
Nikt ich nie chciał – aż do teraz. Intel sprzedaje nawet przestarzałe procesory
Braki najnowszych chipów zmusiły rynek do kompromisów. Intel wykorzystał okazję i sięgnął po zalegające procesory, które wcześniej nie miały wzięcia. To nie była strategia – to była konieczność.
Intel znalazł się w sytuacji, która dla wielu firm byłaby poważnym problemem: ogromny popyt na nowe procesory i jednocześnie brak możliwości jego zaspokojenia. W tym samym czasie w magazynach zalegały starsze układy, które przez długi czas nie cieszyły się zainteresowaniem. Zamiast spisać je na straty, firma postanowiła je sprzedać.
Podczas telekonferencji poświęconej wynikom kwartalnym dyrektor finansowy Intela, David Zinsner, przyznał, że spółka sięgnęła po zapasy gotowych produktów i znalazła dla nich nowych odbiorców. Chodziło zarówno o starsze generacje procesorów, jak i jednostki, które wcześniej uznawano za mało atrakcyjne rynkowo.
“Nie sądziliśmy, że je sprzedamy”
Zinsner nie owijał w bawełnę. Jak podkreślił, Intel był w stanie sprzedać produkty, których wcześniej nie spodziewał się już "upłynnić". Firma aktywnie współpracowała z klientami, szukając dla tych układów konkretnych zastosowań.
To oznaczało jedno: w obliczu niedoboru nowych chipów klienci byli skłonni sięgnąć po starsze rozwiązania – o ile tylko dało się je sensownie wykorzystać.
"Powiedziałbym, że z pewnością byliśmy w najtrudniejszym momencie pod względem podaży – prawdopodobnie w pierwszym kwartale, jeśli porównamy go do reszty roku. Ale to, co udało nam się zrobić w pierwszym kwartale, to przejrzeć zapasy gotowych produktów i znaleźć okazje do sprzedaży sprzętu, którego nie sądziliśmy, że będziemy w stanie upłynnić. Były to albo produkty przeznaczone do utylizacji, albo starsze technologie, które mieliśmy odłożone na półkę. Następnie współpracowaliśmy z klientami i znaleźliśmy możliwości, aby wykorzystali tę technologię w swoich systemach. To bardzo nam pomogło." - powiedział David Zinsner, dyrektor finansowy Intela
Serwery ratują sytuację
Jak zauważa serwis ComputerBase, najlepiej tę strategię widać w segmencie serwerowym. To właśnie tam starsze procesory – szczególnie z rodziny Xeon – wciąż znajdują zastosowanie i mogą być realną alternatywą. Dzięki temu ten obszar biznesu wyraźnie zyskał na znaczeniu i pomógł ustabilizować sytuację firmy.
W segmencie konsumenckim sytuacja była mniej korzystna. Klienci indywidualni znacznie częściej oczekują najnowszych rozwiązań, dlatego starsze układy nie cieszą się tu tak dużym zainteresowaniem.
Wyniki? Lepsze, ale dalekie od ideału
Sprzedaż starszych procesorów pomogła Intelu zwiększyć przychody i częściowo złagodzić skutki problemów z podażą nowych chipów. Nie rozwiązała jednak wszystkich problemów firmy. Na końcowy obraz wpływ mają także inne czynniki, w tym koszty restrukturyzacji i wcześniejsze decyzje biznesowe.
Popyt większy niż możliwości
Sytuacja Intela nie jest odosobniona. Cała branża półprzewodników zmaga się z niedoszacowanym popytem. Firma – podobnie jak konkurenci – nie była przygotowana na tak szybki wzrost zapotrzebowania na nowe układy.
Efekt? Najbardziej pożądane procesory są trudniej dostępne, a firmy takie jak Intel tracą część potencjalnej sprzedaży, bo nie nadążają z produkcją. W tym kontekście sprzedaż zalegających procesorów była próbą ograniczenia strat i maksymalnego wykorzystania dostępnych zasobów.




Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!