Lustrzanki

Ergonomia i obsługa

Wspomniałem na początku o niecodziennym kształcie aparatu. Jest niski i szeroki, jednak zupełnie nie przeszkadza to w jego trzymaniu. Również obsługa i ergonomia nie ucierpiały na tym. Lustrzanki cyfrowe z reguły wymagają pewnej wprawy w posługiwaniu się przyciskami, a właściwie funkcjami aparatu ukrytymi pod nimi. Często użytkownik, który radził sobie z kompaktami zupełnie nie może się odnaleźć w obsłudze lustrzanki. Wynika to z odmiennej filozofii obsługi (chociażby podgląd, kadrowanie) oraz z tego, że dSLR'y nastawione są na jakość zdjęć, szybkość i wygodę zmian parametrów ekspozycji.

Jednak konstruktorom E-300 udało się pogodzić profil lustrzanki z prostotą obsługi kompaktów. Przez cały czas testu nie musiałem ani razu zaglądać do instrukcji, wystarczyła znajomość poruszania się po poprzednich, testowanych aparatach kompaktowych czy hybrydach. To ogromna zaleta tego aparatu, nie straszy on potencjalnych nabywców przesadną mnogością przycisków czy pokręteł. Zaawansowane funkcje są dostępne w MENU, co niektórzy mogą uznać za wadę. Moim zdaniem to sensowne posunięcie, postaram się to wyjaśnić.

Rozmieszczenie przycisków i pokręteł funkcyjnych - Olympus zdążył nas już przyzwyczaić do sporej dbałości o wzorową ergonomię obsługi. Przyciski, ich funkcjonalność i rozmieszczenie od razu mi się spodobały, wręcz zachęcają do zabawy z parametrami zdjęcia. Na górze pokrętło funkcyjne, a pod nim włącznik aparatu - prosto i wygodnie. Konstruktorzy więcej miejsca po prostu nie mieli, ze względu na obecność lampy obok gorącej stopki - coś za coś, wygoda stosowania równocześnie dwóch lamp w zamian za brak pokręteł, czy chociażby dodatkowego, górnego wyświetlacza LCD (to niestety wada aparatu). Przechodząc na tył korpusu widzimy bardzo czytelnie opisane, duże przyciski oraz spory ekran. Po lewej jego stronie pięć przycisków odpowiadających za pracę lampy, ustawienie balansu bieli, rozdzielczości zdjęcia, kasowania pliku z karty pamięci oraz pracy LCD. Po prawej stronie wielofunkcyjny nawigator, który w trybie rejestracji ma przypisane istotne funkcje - pomiar światła, tryb AF, wielkość ISO i kompensacja ekspozycji. Nad nim włączanie MENU, przejście do trybu przeglądania zdjęć, a w prawym narożniku przycisk blokady ekspozycji i wybór czujnika pomiaru AF.
Sami widzicie, że wszystko, co potrzebne to kontroli nad zdjęciem znajduje się bezpośrednio pod przyciskami, nie trzeba zagłębiać się w MENU, aby ustawić podstawowe parametry kadru - za to należą się duże słowa uznania, ten aparat jest bardzo prosty i niesamowicie intuicyjny w obsłudze. Nie trzeba się martwić, każdy sobie poradzi.

MENU aparatu - pod przyciskiem MENU kryje się wszystko to, czego nie dało się włączyć bezpośrednio na korpusie. Dodatkowe (inne niż maksymalne) rozdzielczości zdjęcia, stopnie kompresji JPG (świetna sprawa-możemy ustalić, jak "mocno" oprogramowanie aparatu będzie kompresowało zdjęcia), regulacja kontrastu, nasycenia, ostrości itd. Na uwagę zasługują bardzo duże możliwości ingerencji w balans bieli.

Po za standardowymi ustawieniami (słońce, chmury, lampa błyskowa), mamy możliwość ustalenia indywidualnych wartości temperatury barw, w stopniach Kelvina. To bardzo duża zaleta, którą docenią zaawansowani fotograficy, nie ufający do końca automatyce. To oczywiście nie wszystko. Zagłębiając się dalej w MENU znajdziemy ustawienia dotyczące pracy lampy błyskowej, jasności LCD, obsługi karty pamięci (format, nazwy plików) itd. Trudno tutaj opisać wszystkie funkcję, zresztą po to jest instrukcja obsługi. Wspomnę tylko o pewnych ciekawostkach, które świadczą o możliwościach ingerencji w aparat. Możemy np. ustalić kierunek ustawiania ostrości przy kręceniu pierścieniem na obiektywie, wywołać diagnostykę matrycy, która szuka ewentualnych "hot pixeli". Do ciekawostek MENU trzeba zaliczyć tekstowy opis (niestety po angielsku) zdefiniowanych 14 trybów pracy automatycznej. O niektórych funkcjach aparaty wspomnę jeszcze przy omawianiu jakości zdjęć i możliwościach aparatu w tym względzie.