World of Tanks: Blitz – czołgi w kieszonkowym wydaniu
Gry mobilne

World of Tanks: Blitz – czołgi w kieszonkowym wydaniu

Wirtualne czołgi mają ogromną rzeszę fanów, a mobilna wersja tylko ją poszerzy. Teraz starcia mogą toczyć się wszędzie, do tego lekko i przyjemnie.

Ocena benchmark.pl
  • 4/5

World of Tanks to jedna z tych gier, które wzbudziły u mnie „syndrom jeszcze jednej potyczki”. Co prawda, jest do bólu wtórna, opierając się na jednym powtarzalnym schemacie, jednak z drugiej strony, doskonałe wyważenie wszystkich elementów sprawia, że długo nie mogłem się od niej oderwać.

Po premierze wersji na iOS oraz nieco opóźnionej edycji na Androida, zabranie ze sobą czołgów w każde miejsce i uruchomienie ich w wolnej chwili jest jeszcze łatwiejsze. A co najlepsze produkcja się niemal wcale się nie nudzi, bo pojedyncze potyczki do niczego nie zobowiązują. Nie ma tu pogoni za sprzętem czy największą liczbą „fragów”. Po prostu czysta, nieskrępowana niczym zabawa, do której z chęcią się wraca.

World of Tanks: Blitz – właściwości czołgu

I to nie ilość pojazdów czy map stanowi o tym, że co rusz lądujemy znów na polu bitwy. Tym co przyciąga graczy na kolejne godziny jest pozorna prostota rozgrywki i możliwość stawania się coraz lepszym. Paradoks World of Tanks odczuwalny jest zwłaszcza w mobilnej wersji Blitz - jest to jedna z bardziej rozbudowanych produkcji na systemy przenośne, ale opiera się na niesamowicie prostych zasadach prowadzenia potyczek.

Po dłuższej chwili obcowania z tym tytułem można odnieść wrażenie, że określenie „easy to learn, hard to master” było stworzone specjalnie dla niej. Przekładając to na nasz język – niesamowicie łatwo jest nauczyć się jak przejechać czołgiem przez pole i wypluć pocisk z lufy. Łatwo można nawet trafić przeciwnika w bok uszkadzając mu przedział amunicji. Ale już stać się bohaterem bitwy i postrachem wrogów to nie lada sztuka, której opanowanie zajmie wiele godzin praktyki.

World of Tanks: Blitz – rozgrywka na pustyni

Czołgi, jakie już znamy

Podstawowe zasady World of Tanks są wspólne zarówno dla wersji PC/Xbox, jak i Blitz. Cała rozgrywka dzieli się na dwa etapy – doglądania pojazdów i wykorzystywania ich w boju. Na początku jesteśmy rzucani do prywatnego garażu, czyli swoistego centrum dowodzenia. Jest to miejsce, w którym wielu graczy potrafi spędzić więcej czasu, niż na polu bitwy, przeglądając statystyki i planując kolejne zakupy.

Początkowo otrzymujemy po jednym podstawowym czołgu dla każdej z czterech nacji. Tuż po premierze mobilnej wersji gry były ich tylko trzy, ale aktualizacja sprawiła, że obecnie są to: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy i ZSRR. Niewykluczone, że w najbliższym czasie będą dodawane kolejne kraje znane z „dużej” wersji, takie jak Francja czy Chiny.

Każdy z dostępnych pojazdów to wirtualny model maszyny, która albo jeździła po realnych polach bitew, albo przynajmniej istniały jej plany konstrukcyjne. Faktyczne osiągi przekładają się na wirtualne statystyki, które dodatkowo możemy podnosić odblokowując kolejne moduły. Te będą nas kosztowały punkty doświadczenia, zdobywane oczywiście w trakcie każdej z bitew.

