerem, wybrać się podczas burzy z piorunami. I tu niestety, czekał mnie naprawdę zimny prysznic. 

Nagle okazało się, że mój sprzęt nie był w stanie tego uciągnąć. Ilość klatek podczas kołowania spadła do 5, a sam lot wyglądał jak pokaz slajdów. Do tego był krótki, bo przez brak możliwości korygowania kursu samolot najpierw wzniósł się za wysoko, a potem, na skutek oblodzenia wpadł w korkociąg i się rozbił. Cóż, ja potulnie zmieniłem więc ustawienia na niższe, ale znajdą się pewnie i tacy, którzy zaczną kombinować co tu w komputerze zmienić, by śmigało to szybciej. Pewnie dlatego już pojawiły się głosy, że Microsoft Flight Simulator pobudzi rynek podzespołów komputerowych.

Pewnie każdy kto po raz pierwszy zasiądzie do Microsoft Flight Simulator będzie chciał przelecieć nad swoim domem, by sprawdzić jak odwzorowano go w grze. Uprzedzam, o ile nie mieszkacie w prawdziwej, wielomilionowej metropolii, zapewne się zawiedziecie… tak jak ja, gdy ujrzałem poznański stadion

Po drugie – Microsoft Flight Simulator potrafi wyglądać obłędnie…o ile tylko za bardzo nie zbliżymy się do ziemi. No bo co z tego, że miejscówki i obiekty oznaczone gwiazdką są wymodelowane ręcznie faktycznie przypominając rzeczywistość, skoro nie jest ich aż tak wiele w skali całego globu. Pozostałe lokacje wygenerowane są automatycznie z map satelitarnych przez co na tle tych pierwszych potrafią przerazić. 

Najlepszym tego przykładem może być moje rodzinne miasto, czyli Poznań. Pewnie każdy kto po raz pierwszy zasiądzie do Microsoft Flight Simulator będzie chciał przelecieć nad swoim domem, by sprawdzić jak odwzorowano go w grze. Uprzedzam, o ile nie mieszkacie w prawdziwej, wielomilionowej metropolii, zapewne się zawiedziecie… tak jak ja, gdy ujrzałem poznański stadion.

Dość powiedzieć, że ten, nazwijmy go, naleśnik zwiastował dalsze, dużo większe rozczarowanie. Im bliżej bowiem byłem swojego domu tym bardziej okolica wyglądała jak makieta sporządzona przez 10-latka, z szeregowcami z poprzedniej epoki. Szkoda, naprawdę szkoda.

Stadion w Poznaniu - Microsoft Flight Simulator vs rzeczywistość

Poznań Arena - Microsoft Flight Simulator vs rzeczywistość

Microsoft Flight Simulator – czy warto kupić?

Skoro czytasz ten tekst to albo już latasz po wirtualnym globie albo zastanawiasz się czy nie zacząć. Chciałbym bardzo w tym miejscu powiedzieć „tak, jak najbardziej warto, kupuj w ciemno”, ale… nie mogę. I nie dlatego, że Microsoft Flight Simulator jest słabym tytułem, bo nim nie jest. To naprawdę świetny kawał kodu. 

Po prostu jest to produkcja tak specyficzna, że ciężko nazwać ją grą. To symulator z krwi i kości obleczony w wyjątkowo ładne szaty. Niektórzy mogą narzekać na brak zawartości. Innych przerazi sterowanie. Jeszcze inni poczują się rozczarowani próbując na swoich kompach znaleźć złoty środek pomiędzy cudnie wyglądającą grafiką, a płynnością pozwalającą na komfortową zabawę. 

Mnie na przykład denerwuje fakt, że przewrażliwieni twórcy nie pozwalają na zbyt gwałtowne manewry na małych wysokościach traktując to z miejsca jako próby rozbicia maszyny i kończą zabawę. I choćby dlatego nie potrafię ot tak rzucić w eter – ruszajcie do sklepów, bo Microsoft Flight Simulator to najlepsze co mogło Was w tym roku spotkać. 

Jeśli nie jesteś zagorzałym fanem symulatorów lotu mającym ten gatunek w małym palcu, po kilkunastu godzinach achów i ochów zapewne tak się wynudzisz, że odłożysz ten tytuł w kąt i pewnie już do niego nie wrócisz. Dlatego najlepsze co możesz zrobić, jeśli chcesz sprawdzić, ile warte są te wszystkie te wystawiane na prawo i lewo maksymalne oceny, to… wykupienie usługi Xbox Game Pass Ultimate (w ramach której z miejsca otrzymasz dostęp do standardowej edycji Microsoft Flight Simulator) albo wzięcie udziału w naszym konkursie . Do wybrania są 3 fizyczne egzemplarze gry prosto od producenta. Rzućcie więc okiem – może w ten sposób zarazicie się lotniczym bakcylem.  

