Gry

Kolejne części, okrąglejsze kształty, wyższe wymagania sprzętowe

przeczytasz w 4 min.

Tomb Raider IV: The Last Revelation to zdaniem wielu fanów serii najlepsza część w historii. I ostatnia z wielkich, jakie stworzyli programiści Core Design, przy okazji starając się wrócić do ścisłych korzeni serii. Dlatego też w miejsce maaaasy przepaści twórcy postawili nieco bardziej na kwestie kombinowania, zagadek i atmosfery prawdziwej tajemnicy.

Akcja The Last Revelation prawie w całości rozgrywa się w realiach Egiptu, piramid, piachu, tajemniczych bogów z Amonem, Re czy Ozyrysem na czele, a także wszystkimi wspaniałościami, które zawierają antyczne grobowce.

Co jest jednak najważniejszą kwestią związaną z fabułą The Last Revelation – Lara Croft umiera! A przynajmniej tak mogło się wydawać przez kilka kolejnych lat.

Wydana w listopadzie 1999 roku produkcja Core Design totalnie pozamiatała rynek gier akcji w konwencji TPP. W tym samym okresie próbował swoich sił między innymi Prince of Persia 3D, ale królowa mogła być tylko jedna.

Twórcy w znaczącym stopniu poprawili oprawę graficzną, troszeczkę obniżyli przesadnie wyśrubowany poziom trudności, dodali nowe ruchy i dokonali zmian w ekwipunku. Wymagania sprzętowe nie były mocno przerażające jak na czas premiery – procesor Pentium 266 MHz, 32 MB RAM, karta grafiki to zestaw, który w tamtym okresie w swoim domu posiadał już prawie każdy gracz.

Oprócz pecetów i PlayStation, gra trafiła także na konsolę Sega Dreamcast. W tym miejscu tak naprawdę zamknęły się losy wielkiej Lary Croft, choć... na szczęście nie do końca.


Tomb Raider V: Chronicles wydana w listopadzie (a jakże!) 2000 roku miała dość specyficzny charakter bowiem – pamiętając o tym, iż twórcy uśmiercili Larę w The Last Revelation – całość została przedstawiona w postaci wspomnień przyjaciół pani Croft.

Dzięki temu mogliśmy posłuchać czterech interesujących historii dotyczących jej przeszłości, a ich akcja rozgrywała się w Nowym Jorku, Irlandii, Rosji i we Włoszech. Całość nie miała jednak szczególnie spójnej formy, prezentując luźno związane ze sobą historie, często z kompletnie innych momentów życia słynnej archeolożki.

Tomb Raider V: Chronicles była grą słabą. Nudną, nieciekawą, raczej niegrywalną. Nie wnosiła do serii żadnych nowości, a na dodatek pełna była błędów wynikających najprawdopodobniej z nadmiernego pośpiechu jej twórców.
Jedyną, naprawdę wartą uwagi nowością był dołączony do gry edytor poziomów, co pozwalało największym miłośnikom na tworzenie własnych etapów do gry.

Nieznacznie wzrosły też wymagania sprzętowe – aby odpalić Kroniki potrzebny był przynajmniej Pentium o mocy 300 MHz64 MB RAM. Oprócz pecetowców rozczarować mogli się także posiadacze PlayStation i Sega Dreamcast.


Nie wiem ile trwa czas produkcji jednego gwoździa, ale taki przysłowiowy gwóźdź do własnej trumny Core Design tworzyło prawie trzy lata. Wydany w czerwcu 2003 roku The Angel of Darkness miał być kompletnie świeżym spojrzeniem na Larę Croft, ale jak już kilkukrotnie pokazała historia – seria ta ma dość konserwatywne grono zapalonych miłośników. Zaczyna się od nieoczekiwanej, lecz dobrej informacji – nasza bohaterka jednak nie zginęła i ma się całkiem dobrze! No... może za wyjątkiem tego, iż jest ścigana przez francuską policję pod zarzutem morderstwa, którego nie popełniła.

Image Lary stał się znacznie mroczniejszy.
Bohaterka nauczyła się wielu nowych sztuczek, korzystała z szerszego arsenału,
autorzy dodali do gry takie atrakcje jak delikatny (i pozostawiający wiele do życzenia)
RPG’owy system rozwoju postaci.