Zastosowano tu uproszczenie względem wersji PC – odkryte ulepszenia nie muszą być już dodatkowo wykupowane za monety, co przyśpiesza rozwój. Dozbrajanie się w kolejne działa, silniki, podwozia i wieżyczki nie tylko zmienia zachowanie naszego czołgu, ale pozwala nam też na odkrycie nowych pojazdów, z kolejnych poziomów zaawansowania (podobnie do wersji PC jest ich w sumie dziesięć). Garaż umożliwia nam także wybór typu amunicji oraz wykupienie dodatkowego wyposażenia, takiego jak gaśnice, apteczki czy zestawy naprawcze pomagające niwelować efekty trafień. Słowem – standard.

World of Tanks: Blitz – namierzanie

Po zapoznaniu się z arsenałem bojowym nadchodzi czas na stoczenie bitwy. Wszystkie potyczki opierają się na jednym schemacie. Dwie siedmioosobowe drużyny mają maksymalnie siedem minut, aby zniszczyć czołgi wroga lub zająć znajdujący się pomiędzy ich bazami punkt. Do jego zdobycia wystarczy, że ktoś z naszej drużyny pozostanie w wyznaczonym okręgu przez około minutę, aż do pełnego załadowania się procentowego paska postępu. Niezależnie od wyniku bitwy, po jej zakończeniu każdy gracz otrzymuje pewną ilość monet i punktów doświadczenia – oczywiście przez aktywny udział w pojedynku te wartości wzrastają.

Podstawy operowania czołgiem w przystępny sposób przybliża samouczek. Sterowanie jest bardzo intuicyjne – lewy kciuk odpowiada za wirtualną analogową gałkę, która pozwala nam na ruch pojazdu, natomiast prawym obracamy wieżyczkę, nakierowujemy lufę na cel i oddajemy strzał. Choć daleko tu do precyzji oferowanej przez klawiaturę i myszkę, automatyczne wspomaganie celowania i podświetlanie mocnych stref pancerza przeciwnika sprawia, że mechanikę można szybko opanować i efektywnie wykorzystywać.

Osobiście, gdy testowałem grę na niespełna pięciocalowym telefonie czułem, że moja „widoczność czołgisty” mocno się ograniczyła, bo korzystając z konkretnych funkcji zasłaniałem sobie palcami pół ekranu. Komfort wzrósł za to znacząco, kiedy przesiadłem się na sporo większy tablet. Innymi słowy – grać da się na urządzeniach o różnych wymiarach, ale dla własnej wygody warto bawić się na ekranie o jak największej przekątnej, zwłaszcza jeśli ma się spore dłonie.

World of Tanks: Blitz – kamuflaż

Interfejs stworzony od nowa na potrzeby mobilnej wersji. Poza podstawowymi czynnościami „jedź i strzelaj” pozwala nam jeszcze na parę dodatkowych działań. Przede wszystkim możemy przełączać się w tryb snajperski, czyli po prostu przybliżyć widok podczas celowania, co daje nam szansę na precyzyjne wybranie strefy trafienia. Z ekwipunku wybierzemy także wykupione wcześniej przedmioty naprawiające konkretne moduły lub leczące załogę. Możemy także korzystać z mini mapy, aby określić pozycję przeciwnika.

System namierzania wrogich jednostek, podobnie jak komunikacja z drużyną nie będzie niespodzianką dla obeznanych z wersją PC. Tu także wbudowany jest chat oraz szybkie komendy głosowe, a wypatrzenie nieprzyjacielskiej maszyny przez dowolnego gracza oznacza informację o jej położeniu dla całej drużyny.

World of Tanks: Blitz – na wzgórzu

W kupie raźniej i... groźniej

Wspomniana taktyka jest w World of Tanks niezwykle ważna. Oczywiście, najłatwiej wyegzekwować ją grając w plutonie, czyli w trybie pozwalającym na toczenie pojedynków u boku znajomych. Jednak i w gronie przypadkowych kompanów, każdy średnio-doświadczony czołgista zna swoje miejsce niejako definiowane przez typ prowadzonego pojazdu.

