Internet

Wszędzie ten Clubhouse. O co tyle krzyku?

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
5 komentarzy Dyskutuj z nami

Wszyscy dookoła mówią o Clubhouse, a ty nie masz pojęcia o co chodzi? Pozwól, że ci wyjaśnimy. Odpowiadamy, czym jest ten portal i co go wyróżnia na tle licznej konkurencji.

Co to jest Clubhouse?

Clubhouse to portal społecznościowy, ale zupełnie inny niż Facebook, Twitter, Instagram czy LinkedIn. Każdy z tych wymienionych serwisów ma swoją charakterystykę i nie inaczej jest w przypadku opisywanego tworu, o którym naprawdę głośno zrobiło się na przełomie 2020 i 2021 roku. 

Przede wszystkim Clubhouse jest portalem elitarnym, a więc nie dla każdego. Aby dołączyć do społeczności, musisz otrzymać zaproszenie, a każdy użytkownik może zaprosić jedynie dwie kolejne osoby. Założenie jest bowiem takie, że będzie to serwis, w którym nie schodzi się poniżej pewnego poziomu, a każdy członek społeczności ma wnosić do niej coś konkretnego. 

Pokój z tobą. Albo bez ciebie – pokoje w Clubhouse również są elitarne

Sposób budowania społeczności nie jest jednak jedynym wyróżnikiem serwisu na tle konkurencji. Nietypowa jest również sama aktywność w jego obrębie. Otóż użytkownicy mogą tworzyć pokoje przeznaczone do rozmów na jakiś konkretny temat czy też w jakiej określonej grupie osób. Te pokoje mogą być prywatne (wówczas ich drzwi otwierają się tylko po okazaniu zaproszenia), społecznościowe (czyli zarezerwowane dla pewnej społeczności) i publiczne (a więc dostępne dla każdego zainteresowanego). 

W tych pokojach prowadzone są rozmowy i to wyłącznie rozmowy głosowe na żywo. Można ich słuchać, ale też w nich uczestniczyć (gdy wyraźnie zakomunikuje się taką chęć). Już na etapie tworzenia pokoju ustala się jego regulamin – może być bardziej zamknięty albo i zupełnie otwarty (właściciele platformy nie wprowadzają pod tym względem żadnej cenzury). Nad porządkiem w pokoju czuwa moderator, co może nie być trudne przy dwóch uczestnikach, ale przy tysiącach już jak najbardziej tak (a i takie sytuacje mogą występować). 

Ze względu na swoją elitarność, Clubhouse trzymać ma wysoki poziom. Z kolei ze względu na swoją otwartość – być atrakcyjnym miejscem na rozmowy, które w innych zakątkach Internetu nie mogłyby się odbyć. Mało tego – nie ma dowodów, że się odbyły, ponieważ rozmowy nie są rejestrowane

W Clubhouse nie ma miejsca na strumienie wpisów i aktualności, nie ma zdjęć w tle ani galerii, nie ma podsumowań życiowych dokonań i wylewania żalu. Każdy użytkowników – oprócz tworzenia i dołączania do pokoi – może jedynie ustawić sobie zdjęcie profilowe oraz wpisać krótką notkę biograficzną. 

Clubhouse screen

Piękno tkwi w prostocie

Czyli tyle krzyku o aplikację o mocno ograniczonej funkcjonalności? Cóż, informacja, że użytkownicy przychodzą tu po prostu pogadać, faktycznie nie brzmi jakoś bardzo atrakcyjnie. Szczegół tkwi jednak w tym, kto rozmawia

Wśród użytkowników Clubhouse znajdują się między innymi: Elon Musk, Oprah Winfrey, Drake, Ashton Kutcher, Lindsey Lohan, Kevin Hart czy nawet dyrektor generalny Facebooka, Mark Zuckerberg. I nie nikną oni w tłumie „szaraków”.

Wszystko to sprawia, że w Clubhouse chce się być (a to, że nie można się po prostu zapisać, sprawia, że chce się tam być jeszcze bardziej). Żadna inna sieć społecznościowa nie pozwala bowiem po prostu zajrzeć do pokoju, gdzie rozmawiają ze sobą celebryci, politycy na najwyższych stanowiskach czy biznesowi guru i posłuchać, co mają do powiedzenia. 

Clubhouse przyciąga, ale też wzbudza kontrowersje

Każdy portal społecznościowy budzi mniejsze lub większe kontrowersje i Clubhouse nie jest wyjątkiem. Ba, tych kontrowersji wokół serwisu jest naprawdę sporo. Największy sprzeciw budzi wspomniany wcześniej brak zewnętrznej moderacji. Bo choć regulamin zabrania na przykład szerzenia mowy nienawiści, to właściciele serwisu nie nasłuchują rozmów i jeśli moderator pokoju tego nie pilnuje, to wszystko jest możliwe. 

Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda donoszą z kolei, że rozmowy prowadzone za pośrednictwem Clubhouse przepływają przez chińskie serwery, co teoretycznie umożliwia ich podsłuchiwanie w czasie rzeczywistym. Twórcy serwisu przyznali, że rzeczywiście doszło do niedopatrzenia i zapowiedzieli wprowadzenie mocnego szyfrowania danych. 

Dodajmy na koniec, że aktualnie aplikacja Clubhouse jest dostępna wyłącznie na urządzenia z systemem iOS, ale trwają już prace nad wersją androidową. 

Źródło: PCMag, The Guardian, Tom’s Guide, Clubhouse, informacja własna

Czytaj dalej o komunikatorach: 

Komentarze

5
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Rozmowy na żywo w pseudo-elitarnym gronie? Dziękuję, wolę poczytać, pograć, pospacerować, posłuchać muzyki, albo pooglądać YT. Cokolwiek będzie lepsze.
    7
  • avatar
    Arnett
    Daje tydzień. Zaraz jakaś duszyczka z USA wytoczy proces i będzie ogólnodostępny.
    1
  • avatar
    figer
    Jak zrobią na androida, to już nie będzie to samo. Wiadomo, że ELYTA ma iphone, a plebs Samsungi albo inne Xiaomi.
  • avatar
    JusTQL
    oddajcie nam Grono!
  • avatar
    Marucins
    "Wszyscy dookoła mówią o Clubhouse, a ty nie masz pojęcia o co chodzi? Pozwól, że ci wyjaśnimy. Odpowiadamy, czym jest ten portal i co go wyróżnia na tle licznej konkurencji. Co to jest Clubhouse? Clubhouse to portal społecznościowy,....."

    I na tym poprzestałem czytanie. Kolejny śmietnik.