Technologie i Firma

Przeciek dokumentów Google ujawnia tajniki algorytmu wyszukiwania

przeczytasz w 2 min.

W tym tygodniu doszło do wycieku ogromnej ilości wewnętrznych dokumentów Google, co pozwala na niecodzienny wgląd w funkcjonowanie algorytmu wyszukiwania tej firmy.

W tym tygodniu ujawniono ogromną ilość wewnętrznych dokumentów Google, dając niecodzienny wgląd w działanie algorytmu wyszukiwania tej firmy. Chociaż sam algorytm nie wyciekł, to 2,500 dokumentów ukazuje, że Google wprowadzało w błąd opinię publiczną na temat oceniania i rankingu treści w wyszukiwarce.

Rola kliknięć użytkowników

Google wielokrotnie zaprzeczało, że kliknięcia użytkowników mają wpływ na ranking stron. Jednak wyciekłe dokumenty sugerują, że różne rodzaje kliknięć są brane pod uwagę przy ustalaniu pozycji stron w wynikach wyszukiwania. W procesie sądowym ujawniono już wcześniej czynnik rankingowy o nazwie Navboost, który uwzględnia kliknięcia użytkowników. Dlaczego jest to zła informacja? Google "psuje" internet, promując treści, które generują więcej kliknięć. Sprzyja to mechanizmowi clickbaitów. Choć google w swojej polityce pisze

Nie zezwalamy na zamieszczanie podglądu materiału, który zachęca użytkowników do kliknięcia przez wprowadzenie ich w błąd co do przekazywanych informacji.

Rand Fishkin, ekspert SEO, podkreśla: „Jeszcze więcej publicznych oświadczeń Google o zbieraniu danych i działaniu wyszukiwarki ma silne dowody przeciwko nim” – powiedział w rozmowie z The Verge.

Dane z Chrome i inne czynniki rankingowe

Dokumenty sugerują również, że Google może wykorzystywać dane z przeglądarki Chrome w swoich rankingach, mimo wcześniejszych zaprzeczeń firmy. Jedna z sekcji wskazuje, że „chrome_trans_clicks” wpływają na to, które linki z domeny pojawiają się poniżej głównej strony w wynikach wyszukiwania.

Dokumenty wspominają o 14,000 atrybutach, które mogą wpływać na ranking stron. Obejmuje to m.in. „Twiddlers” – zmiany w rankingu wdrażane poza głównymi aktualizacjami systemu oraz elementy stron internetowych, takie jak autor treści i autorytet witryny.

Co na to Google?

Google wydało oświadcznie następującej treści:
„Przestrzegamy przed dokonywaniem błędnych założeń na temat wyszukiwarki w oparciu o informacje wyrwane z kontekstu, nieaktualne lub niekompletne. Udostępniliśmy obszerne informacje o działaniu wyszukiwarki i rodzajach czynników branych pod uwagę przez nasze systemy, jednocześnie pracując nad ochroną integralności naszych wyników przed manipulacją”.

Konsekwencje dla SEO i wydawców

Wyciek dokumentów spowodował, że specjaliści SEO oraz operatorzy stron internetowych będą analizować nowe informacje, próbując zrozumieć i przetestować sugerowane czynniki rankingowe. Fishkin podkreśla, że dziennikarze powinni bardziej krytycznie podchodzić do publicznych oświadczeń Google, zamiast bezkrytycznie je powtarzać.

„Dziennikarze i wydawcy informacji o SEO i Google Search muszą przestać bezkrytycznie powtarzać publiczne oświadczenia Google i przyjąć bardziej krytyczne podejście do przedstawicieli giganta wyszukiwania” – mówi Fishkin.

Źródło: The Verge, searchengineland.com

Komentarze

5
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    DelianoCarl
    4
    wyszukiwarka google stała się kompletnym dziadostwem... cenzura wyszukiwania jest masakryczna
    • avatar
      Rabarbarr
      2
      Kłamstwo takie korporacje mają wpisane w swój statut.
      Np. tryb incognito w chrome okazał się bublem, wszystko okazało się wielką ściemą po tym jak okazało się
      że pracownicy google mieli wgląd w to co robią użytkownicy będący w tym trybie.
      • avatar
        vacotivus
        0
        Jak to szło? "Don't be evil" czy jakoś tak?
        • avatar
          Naruto1
          0
          Kliknięcia są istotne, bo wskazują na popularność strony. Z drugiej... strony - małym firmom trudniej się przebić a dodatkowo można przecież generować sztuczne kliknięcia. Trochę mnie dziwi, że nie ma tu sortowania typu "najpopularniejsze", "od najbardziej/najmniej popularnych", "ostatnio dodane", "ostatnio modyfikowane" itp. No ale to by chyba trochę namieszało, bo tyle roboty na pozycjonowanie strony a tu Klient sobie szuka po "ostatnio dodanych" albo "data dodania rosnąco/malejąco" :)