Przykładowo, jeżeli wybraliśmy lekki czołg, aby skutecznie wypełnić swoje zadanie musimy mieć nerwy ze stali. Wyraźny rozkaz „Jazda, jazda!” tuż po zakończeniu początkowego odliczania tyczy się przede wszystkim naszej maszyny.

World of Tanks: Blitz – czołg w mieście

Wykorzystując w pełni zwrotność i moc silnika, dociskamy gaz i pędzimy przed siebie. Pojawienie się zarysu pierwszego pojazdu wroga oznacza zarówno kłopoty, jak i oddanie dużej przysługi zespołowi, poprzez namierzenie celu. Z nerwowym potem na czole lawirujemy między lawiną pocisków, pędząc do najbliższego rowu lub kamienia, który może dać nam chwilową osłonę. Jeśli dobrze wypełniliśmy swoje zadanie, do strzału będzie się już gotował usytuowany na dalekim wzgórzu członek drużyny kierujący niszczycielem czołgów. Jeśli tylko jego pocisk przebije pancerz wykrytego przeciwnika, obejrzymy efektowną eksplozję, zbliżającą nasz zespół do zwycięstwa.

To nasz moment na wrócenie na bezpieczną pozycję i przygotowanie się do kolejnego zwiadu, tym razem z innej strony. Jeśli w tym czasie kolejny z naszych kompanów, siedzący za sterami dobrze opancerzonego ciężkiego czołgu poprawnie wykorzystał chaos bitwy, jest już w połowie zajmowania bazy.

Jak widać, podział ról i wykonywanie pełni możliwości swojego pojazdu jest kluczem do sukcesu. Co więcej, każdy typ maszyny wymaga opanowania, cierpliwości i odpowiedniego wyczucia czasu. Każdy dostępny rodzaj czołgu niejako narzuca inny typ prowadzenia rozgrywki.

World of Tanks: Blitz – na polu

W wersji mobilnej usunięto jedną klasę wozów pancernych, powolną artylerię, która byłaby zbyt łatwa do wytropienia przy zmniejszonych w stosunku do wersji PC lokacjach. Jednak i bez niej, zróżnicowanie jednostek jest na tyle spore, że nigdy nie spotkają się dwie identyczne drużyny. Za ich dobór i postawienie przeciw sobie odpowiada wewnętrzny system. W Blitz, tak jak i innych edycjach „świata czołgów” da się odczuć, że gra stara się przydzielać nas do potyczek w taki sposób, aby utrzymywać stosunek zwycięstw do porażek blisko poziomu 50%.

World of Tanks: Blitz – hangar

Miniaturyzacja z dbałością o szczegóły

Choć całe World of Tanks zdaje się być niezwykle proste, nie można nie docenić drobnych elementów i dbałości o szczegóły. Twórcy maksymalnie wykorzystali przestrzeń jaką daje mobilna konwersja i zręcznie upakowali w niej ogrom detali. Dostępne opcje są dodatkowo wzbogacone, podobnie jak w pierwowzorze, o dodatki odblokowywane za realną gotówkę. Co istotne, chociaż w podstawowe czołgi i Blitz zagramy przy wykorzystaniu jednego konta, nie przeniesiemy między nimi doświadczenia czy złota. W obu wersjach gry od nowa pracujemy na swój sukces.

Jednak to nie płatne elementy, a wyćwiczone umiejętności i nabyte rozeznanie w mapach przechylają szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Każdy krzak, kamień czy budynek może być potencjalną osłoną lub miejscem do ukrycia się przed wzrokiem nieprzyjaciela. Kolejne lokacje, których trzeba się nauczyć, aby odnosić sukcesy, są mocno zróżnicowane – otrzymujemy więc miasta, pustynie, pokryte śniegiem wzgórza czy rozległe równiny. Grafika tych terenów jest oczywiście mniej zaawansowana, niż w wersji na komputery czy konsole, ale i tak jest nieźle jak na tablety i smartfony.

