• benchmark.pl
  • Gry
  • Zwerbować emerytkę, wysadzić Big Bena, wlecieć dronem do Buckingham - 10 powodów, dla których czekamy na Watch Dogs Legion
Zwerbować emerytkę, wysadzić Big Bena, wlecieć dronem do Buckingham - 10 powodów, dla których czekamy na Watch Dogs Legion
Gry

Zwerbować emerytkę, wysadzić Big Bena, wlecieć dronem do Buckingham - 10 powodów, dla których czekamy na Watch Dogs Legion

z dnia
Jakub Jakubowicz | Redaktor serwisu benchmark.pl
9 komentarzy Dyskutuj z nami

Watch Dogs Legion opóźnione! Ale wcale nas to nie martwi, bo to przesunięcie premiery tylko podsyciło nasz apetyt na Ubisoftową piaskownicę, jakiej ponoć jeszcze nie było. Dzielimy się z Wami 10 powodami, dla których już ostrzymy sobie zęby na Watch Dogs Legion.

Watch Dogs Legion – dziesięć kroków do rewolucji

Wiadomo, na jaką grę Ubisoftu czekamy najbardziej! Nowe Assassin’s Creed… Nie, nie, nie tym razem. Tytuł najbardziej oczekiwanej gry od wydawcy Tom Clancy’s The Division 2Tom Clancy’s Rainbow Six Siege z początkiem wiosny 2020 roku zdobywa Watch Dogs Legion. Trzecia część hakerskich przygód zawita na pecety, Xbox OnePlayStation 4 (a także można stwierdzić z ogromną dozą pewności, że również na PlayStation 5Xbox Series X) dopiero na jesieni tego roku, ale już teraz jest co najmniej dziesięć powodów, żeby się nią ekscytować.

W końcu już dwie poprzednie części (mimo paru mniejszych czy większych zastrzeżeń) były rewelacyjnymi tytułami, w których udało się naprawdę nieźle połączyć wciskającą w fotel akcję ze swobodą piaskownicy. Jedynka przeniosła nas do deszczowego Chicago, w dwójce mieliśmy okazję zwiedzić słoneczne San Francisco, a trójka ma nas zabrać do dystopicznego Londynu.

Jeśli dorzucimy do tego samochodowe pościgi, zaawansowaną technologię i akcje pełne tak skradania, jak i strzelanin, okazuje się, że Watch Dogs Legion może być prawdziwym hiciorem. Ale to nie wszystko! Bo już teraz Ubisoft obiecuje absolutną rewolucję w kwestii podstawowych aspektów prowadzenia rozgrywki. I chyba to właśnie czyni watchdogsową „trójkę” tak smakowitym kąskiem. 

Jasne, na razie to kąsek, o którym możemy w dużej mierze fantazjować, a więc pozostaje sporo wątpliwości, na ile nowe rozwiązania się sprawdzą. Jednak mimo dystansu, który staramy się zachować, już nam ślinka cieknie, a oto dziesięć powodów, dla których nie możemy się doczekać Watch Dogs Legion.

1 – Boże, chroń królową – Londyn Watch Dogs Legion

Ubisoft już raz zabrał nas na wycieczkę po Londynie – w Assassin’s Creed Syndicate. No tak, ale wtedy chodziło o Londyn industrialny, dziewiętnastowieczny. Tym razem będzie to angielska stolica z niedalekiej przyszłości. Ponadto poziom odwzorowania miasta ma być dużo bardziej szczegółowy. A jeżeli potwierdzą się przewidywania fanów, mapa może być naprawdę olbrzymia i obejmować całą centralną część metropolii. Jej granicami na zachodzie byłby dworzec Victoria, na południu Burgess Park, na wschodzie Stepney, a na północy Camden. Każdy kto zwiedzał brytyjską stolicę, wie dobrze, jaki to kawał terenu! Roi się tam od wszelkiego rodzaju zabytków i atrakcji, które zresztą, także mają znaleźć swoje odwzorowanie w świecie gry. 

Watch Dogs Legion - Londyn przyszłości
Watch Dogs Legion - dron

2 – Watch Dogs Legion, czyli wszyscy na pokład!

