• benchmark.pl
  • Gry
  • Warhammer: The End Times - Vermintide – Left 4 Dead w świecie fantasy
Warhammer: The End Times - Vermintide – Left 4 Dead w świecie fantasy
Gry

Warhammer: The End Times - Vermintide – Left 4 Dead w świecie fantasy

Michał Grązka | Redaktor serwisu benchmark.pl
Dyskutuj z nami

Vermintide bierze wszystko co dobre z Left 4 Dead, dodaje do tego kilka swoich patentów i doprawia wyjątkowym klimatem Warhammera. Efekt? Zaskakująco dobry.

Ocena benchmark.pl
  • 4,3/5
Plusy

- wiernie oddany klimat Warhammera - dobre i sprawdzone schematy sieciowych potyczek - mnogość broni i przedmiotów - ciekawy system tworzenia przedmiotów i zdobywania wyposażenia - udane tło fabularne - opcje konfiguracyjne umożliwiające dostosowanie gry do własnego stylu

Minusy

- niewielka liczba misji,; - brak statystyk postaci,; - kulejący system kolizji obiektów

Powoli odnoszę wrażenie, że w rozrywce masowej zanika zapotrzebowanie na zombie. Chociaż same żywe trupy są wiecznie głodne, to konsumenci łapczywie chwytający od lat każdy kąsek z umarlakami w roli głównej, powoli mają już ich dość. Mimo tego, wśród gier wpisujących się w ten powoli gasnący trend jest sporo ponadczasowych, prawdziwych perełek.  Osobiście sam czasem wracam do genialnego State of Decay, a gdy brak mi sieciowych emocji sięgam po kooperacyjną młóckę w Left 4 Dead. Nadchodzi jednak czas zmian.

Warhammer: The End Times - Vermintide - kooperacja 4 graczy

Jeśli formuła zombie ulega wyczerpaniu, to co stoi na przeszkodzie, aby popularne schematy powielić, umiejscawiając je w innym uniwersum? Ano nic – dlatego też Warhammer: The End Times - Vermintide na pierwszy rzut oka wygląda jak kalka Left 4 Dead 2. Można ulec wrażeniu, że wszystko co zrobiono to dodanie kilka funkcji i podmiana tekstur tak, aby walka toczyła się nie na ulicach miast zdziesiątkowanych wirusem, a w klasycznym świecie fantasy. Co gorsza, odczucie to nie znika też po godzinie, czy nawet dziesięciu kolejnych spędzonych na wywijaniu toporem w gronie przypadkowych współgraczy.

Ten fantastyczny świat

Wyliczanie tego, co dobre w Warhammer: The End Times - Vermintide warto rozpocząć omawiając umiejscowienie fabularne.  Od świata Warhammera zaczynałem, jak pewnie wielu graczy, prywatną przygodę z papierowymi RPG. Ogrom gier wideo, w tym klasyki jak Baldur's Gate czy Neverwinter Nights korzystają z konkurencyjnego systemu, Dungeons & Dragons. W mojej opinii jest on jednak „radosną przygodową sieczką”, podczas gdy WFRP (Warhammer Fantasy Role Play – nie mylić z Warhammer 40k) cechuje ciężki klimat Starego Świata naszpikowanego śmiercią, monstrami i opanowującym ludzi obłędem.

Warhammer: The End Times - Vermintide - Skaveni

Na całe szczęście, najnowsza gra sygnowana uznaną marką od początku godnie reprezentuje jej założenia. Zostajemy bowiem rzuceni w środek miasta Ubersreik, które zdaje się powoli umierać. Wszystko przez inwazję Skavenów, zmutowanych szczuroludzi chcących podbić świat znajdujący się ponad ich podziemnym królestwem. Żaden z bohaterów nie jest „praworządnym, szlachetnym paladynem”, pragnącym szerzyć dobro, udając się na misję w białych rękawiczkach. Postacie, którymi dane nam będzie kierować w Warhammer: The End Times - Vermintide mają w oczach wizję śmierci, a krew pod ich ciężkimi butami będzie chlupotać krok za krokiem.