wygraj Microsoft Flight Simulator

Microsoft Flight Simulator - pośród burzy

Ocena końcowa Microsoft Flight Simulator:

  • powalająca skala całego projektu - cały świat na wyciągnięcie ręki
  • niesamowita swoboda - tylko od nas zależy skąd wystartujemy, dokąd polecimy i w jakich warunkach pogodowych
  • świetnie odwzorowane samoloty
  • pełen realizm – od modelu lotu, poprzez interaktywność kokpitów, po awarie, ruch lotniczy i komunikaty radiowe
  • sporo najróżniejszych ułatwień dla początkujących i mniej zaawansowanych graczy
  • synchronizacja z rzeczywistym ruchem lotniczym
  • dzięki dodatkom DLC (niestety, najczęściej płatnym) będzie to gra na lata
  • potrafiąca zapierać dech w piersiach oprawa wizualna
     
  • miasta z bliskiej odległości robią raczej średnie wrażenie
  • mimo wszystko gra nie dla każdego
  • brak dłuższego samouczka i wyjaśnienia niektórych kwestii nie ułatwia zabawy
  • raczej skromna ilość zadań czy dodatkowych wyzwań
  • konieczność stałego podłączenia do Sieci, by móc korzystać z wszystkich funkcji gry
  • dziwne podejście do niskich przelotów i wypadków lotniczych
  • wysokie wymagania sprzętowe i średnia optymalizacja
  • długie czasy ładowania
  • mniejsze i większe problemy techniczne
  • cena droższych wersji może odstraszać

 

  • Grafika:
     dobry plus
  • Dźwięk:
     dostateczny plus
  • Grywalność:
     dobry

Ocena ogólna:

84% 4,2/5

Dobry Produkt

Microsoft Flight Simulator na potrzeby niniejszej recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od wydawcy gry - firmy Microsoft

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

Komentarze

11
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    szymcio30
    Wysoko ładnie z bliska to grafika rodem z PS4.Ta gra nie wykorzystuje wielowątkowości wiec nawet Ryzen 9 3950X ogranicza wydajność GPU. Na średnich detalach w 1080p różnica między 1660 Super a RTX 2080 Ti wynosi...10fps. To są jakieś jaja. Poza tym bez 32GB Ram to o wysokich i ultra detalach trzeba zapomnieć szczególnie od 1440p wzwyż. Poza tym w kokpicie wykorzystanie GPU spada do 40%. Serio gra która niby ma pokazywać nową jakość a jest gniotem optymalizacyjnym.
  • avatar
    LukasDoUrden
    Kurcze, nie do końca podoba mi się że grę recenzuje ktoś kto tak naprawdę nie ma pojęcia o symulatorach lotu. W recenzji poruszono wymagania i grafikę i w zasadzie tyle. A to wydanie wprowadza wiele istotnych zmian. Wbudowany i o wiele lepszy planer lotu, procedury STAR i SID na lotniskach, możliwość latania z VATSIM. Nic nie napisano o fizyce lotu, o tym jak zachowuje się pogoda, chmury (a tu także sporo rewolucji). I w końcu na lotniskach mamy ruch naziemny, obsługę itd. Wiele z tego co w FSX można było mieć dzięki niezależnym dodatkom, tu mamy w podstawce. Rozumiem ze recenzja ma być dla wszystkich, ale przydało by się sporo informacji dla tych co na symulatorach jednak trochę się znają.
  • avatar
    steelek
    Jako ktoś kto z lotnictwem ma troche wiecej wspólnego niż autor tekstu - sam latam w prawdziwym życiu nad poznaniem. A samym lotnictwem interesuje sie od bardzo dawna - moge powiedzieć tyle. Symulator jest bardzo ładny - i już skłonił mnie do upgrade komputera (co prawda nie za dziesiątki tysiecy złotych - bo mimo wszystko wciąż wole ten najprawdziwszy symulator jeżeli chodzi o latanie - a to tanie też nie jest). Po pierwsze grunt byle symulator trzymał 30 FPS - to nie call of duty że ma być max na 144Hz. Fakt - potrafi chrupnąć dość mocno jeżeli chodzi o FPSy. Zwłaszcza w Dreamlinerze (troche optymalizacja w nim leży). Jeżeli już mówimy o samolotach. Jako fascynat kupiłem wersje premium deluxe - nie dlatego że chce mieć wiecej lotnisk dostępnych - a dlatego że wiele godzin wylatałem Diamond Starem DA40TDI - po prostu znam ten samolot na pamięć. Muszę przyznać że osiągi są podobne do prawdziwego samolotu i się całkiem fajnie bawiłem w Gwiazdce. O tyle Airbus A320 zrobiony jest strasznie - wiekszosc systemow nie działa - nie działa coś tak banalnego i podstawowego jak przełącznik pasów dla pasażerów. Ale najwiekszy zawód sprawiła mi ta 'live weather'. Z Live nie ma nic wspólnego a co gorsza działa jakby napisał to ktoś kto nie miał nigdy styczności z lotnictwem (a przecież asobo chwaliło się że praktycznie wszyscy poszli do szkoły lotniczej - kilku nawet zostało pilotami). Wspomniane lotnisko w Poznaniu - ATIS (informacja ruchowa i pogodowa na lotnisku) na Ławicy w grze mówił o wietrze z kierunku 257 i predkosci 12 wezłów. Gdzie po pierwsze kierunek zawsze podawany jest w pełnych dziesiątkach więc albo 250 albo 260 a po drugie po sprawdzeniu ATIS na lotnisku w poznaniu (dla chętnych wystarczy zadzwonić na numer +48 618 967 357 aby odsłuchać ATIS dla Ławicy który jest odsłuchiwany także przez wszystkich pilotów przylatujących i odlatujących jakimkolwiek samolotem z poznania). okazało się że wiatr był z kierunku 330 o sile 4 węzłów. Co jednak w tej pogodzie mnie najbardziej wkurzyło to podstawowa zasada (troche inaczej to wyglada do malych samolotów) to zawsze startujemy i lądujemy pod wiatr. Pozwala to uzyskać szybciej siłę nośną podczas startu i zmniejszyć prędkość podejscia względem ziemi przy lądowaniu. W poznaniu jest jeden pas - 28 (od kierunku 280) i przeciwległy 10 (180 stopni mniej). Przy wietrze z kierunku od około 190 do 010 starty i lądowania odbywają się z pasa 28 a przy wietrze w zakresie od 010 do 190 na pasie 10. MSFS przy wietrze 257 podał st
  • avatar
    xmas78
    "przepiękna gra, o której wkrótce pamiętać będzie pewnie garstka"
    Bo współczesne społeczeństwo jest nastawione na bezmyślne stukanie w ekran lub ograniczone do 4 klawiszy i myszki.
    Mało komu chce się douczyć, poświęcić trochę swojego czasu by zgłębić zasady lotu VFR i IFR.
    Podobnie jest z grą StarCraft2 i jej podobnych, tam nie da się grać klawiszami wsad i myszką.
  • avatar
    Sanctrum
    Tak się boję, że nie ma PC'ta, na którym ten symulator da radę sprawnie obsłużyć fizykę lotu podczas burzy z piorunami... Tym bardziej ciekawi mnie jak to będzie działać na Xboxie? Jeśli zadziała dobrze, czyli zamiast wspomnianych 5 fps (bo raczej nie grafika jest tu wąskim gardłem tylko CPU i fizyka lotu), to chyba Panowie z MS zrobili ten symulator na PC'ta mocno po łebkach...