Angel of Darkness w związku z niecodzienną intrygą oprócz typowo zręcznościowego aspektu Tomb Raidera, zawierał także sporo elementów przygodowych.

Twórcy pokusili się o modyfikację systemu sterowania, co zostało szeroko skrytykowane przez społeczność graczy. Nowe ustawienia niestety nie należały do szczególnie wygodnych. Efekt licznych zmian w gameplay’u był taki, że przy szóstym Tomb Raiderze trudno było spędzić więcej niż kilka godzin, a fani po raz kolejny poczuli się solidnie rozczarowani.

Nie pomogła nawet oprawa graficzna, która prezentowała się całkiem porządnie, patrząc przez pryzmat 2003 roku. Znacznie wzrosły też wymagania sprzętowe. Aby pobawić się przy AoD trzeba było posiadać procesor 1,5 GHz, 128 MB RAMkartę grafiki z przynajmniej 64 MB pamięci na pokładzie. Gra ukazała się także w wersji na PlayStation 2.


Warto wiedzieć, że od czasu premiery Angel of Darkness sporo się w gatunku gier action TPP zmieniło. Niegdyś wiodąca prym Lara Croft doczekała się silnej konkurencji choćby ze strony niejakiego Sama Fishera oraz naprawdę mocnego Księcia Persji. Crystal Dynamics – nowe studio będące na usługach Eidosu – stanęło zatem przed niezwykle trudnym zadaniem: po pierwsze – przywrócić świetność serii Tomb Raider, po drugie – nie przegrać konfrontacji z nowymi wyznacznikami wysokiej jakości gatunku.

Nowy silnik gry okazał się całkowicie nowoczesny,
a przy tym umożliwił żywą, szybką, a przede wszystkim płynną grę.

Tomb Raider: Legenda - wydana w kwietniu 2006 - była czymś w rodzaju katharsis serii. Nowy producent (wspierany przez samego Toby’ego Garda – twórcę oryginalnego TR!) wdrożył masę kapitalnych rozwiązań, tworząc przy tym grę na miarę swoich czasów.

Wszystkie charakterystyczne cechy TR – skakanie nad przepaściami,
efektowne akrobacje, szeroki zakres ruchów wyglądały niezwykle efektownie,
a dzięki całkowicie odmienionemu sterowaniu całość stała się naprawdę grywalna.

Modyfikacji uległ image Lary, która nie była już naczelnym recydywistą Paryża. Powróciła w kolejnym, typowo archeologicznym wdzianku, choć skrojonym modnie na miarę 2006 roku. Twórcy pokusili się także o drobne korekty w jej biografii – która jest szeroka i bardzo interesująca, o czym może wiedzieć każdy, kto zagłębiał się w elementy fabularne na przestrzeni lat.

W Tomb Raider: Legenda odwiedziła między innymi Boliwię, Japonię i Himalaje. Wątek fabularny tradycyjnie związany jest pośrednio z wymyślnymi artefaktami i ratowaniem świata, na dodatek jego koncepcja została otwarta, a ciąg dalszy tej konkretnej historii poznamy w Tomb Raider Underworld.

Legenda oferowała zupełnie nowy silnik graficzny, który sprawował się idealnie jak na miarę 2006 roku
(mimo pewnych błędów, głównie związanych z fizyką)

TR Legenda cieszył zarówno posiadaczy pecetów - zalecana konfiguracja: procesor 2 GHz, 512 MB RAM, karta graficzna 128 MB z shaderami w wersji 2.0, Playstation 2, Xbox i Xbox 360 oraz kilku konsolek przenośnych. Bez cienia wątpliwości – Legenda odbudowała dawną pozycję serii, a gracze na nowo przekonali się do Tomb Raidera.

 

Tomb Raider Anniversary to edycja specjalna, która nie jest oficjalnie liczona jako kolejna część z cyklu, a wszystko ze względu na jej wyjątkowy charakter. Wydana z okazji dziesięciolecia istnienia serii i tak naprawdę jest jedynie rozbudowanym remakem pierwszej gry z cyklu, wydanej w 1996 roku. Zarys fabularny pozostał bez zmian, natomiast Crystal Dynamice pokusili się o mechanizm znany z Legendy, wzbogacając go także o kilka dodatkowych opcji oraz bonusowych, okolicznościowych atrakcji.