Kto uważał na lekcjach historii, zna termin Blitzkrieg. Określenie „wojna błyskawiczna” zdaje się dobrze oddawać klimat World of Tanks: Blitz. Gracze otrzymują to samo co w „dużych” czołgach jednak w wersji prostszej i szybszej. W końcu idea gier mobilnych skupia się na tym, żeby odpalić je na chwilę, w dowolnym miejscu i czasie, na przykład jadąc tramwajem czy czekając w kolejce do lekarza. Bitwy trwają więc o połowę krócej i są prowadzone w dwukrotnie mniejszym składzie.

Za uzyskiwane osiągnięcia łatwiej jest kupować kolejne ulepszenia, a i samych czołgów do zdobycia jest (póki co) zauważalnie mniej. Także niektóre cechy i ułatwienia dostępne są od początku, bez konieczności ich wykupowania – przykładowo, już od pierwszej bitwy, gdy zostaniemy wykryci, nad naszym wozem pojawi się ostrzegawcza ikona żarówki. Jedynym przeniesionym niemalże w skali 1:1 elementem jest udźwiękowienie, za sprawą którego weterani czołgów usłyszą dobrze znane komunikaty w stylu: „tym go nie pokonamy!”.

World of Tanks: Blitz – armia

Mimo faktu, że Blitz jest jedynie nową wersją starego, dobrego World of Tanks to uruchamiając wersję mobilną poczułem wyraźny powiew świeżości. Nadciągnął on wraz z napływem nowych chęci do odblokowywania kolejnych pojazdów i toczenia wirtualnych potyczek.

Zdecydowanie na plus przemawia fakt, że wszystkie znane i niezbędne do komfortowej gry elementy udało się wprowadzić do urządzeń przenośnych bez odczuwalnego przeładowania, ani problematyczności w obsłudze. Dzięki temu całość jest funkcjonalna, intuicyjna i prosta do opanowania zarówno dla czołgistów-weteranów, jak i żółtodziobów którzy pierwszy raz zatrzasnęli za sobą właz do pancernej maszyny.

Jedyne co początkowo może irytować przesiadających się z klasycznego World of Tanks to wszystkie zmarnowane okazje do trafień, które przy użyciu myszki i klawiatury dawno zamieniliby na celny strzał przerabiający potężny czołg wroga na kupę złomu. Gdy już oswoimy się ze sterowaniem dotykowym, odczujemy, że to wciąż gra-fenomen, która mimo upływu czasu nie daje się zdetronizować.

Nawet ci, którzy nie są w stanie stwierdzić co konkretnie urzekło ich w tej produkcji, mimowolnie raz za razem wciskają duży, zachęcający przycisk „Bitwa” w nadziei na same udane trafienia i owocne zwiady. To, co w tej wersji zdecydowanie się nie zmieniło, to stopień w jakim gra przykuwa do ekranu i każe rozegrać tych parę kolejnych bitew, aż do odblokowania następnego pojazdu. I kolejnego, i… i wracam do swojego T28, co i Wam szczerze polecam!

Ocena końcowa:

Grafika: dobry plus
Dźwięk: dobry
Grywalność: dobry plus

Ocena ogólna:

90%

Komentarze

8
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    BILI82
    0
    Ogolnie zalety wobec duzego wot-a to:
    1. Krotkie partie
    2. Szybkie ladowanie gry
    3. Mniejsze mapki

    Idealne do telefonu :D

    Wady wobec wot-a duzego:

    1. Sterowanie :) ale chyba nie da sie tego zrobic lepiej :(
    • avatar
      MaNiAc
      0
      Należy dodać jeszcze że po paru bitwach w tym czymś okazuje się że to crap jakich mało, pełno reklam kup to kup tamto śmieszne wg i ich produkty...