    A w recenzji drażni mnie brak informacji co szary gracz ma zrobić/przestawić/uprościć aby nie pozostać z tymi 5fps podczas lotu w burzy...
    Jeśli też gra nie pozwala na lot na niskim pułapie... to także bardzo słabe to jest. To już wolę sobie za darmo "polatać" w Google Earth.
    -1
  • avatar
    BrumBrumBrum
    grafika w tej grze jest robiona dobrze, nawet bardzo dobrze. co z tego skoro nie opanowali sztuki optymalizacji? tak jest łatwiej, ale grafika się męczy, stąd wysokie wymagania. mówiąc krótko, spartolili sprawę.
    -1
  • avatar
    typowy_janek
    Na padzie od Xboxa łatwo się steruje.
  • avatar
    echnat0n
    Pana Macieja szanuję, choć faktycznie do zrecenzowania tego produktu potrzebny jest ktoś, kto z serią FS miał do czynienia już wcześniej.
    Niestety ten super realizm, o którym często słychać nie jest aż tak wysokich lotów - jest przyzwoity jak na symulator. Super realistyczny może się wydawać graczom arcade'owym, którzy za punkt odniesienia będą brać np. latanie w GTAV.
    Faktem jest jednak, że nigdy jeszcze w historii serii FS nie mieliśmy do czynienia z tak kompleksowym podejściem do tematu. Pogoda, czy wspomniane wcześniej SIDy i STARy a także defaultowe samoloty, które owszem wybrakowane, ale jeszcze bardziej wybrakowane były w poprzednich częściach - przypomnijcie sobie choćby overhead panel np. w 737 w FSX albo FS9. Jeszcze wyjdą patche i dodatki i będzie pięknie jak nigdy dotąd.
    Microsoft na premierę chciał pokazać produkt dla każdego, żeby koszt produkcji się zwrócił. Po pierwszym zachwycie recenzentów przyjdzie czas na dopieszczanie starej klienteli - wtedy nikt nie będzie szukał już swojego domu czy nawet brak stadionu nie będzie tak dokuczliwy, bo liczyć się będzie co innego. A baza pod to jest znakomita, trzeba tylko to dalej rozwijać.