Lustrzanki

Błyskograt

przeczytasz w 3 min.

To żartobliwe przezwisko nadane lampie błyskowej nie powinno nas zmylić - lustrzanka bez dodatkowej, zewnętrznej lampy błyskowej bardzo traci na uniwersalności. Wbudowana lampka bywa przydatna, ale jest słaba, ma brzydkie, ostre światło no i błyska na wprost. Nie rożni się zbytnio od lampki wbudowanej w kompakt. Natomiast zewnętrzna lampa błyskowa to niesłychanie ważna część systemu - rewelacyjne dopełnienie lustrzanki. Ma dwie wady: rozmiar (wagę) oraz cenę... ale lustrzanka bez lampy, to jakby pół aparatu.

Nowe sposoby pomiaru światła i emisji błysku są przez producentów dopieszczone i spisują się świetnie. Lampa błyskowa potrafi oświetlić szeroką scenę, błysnąć w dal skupioną wiązką, delikatnie musnąć światłem bliski obiekt. Potrafi poprawnie oświetlić nocną scenę lub lekko doświetlić pierwszy plan zdjęcia. Wreszcie jej budowa (obrotowa głowica) umożliwia zastosowanie odbić błysku, na przykład od białego sufitu lub ściany. Otrzymujemy w ten sposób całkiem inną jakość fotografii, miękkie światło bez ostrych cieni, po prostu piękne zdjęcia.

Poszczególni producenci mają rozwiązania na zbliżonym poziomie, ale naszym faworytem jest tutaj Nikon ze swoim CLS (Creative Lightning System) oraz lampą SB-800, która fabrycznie wyposażona jest w nasadkę-dyfuzor oraz wbudowaną fotocelę.

Dyfuzor pozwala zmiękczyć i rozproszyć światło skierowane na wprost, natomiast fotocela umożliwia bezprzewodowe sterowanie lampą błyskową i wyzwalanie jej na odległość z zachowaniem pomiaru światła. Za takie dodatki inni producenci każą sobie płacić, od Nikona dostajemy je w komplecie.

Oświetlenie: lampa SB-800 umieszczona z boku,
wyzwolona bezprzewodowo za pomocą wbudowanej lampy Nikona D70


autor: Jacek Wiśniowski

Warto zwrócić uwagę na ofertę producentów niezależnych (Sigma i Metz), którzy proponują nam wysokiej jakości lampy, kosztujące znacząco mniej od firmówek.

Lampa to dodatek do aparatu, drogi dodatek, na pewno nie będzie niezbędny dla każdego fotografa. Ale dobrze jest mieć świadomość, że możemy rozszerzyć możliwości swojego sprzętu.

Ważne i mniej ważne drobiazgi

Biorąc do ręki lustrzankę z obiektywem z pewnością poczujemy jej ciężar - około kilograma żywej wagi, z jakimś tele-zoomem 2 kilogramy... albo i więcej. Jeśli na górską wycieczkę zabieramy ze sobą aparat, dwa szkła, zapasowy akumulator, nierzadko statyw, to po krótkim czasie zatęsknimy za kompaktem, który mieścił się w kieszeni koszuli. Ale po powrocie z wycieczki i obejrzeniu efektów przekonamy się, że jedna warto było.

Wśród lustrzanek najmniejsze rozmiary mają aparaty Pentax, malutki (jak na dSLR-a) jest też Canon 350D.

Uzbrajając takiego Pentaxa w jasny, stałoogniskowy obiektyw 40mm otrzymujemy stosunkowo lekki, niewielki, a świetny jakościowo zestawik, spełniający swoje zadanie zarówno na wycieczce krajobrazowej, jak i na plenerowej sesji z modelką czy też innej imprezie, wartej uwiecznienia.

Duży rozmiar stanowi zaletę, jeśli chodzi o pewność uchwytu. Lustrzankę trzymamy za profilowany korpus oraz wystający obiektyw, przyciskając jednocześnie do oka - eliminujemy w ten sposób drgania, możemy robić ostre zdjęcia z dłuższym czasem naświetlania, niż w przypadku kompaktów.

Dla porządku wspomnimy tylko, że lustrzanki nie mają możliwości kadrowania za pomocą ekranu LCD - scenę obserwujemy tylko i wyłącznie przez wizjer aparatu. Ekran służy nam do przeglądania zrobionych zdjęć oraz wyświetlania menu. Lustrzanką nie nakręcimy też filmiku, nie użyjemy jej jako kamerki internetowej - to aparat fotograficzny, wyspecjalizowane narzędzie, które ma robić jak najlepsze zdjęcia. Jednak niewykluczone, że za jakiś czas któryś producent wyposaży lustrzankę w jakieś dodatkowe bajery, chcąc zwiększyć sprzedaż i zrobić sobie reklamę, jako prekursora we wprowadzaniu nowatorskich rozwiązań.

Dodatkowe wyposażenie, które często kupują amatorzy to przede wszystkim statyw, wężyk spustowy lub pilot, filtry fotograficzne no i solidna torba foto lub plecak. Najdroższy jest statyw, bo za solidny model dobrej firmy (Manfrotto), z głowicą kulową zapłacimy 800 złotych. Jednak pomyłką byłoby kupowanie niestabilnego i kiepskiego statywu, bo nie spełni on swojego zadania z ciężką lustrzanką. Dobre i w miarę tanie (około 300 złotych) statywy produkuje kilka firm (na przykład Velbon), wśród tej oferty amator powinien poszukać czegoś dla siebie.