
Gracze, powstańcie do hymnu! Przez wiele lat powstało wiele utworów, które swoją tematyką opisywały zmagania graczy. Jednak tylko kilka z nich zdobyło światowe uznanie i na stałe wylądowało na playlistach. Przyglądamy się hitom dla graczy, także tym stworzonym przez graczy.
Obecnie branża gier zaznacza swoje miejsce w kulturze równie intensywnie, co świat literatury czy przemysł filmowy. Jednak jeszcze dwie dekady temu była traktowana jak coś mniejszego i niszowego. Gracze, którzy gromadzili się w subkulturach, mogli poczuć się wyjątkowo, ale ich pasja nie stawała się tematem przewodnim w popularnych utworach muzycznych i raczej nie interesowała czołowych artystów muzycznych. To na przestrzeni lat gwałtownie uległo zmianie.
Absolutny klasyk od fana Doty
Cofnijmy się do 2006 roku. To czasy, w których Counter-Strike czy Warcraft III grało się zarówno online, jak i podczas LAN party. Jeśli macie z tamtym okresem miłe wspomnienia, to najpewniej musicie skierować się na badania krwi. Pomijając jednak żarty, w tamtym okresie powstał utwór o grach, który swoją popularnością wykroczył daleko poza grono graczy.
W tamtym momencie Dota była jeszcze modyfikacją Defense of the Ancients do gry Warcraft III: The Frozen Throne. Basshunter, czyli Jonas Erik Altberg, mający wówczas 22 lata, grał w Dotę, komunikując się przez Ventrilo, gdy na jego playliście pojawił się utwór “Daddy DJ” z 2000 roku. Artysta poczuł, że połączenie tematu grania w Dotę oraz chwytliwej linii melodycznej może być jego sposobem na hit.
“Vi sitter i Ventrilo och spelar DotA” to pełna nazwa utworu, który w internecie znany jest już jako “DotA” Basshuntera. Szwedzki muzyk otrzymał błogosławieństwo Daddy DJ na wykorzystanie sampla i wykorzystał w pełni potencjał na chwytliwą piosenkę. Utwór na temat gry nie jest chwytem marketingowym, a w pełni czerpie z doświadczenia pokolenia graczy.
Basshunter wykorzystał w utworze charakterystyczne hasła wypowiadane przez championów. “I feel you man” oraz “I hear you man” z początku pochodzą od Shadow Shamana. Charakterystyczne “Let’s get it on” to hasło Zeusa, podobnie jak “That’s more like it”, a podobnych sampli jest jeszcze kilka. Oprócz tego artysta przemycił slang związany z “pushowaniem” czy “creepami”.

Teledysk do utworu jest emanacją tamtych czasów. Niezadowolona mama otwiera pokój, w którym siedzi kilkoro graczy i narzeka na to, że ciągle korzystają z Ventrilo i grają w Dotę. Ponadto w dalszej części teledysku znajdziemy fragment występu Basshuntera podczas The Gathering, jednej z popularniejszych imprez LAN tamtych czasów.
Artysta przemycił ducha tamtych czasów, ale nadał utworowi, jak i graniu charakter rozrywki dla mas. Nie ograniczył się zresztą tylko do tego utworu. “Botten Anna” wypuszczona w 2006 roku opowiada historię Anny. Podmiotowi lirycznemu wydaje się, że ta jest botem, ponieważ dość restrykcyjnie blokuje kolejne osoby korzystające z mIRC (ówczesny chat z kanałami), jednak w dalszej części okazuje się piękną dziewczyną.
Fantazja na temat Anny nie wzięła się znikąd. Basshunter na początku roku uruchomił z pomocą fana kanał #basshunter.se na QuakeNet, a jednym z użytkowników z uprawnieniami administratora była Anna. Artysta po jednym z koncertów uruchomił Counter-Strike'a i chciał rozłączyć się z kanału czatowego mIRC.