Prawdziwa rewolucja Watch Dogs Legion to przede wszystkim sposób, w jaki twórcy tego tytułu traktują postać głównego bohatera… A w zasadzie głównych bohaterów! Bowiem w trzeciej odsłonie Watch Dogs porzucono ideę jednego, ustalonego z góry protagonisty, na rzecz setek grywalnych postaci

Jak miałoby to działać? Otóż każdy Londyńczyk to potencjalny rekrut do naszej podziemnej armii. Badamy mijane osoby, sprawdzamy, która z nich najlepiej zgra się z naszą ekipą i werbujemy ją w szeregi ruchu oporu. Od domorosłych hakerów, przez policyjnych weteranów, po emerytów ze smykałką do broni. Brzmi to jak jeden z tych dziwacznych pomysłów, jakie od czasu do czasu pojawiają się w świecie gier i niemal zawsze kończą się fiaskiem… Tak to brzmi, prawda, ale i tak nie możemy się doczekać, żeby własnoręcznie przetestować to rozwiązanie.

W Watch Dogs Legion każdy Londyńczyk to potencjalny rekrut do naszej podziemnej armii. Nie możemy się doczekać, żeby własnoręcznie przetestować to rozwiązanie.

3 – Watch Dogs Legion wie, jak żyć

Pomyślicie, że skoro mamy do dyspozycji taką rzeszę grywalnych postaci, to pewnie wszystkie one będą zaprojektowane z rozdzielnika, bez żadnej historii czy psychologicznej głębi. Nic bardziej mylnego! W każdym razie Ubisoft zarzeka się, że tak nie będzie. 

Jego Londyn ma być miastem tętniącym życiem, którego każdy mieszkaniec ma swoje przyzwyczajenia, znajomości, pracę, romanse itp. Każdy też ma swoje unikalne talenty i zdolności, które mogą się przydać w robocie dla ruchu oporu. I tak na przykład ćma barowa dostaje mniejsze obrażenia, kiedy jest wcięta, bokser-amator radzi sobie wyjątkowo sprawnie w walce wręcz, wysoko ustawiona szycha może wyciągnąć innego bohatera z więzienia jednym telefonem, a staruszek… umrze nieoczekiwanie w trakcie misji. No, cóż, nikt nie mówił, że wszystkie te cechy będą pożądane.

Zachodzę w głowę czy pakiety umiejętności będą z różnych parafii, czy synergicznie złożą się w całość. Mam nadzieję, że to drugie, ale obawa pozostaje – czy nie będzie przypadkiem tak, że jedni stworzą zespół mięśniaków, inni wyłącznie nerdów z laptopami, a o umierających przypadkiem staruszkach wszyscy zapomną? Może jednak Ubisoftowi uda się zachować jakąś równowagę w tym całym szaleństwie.

Watch Dogs Legion - staruszka agentem

4 – A kto umarł w Watch Dogs Legion, ten nie żyje

No właśnie, a jak to jest ze wspomnianą wyżej śmiercią naszych bohaterów? Przywykliśmy do tego, że w momencie zgonu naszej postaci gra szybciutko się wczyta albo wysadzi nas pod szpitalem bez części gotówki. W Watch Dogs Legion jest zgoła inaczej. Jeżeli jeden z naszych partyzantów zginie… to zginie. Koniec kropka. Jak mawiają z angielska – permadeath

Przejmujemy wtedy kontrolę nad inną postacią i próbujemy dokończyć robotę, którą nieboszczyk zawalił. Co ciekawe, śmierć jednej postaci może być znacznie bardziej dotkliwa niż innej, bo nasi bohaterowie zdobywają doświadczenie i wraz z awansami kolejne umiejętności. Ale czy może się zdarzyć tak, że zginą wszyscy i cała nasza wielogodzinna przygoda też będzie „permanentnie” zakończona? Raczej nie, bo przecież potencjalnych żołnierzy ruchu oporu nie brakuje na ulicach Londynu. 

Zawsze znajdzie się nowe mięso armatnie lub wysokiej klasy specjalista – w zależności od naszego wyboru. Starczy zaskarbić sobie zaufanie nieznajomego wykonując jego osobiste zadania i już jest nowym kompanem w naszej ekipie. Tylko na ile te misje będą faktycznie zindywidualizowane? Setki postaci i każda ze swoim własną mini-fabułką? Oj, bardzo wątpliwe… Obym się mylił, ale chyba jednak rozdzielnik pójdzie w ruch.

Watch Dogs Legion - pościg

5 – Orwell nie powstydziłby się Watch Dogs Legion

Oj tak, Watch Dogs Legion aż ocieka Orwellowskim klimatem! Twórcy tego tytułu szkicują przyszłość Wielkiej Brytanii w ciemnych barwach. Po Brexicie Albion zamienia się w państwo pozbawione jakichkolwiek swobód obywatelskich, w którym rząd śledzi każdy ruch poddanych Jej Królewskiej Mości

Na ulicach Londynu roi się od dronów, które inwigilują przechodniów, policjanci to draby wyposażone w sprzęt do tłumienia zamieszek, ataki „terrorystów” wstrząsają angielską stolicą, a publiczne aresztowania są na porządku dziennym. W końcu, żeby powstał ruch oporu, musi być dla niego przeciwwaga. 

Watch Dogs Legion aż ocieka Orwellowskim klimatem! Po Brexicie Albion zamienia się w państwo pozbawione jakichkolwiek swobód obywatelskich, w którym rząd śledzi każdy ruch poddanych Jej Królewskiej Mości.

Skoro DeadSec rozbraja reżim, to ten reżim musi być uzbrojony po zęby. Jak łatwo się domyślić w znany z poprzednich części system operacyjny ctOS, czyli sieć gromadzącą najintymniejsze informacje o każdej osobie. Wprawdzie podział na dobrych partyzantów i okrutną dyktaturę brzmi dosyć sztampowo, ale przecież to tylko ogólny zarys, rama, w którą z pewnością da się wstawić niejeden ciekawy obrazek. 

Watch Dogs Legion - miasto niczym z Orwella

6 – Wszystkie zabawki Watch Dogs Legion

Wiadomo, że najpotężniejszą bronią w świecie Watch Dogs jest telefon. Nie zabraknie go również w trzeciej odsłonie serii. Za pomocą smartfonów naszych bohaterów pokierujemy zdalnie autami, wysadzimy to i owo, a także dyskretnie odwrócimy uwagę przeciwników. Ale na tym nie koniec! W dystopicznym Londynie drony są podstawą wymiany towarów i informacji, a także działań militarnych i policyjnych. Nie tylko przyjdzie nam przejmować nad nimi kontrolę, ale też wzbijać się w powietrze na ich stalowych „grzbietach”. 

Dodatkowo uwagę przyciąga „pajączek” - nowa zabawka, która prześlizgnie się najciaśniejszym kanałem wentylacyjnym, ostrzela przeciwników, a nawet skoczy im na twarze, żeby porazić prądem. Te technologiczne cuda to jednak nie wszystko. Ruch oporu dysponuje nie lada arsenałem – od zwykłych pistoletów, przez karabiny maszynowe po potężne cekaemy

A ponieważ Watch Dogs Legion to przede wszystkim wielka wybuchowa piaskownica, będziemy mogli się po niej przemieszczać także z pomocą aut. Nie wiem, jak Wy, ale ja już się szykuję na pościgi słynnymi czarnymi taksówkami, bondowskim Aston Martinem, a nawet… piętrowym autobusem.

Watch Dogs Legion - pajączek
Watch Dogs Legion - hakowanie

7 – Watch Dogs Legion – głośno, cicho i w ekipie

Czy Watch Dogs Legion ma w sobie więcej z zabawy w podchody czy z ordynarnej strzelaniny? To zależy! Od czego? Tylko i wyłącznie od gustu gracza. Już teraz materiały udostępnione przez Ubisoft nie pozostawiają cienia wątpliwości. Jeśli chcesz odpalić rakiety z drona i wysadzić wszystko w powietrze, to odpalaj! Jeśli wolisz zakraść się bocznym wejściem, zhakować alarm i ogłuszyć strażnika, śmiało! 

Seria Watch Dogs zawsze nieźle łączyła te dwa elementy, a tutaj, dzięki nowym gadżetom i indywidualnym zdolnościom bohaterów, będziemy pewnie mogli jeszcze lepiej przystosować rozgrywkę do swoich upodobań. No, i nie można też zapomnieć, że pojawi się możliwość gry w kooperacji! 

Wprawdzie na razie trudno to siebie wyobrazić, biorąc pod uwagę, że każdy gracz to cała ekipa bohaterów. Tym niemniej Ubisoft jakoś już naszkicował ogólny zamysł wieloosobowej rozgrywki w Watch Dogs Legion. Raczej nie będziemy w stanie przejść całej kampanii u boku przyjaciół, jak to miało miejsce, dajmy na to, w Tom Clancy’s Ghost Recon Wildlands. Czeka nas za to sporo aktywności pobocznych do odhaczenia ze znajomymi. Jakich dokładnie? Tego dowiemy się w dniu premiery!