Oceniając samą zgodność ze światem Warhammera, dodam tylko że w grze pełno jest drobnych, trafnych nawiązań. Bohaterowie, którzy natykają się na mikstury lecznicze nie krzyczą, że znaleźli apteczkę, tylko oznajmiają o odkryciu „darów Shallyi”, czyli bogini leczenia i miłosierdzia. Podobnie żołnierz imperium podnoszący do walki swój oręż, czyni to w imię Sigmara Młotodzierżcy, czyli odpowiedniego dla swoich ideałów patrona. Także nazwy niektórych profesji i pochodzenie broni odpowiada temu, co całe lata temu zawarto w podręczniku gracza do systemu WFRP.

Warhammer: The End TImes - Vermintide czyli ciemność, siekiera, akcja!

Twórcy gry Warhammer: The End Times - Vermintide już od samego początku wrzucają nas w środek rozgrywki, równocześnie puszczając oko do zaznajomionych z klasycznymi grami RPG. Tuż po intro wprowadzającym w realia szczurzego konfliktu, pokazuje się ekran wyboru postaci, który momentalnie wzbudził we mnie skojarzenia z tym znanym z Diablo II. W tym wypadku jednak bohatera można do woli zmieniać, zachowując zdobyty poziom doświadczenia. Gdy tylko zdecydujemy się na jedną z pięciu klas (które są dość typowe – krasnolud z tarczą, ciskający płomieniami mag, elfi łucznik i nieznacznie różnicy się dwaj ludzcy żołnierze), momentalnie przenosimy się do karczmy. Jest to aż niedorzecznie oczywiste miejsce do rozpoczęcia każdej przygody fantasy.

Warhammer: The End Times - Vermintide - karczma

Początkowa lokacja oddaje nam do dyspozycji kilka narzędzi, z których będziemy mogli skorzystać przed każdą misją. Są to: skrzynia z ekwipunkiem, w której wybierzemy broń i wyposażenie wykorzystywane w kolejnym zadaniu, mapa na której zaznaczymy najbliższy cel rozgrywki, a także mini-kuźnia, w której ulepszymy, scalimy czy rozmontujemy posiadane przedmioty. Po wskazaniu dowolnego z trzynastu zadań fabularnych, będziemy mogli dołączyć do istniejącej gry lub stworzyć swoją własną drużynę. W tym drugim przypadku możemy nie czekać na dobranych przez system towarzyszy, tylko rozpocząć rozgrywkę, korzystając z komputerowych pomocników.

Gdy dochodzi już do właściwej zabawy, przenosimy się na ulice miasta, które stają się polem bitwy między czwórką śmiałków, a różnymi odmianami szczuroludzi. Jeśli graliście w którąkolwiek z części Left 4 Dead, poczujecie się jak w domu. Praktycznie cały interfejs jest taki sam – zaczynając od umiejscowienia ikon ekwipunku, podziału na dwie bronie, poprzez przedmioty lecznicze i bomby, a na systemie ratowania pokonanych postaci kończąc.

Warhammer: The End Times - Vermintide - walka na ulicach

Jeśli jednak nie graliście w popularną sieciową strzelankę od Valve, wystarczy że poznacie parę podstawowych zasad. Choć każdej misji towarzyszy cel fabularny, droga do jego osiągnięcia jest zazwyczaj prosta – zabić wszystko co się rusza, przy okazji przenosząc duże i ciężkie przedmioty z miejsca na miejsce. Poza hordami zwyczajnych przeciwników pojawią się trudniejsze odmiany Skavenów, które mogą być szczególnie niebezpieczne zwłaszcza wtedy, gdy bohaterowie oddzielą się od siebie. W Left 4 Dead pojedynczego gracza odciągał Smoker, tu jest to zadanie Packmastera. W świecie zombie do ziemi przygważdżał nas Hunter, w Warhammer: The End Times - Vermintide to samo robi Assassin. Analogie widać więc na pierwszy rzut oka.

Warhammer: The End Times - Vermintide - katakumby