Po wpisaniu komendy okazało się, że kontrolę nad botem zarządzającym o nazwie Anna przejął jego pijany przyjaciel i w efekcie na serwerze został tylko ich dwójka. Później okazało się, że nazwa “Anna” wzięła się od imienia dziewczyny tego fana.
Utwór zyskał popularność w wielu krajach, w tym w Polsce, a Basshunter był zapraszany między innymi na koncerty “Hity na Czasie” organizowane przez TVP 2 oraz Radio Eska. W 2006 roku artysta nie mógł przewidzieć, że nazwa jego pierwszego albumu, czyli “LOL” także zostanie przejęta przez środowisko graczy i odciśnie się na branży muzycznej.
League of Legends, czyli ponad dekada muzycznych kolaboracji
Czy Riot Games w 2009 roku spodziewało się, że League of Legends zostanie fenomenem na dekady i będzie rozrywką dla ponad 150 milionów graczy? Niekoniecznie, ale firma wykorzystała potencjał, jaki dała popularność ich gry MOBA (multiplayer online battle arena) do granic możliwości. Turnieje e-sportowe, komiksy, czy ciepło przyjęty przez krytyków serial “Arcane” (gorąco polecam nie tylko fanom LOL-a) to jednak nie wszystko.
W miarę rośnięcia gry i społeczności skupionej wokół niej Riot Games zwiększało skalę swojego turnieju, znanego jako “Worlds”. W 2014 roku wydarzeniu towarzyszyła kolaboracja z Imagine Dragons - zespołem pop rockowym, który po sukcesie albumu Night Visions i utworów jak “Radioactive” czy “On Top of The World” (pozdrawiam graczy FIFY 13) zyskał globalne uznanie.

“Warriors” nie jest utworem, który wprost nawiązywałby do gry, jej mechanik czy społeczności. Jest jednak chwytliwą piosenką, która za pośrednictwem teledysku dobrze pokazuje emocje towarzyszące graczom oraz motywuje do walki pompatyczną linią melodyczną. Teledysk obejrzano do dziś ponad 450 milionów razy, a twórcy LOL-a zapoczątkowali nim coroczną tradycję łączenia popularnej muzyki z popularnym turniejem.
Co roku Riot Games nawiązuje współpracę z artystami i przygotowuje utwory towarzyszące finałom rozgrywek Worlds. Najpopularniejszym z nich nie jest jednak “Warriors”, a “Pop/Stars” z 2018 roku, w którym k-popowy zespół K/DA w kolaboracji z Madison Beer, (G)I-DLE, Jaira Burns stworzył chwytliwy, popowy utwór, łącząc język angielski i koreańskie wstawki. Utwór ten, choć także nie opisuje rozgrywki, pozwolił na zyskanie szerszego grona fanów i tak już popularnej w tamtych czasach gry.
Coroczne kolaboracje League of Legends z popularnymi artystami owocują utworami, których wyświetlenia można liczyć w milionach, a inne popularne przykłady to chociażby “Star Walkin’” od Lil Nas X z 2022 roku, “Heavy Is The Crown” Linkin Park z 2024 roku czy ubiegłoroczne “Sacrifice” wokalistki G.E.M. z Chin z ponad 120 milionami wyświetleń. Z kolei Imagine Dragons ponownie nawiązało kontakt z Riot Games przy okazji premiery serialu “Arcane” w 2021 roku, gdy razem z raperem J.I.D stworzyli utwór “Enemy”.
Utwór Imagine Dragons nie jest jednak pierwszą muzyczną inicjatywą Riot Games. Także w 2014 roku powstał wirtualny zespół Pentakill, na potrzeby którego utwory tworzyli artyści działający w studiu. W efekcie powstał cały album pełen ciężkich brzmień, który miał służyć promocji skórek dla Kayle, Karthusa, Mordekaisera, Olafa, Sony i Yoricka. W 2017 roku doczekaliśmy się drugiego albumu, a zespół pojawił się też z trzecim wydaniem w 2021 roku, którego można było doświadczać w formie wirtualnych koncertów.
