
Nadchodzi konkurencja dla MacBooka Neo. Intel pokazał laptopa z nowym chipem
Nowa generacja mobilnych procesorów od Intela ma trafić do przystępnych cenowo laptopów i zmienić ich możliwości. Do sieci trafiły zdjęcia pierwszego urządzenia referencyjnego, które pokazuje, czego możemy się spodziewać.
Intel niedawno zaprezentował procesory Core Ultra 300 (Wildcat Lake), które mają zasilić przede wszystkim tańsze laptopy. To ważny ruch, bo właśnie w tym segmencie sprzedaje się najwięcej urządzeń – a użytkownicy coraz częściej oczekują czegoś więcej niż tylko podstawowej wydajności.
Wiemy już, że nad konstrukcjami opartymi o nowe układy pracują praktycznie wszyscy więksi producenci. Pierwsze urządzenia rzekomo zaczęły pojawiać się na rynku i będą stopniowo trafiać do sprzedaży w kolejnych miesiącach. Na razie jednak wciąż czekamy na ich oficjalny debiut w sklepach.
Pierwszy laptop na zdjęciach
Ciekawostką są zdjęcia opublikowane przez Vaidyanathan S. Pokazują one referencyjny model opracowany przez Intela – czyli konstrukcję inżynieryjną, która ma demonstrować możliwości platformy. Taki sprzęt nie trafi do sprzedaży, ale często zdradza kierunek, w jakim pójdą producenci.
Już na pierwszy rzut oka uwagę przyciąga smukła, kolorowa obudowa. Całość może przywodzić na myśl nowego MacBooka Neo, co sugeruje, że nawet tańsze laptopy będą mogły wyglądać nowocześnie i stylowo. To też sygnał, że producenci postawią na mobilność – urządzenia mają być lekkie, cienkie i wygodne do zabrania w podróż.
Co kryje się w środku?
Zaprezentowany laptop wykorzystuje procesor Intel Core 300, choć jego dokładny model nie jest znany. Oznaczenie “0000” wskazuje, że mamy do czynienia z próbką inżynieryjną.
Mimo to poznaliśmy kilka kluczowych szczegółów. Układ oferuje łącznie 6 rdzeni — 2 wydajniejsze P-Core oraz 4 energooszczędne E-Core. To konfiguracja, która powinna dobrze sprawdzić się w codziennych zadaniach, takich jak przeglądanie internetu, praca biurowa czy oglądanie multimediów.
Procesor pracuje w zakresie mocy 17 W (PL1) do 35 W (PL2). Co jednak szczególnie interesujące, może działać także w trybie bez wentylatora, gdzie limit mocy zostaje ograniczony do 17 W. Możliwość pracy bez aktywnego chłodzenia to duża zmiana. Oznacza to, że producenci będą mogli tworzyć całkowicie bezgłośne laptopy, które nie wymagają wentylatora.
Trzeba jednak pamiętać o kompromisach. Niższy limit mocy oznacza także ograniczoną wydajność, więc takie konstrukcje będą raczej skierowane do mniej wymagających użytkowników. Z drugiej strony — cisza i brak nagrzewania się obudowy mogą być dla wielu osób ważniejsze niż maksymalna moc.






Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!