Watch Dogs Legion - patrole

8 – Watch Dogs Legion przemawia w imieniu wszystkich

Można by pomyśleć, że uczynienie każdego „NPC-a” grywalną postacią sprawi, że naszym rekrutom zabraknie własnego głosu, staną się kukiełkami w przerywnikach filmowych – anonimowymi, odlanymi z cyfrowego gipsu, cokolwiek martwymi. Ale i w tym przypadku Ubisoft uspokaja. Każda z postaci została bowiem zaopatrzona w swój własny głos, którym wypowie napisane dla niej dialogi. 

Zadbano też o spersonalizowane animacje. Widzieliście może, jak staruszka ze zwiastunów pokonuje przeszkody? Krótko mówiąc – robi to stosownie do swojego wieku! Ciekawe tylko, jak duża będzie ta różnorodność, bo obietnice imponują, ale przecież rzeczywistość nie zawsze idzie z nimi w parze.

Watch Dogs Legion - personalizacja bohatera

9 – Spójrzcie tylko na Watch Dogs Legion 

Wiadomo, oprawa audiowizualna to nie wszystko. Ale z drugiej strony… Jeśli chodzi o warstwę graficzną i dźwiękową Watch Dogs Legion prezentuje się naprawdę nieźle. Starczy spojrzeć na telebimy Piccadilly Circus albo trójwymiarowe, hologramowe „szyldy” nad knajpkami Soho. 

Angielska pogoda z pewnością też wprowadzi sporo urozmaiceń do rozgrywki. Już nie możemy się doczekać jak nad Tamizą zawiśnie mgła, z nieba poleje się kapuśniaczek, a potem zza chmur wyjdzie słońce i świetlistymi refleksami odbije się od wieżowców City. Już teraz, na materiałach promocyjnych nocne i dzienne krajobrazy Londynu zachwycają… Na szczęście nie do tego stopnia, żeby można było oczekiwać radykalnego „okrojenia” grafiki, jak to miało miejsce w przypadku nieszczęsnego pierwszego Watch Dogs. W każdym razie taką mamy nadzieję, że „trójka” nie powtórzy błędów „jedynki”.

Watch Dogs Legion - panorama Londynu

10 – Watch Dogs Legion? Wolne żarty! 

„Jedynka” Watch Dogs trochę przeholowała z mrocznym klimatem. Dostaliśmy ciężką opowieść w stylu noir, która nie wszystkim przypadła do gustu. Watch Dogs 2 odbiło w drugą stronę i dostarczyło nam zabawy lekkiej, pełnej sztubackich żartów i nastoletniego buntu. Wydaje się, że Watch Dogs Legion zamierza wyważyć oba te podejścia, ale ze sporym naciskiem położonym na humor. W końcu produkcja, którą promuje maska świni z monoklem nie może być całkiem na serio. 

I bardzo dobrze! Liczymy na to, że dystopiczny świat zostanie zgrabnie zrównoważony solidną porcją dowcipów. Najlepiej autoironicznych, kąśliwych, absurdalnych – w angielskim stylu! Oby tylko całe Watch Dogs Legion nie okazało się jednym wielkim żartem. Na razie jednak nic na to nie wskazuje. Może więc i w dniu premiery twórcy nie zakpią sobie z graczy, ale wypuszczą na rynek hicior przez duże „H”. Dowiemy się tego już w dniu premiery Watch Dogs Legion, czyli najpewniej jesienią 2020 roku. Oby tylko koronawirus w tych planach nie namieszał.

Watch Dogs Legion - DedSec

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

marketplace

Komentarze

9
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    myszka91
    Jak można czekać na gry Ubisoftu?
  • avatar
    Stashqo
    Czy to artykuł sponsorowany?
    Imo, zarówno jedynka jak i dwójka była zwyczajnie denna i powtarzalna, teraz kiedy jeszcze wyrzucą jednego bohatera i zamienią go zastępowalnymi z generatora to odejdzie spora część "osobistej historii" protagonisty. Natomiast od gigantycznego świata z powtarzalnymi questami często lepszy jest taki mniejszy, ale dopracowany z lokacjami mającymi jakiś sens dla historii.
  • avatar
    pawluto
    Pierwsza część była słaba więc raczej niewielu czeka na dwójkę...
    Przekombinowana gra. Nie czekam.
  • avatar
    studionti
    Dodatkowa dawka multi kulti.
  • avatar
    piccardo
    Jedynka było ok, dwójka taka sobie, ale to zapowiada się ciekawie. Ubi zrobiło świetny assasins odysey ale szkoda że ta gra jest celowana w obecną generację konsol co mocno widać, za to rozgrywka może być ciekawa i na to liczę.