Internet

Australijscy internauci walczą z cenzurą w sieci

Internauci będą protestować przeciwko planom wdrożenia przez australijski rząd ustawowej dot. cenzury Internetu. Ich protestem będzie... zaciemnianie stron internetowych.

Inicjatorzy protestu, mają nadzieję wywrzeć na rządzie zaniechanie planowego cenzurowania Internetu. Zwracają tym samym uwagę na nieefektywność wprowadzanych regulacji prawnych oraz wynikające z ich działalności niebezpieczeństwa.

Logo akcji

Według organizatorów protestu, filtry które mają zostać zastosowane w celu blokady nieodpowiednich treści, czy też dystrybucji nielegalnego oprogramowania, nie sprawdzą się. Swoim zakresem nie obejmą sieci p2p, oraz czatów internetowych, na których dochodzi do wymiany pirackiego oprogramowania.

Protestujący, wskazują również na negatywny konspekt finansowy, bowiem już na same testy odbywające się na niewielką skalę, rząd wydał ogromną sumę pieniędzy. Wprowadzenie projektu w życie znacząco zwiększy skalę nakładów finansowych, zarówno rządowych jak i firm zapewniający dostęp do Internetu. To może zaowocować, wzrostem rachunków za dostęp do internetu dla końcowego użytkownika.

Twórcy protestu zauważają, iż tym samym Australia dołączy do niechlubnego, póki co, wąskiego grona krajów stosujących scentralizowaną cenzurę Sieci, takich jak Chiny, Iran czy Arabia Saudyjska.

Wszystkie popierające protest osoby, w dniach 25-29 stycznia zaciemnią swoje strony internetowe oraz profile w serwisach społecznościowych. Co ciekawe protest zbiega się również w czasie z ważnym ogólnonarodowym świętem Australia Day. Organizatorzy protestu, namawiają również do kontaktowania się z posłami i senatorami oraz do urządzenia wielkiej manifestacji w dzień wspomnianego święta narodowego.

Cała akcja protestacyjna została nazwana "The Great Australian Internet Blackout" i oprócz wspomnianych już działań w Internecie, jej twórcy podjęli również współpracę z organizacjami EFA oraz GetUp!

Zbliżający się protest, jest wzorowany na odbywającym się na początku 2009 roku proteście w Nowej Zelandii. Tam właśnie główną metodą strajku było "zaciemnianie" Internetu. Warto dodać, iż nowozelandzki "strajk" odniósł zamierzony skutek.

Źródło: internetblackout


   

Zagłosuj w drugim etapie Plebiscytu Produkt Roku 2010 i wygraj wyprawę w dowolne miejsce Świata!

Głosuj na Produkt Roku 2010!


Komentarze

6
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    jewgienij
    0
    Jestem mocno zawiedziony niska aktywnoscia entuzjastow zakazywania...
    CO Z WAMI?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!
    • avatar
      Konto usunięte
      0
      Hehe, a my się śmiejemy z Chińczyków (lub też ubolewamy - zależy kto o tym mówi). Ojj daleko im będzie do naszej "cywilizowanej" demokracji, wolności słowa, poszanowania praw obywatelskich itp. :).
      • avatar
        Konto usunięte
        0
        polacy to tylko umieja (albo beda) sie godzic na takie rzeczy
        • avatar
          szawel
          0
          Przecież u nas to też za jakiś czas ZSRE wprowadzi w jakiejś rezolucji. Ciemnej masie łatwo wmówić, że kolejne podatki są wymagane dla istnienia cywilizacji. Nie mówią tylko, że cywilizacja kończy się poza budynkiem UE. Reszta to robaczki pracujące na ich limuzyny, kochanki, bankiety, szczyty, zgromadzenia itp.