Oprogramowanie

Dell bojkotuje VISTÊ. Wybuchnie bunt producentów OEM?

przeczytasz w 0 min.

Wraz z dwoma nachodzącymi na siebie wydarzeniami, Microsoft przyznał to co już od dawna jest powszechnym głosem. Mianowicie to, że Vista, znana także jako Windows Me Two (Me II) jest żartem, którego nikt nie chce. Firma dokonała dwóch bezprecedensowych posunięć, które szczerze pisząc, wprawiły wielu użytkowników w osłupienie.

Dell ogłosił, że znowu będzie oferował system XP dla domowych pecetów. W chwili gdy Vista pojawiła się na rynku, Microsoft utrudniał sprzedaż czegokolwiek innego niż Me II jak tylko potrafił. Nie jest w stanie wprowadzić tej polityki do segmentu biznesowego, ponieważ zostałby natychmiast wyśmiany. Niestety, niższa klasa użytkowników skazana jest na to, co zostanie jej dane.

Takie działanie jest klasycznym przykładem monopolistycznego zachowania, do którego Microsoft już wszystkich przyzwyczaił. W działania te wciągnięci zostali główni producenci OEMowi, którym za pomocą zwyczajnych metod związano ręce i podporządkowano. Nigdy wcześniej żadna firma nie sprzeciwiła się takiemu postępowaniu zdając sobie sprawę z gniewu Microsoftu, który mogłaby na siebie ściągnąć.

Nietaktu wobec Microsoftu dopuścił się właśnie Dell. Oznacza to, że dane dotyczące sprzedaży Me II są tak złe jak się podejrzewa lub nawet gorsze.
Sytuacja oprogramowania i sterowników jest opłakana, tak więc Dell nie mógł zrobić nic innego jak tylko oprzeć się obowiązującemu trendowi. Jeśli ktokolwiek podejrzewa, że jest to akt pokuty za narzucanie swojej woli, niech sobie uświadomi, że firma ta nie dba o klienta.

Zatem to co miało miejsce, to bunt producentów OEM, który zmusił Microsoft do zmiany stanowiska. Już widać wielki neon ponad Me II mówiący "PORA¯KA". No cóż, Me II może i nie będzie porażką, w końcu Microsoft zapędził w kozi róg producentów OEM i tak czy siak Me II się sprzeda, ale już słychać kroki użytkowników, którzy zmierzają w kierunku Linuxa. A to już jest przełom.

Jakaś kolejna równie monumentalna wpadka Me II? Gates w Chinach przedstawiający pakiet z Me II za trzy dolary. Dlaczego nie może tu być mowy o altruizmie? Wszystko rozbija się o piractwo i pomoc w umacnianiu pozycji MS jako monopolisty. Jeśli można łatwo zdobyć piracką kopię Windowsa, Linux nie będzie miał wówczas żadnej przewagi cenowej. Przecież oba nic nie kosztują.

Wraz z Me II, Microsoft utrudnił życie piratom. Oczywiście, że dostępne są pirackie kopie, przecież zawsze można skorzystać z "lewego" BIOSu lub całej masy innych trików, ale tak naprawdę chodzi o to, że poprzeczka została podniesiona tak wysoko, że wielu ludzi po prostu kupi nowy system. Chcecie się założyć, że w kraju, w którym średnie zarobki plasują się na poziomie 100 dolarów ludzie nie będą chcieli wywalić 299 zielonych za Me II Broken Edition?

Co zrobił Microsoft? Obniżył cenę stukrotnie. Nie mówimy, że taka sytuacja nie miała już miejsca. Wystarczy przypomnieć sobie choćby 2003 rok, gdy Office okazał się być wyjątkowo trudny do skopiowania, firma została zmuszona do wprowadzenia wersji studenckiej za około 150 dolarów. Tym razem wszystko wygląda bardziej dramatycznie.

Jeśli zatem pasujesz do dziwnej definicji biedy według Microsoftu, firma i tak będzie chciała uwiązać Cię przy sobie. Przecież pewnego dnia może się okazać, że jesteś dostatecznie bogaty, aby nabyć pełnopłatny produkt.
Znaleźliśmy się na niebezpiecznym rozdrożu. Jeśli oprogramowanie sprawi, że cena komputera podskoczy o 100 procent, użytkownicy na pewno zaczną się rozglądać za alternatywnymi rozwiązaniami.

Oznacza to brak DRM w Me II, żadnej masowej migracji do nowszych wersji niejasnych formatów Office', albo co gorsza koniec wymawiania słowa na "W".
Ludzie zaczną się zastanawiać po co trzymać się Microsoftu, a wówczas firma znajdzie się w dużych kłopotach.

Tak więc MS odważył się na coś niewyobrażalnego i obniżył cenę. Nie ma sensu namierzać szefostwa za wypowiedzi, że ludzie, którzy nie mogą sobie pozwolić na czystą wodę z radością sprzedadzą nerkę, aby zaopatrzyć się w nową wersję Offica. Kiedyś była to Święta Krowa, teraz hamburger dociśnięty do ściany.

Dwa przykłady postępowania Microsoftu są dowodem na to co sugerowano trzy lata temu. Microsoft stracił umiejętność wykręcania rąk i zbliża się do kresu swoich dni. Nie jest w stanie konkurować na podstawowym poziomie, przez co skazany jest na spuszczanie z tonu i stukrotne obniżki cen.

Jesteśmy świadkami zmiany sił jakiej jeszcze nie było. Mamy do czynienia także z bezprecedensowym przyznaniem się do porażki. A co w tym wszystkim jest najbardziej zabawne? To, że taka firma jak Microsoft podejmuje złe decyzje i wygląda na to, że pakuje się w poważne tarapaty.

przeczytane na The Inquirer

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!