Eminem nie był pierwszym, który współpracował z Call of Duty
W sierpniu 2013 roku, poza standardową prezentacją rozgrywki multiplayer międzygeneracyjnego Call of Duty: Ghosts, pokazano krótkie wideo, które zapowiadało premierę utworu “Survival” w wykonaniu Eminema. Współpraca nie ograniczyła się do wypuszczenia utworu, który znajdzie się w grze, ale także i do stworzenia teledysku zawierającego materiał z gry.
Współpraca rapera z deweloperem gier nie była wtedy niczym oczywistym. Eminem nie został jednak fanem opisywania “no scope’ów 360” czy krytykiem camperów. Utwór, choć silnie kojarzy się z grami, w warstwie lirycznej jest autotematyczną opowieścią o życiu rapera, a jedynie refren Liz Rodrigues niejako nawiązywał atmosferą do serii gier. W tamtym momencie Call of Duty potrzebowało jednak hitu, a popularny artysta pomógł w promocji tytułu dziś w znacznej mierze zapomnianego.
To jednak nie pierwsza muzyczna współpraca dotycząca Call of Duty, a więcej zasług dla serii miał zespół heavymetalowy Avenged Sevenfold. Ich współpraca owocowała utworami w każdej z odsłon podserii Black Ops. “Not ready to die” z 2010 roku promowało tryb zombie i pojawiło się jako niespodzianka dla graczy uaktywniana na mapie “Call of the Dead”. Mocne gitarowe brzmienia tak dobrze komponowały się z eliminowaniem nieumarłych, że oprócz tego zespół stworzył jeszcze 5 utworów, które pojawiły się w odsłonach Black Ops od I do 4.
Utwory z gier, które zostały w sercach graczy
Nie zawsze chodzi o to, by to marketingowcy tworzyli utwory mające podbić serca graczy. Czasem to właśnie gracze dają drugie życie ścieżkom dźwiękowym z gier. Jednym z bardziej wyraźnych i mniej oczywistych przykładów jest “The Song of the Dragonborn”, która stała się ważną częścią popularyzacji “The Elder Scrolls V: Skyrim”.
Utwór, mający w założeniu być szantami barbarzyńców, bazuje na fikcyjnym języku dragońskim, który stworzył Emil Pagliarulo, designer Bethesdy. Słowa wychwalały głównego bohatera, “Smocze Dziecię”, w którego wcielali się gracze.
Utwór zasłynął także dzięki charakterystycznemu okrzykowi “fus ro dah”, który nie jest jego integralną częścią, ale został połączony z nim w memach. Te na początku wyśmiewały fizykę gry, a następnie docierały i do innych wideo, które pokazywały sytuacje rodem ze “Śmiechu Warte”.
Historia gier to także wiele propozycji instrumentalnych, które na stałe zapisały się w sercach graczy. Wszystko zależy od tego, jakie gry kształtowały nasze wspomnienia. Dla jednych kultowe będzie “Green Hill Zone” z pierwszej części Sonic The Hedgehog, a inni będą nucić “Sweden” C418, które towarzyszyło w rozgrywce z Minecrafta. Z kolei część graczy na zawsze za swoje muzyczno-growe hymny będzie uważało utwory z radia w serii GTA lub kompozycje, które pojawiały się w FIFIe.
W materiale celowo nie mówiłem o fanowskich utworach od społeczności czy remixach nadających popularnym piosenkom motyw i teledysk jak z gry, a to też ważny element zderzenia świata muzyki i gier. Niezależnie od tego, co wspominacie najcieplej, każdy będzie miał rację w tym, że to jego ulubiony utwór jest prawdziwym hymnem gracza.












![Dlaczego SteamOS jest lepszy od Windowsa w handheldach? [OPINIA]](http://cdn.benchmark.pl/thumbs/uploads/article/99764/MODERNICON/518ecb98b4dcbe7e2d1ed4c3428098e05732df84.jpg/175x0x1.jpg)
Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!