Klęska elektrycznych Moskwiczy. Nikt ich nie chce

Rosyjski przemysł motoryzacyjny pokusił się o rzecz szaloną. Do sprzedaży trafiły elektryczne Moskwicze. Co potrafi crossover Moskwicz 3e i dlaczego jest bez sensu?

Image

Ewolucja przemysłu motoryzacyjnego w stronę pojazdów elektrycznych to powszechny trend, ale nie wszędzie. W Europie elektryczne Porsche jest ciekawostką, ale Tesla nie są już wyjątkową rzadkością na drogach. Elektryczny Moskwicz to jednak produkt na rosyjski rynek i jest tam kompletnie zbędny. Dlaczego?

Jakie możliwości ma elektryczny Moskwicz 3e?

Na papierze i na zdjęciach crossovery Moskwich 3 prezentują się całkiem przyzwoicie. Opcja spalinowa dysponuje silnikiem turbo o mocy 150 KM i pojemności 1,5 litra. Ich wersja elektryczna to Moskiwcz 3e o zasięgu 410 km.

moskwicz trzy

Problem w tym, że jest to rosyjskie auto tylko z nazwy. Crossover Moskwicz 3 to replika chińskiego JAC JS4 (znanego także jako Sehol X4). Jest zwykłym, tanim miejskim SUVem z odrobinę podrasowanym napędem. Powstał dzięki pozyskaniu licencji i nie jest produkowany w Rosji, tylko składany.  Elementy dostarczone są przez Chińczyków.

moskwicz trzy

Ilu się skusiło na zakup elektrycznego Moskiwcza?

Najnowsza odsłona legendarnego auta nie została przyjęta ciepło. Elektryczne Moskwicze miały zaistnieć na drogach już w zeszłym roku. Do końca 2022 roku producent planował, że z linii produkcyjnej montażowej wyśle do odbiorców 200 elektrycznych crossoverów. W całym 2023 roku miało ich przybyć aż 10 000 tysięcy. Niestety, wypatrywanie elektrycznych Moskwiczy poza katalogiem producenta, nie ma większego sensu. 

Do końca 2023 roku Moskwicz 3e znalazł zaledwie dwóch nabywców. W styczniu 2023 na zakup skusiło się kolejnych trzech. Porażka sprzedażowa nie dotyczy zresztą tylko wersji elektrycznej. Spalinowe crossovery Moskwicz 3 też nie idą jak ciepłe bułeczki. Do końca stycznia znalazły zaledwie 32 właścicieli.

Co jest nie tak z elektrycznym Moskwiczem 3e?

Brak zainteresowania najnowszymi Moskiwczami ma bardzo złożone powody. Jednym z nich jest cena. Na Moskwicza 3e trzeba wydać 3 500 000 rubli, czyli niespełna 44 000 euro. Spalinowy Moskwicz 3 kosztuje 1 950 000 rubli. Nie są to więc auta luksusowe, a ci, których na nie stać, ryzykują zamrożenie środków. Samochód jest niepopularny, a możliwości produkcyjne rosyjskiego przemysłu motoryzacyjnego mogą być niespodzianką nawet w zderzeniu z gotowymi podzespołami.

Na domiar wszystkiego elektryczny Moskwicz 3e nie jest autem praktycznym ze względu na klimat i infrastrukturę. Zasięg ponad 400 km może być obietnicą, która nie sprosta rosyjskiej zimie. O eksporcie nie ma sensu myśleć, a sami Rosjanie mają powody dla których samochody elektryczne potrzebne im są niczym pięść do nosa. Nie ma perspektyw na to, że będą oni myśleć o ograniczaniu emisji CO2, skoro oznacza to ograniczanie eksploatacji złóż roponośnych. W ten sposób elektryczny Moskwicz 3e jest pomysłem jeśli nie dziwnym, to na pewno niepoprawnym politycznie.

Źródło: 4dpa

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY